Widok
Mentalność urzędasa
Urzędas - pan na urzędzie, udzielny książę, tudzież księżna, pyszny i władczy. Petent przychodzi, przyjmując postawę lichą i durnowatą, aby pojmowaniem rzeczy nie peszyć URZĘDNIKA. Kaja się i prosi, a urzędas władczym gestem wydaje decyzję administracyjną. On/Ona/Ono jest panem życia i śmierci, decyduje o być albo nie być - uzna prośbę petenta albo nie uzna. Urzędas wchodzi przeprowadzić kontrolę krokiem pewnym i butnym, depcze co popadnie, siada i żąda okazania, macha świstkiem przed nosem i upaja się swoją władzą.
Urzędasowi mocno przeszkadza niska pensja, narzeka, dzień rozpoczyna od czytania ogłoszeń o pracę ale urzędas wie, że gdzie indziej nie będzie tak słodko jak w urzędzie - tu w zasadzie nie musi pracować, tu może być roszczeniowcem, mieć pretensje, żądać i tupać nóżką, a tam jak podskoczy, to na zbity pysk wyleją. Tam...są oni, w nowych samochodach, co na zagraniczne wojaże jeżdżą, co sobie nowe szmaty co tydzień kupują, a urzędas po lumpeksach musi chodzić. Ale popamiętają jeszcze, przyjdzie czas, że urzędas przyjdzie kontrolować, wtedy im pokaże, tym złodziejom i malwersantom, co mają, a urzędas nie ma. A ma mieć!!! Urzędas ma mentalność DAĆ, DAĆ, DAĆ. Urzędas nie zna pojęcia "zapracować", zna pojęcia: dostać/otrzymać/należy się/przysługuje - zapracować...a niech zapracowują sobie inni, urzędas ma DOSTAĆ.
Urzędas stracił pracę. Była redukcja, Tusk obciął budżet na 17-tki i 18-tki, musi wystarczyć dla równiejszych urzędasów, pomniejsi idą na szafot. Urzędas wpada w panikę ale myśli nieeee, nie będzie tak źle, przecież tylu przedsiębiorcom pomógł, był łaskawy i gdy bił, to tak żeby nie pokaleczyć, to przecież dostanie pracę. Dumnie wpisuje w swoje CV: inspektor...główny specjalista...poborca...i tu wpisuje tłustym drukiem nazwę swojej instytucji XXX, XX - to nazwy-klucze, urzędas myśli, że otworzą każdą bramę, każdą twierdzę. Bo któż nie chciałby mieć w swoich szeregach urzędasa, co przecież przyjaźnił się z Krysią z egzekucji i Zosią z kontroli, a Joasi z windykacji pomógł załatwić przedszkole poza kolejką. Przecież taki pracownik to skarb!!!
Mijają miesiące, nikt skarbu nie chce. Urzędas się dziwi, psioczy na Tuska, na Ruska i Obamę. Prosi, łasi się, narzeka na forum, szarpie, wyprzedaje. Przecież nie był takim złym urzędasem... w końcu!!! No dobra, zdarzyło się że dowalił paru przedsiębiorcom ale należało im się!! Nie zbiednieli przecież!!! A urzędas dostał premie, że namierzył malwersanta/spekulanta, co ukrył dochód na 108zł (a może na 87zł?, urzędas już nie pamięta). Urzędas myśli: prawo, to prawo! Należało mu się!!! Ale kara była niewielka przecież? Urzędas idzie do niego, wchodzi radosny i prosi o pracę...każą mu wyjść i nie wracać. Wychodzi jak zbity pies - jak to, był urzędas przecież ludzki, bił niezbyt mocno, a tu wyrzucają? Oooooo przyjdzie dzień pomsty!!! Urzędas wróci na urząd i wtedy im pokaże!!! Nie będzie litości!!!
Urzędasie! Gdy cię zweryfikują negatywnie, wyrzucą na zbity pysk, nie szukaj pracy u tych, których deptałeś. Nie znajdziesz tam ciepłej posadki. Nie interesują nas twoje znajomości i koneksje, pseudo wiedza i ambicje. Bądź bezrobotny, poczuj gorzki smak porażki, bo ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.
Powyższe przemyślenia dedykuję urzędasom.
Urzędasowi mocno przeszkadza niska pensja, narzeka, dzień rozpoczyna od czytania ogłoszeń o pracę ale urzędas wie, że gdzie indziej nie będzie tak słodko jak w urzędzie - tu w zasadzie nie musi pracować, tu może być roszczeniowcem, mieć pretensje, żądać i tupać nóżką, a tam jak podskoczy, to na zbity pysk wyleją. Tam...są oni, w nowych samochodach, co na zagraniczne wojaże jeżdżą, co sobie nowe szmaty co tydzień kupują, a urzędas po lumpeksach musi chodzić. Ale popamiętają jeszcze, przyjdzie czas, że urzędas przyjdzie kontrolować, wtedy im pokaże, tym złodziejom i malwersantom, co mają, a urzędas nie ma. A ma mieć!!! Urzędas ma mentalność DAĆ, DAĆ, DAĆ. Urzędas nie zna pojęcia "zapracować", zna pojęcia: dostać/otrzymać/należy się/przysługuje - zapracować...a niech zapracowują sobie inni, urzędas ma DOSTAĆ.
Urzędas stracił pracę. Była redukcja, Tusk obciął budżet na 17-tki i 18-tki, musi wystarczyć dla równiejszych urzędasów, pomniejsi idą na szafot. Urzędas wpada w panikę ale myśli nieeee, nie będzie tak źle, przecież tylu przedsiębiorcom pomógł, był łaskawy i gdy bił, to tak żeby nie pokaleczyć, to przecież dostanie pracę. Dumnie wpisuje w swoje CV: inspektor...główny specjalista...poborca...i tu wpisuje tłustym drukiem nazwę swojej instytucji XXX, XX - to nazwy-klucze, urzędas myśli, że otworzą każdą bramę, każdą twierdzę. Bo któż nie chciałby mieć w swoich szeregach urzędasa, co przecież przyjaźnił się z Krysią z egzekucji i Zosią z kontroli, a Joasi z windykacji pomógł załatwić przedszkole poza kolejką. Przecież taki pracownik to skarb!!!
Mijają miesiące, nikt skarbu nie chce. Urzędas się dziwi, psioczy na Tuska, na Ruska i Obamę. Prosi, łasi się, narzeka na forum, szarpie, wyprzedaje. Przecież nie był takim złym urzędasem... w końcu!!! No dobra, zdarzyło się że dowalił paru przedsiębiorcom ale należało im się!! Nie zbiednieli przecież!!! A urzędas dostał premie, że namierzył malwersanta/spekulanta, co ukrył dochód na 108zł (a może na 87zł?, urzędas już nie pamięta). Urzędas myśli: prawo, to prawo! Należało mu się!!! Ale kara była niewielka przecież? Urzędas idzie do niego, wchodzi radosny i prosi o pracę...każą mu wyjść i nie wracać. Wychodzi jak zbity pies - jak to, był urzędas przecież ludzki, bił niezbyt mocno, a tu wyrzucają? Oooooo przyjdzie dzień pomsty!!! Urzędas wróci na urząd i wtedy im pokaże!!! Nie będzie litości!!!
Urzędasie! Gdy cię zweryfikują negatywnie, wyrzucą na zbity pysk, nie szukaj pracy u tych, których deptałeś. Nie znajdziesz tam ciepłej posadki. Nie interesują nas twoje znajomości i koneksje, pseudo wiedza i ambicje. Bądź bezrobotny, poczuj gorzki smak porażki, bo ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.
Powyższe przemyślenia dedykuję urzędasom.
"Administracja państwowa utrzymuje i tworzy miejsca pracy na zasadzie zrównoważenia - nie zwiększa sztucznie etatów, jednakże nie redukuje ich za wszelką cenę. Tworzy nowe miejsca pracy, jak każda firma. Dzięki temu wielu tę pracę ma i nie zasila szeregi bezrobotnych.
Nie każdy może wykonywać pracę urzędniczą. Wbrew obiegowej opinii do pracy urzędniczej są przyjmowane osoby z wyższym wykształceniem i odpowiednim doświadczeniem zawodowym."
Nie każdy może wykonywać pracę urzędniczą. Wbrew obiegowej opinii do pracy urzędniczej są przyjmowane osoby z wyższym wykształceniem i odpowiednim doświadczeniem zawodowym."
Hal - trzy przmyslenia
1) chyba nie masz co robic z czasem, ze wypisujesz takie dyrdymaly
2) literatem to nie bedziesz
3) Twoja wizja swiata jest tak samo poryta jak np.posla MAciarewicza, tylko ze na Ciebie dybia urzedasy, straznicy miejscy i inni ciezko pracujacy ludzie
wszyscy przeciwko Halowi;) oj biedny, biedn Hal jestes
taki nasz maly gnojny zuczek, co toczy przed sobą te kule, w znoju i ukropie, prowadzi swoją firmę, nie za duzą, ale prowadzi i mysli, ze reszta to nieroby,, szanuje tylko tych co maja wieksza firme,
czyli wieksza kule tocza przed sobą
poza tym gnoi wszystkich innych, jam jest przedsiebiorcy i wszyscy rzucaja mi klody pod nogi,
mam jeszcze jedno przemyslenie
4) - jako wzorowy chrzescijanin, w okresie wielkopostowania pokazujesz, co to znaczy milosc blizniego, przebaczenie i w ogole... przekazcie se znak pokoju? bylo woczraj na mszy? bylo? i co moze urzedas kolo ciebie stal...
....
tak powaznie, to trzeba byc chorym, jezeli sie mysli, ze urzednik nie ma nic lepszego do roboty, jak tylko dowalic petentowi
decyzja administracyjna to cos za co urzednik ponosi odpowiedzialnosc, iec nie dziw sie ze od reki i w minut ci jej nie daje,
zreszta sa terminy, jest samorzoadowe kolegium odwolawcze, jezeli nie ma przeszkod do wydania decyzji, to nawet jak trafisz na urzedasa, ktory bedzie chcial ci dowalic, to i tak w 3 mies decyzje uzyskasz a urzedasa mozesz pociagnac do odpowiedzialnosci
wiec co sie spinasz stary?
1) chyba nie masz co robic z czasem, ze wypisujesz takie dyrdymaly
2) literatem to nie bedziesz
3) Twoja wizja swiata jest tak samo poryta jak np.posla MAciarewicza, tylko ze na Ciebie dybia urzedasy, straznicy miejscy i inni ciezko pracujacy ludzie
wszyscy przeciwko Halowi;) oj biedny, biedn Hal jestes
taki nasz maly gnojny zuczek, co toczy przed sobą te kule, w znoju i ukropie, prowadzi swoją firmę, nie za duzą, ale prowadzi i mysli, ze reszta to nieroby,, szanuje tylko tych co maja wieksza firme,
czyli wieksza kule tocza przed sobą
poza tym gnoi wszystkich innych, jam jest przedsiebiorcy i wszyscy rzucaja mi klody pod nogi,
mam jeszcze jedno przemyslenie
4) - jako wzorowy chrzescijanin, w okresie wielkopostowania pokazujesz, co to znaczy milosc blizniego, przebaczenie i w ogole... przekazcie se znak pokoju? bylo woczraj na mszy? bylo? i co moze urzedas kolo ciebie stal...
....
tak powaznie, to trzeba byc chorym, jezeli sie mysli, ze urzednik nie ma nic lepszego do roboty, jak tylko dowalic petentowi
decyzja administracyjna to cos za co urzednik ponosi odpowiedzialnosc, iec nie dziw sie ze od reki i w minut ci jej nie daje,
zreszta sa terminy, jest samorzoadowe kolegium odwolawcze, jezeli nie ma przeszkod do wydania decyzji, to nawet jak trafisz na urzedasa, ktory bedzie chcial ci dowalic, to i tak w 3 mies decyzje uzyskasz a urzedasa mozesz pociagnac do odpowiedzialnosci
wiec co sie spinasz stary?
ad1) czemu dyrdymały? Mam swoje przemyślenia i od tego jest to forum, abym dał im upust. Czasu mam wystarczająco dużo, choć dzisiaj dzielnie od 6 rano pracowałem, a teraz rozdałem już zadania i mam chwilę na dysputy z Tobą^^
ad2) nie zamierzam być literatem
ad3) nie porównuj mnie z Macierewiczem, proszę. Urzędasy, Straż Miejska to synonimy negatywne - napisz proszę, co jest w nich pozytywnego?
Biedny nie jestem, czuję się świetnie - biorąc pod uwagę mój "fanklub" (sic!), to wcale nie wszyscy przeciwko mnie o_O
Fajne to porównanie z kulką gnoju - gdybyś mnie to toczygnojka nie przyrównał, to może bym się i uśmiechnął. Ale...my toczygnojki jesteśmy motorem tej gospodarki, gdyby nie my, małe i średnie przedsiębiorstwa, byłoby Ci dość trudno żyć. Doceń nasz wkład w rozwój tego kraju.
ad4) miłość bliźniego nie ma nic wspólnego z wytknięciem komuś jego przywar i zwróceniem mu/im uwagi na niestosowne zachowanie. Miłuję bliźniego, co nie oznacza, że jestem wobec niego bezkrytyczny. Widzisz różnice?
Urzędasowi leżącemu w rowie z połamanymi nogami pomógłbym, jak tylko bym potrafił - a potem i tak dostałby ode mnie burę. Teraz rozumiesz miłość do bliźniego?
Trzeba zderzyć się z urzędasami, aby zrozumieć ich chorą mentalność - widocznie niewiele masz z nimi do czynienia, stąd uważasz, że są mili i przyjaźnie nastawieni do świata. Żyj zatem w błogim stanie nieświadomości - obyś nie musiał się z ich bezwzględnością spotkać, wtedy wspomnisz moje słowa.
Urzędnik ponosi odpowiedzialność jedynie na papierze - brak jest faktycznych przepisów wykonawczych do zapisów ustawy o odpowiedzialności urzędniczej. To martwe prawo.
Kolegia odwoławcze...:))))) Proszę Cię:)))) Nie można być sędzią we własnej sprawie - vide Izba Skarbowa rozpatruje skargi na decyzje Urzędów Skarbowych. Przecież ci ludzie się świetnie znają^^ Dopiero NSA/WSA jest faktycznym i obiektywnym sędzią.
Nie spinam się, wyrażam swoje niezadowolenie, a że robię to ekspresyjnie, cóż...nie jestem introwertykiem, chyba już się do mnie przyzwyczaiłeś?
ad2) nie zamierzam być literatem
ad3) nie porównuj mnie z Macierewiczem, proszę. Urzędasy, Straż Miejska to synonimy negatywne - napisz proszę, co jest w nich pozytywnego?
Biedny nie jestem, czuję się świetnie - biorąc pod uwagę mój "fanklub" (sic!), to wcale nie wszyscy przeciwko mnie o_O
Fajne to porównanie z kulką gnoju - gdybyś mnie to toczygnojka nie przyrównał, to może bym się i uśmiechnął. Ale...my toczygnojki jesteśmy motorem tej gospodarki, gdyby nie my, małe i średnie przedsiębiorstwa, byłoby Ci dość trudno żyć. Doceń nasz wkład w rozwój tego kraju.
ad4) miłość bliźniego nie ma nic wspólnego z wytknięciem komuś jego przywar i zwróceniem mu/im uwagi na niestosowne zachowanie. Miłuję bliźniego, co nie oznacza, że jestem wobec niego bezkrytyczny. Widzisz różnice?
Urzędasowi leżącemu w rowie z połamanymi nogami pomógłbym, jak tylko bym potrafił - a potem i tak dostałby ode mnie burę. Teraz rozumiesz miłość do bliźniego?
Trzeba zderzyć się z urzędasami, aby zrozumieć ich chorą mentalność - widocznie niewiele masz z nimi do czynienia, stąd uważasz, że są mili i przyjaźnie nastawieni do świata. Żyj zatem w błogim stanie nieświadomości - obyś nie musiał się z ich bezwzględnością spotkać, wtedy wspomnisz moje słowa.
Urzędnik ponosi odpowiedzialność jedynie na papierze - brak jest faktycznych przepisów wykonawczych do zapisów ustawy o odpowiedzialności urzędniczej. To martwe prawo.
Kolegia odwoławcze...:))))) Proszę Cię:)))) Nie można być sędzią we własnej sprawie - vide Izba Skarbowa rozpatruje skargi na decyzje Urzędów Skarbowych. Przecież ci ludzie się świetnie znają^^ Dopiero NSA/WSA jest faktycznym i obiektywnym sędzią.
Nie spinam się, wyrażam swoje niezadowolenie, a że robię to ekspresyjnie, cóż...nie jestem introwertykiem, chyba już się do mnie przyzwyczaiłeś?
Nie, moja wizja świata jest tak skomplikowana, jak Twoja. Tu nie ma białe/czarne.
Często mam styczność z urzędasami, osobistą i pośrednią - stąd moje przemyślenia. Ugruntowane na bazie co najmniej dwudziestoletniego doświadczenia w kontaktach z nimi.
Są forumowicze, którzy nie zasługują na poważne traktowanie. Z kretynami mam dyskutować? o_O
Nie toleruję prymitywów, którzy piszą po mojej myśli. Bo wiem, kogo masz na myśli. Potrafię sam o siebie zadbać i nie potrzebuję popleczników, w dodatku prymitywnych. Tfu.
Często mam styczność z urzędasami, osobistą i pośrednią - stąd moje przemyślenia. Ugruntowane na bazie co najmniej dwudziestoletniego doświadczenia w kontaktach z nimi.
Są forumowicze, którzy nie zasługują na poważne traktowanie. Z kretynami mam dyskutować? o_O
Nie toleruję prymitywów, którzy piszą po mojej myśli. Bo wiem, kogo masz na myśli. Potrafię sam o siebie zadbać i nie potrzebuję popleczników, w dodatku prymitywnych. Tfu.
no proszę... tak rzeczowo dawno się niewypowiedziałeś
spokojnie, doceniam 3 miliony MISI w tym kraju
i oby tych MISI było jak najwiecej i zyło sie im jak najlepiej
z urzędami mam dużo styczności, czasami wydanie decyzji administracyjnej rzeczywiscie troche trwa, czasami trzeba po 3 razy artykulowac swoje zdanie... z wykazaniem podstawy prawnej, nie tylko ustawowej, ale i orzecznictwa
z oporem materii na zasadzie nie bo nie sie nie spotkalem
czasami natomiast urzednik boi sie wydac decyzje, bo nie wie, jak ma wygladac, albo czy moze taka
poza tym urzednik przygotowuje tylko pismo, deycje wydaje sie w imieniu organu, wiec nawet jak urzednik cos zaakceptuje, to pozniej ktos kto to ma podpisac 5 razy sie zastanowi
SKO sa bardzo sprawnym narzedziem i dosnonale wypelniaja swoja role - fakt, ze dotycza tylko administracji samorzadowej
przy skarbowej jest wiecej zachodu,
w skarbowce najgorsze sa ich wewnetrzne wytyczne, do ktorych nawet nie ma sie dostepu,
dla urzednika sa wazniejsze niz ustawy...
a sprobuj powolac sie na prawo europejskie bezposrednio przed urzedem i jego pierwszenstwo przed polskim to juz jest kosmos totalny dla urzednika
ale to wszystko wynika wg mnie z pewnych deficytow wiedzy, odwagi, a nie z ludzkiej niezyczyliwosc
mini poradnik Petenta dla Halewicza
1) badz zyczliwy dla innych, inni beda zyczliwi dla Ciebie
2) nie zrazaj sie przy pierwszym niepowodzeniu, probuj drugi raz i trzeci
3) jasno arrykuluj swoje zdanie
4) wykorzystuj wszytskie dostepne srodki,
5) jak nie masz cierpliwosci do urzedow, zatrudnij do tego prawnika
lub zlec te sprawy kumatemu pracownikowi
spokojnie, doceniam 3 miliony MISI w tym kraju
i oby tych MISI było jak najwiecej i zyło sie im jak najlepiej
z urzędami mam dużo styczności, czasami wydanie decyzji administracyjnej rzeczywiscie troche trwa, czasami trzeba po 3 razy artykulowac swoje zdanie... z wykazaniem podstawy prawnej, nie tylko ustawowej, ale i orzecznictwa
z oporem materii na zasadzie nie bo nie sie nie spotkalem
czasami natomiast urzednik boi sie wydac decyzje, bo nie wie, jak ma wygladac, albo czy moze taka
poza tym urzednik przygotowuje tylko pismo, deycje wydaje sie w imieniu organu, wiec nawet jak urzednik cos zaakceptuje, to pozniej ktos kto to ma podpisac 5 razy sie zastanowi
SKO sa bardzo sprawnym narzedziem i dosnonale wypelniaja swoja role - fakt, ze dotycza tylko administracji samorzadowej
przy skarbowej jest wiecej zachodu,
w skarbowce najgorsze sa ich wewnetrzne wytyczne, do ktorych nawet nie ma sie dostepu,
dla urzednika sa wazniejsze niz ustawy...
a sprobuj powolac sie na prawo europejskie bezposrednio przed urzedem i jego pierwszenstwo przed polskim to juz jest kosmos totalny dla urzednika
ale to wszystko wynika wg mnie z pewnych deficytow wiedzy, odwagi, a nie z ludzkiej niezyczyliwosc
mini poradnik Petenta dla Halewicza
1) badz zyczliwy dla innych, inni beda zyczliwi dla Ciebie
2) nie zrazaj sie przy pierwszym niepowodzeniu, probuj drugi raz i trzeci
3) jasno arrykuluj swoje zdanie
4) wykorzystuj wszytskie dostepne srodki,
5) jak nie masz cierpliwosci do urzedow, zatrudnij do tego prawnika
lub zlec te sprawy kumatemu pracownikowi
urzednik nie ma byc mily smpatyczny i do rany przyloz,
nie ma Cie czestowac kawa, pytac o zdrowie i dzieci, pocieszac jak masz zly humor
ma byc dobrym urzednikiem
1) wlasciwie stosowac prawo
2) podejmowac decyzje w imieniu panstwa (sama nazwa... decyzja administracyjna)
3) przy uwzglednieniu slusznych interesow obywateli (podaj konkretne przyklay decyzji administracyjnych, gdzie spotkales sie z niezyczliwoscia, to pogadamy)
4) i przede wszytskom ponosic odpowiedzialnosc za swoje dzialania
5) przygoowanie zawodowe oraz odpowiedzialnosc powinna sprawic, ze zarobki beda adekwatne i godziwe - jezeli sa zle oplacani, to nie jest to dobre zjawisko
nie ma Cie czestowac kawa, pytac o zdrowie i dzieci, pocieszac jak masz zly humor
ma byc dobrym urzednikiem
1) wlasciwie stosowac prawo
2) podejmowac decyzje w imieniu panstwa (sama nazwa... decyzja administracyjna)
3) przy uwzglednieniu slusznych interesow obywateli (podaj konkretne przyklay decyzji administracyjnych, gdzie spotkales sie z niezyczliwoscia, to pogadamy)
4) i przede wszytskom ponosic odpowiedzialnosc za swoje dzialania
5) przygoowanie zawodowe oraz odpowiedzialnosc powinna sprawic, ze zarobki beda adekwatne i godziwe - jezeli sa zle oplacani, to nie jest to dobre zjawisko
Urzędnik pracuje w służbie cywilnej - jak nazwa to służba wobec obywateli. Urzędnik MA BYĆ uprzejmy, sympatyczny, pomocny i do rany przyłóż i pomagać obywatelowi załatwić urzędowe sprawy; od tego w końcu jest!!
Dobry urzędnik:
1/ właściwie stosuje prawo, wykorzystując je do pomocy obywatelowi, a nie do szykanowania go
2/ podejmować decyzję, a nie od jej podjęcia się miesiącami uchylać
3/ przy uwzględnieniu słusznego interesu stron - a nie tylko obywateli. Stroną jest również przedsiębiorca, np. wnoszący o wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę - gdzie paru "obywateli" chcących wymusić określone dla siebie korzyści protestuje...bo może. Zasada prawna art. 5KC.
4/ urzędas nie lubi ponosić odpowiedzialności - bo nic z tego nie ma. Dlatego prezesi zarabiają setki tysięcy, a urzędas tysiąc.
5/ oczywiste i bezdyskusyjne - ale najpierw trzeba zapracować, aby otrzymać wynagrodzenie, a nie na odwrót. Urzędas chce mieć, a potem dać, ewentualnie...
Dobry urzędnik:
1/ właściwie stosuje prawo, wykorzystując je do pomocy obywatelowi, a nie do szykanowania go
2/ podejmować decyzję, a nie od jej podjęcia się miesiącami uchylać
3/ przy uwzględnieniu słusznego interesu stron - a nie tylko obywateli. Stroną jest również przedsiębiorca, np. wnoszący o wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę - gdzie paru "obywateli" chcących wymusić określone dla siebie korzyści protestuje...bo może. Zasada prawna art. 5KC.
4/ urzędas nie lubi ponosić odpowiedzialności - bo nic z tego nie ma. Dlatego prezesi zarabiają setki tysięcy, a urzędas tysiąc.
5/ oczywiste i bezdyskusyjne - ale najpierw trzeba zapracować, aby otrzymać wynagrodzenie, a nie na odwrót. Urzędas chce mieć, a potem dać, ewentualnie...
http://forum.trojmiasto.pl/nuda-i-zniechecenie-t270879,1,125.html Generalizuję? Czyżby? o_O