Widok

Moje zaufanie i głupota w zarządzaniu pieniędzmi.

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Mam problem.
Nie wiem czy to mój wymyśl ale ostatnio zauważyłam że nie czuję się wolna finansowo.
Sytuacja wygląda tak : dostaje wypłatę ok 20 2800netto. Z tej wypłaty prawie 2000 wydaje na rachunki mieszkanie itp powinno zostawać mi ok 800 zł ale nie zostaje...
Maz dostaje ok 3500 ostatnio.... Przez tydzień wydał prawie całą wypłatę. Ja wydałam z jego pieniędzy 200 zł... Za kilka dni będzie wyciągał odemnie pieniądze na paliwo bo już jest pusty.

Co miesiąc jest tak że to ja opłaca rachunki i jeszcze mu się dorzucam bo jest ciągle pusty czuję się wykorzystywana. Jego pieniądze wydaje rozważnie zbieram rachunki. On wydaje swoje i moje i nie dokuzyca się do rachunkiw inwestuje w swój samochód paliwo... Jestem zła. Jak to rozwiązać bo dla mnie najlepsza opcja było by wydatki pół na pół. Dodam że mamy dziecko. Ostatnio jednak myślę że samej było by mi lepiej. ...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dodam że tak jest co miesiąc że z jego wypłaty używam na potrzeby żywności chemia max 300 zł. Natomiast już nawet nie wiem na co idzie reszta.. Kiedyś to ja zarządzał pieniędzmi to Maz mi za zucalo że go kontroluje. A teraz czuję się wykorzystywana bo ja nie mogę pozwolić sobie na wydatek żeby nawet 300 zł pójść do dentysty. Ze swoich bo mąż wyciąga odemnie pieniądze jak tylko je dostanę. Teraz widzę jaka jestem naiwna.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szczerze,
Jesteś niestety naiwna..
Proponuję przeprowadzić poważna rozmowę z mężem. Przedstawić mu budżet domowy, rachunki potrzeby dziecka i niech daje na to połowę. Jak nie to faktycznie lepiej być samej i pozwać takiego o alimenty.
Ja jestem.w bardzo komfortowej sytuacji, mąż przekazuje cała pensje mi i to ja rozporzadzam budżetem. Jeśli potrzebuję to dostaje. Dzięki temu jesteśmy w stanie zaoszczędzić. Moj mąż choć kochany, niestety kasą nie umie rozporządzać, on bardzo dużo potrzebuję i gdyby nie ja to spokojnie by nie starczyło do następnej wypłaty.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zalozcie wspólne konto i nie będzie podziału na moje czy Twoje pieniądze. Wszystko idzie do jednego wora i łatwiej wtedy zarządzać - widzisz po kartach ile i na co idzie.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Eee... co to znaczy wyciąganie pieniędzy? Ma swoją pensję, zarabia, paliwo jest teraz tanie jak nigdy...oj twój facet jest doskonały w żebraniu, jesli twoja kasa idzie na utrzymanie domu to a na co idzie jego kasa? Nieważne, tu trzeba trochę sprytu. Otwórz drugi rachunek o którym mąż nie będzie wiedział. Powiedz że przez kryzys objęli ci pensję o 20 %, że premie i nadgodziny są zamrozone itp...., wykazuj przed mężem jak najmniejsze wpływy a nadwyżki chowaj na tamto konto. Jeśli masz zaufanego członka rodziny to możesz założyć to konto na siostrę albo mamę, jak tak wam pasuje, i odkladaj na nim nawet małe kwoty. No i naucz się od swojego męża wyciągać pieniądze. Na wspólne zakupy nie zabieraj portfela, jak poprosi o paliwo to mów że nie masz i jeszcze narzekaj że trzeba nowe buty kupić, za lekarza zapłacić. Twój facet ewidentnie przepuszcza bokiem kasę więc dla waszego dobra musisz ją ratować. Odwyk musi być powolny a teraz jest doskonała okazja ...
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0

To wygląda tak że ja dostaje kasę na konto a mąż do ręki.
In przywozu cała wypłatę po czy wspólnie ustalamy na co idą pieniądze. Mamy je wwspolnej skrzynce.
Wkurza mnie to że ja cała wypłatę wydaje na rachunki i na jego prośby bo wydał kasę.
Powiedzmy że w skrzynce jest 1500 zł... Ja z tego wezmę 300 zł po czym po tygodniu lub 2 okazuje się że została 100 zł... Mąż robi zakupy ale nie są to zakupy niezbędne nie mam nad tym kontroli na co wydaje... No i przychodu czas mojej wypłaty.. I zaczyna się proszeni a to o 100zl a to o 200 zł... Niby na te zakupy bo on nie chce być bez pieniędzy.
Czasem z wypłaty męża coś wpłaci y na konto oszczędnościowe i wtedy on mi wyrzuca że też oszczędza i ma prawo do wspólnych pieniędzy. Wkurza mnie to.
Ale macie rację. Nie dostanie ani złotówki niech pożycza od kolegów.
To jest straszne bo bywały miesiące że mieliśmy razem 8000 tys i nic z tego nie odlozylismy a jeszcze musiałam wypłacać mu na paliwo z oszczędności.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

A jeszcze dodam że ciężko jest powiedzieć że nie dostałam kasy. On wie ile jest na kącie oszczędnościowym i wtedy się lasi żeby z oszczędności wziąść.
Dodam że mąż dojeżdża do pracy 70 km w jedną stronę. 3500 zł to realnie przy spalaniu auta mamy z jego budżetu 2800 więc tyle co ja. Czuję się tym upokorzenia bo w jego profesji faceci w jego wieku zarabiają po 6 tys. A ich żony nie muszą martwić się o kasę. U nas to ja dbam o to żebyśmy mieli jakieś oszczędności. Ja urodziłam dziecko więc oczekuje choć minimalnego poczucia psychicznego bezpieczeństwa.
Rozmowy na ten temat wyglądają tak że mąż niby rozumie niby przeprasza niby mu przykro ale nic z tego nie wynika. Jak zrobię awanturę bo już nie wyrobię to przez kilka dni jak by się budził.
Ma w domu wszystko. Czas chyba pokazać pazurki.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Załóżcie wspólne konto i 2 karty płatnicze do tego samego konta. Będzie wyraźnie widać kto, ile i na co wydaje. Bez wypłacania gotówki, wszystkie ruchy finansowe udokumentowane. Łatwo przekonasz męża na co ty wydajesz kasę, a na co on. Czarno na białym. U nas to się sprawdziło. Po ślubie mieliśmy 2 osobne konta, ale potem było to właśnie moje, twoje, kto i ile, na co. Szybko stwierdziliśmy, że wspólne konto będzie przejrzyste. I tak od 10 lat jedziemy na wpólnym koncie z 2 kartami płatniczymi. Nie mam moje twoje, jest jedno wspólne,
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Moje, twoje... To wy prowadzicie dwa osobne życia każdy na swoim budżecie?
Dla mnie i mojego męża było i jest to nie do pojęcia. Jest jeden wspólnym dom, w którym wszyscy mieszkają i wszyscy z niego korzystają. 2 samochody, ale nie ma mój twój, są nasze. Dzieci nasze, nie moje twoje. Obiad jak robię czy zakupy to nie myślę czy za jego czy moje, tylko za nasze. I to bez znaczenia kto zarabia. Tak było jak pracowałam tylko ja, ja pracowaliśmy oboje i jak pracuje tylko mąż.
Ale u nas jest o tyle prościej, że nas pieniądze się trzymają. Potrafimy oszczędzać i zbierać na kolejny konkretny cel.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Miska dziękuję za poradę z kontem. To jest dobry pomysł i faktycznie może się sprawdzić. Świadomość tego że będę widziała na co on wydaje może jakość wpłynie korzystnie na sytuację.

Nie chodzi o kwestie moje twoje ale chce się czuć choć trochę niezależna. A nie ze moja wypłatę wydajemy na rachunki a jego w zależności ile on wyda mogę wydać ja. Wkurza mnie właśnie to. Wiem że gdyby była potrzeba to on wyciągnie pieniądze z podziemi ale nie o to chodzi. Mamy różne charaktery ja jestem baran mój mąż waga. .
Hehe.
Ale z tym kontem to pomysł bardzo dobry ja przeleje całe swoje środki a on wpłaci swoje i wszystko stanie się jasne.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Spróbować mozecie. Myślę, że nie zaszkodzi. W razie jakiś wątków męża udowodnisz mu kiedy i na co kasa poszła, i że to z jego karty rozłazi się nie wiadomo na co. Zawszę będziesz widziała w jakim sklepie był. Co lepsze możesz mieć apikację w telefonie gdzie każdy ruch kasy na koncie jest przesyłany smsem na telefon. Od razu. Wiesz, że gdzieś maż płacił, w wykazie potem sobie sprawdzisz gdzie. Ktoś powie, że to już zgroza, ale może to pomoże zejść .facetowi na ziemię, że kasa przecież z nieba nie spada i sama do sklepów nie wędruje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

To jest dobre rozwiązanie. Ja naprawdę chcę się dzielić wydatkami ale nie może być tak że ja swoją wypłatę zainwestuje w opłaty a męża pieniędzy po tygodniu nie ma. To jest dla mnie stresujące. Wystarczy mi wgląd gdzie płacił by karta. Może by się zaczął pilnować. Tak zrobimy. Przejrzałam już nawet wstępnie oferty kat..
Chyba nawet takie rozwiązanie będzie lepsze bo gdy wpłyną moje i jego pieniądze na wspólne konto nie będę miała poczucia że moja wypłata ucieka... Dzięki miska
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Powodzenia
Może taka wskazówka wam pomoże, może ktoś ma inne pomysły? Też chętnie poczytam jak inni radzą sobie z budżetami domowymi. Czasem padają na tym forum dobre rady.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Niech z męża wypłaty idzie część na opłatę jakiś rachunków niech np.placi za prąd,tv itp. a Ty za czynsz , nie może być że wszystko idzie z Twojej wypłaty , powiedz że chcesz odłożyć chociaż 300zl co miesiąc i to ma być płaconego z jego wypłaty , albo jak będzie chciał kasę powiedz że nie masz bo płacisz wszystkie rachunki 2000 zł i mało Ci zostaje, nie wiem na co on przepuszcza kasę jak nie płaci żadnych rachunków domowych
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Co do wydatków domowych - musisz wiedzieć ile i na co dokładnie wydajecie i to co do złotówki. Trzeba prowadzić ścisłe zarachowanie tak przez rok, inaczej kasa przez palce płynie. Teraz, z czasem potrafię z dokładnością do 90% przewidzieć jakie mi przyjdą rachunki i ile wydam na paliwo w zależności od tego ile jeżdżę i jak daleko. Niektóre koszty da się redukować. Mamy cztery konta. Każdy własne, jedno wspólne i jedno oszczędnościowe. Własne konta są po to bym nie musiała nikogo prosić o kasę na swoje wydatki. Utrzymanie samochodu mamy na indywidualnym koncie i każde z nas pilnuje swojej floty i paliwa, traktujemy samochody jako dobro osobiste i nie ma pożyczania kasy na swoje wydatki. Nie masz = nie wydajesz. Wspólne konto pokrywa wspólne wydatki: rachunki, opłaty stałe, jedzenie do domu i tylko do domu. Telefony, jedzenie do pracy jest z indywidualnego rachunku. Przelewana miesięcznie kwota jest z góry określona i zależy od zarobków ale procentowo do dochodów jest zbliżona więc kwotowo mąż wkłada do wspólnego konta więcej bo ma więcej, ale zdarza się odwrotnie. Latem jest nadpłata, którą pożytkuje się zimą. Koszty leczenia, utrzymania dziecka czy zwierząt domowych pokrywane są z konta wspólnego, ale kosmetyki już z indywidualnego. Czwarte konto to konto oszczędnościowo-inwestycyjno-wakacyjne. Na tym koncie wpływa odgórnie ustalona nadwyżka i jest z niego zakaz wypłat. To są pieniądze na wydatki wspólne ale planowane i konsultowane przez obojga. Tam trafia nadwyżka gotówki z obu stron, najczęściej w tej samej wysokości ale nie zawsze bo każde z nas ma różne ekstra przychody i nie są one stałe. Na to konto się tylko wpłaca i zapomina o nich. Z tego są finansowane wspólne wakacje lub wspólne większe zakupy inwestycyjne i żadne inne. Czyli tak naprawdę są trzy grupy: indywidualne, wspólne, pozostałe. Bywały czasy kiedy moje przychody były mniejsze ale zawsze wpłacałam na wspólne konto relatywnie ten sam procent zarobków, wtedy miałam mniej kasy na swoje wydatki i było to dla mnie dużą motywacją do zmiany - albo pracy, albo redukcji wydatków własnych i polecam ten podział bo wymusza reżim. No i nie ma pożyczania. Raz ja męża na randkę zapraszam i wtedy ja płacę, raz on mnie i wtedy on płaci. Wyjścia rodzinne to wyjścia opłacane jako wspólne. Prezenty na wesele też wspólne, ale wydatki na prezenty czy imprezy w pracy już jako indywidualne. My mamy bardzo skrupulatnie prowadzone rachunki domowe i bardzo jasny podział na wydatki prywatne i wspólne, ale wiem że nie każdemu taki system odpowiada
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Wczoraj pogadaliśmy od serca, Maz zgodził się bez problemu na wspólne konto. Ustaliliśmy że po weekandu podjedziemy do banku założyć wspólny ROR. Tak aby od 1 czerwca mieć już karty i mu z niego korzystać. Ustaliliśmy że 100 % mojej wypłaty i 100% jego będzie wpływały na to konto. Po czym wspólnie przed laptopem podzielimy wydatki oszczędności i wydzieliny sobie zaskorniaki na właśnie potrzeby tak aby nikt nie czuł się kontrolowany.
Oszczędności bd przelewa dalej na nasze konto a to co ustalimy na życie zostanie na wspólnym z którego oboje będziemy płacili swoimi kartami.

Gdzie macie konta wspólne? Jaki bank polecacie.? Ja mam w milenium osobiste ale chciała bym wspólne w innym banku..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

No i super. Przynajmniej gładko Ci poszło. Oby tak dalej.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja bym nie chciała mieć wspólnego konta tak wprost, bo jeśli jedna strona ma problemy z wydatkami to teraz problem może przełożyć się na cały domowy budżet. Bo jeśli ktoś lekką ręką ma w zwyczaju przepuszczać wszystko co ma, to wspólne konto właśnie rozszerzyło mu limit zamiast zredukować. Obwaiam sie ze może dojść do sytuacji gdzie wspólne konto pewnego razu zostanie puste, rachunki niepopłacone i mąż palący głupa że nadal nie wie gdzie się kasa rozeszła, oczywiście obym się myliła. Z takimi dochodami nie powinniście mieć najmniejszego problemu z domowym budżetem. Ta sakiewka ma gdzieś dziurkę i obawiam się że twoj mąż ma problemy z wydawaniem kasy. Nie wiem ile masz lat, ale ekonomiczne zachowania twojego męża nie za dobrze rokuje na wspólną przyszłość, a poniewaz jesteście małżeństwem to jego dlugi moga szybko stać sie twoim problemem. W naszej kulturze raczej przyjęło się że na mężczyźnie spoczywa ciężar zapewnienia ekonomicznego bezpieczeństwa rodzinie. I z całym szacunkiem do romantycznych bredni to jednak nie samą miłością człowiek żyje a uśmiechem rachunków się nie opłaci...dzieci zasługują na stabilny ekonomicznie dom z odpowiedzialnym rodzicami, bo chyba wlaśnie po to rodzice są. ..
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0

my w domowym budżecie ustaliliśmy jedną ważną rzecz: jesli planujemy kupić jakąś rzecz ktora kosztuje ponad 100zl to mowimy o tym drugiej osobie (nie wlicza się w to paliwo, rachunki, jakies tam ubezpieczenia auta i inne rzeczy ktore i tak trzeba opłacic, zakupy zywnościowe itd.); to fajnie dziala, bo czasami wydaje nam sie ze czegos potrzebujemy, a po rozmowie okazuje sie ze wcale nie jest to takie niezbedne do zycia, albo uznajemy ze faktycznie trzeba cos kupic; nie odnosi sie to do prezentow dla drugiej osoby, ale staramy sie ustalac maksymalny limit prezentowy; na poczatku bylo troche dziwnie o wszytsko sie pytac, a teraz to juz takie naturalne jest (czasami to bardziej poinformowanie niz pytanie - w stylu bede wydawac ponad 100, bo musze cos tam kupic, a drugi tylko mowi ok)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

To postaw sprawę jasno. Zrób rozpiskę wydatków koniecznych - rachunki, jedzenie itp. I na początku miesiąca powiedz wprost jaką kwotę chcesz od niego dostać. Oczywiście weź pod uwagę też jego wydatki - paliwo tanie nie jest, ale to rzecz jasna nie oznacza, że wydaje na to wszystkie pieniądze. Mój co miesiąc dorzuca się niewielką kwotę, może nie połowę, ale do rachunków daje, ale też co miesiąc mówię "Daj/przelej mi tyle a tyle na rachunki" i to robi. Facet najwyraźniej jest nieporadny finansowo. Niestety znam takich. Moja kuzynka się przez to rozwiodła, bo jej mąż raz, że pracował jak chciał i kiedy chciał, a dwa, jak już był przy kasie to wszystko wydawał w mgnieniu oka i jeszcze wymagał dorzucania się od niej, najlepiej to nawet żyłby na jej utrzymaniu. Powiedziała dość i wywaliła go z chaty, wzięła rozwód i ma spokój.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Macie dużo racji w tym co piszecie. Od kilku dni widzę że mąż się chyba opanował bo nie kupuje zbędnych zeczy tylko dzwoni i pyta co kupić i ile mu zostało. W tym tyg założymy konto. Rachunki będziemy opłacać odrazu że wspólnej poli i wyznaczać ile w danym miesiącu możemy pozwolić sobie odłożyć. Te pieniądze będą znajdowały się na moim koncie. Natomiast na wspólnym wszystko na życie więc nie boję się że przepuścić ta kasę zwłaszcza że będę na bieżąco monitorowala gdzie i za co płaci. Ustaliliśmy że będziemy płacić wyłącznie karta. I każde z nas będzie miało kilka setki zł gotówki tylko dla siebie.
Zobaczymy jak to będzie.
Maz jest w pełni świadomy jakie mamy wydatki nie wydziela mi pieniędzy, problemem jest jego lekka ręką w wydawaniu....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

najtrudniejszy pierwszy krok, dobrze że widzicie problem i coś robicie żeby to rozwiązać, mam nadzieję że wszystko się uda, oby tak dalej :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

korek w uchu u trzylatka -co zrobic? (42 odpowiedzi)

Trafiłam wczoraj z dzieckiem na pogotowie z zapaleniem krtani,badal go laryngolog i stwierdzil...

Mięśniaki a wkładka mirena (16 odpowiedzi)

Witam. Dowiedziałam się, że mam kolejnego mięśniaka macicy. Lekarka zaproponowała mi założenie...

Anna Liberek - hepatolog dziecięcy - pilnie poszukuję kontaktu (14 odpowiedzi)

Poszukuję informacji gdzie obecnie przyjmuje prywatnie pani dr Liberek i jak można się tam umówić...

do góry