Widok
Miłość a poligamia (czyt. wierność)
Tyle się tu pisze o miłości, jej definicji, ulotności, cudowności, itd.
Co sądzicie w takim razie na temat skłonności rodzaju ludzkiego do poligamii (mówi się i pisze o tym coraz częściej). Czy mozna miłować kilku mężczyzn (kilka kobiet) jednocześnie? Czy miłość to pożądanie zawinięte w ładny papierek i przewiązane wstążeczką? Jak ma sie wierność do miłości oraz te nieszczęsna poligamia, o której nikt głosno w tym kraju nie mówi, a o której coraz głośniej...
Chętnie wdam się w dyskusje na ten temat gdz albowiem wielce jest on dla mnie kontrowersyjny...
pozdrawiam
a
Co sądzicie w takim razie na temat skłonności rodzaju ludzkiego do poligamii (mówi się i pisze o tym coraz częściej). Czy mozna miłować kilku mężczyzn (kilka kobiet) jednocześnie? Czy miłość to pożądanie zawinięte w ładny papierek i przewiązane wstążeczką? Jak ma sie wierność do miłości oraz te nieszczęsna poligamia, o której nikt głosno w tym kraju nie mówi, a o której coraz głośniej...
Chętnie wdam się w dyskusje na ten temat gdz albowiem wielce jest on dla mnie kontrowersyjny...
pozdrawiam
a
athena napisał(a):
> Czy mozna miłować kilku mężczyzn (kilka kobiet) jednocześnie?
w/g mnie nie. Chyba, że się cierpi na rozdwojenie jaźni. Człowiek najedzony myśli o sjeście a nie o jeszcze jednym posiłku. Szczęśliwy nie szuka tego co już posiada. Można szanować, sympatyzować z wieloma ale kochać tylko tą jedną, wybraną osobę.
> Czy mozna miłować kilku mężczyzn (kilka kobiet) jednocześnie?
w/g mnie nie. Chyba, że się cierpi na rozdwojenie jaźni. Człowiek najedzony myśli o sjeście a nie o jeszcze jednym posiłku. Szczęśliwy nie szuka tego co już posiada. Można szanować, sympatyzować z wieloma ale kochać tylko tą jedną, wybraną osobę.
z uwagą i przyjemnością przeczytam Wasze opinie na ten temat
:)
Moim zdaniem, nie jesteśmy stowrzeni do monogami. I wydaje mi sie, że jak najbardziej jesteśmy w stanie kochać kilku ludzi (w moim przypadku mężczyzn) na raz.
Skłaniałabym się ku tezie, że potrzeba monogamii wynika przede wszystkim z naszego wychowania, w tym na bajkach nt. rycerzy na białych rumakach i wyrażenia "żyli długo i szczęśliwie..."
Drugi powód prawie że przymusowej monogami to choroby przenoszone drogą płuciową, czy też przez konakt cielesny.
Ale, w moich oczach, prawda jest taka, że z natury wcale nie jesteśmy psychicznie czy fizycznie wierni. I gdyby nie wbudowane w świadomość pojęcie zdrady i całego napiętnowania z tym związanego (oraz wspomnianych wyżej chorób) zmienialibyśmy partnerów (szczególnie jeśli chodzi o donania seksualne) dużo częściej.
jednak nie wiem jak to jest z miłością. Bo w niewielu mężczyznach, którzy mnie pociagają, mogłabym się zakochać.
Moim zdaniem, nie jesteśmy stowrzeni do monogami. I wydaje mi sie, że jak najbardziej jesteśmy w stanie kochać kilku ludzi (w moim przypadku mężczyzn) na raz.
Skłaniałabym się ku tezie, że potrzeba monogamii wynika przede wszystkim z naszego wychowania, w tym na bajkach nt. rycerzy na białych rumakach i wyrażenia "żyli długo i szczęśliwie..."
Drugi powód prawie że przymusowej monogami to choroby przenoszone drogą płuciową, czy też przez konakt cielesny.
Ale, w moich oczach, prawda jest taka, że z natury wcale nie jesteśmy psychicznie czy fizycznie wierni. I gdyby nie wbudowane w świadomość pojęcie zdrady i całego napiętnowania z tym związanego (oraz wspomnianych wyżej chorób) zmienialibyśmy partnerów (szczególnie jeśli chodzi o donania seksualne) dużo częściej.
jednak nie wiem jak to jest z miłością. Bo w niewielu mężczyznach, którzy mnie pociagają, mogłabym się zakochać.
Katienka napisał(a):
> Moim zdaniem, nie jesteśmy stowrzeni do monogami. I wydaje mi
> sie, że jak najbardziej jesteśmy w stanie kochać kilku ludzi (w
> moim przypadku mężczyzn) na raz.
na początku piszesz, że jesteś w stanie kochać kilku mężczyzn a kończysz swoją wypowiedź "jednak nie wiem jak to jest z miłością".
Pociągają Cię "portki" - i dobrze. Rozglądamy się, szukamy, przymierzamy aż wreszcie, przeważnie, zostajemy z jednym, wybranym partnerem. Gdy się nie sprawdzi, czegoś nam brakuje powtarzamy szukanie. Zazwyczaj jest to właśnie brak tego ciepła którą daje miłość.
> Moim zdaniem, nie jesteśmy stowrzeni do monogami. I wydaje mi
> sie, że jak najbardziej jesteśmy w stanie kochać kilku ludzi (w
> moim przypadku mężczyzn) na raz.
na początku piszesz, że jesteś w stanie kochać kilku mężczyzn a kończysz swoją wypowiedź "jednak nie wiem jak to jest z miłością".
Pociągają Cię "portki" - i dobrze. Rozglądamy się, szukamy, przymierzamy aż wreszcie, przeważnie, zostajemy z jednym, wybranym partnerem. Gdy się nie sprawdzi, czegoś nam brakuje powtarzamy szukanie. Zazwyczaj jest to właśnie brak tego ciepła którą daje miłość.
z uwagą i przyjemnością przeczytam Wasze opinie na ten temat
No właśnie...jakie to wszystko nie-proste ;-)
Ja na przykład uważam, że mozna kochać wiele osób i nie mówię tu oczywiście o miłości do dzieci czy rodziców bo to oczywiste ;-)
Kiedyś zastanawiałam sie nawet czy przyjaźń nie jest też pewną formą miłości...taka pozbawioną że się tak wyrażę elementu "prokreacji". Myślę, że przyjaźń i miłość to uczucia blisko spokrewnione.
Bo jak wytłumaczyć sobie sytuację, w której znam parę osób (3), dla których zrobiłabym bardzo wiele i pomogłabym w każdej sytuacji i łzy mi w oczach stają, jak pomyslę sobie że mogłoby sie im coś stać...I to nie są moje dzieci :-)
Echhh życie...kocham cię nad życie!
Ja na przykład uważam, że mozna kochać wiele osób i nie mówię tu oczywiście o miłości do dzieci czy rodziców bo to oczywiste ;-)
Kiedyś zastanawiałam sie nawet czy przyjaźń nie jest też pewną formą miłości...taka pozbawioną że się tak wyrażę elementu "prokreacji". Myślę, że przyjaźń i miłość to uczucia blisko spokrewnione.
Bo jak wytłumaczyć sobie sytuację, w której znam parę osób (3), dla których zrobiłabym bardzo wiele i pomogłabym w każdej sytuacji i łzy mi w oczach stają, jak pomyslę sobie że mogłoby sie im coś stać...I to nie są moje dzieci :-)
Echhh życie...kocham cię nad życie!
1:1 i jest super ;)
Taki uklad ze jeden facet i wiele kobiet to tak biologicznie logiczne. Zwlaszcza jezeli chodzi o 9 miesieczny okres oczekiwania na potomka u ludzi. Na szczescie nasza katolicka kultura i tradycja wciaz nas chroni przed powrotem do zwierzecej natury.
Ja osobiscie moge byc tylko z jedna osoba na raz, i przerwa miedzy jedna a druga musi byc tak z rok. Co by sie wyleczyc, odpoczac, i pozbyc wplywow tej osoby.
Nie wyobrazam sobie innego ukladu. Bycie z kobieta o innych pogladach nie byloby mozliwe. To kwestia psychiki. Jezeli wiem ze druga strona mysli podobnie,wiem ze jest mi wierna, moja psychika czuje sie bezpiecznie ze swiadomoscia ze jestesmy tylko dla siebie, ze nie musze sie nia dzielic z innym, i "ze wroci wychodzac z domu".
Nie moglbym tez byc z kilkoma kobietami. Nie moglabym ich rowno kochac. Predzej czy pozniej bedac z innymi myslalbym tylko o jednej z nich. Lub zawsze bedac z jedna myslal bym o innej. Zle bym sie z tym czul, nie bylbym szczery wobec siebie i wobec nich. Zreszta skad wziasc tyle czasu by byc z kilkoma, i zaspokoic samotnika w sobie?
Mozna kochac kilka osob, ale to uczucie bedzie jak milosc przyjacielska. Kochac i pozadac mozna tylko jednej osoby. Ja mam taki test ktory stosuje na sobie gdy mam watpliwosci, zadaje sobie dwa pytania:
- Czy bedzie mi dobrze z ta osoba za 20 lat?
- Czy chcialbym by ona byla matka moich dzieci?
Jezeli odpowiedzi na oba pytania sa TAK, to jest super, ta osobe kocham i z nia jestem. No chyba ze ona nie chce byc ze mna, ale to juz inna bajka:D
Taki uklad ze jeden facet i wiele kobiet to tak biologicznie logiczne. Zwlaszcza jezeli chodzi o 9 miesieczny okres oczekiwania na potomka u ludzi. Na szczescie nasza katolicka kultura i tradycja wciaz nas chroni przed powrotem do zwierzecej natury.
Ja osobiscie moge byc tylko z jedna osoba na raz, i przerwa miedzy jedna a druga musi byc tak z rok. Co by sie wyleczyc, odpoczac, i pozbyc wplywow tej osoby.
Nie wyobrazam sobie innego ukladu. Bycie z kobieta o innych pogladach nie byloby mozliwe. To kwestia psychiki. Jezeli wiem ze druga strona mysli podobnie,wiem ze jest mi wierna, moja psychika czuje sie bezpiecznie ze swiadomoscia ze jestesmy tylko dla siebie, ze nie musze sie nia dzielic z innym, i "ze wroci wychodzac z domu".
Nie moglbym tez byc z kilkoma kobietami. Nie moglabym ich rowno kochac. Predzej czy pozniej bedac z innymi myslalbym tylko o jednej z nich. Lub zawsze bedac z jedna myslal bym o innej. Zle bym sie z tym czul, nie bylbym szczery wobec siebie i wobec nich. Zreszta skad wziasc tyle czasu by byc z kilkoma, i zaspokoic samotnika w sobie?
Mozna kochac kilka osob, ale to uczucie bedzie jak milosc przyjacielska. Kochac i pozadac mozna tylko jednej osoby. Ja mam taki test ktory stosuje na sobie gdy mam watpliwosci, zadaje sobie dwa pytania:
- Czy bedzie mi dobrze z ta osoba za 20 lat?
- Czy chcialbym by ona byla matka moich dzieci?
Jezeli odpowiedzi na oba pytania sa TAK, to jest super, ta osobe kocham i z nia jestem. No chyba ze ona nie chce byc ze mna, ale to juz inna bajka:D
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
athena napisał(a):
> Bo jak wytłumaczyć sobie sytuację, w której znam parę osób (3),
> dla których zrobiłabym bardzo wiele i pomogłabym w każdej
> sytuacji i łzy mi w oczach stają, jak pomyslę sobie że mogłoby
> sie im coś stać...
Przyjazn? Ale takie uczucie nie ma nic wspolnego z wiernoscia, poligamia czy monogamia
> Bo jak wytłumaczyć sobie sytuację, w której znam parę osób (3),
> dla których zrobiłabym bardzo wiele i pomogłabym w każdej
> sytuacji i łzy mi w oczach stają, jak pomyslę sobie że mogłoby
> sie im coś stać...
Przyjazn? Ale takie uczucie nie ma nic wspolnego z wiernoscia, poligamia czy monogamia
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
bukowina napisał(a):
> Pociągają Cię "portki" - i dobrze. Rozglądamy się, szukamy,
> przymierzamy aż wreszcie, przeważnie, zostajemy z jednym,
> wybranym partnerem.
Ktos mowiac o takim samym zachowaniu wynikajacym od mezczyzny nazwal to "mysleniem rozporkiem"...hmm....
> Pociągają Cię "portki" - i dobrze. Rozglądamy się, szukamy,
> przymierzamy aż wreszcie, przeważnie, zostajemy z jednym,
> wybranym partnerem.
Ktos mowiac o takim samym zachowaniu wynikajacym od mezczyzny nazwal to "mysleniem rozporkiem"...hmm....
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Czytałam, że kobiety mimo swego biologicznego "naznaczenia" wcale nie są lepsze od mężczyzn. Małżeństwo daje im zabezpieczenie, ale niekoniecznie najlepsze geny. Ponoć wielu mężów zdziwiłoby się poddając dzieci swoich żon testowi na ojcostwo :-) A co najlepsze w tym wszystkim, ma to sie nija do miłości :-)
Co do miłości vs. przyjaźni masz rację, przyjaźń ma sie nijak do miłości. Po prostu poruszyłam kilka aspektów na raz i mi się nałożyło ;-)
Natomiast miłość przyjacielska to brzmi dla mnie bardzo OK.
Zgodnie z moimi pogladami, wcale nie musi być tak, że jak sie kogoś kocha to będzie się z nim do konca życia. Ludzie się zmieniają (i okoliczności też) i nic na to nie poradzimy czasami. Co do pytania czy chciałabym, żeby był ojcem moich dzieci? To faktycznie, ja rowniez zadaję sobie to pytanie :-) Jak również to czy w ogóle chcę mieć dzieci :-)
Pozdrawiam Anty'ego dawno przeze mnie nie widzianego ;-)
Co do miłości vs. przyjaźni masz rację, przyjaźń ma sie nijak do miłości. Po prostu poruszyłam kilka aspektów na raz i mi się nałożyło ;-)
Natomiast miłość przyjacielska to brzmi dla mnie bardzo OK.
Zgodnie z moimi pogladami, wcale nie musi być tak, że jak sie kogoś kocha to będzie się z nim do konca życia. Ludzie się zmieniają (i okoliczności też) i nic na to nie poradzimy czasami. Co do pytania czy chciałabym, żeby był ojcem moich dzieci? To faktycznie, ja rowniez zadaję sobie to pytanie :-) Jak również to czy w ogóle chcę mieć dzieci :-)
Pozdrawiam Anty'ego dawno przeze mnie nie widzianego ;-)
athena napisał(a):
> No właśnie...jakie to wszystko nie-proste ;-)
> Ja na przykład uważam, że mozna kochać wiele osób i nie mówię
> tu oczywiście o miłości do dzieci czy rodziców bo to oczywiste
może to genetyczny podział. Tak jak podział na ambitnych i powiedzmy :) mniej ambitnych. Może istnieje gen poligami ale gdyby istniał to byłby dominujący w populacji a tak nie jest. Czyli musi istnieć coś innego co powoduje zmiany partnerów. Może chęć dominacji w "stadzie"? Samica i samiec alfa. Wśród ludzi byliby to najambitniejsi, na najwyższych stanowiskach, najroślejsi, najsprytniejsi, najinteligentniejsi itd. Chyba tak również nie jest.
Być może to jakaś "ułomność"(nie mam tu nic negatywnego na myśli) mózgu(jakieś niedokrwione zakole) do przeżywania/konsumpcji miłości.
> No właśnie...jakie to wszystko nie-proste ;-)
> Ja na przykład uważam, że mozna kochać wiele osób i nie mówię
> tu oczywiście o miłości do dzieci czy rodziców bo to oczywiste
może to genetyczny podział. Tak jak podział na ambitnych i powiedzmy :) mniej ambitnych. Może istnieje gen poligami ale gdyby istniał to byłby dominujący w populacji a tak nie jest. Czyli musi istnieć coś innego co powoduje zmiany partnerów. Może chęć dominacji w "stadzie"? Samica i samiec alfa. Wśród ludzi byliby to najambitniejsi, na najwyższych stanowiskach, najroślejsi, najsprytniejsi, najinteligentniejsi itd. Chyba tak również nie jest.
Być może to jakaś "ułomność"(nie mam tu nic negatywnego na myśli) mózgu(jakieś niedokrwione zakole) do przeżywania/konsumpcji miłości.
z uwagą i przyjemnością przeczytam Wasze opinie na ten temat
miłośc to miłość...sex to sex...zdrada to zdrada..u mnie te pojęcia istnieja osobno i nie mają związku ze sobą..;))...zona to zona..kochanka to kochanka..kocha się zoną..kocha się z kochanką...zona to tez kochanka...zdrada to spowodowanie braku poczucioa bezpieczeńśtwa u kobiety z ktora aktualnie sie jest...lub u siebie ;)...a sex ?? to przyjemnośc taka sama jak wspólne ćpanie czy kąpiele w dżakuzi..;)...a co ? mozę nie będzie zdradą dla waszej zony kapiel bez niej z koleżanką i nic wiecej ?? ;)..
W obecnych czasach seks jest swoistym dowodem na to jaka kto ma pozycje w spoleczenstwie. Ci najambitniejsi, ci co chca byc wspaniali, musza uprawiac duzo seksu, najlepiej z duza iloscia partnerek. Ot taka wada mody na "wolnosc". Tylko czy to jest "wolnosc"? Czy to cecha pozytywna czy negatywna?
Filosc z filmu, tam musi byc akcja, milosc musi byc aktywna, pozadanie to jedyna forma milosci ktora mozna aktywnie przekazac przez obraz i dzwiek. I ta milosc lubi poligamie
Filosc z filmu, tam musi byc akcja, milosc musi byc aktywna, pozadanie to jedyna forma milosci ktora mozna aktywnie przekazac przez obraz i dzwiek. I ta milosc lubi poligamie
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
athena napisał(a):
> Zgodnie z moimi pogladami, wcale nie musi być tak, że jak sie
> kogoś kocha to będzie się z nim do konca życia.
Być może miłość, ten stan, nie trwa całe życie. Jeśli jednak kochasz nie szukasz niczego innego. Jeśli już nie kochasz - tak.
> Zgodnie z moimi pogladami, wcale nie musi być tak, że jak sie
> kogoś kocha to będzie się z nim do konca życia.
Być może miłość, ten stan, nie trwa całe życie. Jeśli jednak kochasz nie szukasz niczego innego. Jeśli już nie kochasz - tak.
z uwagą i przyjemnością przeczytam Wasze opinie na ten temat