Widok
Mieszkaniec
Drodzy gdańszczanie, a chyba bardziej pracownicy biur, nauczyciele itd , wystarczy tylko się przesiąść na komunikację miejską i nie będzie raportów " 500m w godzinę " a jeszcze coś ciekawego napisze ludzie zaczynający o 6rano nie wiedzą co to korki wiecie , czyli ktoś korkuje te trójmiasto do krzyczenia że drogie paliwo jesteście pierwsi a zamiast przestac im pchać w kieszenie to jednak ...
więcej
więcej
Jaki paraliż ? Co ty za bzdury piszesz ? Nagle pojedzie z 10 000 pojazdów "zbiorkomu" w Trójmieście ?
Jedynie może być ścisk w środku tych pojazdów. A na drogach dla kierowców wiele lepiej.
Tu nie zaprzeczaj, bo w razie czego do rozważań masz porę nocną - stanąłeś w korku o 2:00 w nocy gdzieś w Trójmieście, gdy ruch aut jest minimalny ?
Pora nocna udowadnia, że korki tworzą się z potężnej ilości samochodów na drogach w porach dziennych.
Tu nie zaprzeczaj, bo w razie czego do rozważań masz porę nocną - stanąłeś w korku o 2:00 w nocy gdzieś w Trójmieście, gdy ruch aut jest minimalny ?
Pora nocna udowadnia, że korki tworzą się z potężnej ilości samochodów na drogach w porach dziennych.
Szanowny Mieszkańcu
Chyba nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo źle skomunikowane jest Trójmiasto. Wiele lat dojeżdżałam, czekałam w deszczu i wietrze na nieustannie spóźniające się autobusy i smk-mi, wiecznie zapchane, do których czesto ledwo dało się wejść. Sytuacja staje się tragiczna w momencie gdy trzeba się dwukrotnie przesiąść by móc dojechac w Gdańsku z punktu A do punktu B. A każdy srodek transportu jest mocno spoźniony, nie wspominając o awariach...Logistyki żadnej nie było tu nigdy i nic w tej kwestii się nie zmieniło. Zdecydowanie wolę ten czas spędzić w korkach, posiedziedzieć sobie w ciepłym i wygodnym samochodzie, słuchając radia...Oczywiście wszystko idzie w lepszym kierunku gdyż nowe osiedla rosną jak grzyby po deszczu i absolutnie nie wpłynie to na większy ruch na ulicach.
Bzdury piszesz. Oprócz SKM jest PolRegio i nie wygrasz z nimi z czasem przejazdu.
To może w ogóle wysuń postulat likwidacji w Trójmieście komunikacji publicznej i zmuś w ten sposób ludzi z niej korzystających do samochodów, tak jak to miało miejsce w USA, gdzie koncerny samochodowe już pod koniec lat 50 XX w. zaczęły wykupywać w wielu dużych miastach firmy komunikacji publicznej w celi ich likwidacji, po to by ludzi w ten sposób przymusić do robienia prawa jazdy i korzystania z samochodów, w tym ludzi mocno starych, a którzy szybko zaczęli powodować poważne wypadki drogowe. I wtedy też zaczęły powstawać gigantyczne korki na drogach, gdzie poszerzanie do 10 pasów w jednym kierunku nic nie dawało.
Mój brat przez Grecję emigrował do USA w 1987, gdzie po roku pobytu w Grecji wreszcie dostał zgodę na wyjazd do USA. Trafił do 700 tysięcznego Grand Rapids, miasta wyłącznie domków jednorodzinnych o średnicy 140 km. W drugim dniu musiał kupić samochód, bo okazało się że to miasto nie miało żadnego "zbiorkomu", a taxi szybko uszczupliłyby skromny budżet mojego brata i jego żony. Kupił za niewielką kwotę jakiegoś 25-letniego szrota, który chlał 20 l/100 km benzyny by pojechać do najbliższego sklepu spożywczego (2 km od wynajętego przez sponsora jego emigracji) nie mówiąc o pracy.
Pracować musiał rok, bo takie były warunki narzucone sponsorom (tu lokalnej organizacji polonijnej) przez władze imigracyjne - pracę wskazaną przez sponsora. Po roku pracy czekała "zielona karta" i możliwość pełnej swobody, czyli rozstania ze sponsorem, przeprowadzka gdzie indziej i znalezienie nowej pracy.
I po roku brat i bratowa czym prędzej czmychnęli z tego miasta bez "zbiorkomu". Samochód samochodem, ale można mieć awarię czy kolizję i w rezerwie ten "zbiorkom" musi być, by nie kupować znowu starego auta pochłaniającego olbrzymie ilości paliwa mimo taniości w USA paliw. I zamieszkali na rok w New Jersey, gdzie po roku po znalezieniu dobrej oferty dla inżyniera budownictwa przenieśli się do metropolii Chicago.
C.d. ...
Mój brat przez Grecję emigrował do USA w 1987, gdzie po roku pobytu w Grecji wreszcie dostał zgodę na wyjazd do USA. Trafił do 700 tysięcznego Grand Rapids, miasta wyłącznie domków jednorodzinnych o średnicy 140 km. W drugim dniu musiał kupić samochód, bo okazało się że to miasto nie miało żadnego "zbiorkomu", a taxi szybko uszczupliłyby skromny budżet mojego brata i jego żony. Kupił za niewielką kwotę jakiegoś 25-letniego szrota, który chlał 20 l/100 km benzyny by pojechać do najbliższego sklepu spożywczego (2 km od wynajętego przez sponsora jego emigracji) nie mówiąc o pracy.
Pracować musiał rok, bo takie były warunki narzucone sponsorom (tu lokalnej organizacji polonijnej) przez władze imigracyjne - pracę wskazaną przez sponsora. Po roku pracy czekała "zielona karta" i możliwość pełnej swobody, czyli rozstania ze sponsorem, przeprowadzka gdzie indziej i znalezienie nowej pracy.
I po roku brat i bratowa czym prędzej czmychnęli z tego miasta bez "zbiorkomu". Samochód samochodem, ale można mieć awarię czy kolizję i w rezerwie ten "zbiorkom" musi być, by nie kupować znowu starego auta pochłaniającego olbrzymie ilości paliwa mimo taniości w USA paliw. I zamieszkali na rok w New Jersey, gdzie po roku po znalezieniu dobrej oferty dla inżyniera budownictwa przenieśli się do metropolii Chicago.
C.d. ...
... C.d.
I mój brat w Chicago wiele razy korzystał ze "zbiorkomu" - miał na drodze rejony wielkich korków samochodowych, ze 2 razy stracił na krótkie okresy czasu uprawnienia do kierowania samochodem.
Zatem tak nie mędrkuj. Tu pomyśl o tym, czy np. osoby którym odebrano na 3 miesiące prawo jazdy za przekroczenie o ponad 50 km/h prędkość w obszarze zabudowanym przez ten czas powinny jeździć na "nielegalu" samochodami ? Podobnie inni im podobni ?
Zatem tak nie mędrkuj. Tu pomyśl o tym, czy np. osoby którym odebrano na 3 miesiące prawo jazdy za przekroczenie o ponad 50 km/h prędkość w obszarze zabudowanym przez ten czas powinny jeździć na "nielegalu" samochodami ? Podobnie inni im podobni ?
Wszystko zależy od rejonu Trójmiasta i długości trasy każdego z nas. Nie każdy rejon jest zakorkowany, A ...
ponadto, miłośnicy samochodów nie zapominajcie o SKM, a szczególnie PolRegio, gdzie z połączeniami tej drugiej na trasie Gdynia Gł. - Gdańsk Gł. nie macie szans nawet w nocy. Ich 20 minut przejazdu pomiędzy obiema stacjami nikt w 3M nie przebije, a już w godzinach szczytu szczególnie (samochodem 40 minut w najlepszych wariantach czyli gdy nie ma korków).
Zaden czlowiek mający mozliwosc poruszania sie wlasnym autem nie przesiadzie sie z wlasnej woli do tego syfu jakim jest komunikacja zbiorowa. Zresztą i tak nie byloby miejsca. Chyba ze jezdzic na dachu. Zkm obciął kursy i niektore linie np 160 lub 25 sa tak zapchane ze drzwi nie mogą sie otworzyć ani zamknąć. Tak są przepełnione