Widok
ja swoją odebrałam z salonu tydzień przed ślubem, choć gotowa była wczesniej - do tego Panie mi ją przepięknie przed odbiorem wyprasowały - i przede wszystkim to one same mówiły, że wydawanie wczesniej nie jest za dobre ( bo w domu jak to w domu - może np. przejść rożnymi zapachami od gotowania jedzenia no i to wlaśnie w domu nie bardzo jest gdzie taką suknię trzymać - w salonach mają przecież magazyny czy coś w tym stylu). Moim zdaniem, chodzi o kasę, żbyś sie już z nimi rozliczyła - ot takie zagranie poniżej pasa, no ale może się mylę. Postaw na swoim, bo w końcu klient (KLIENTKA) nasz pan :-)
co znaczy nie robią dopasowań jak nie zaplacisz ???, jak kupowalam suknię (w salonie livia w oliwie) to najpierwa zapłaciłam przy podpisaniu umowy połowę ceny a drugą polowę dopiero w dniu odbioru. W między czasie miałam może z cztery przymiarki i nikt mi nic nie kazał wtedy placić. Wydawało mi się to logiczne i uczciwe. Co będzie w twoim przypadku jeśli się okaże że przeróbki ( jak to nazwałaś dopasowania) nie będą spelniać Twoich oczekiwań??? Trzymam kciuki za to żeby było wszystko ok, ale to niezbyt uczciwe podejście do klienta.
Ja odbierałam jakiś tydzień przed ślubem a na przymiarkach byłam chyba z kilkanaście razy - nie żeby była taka potrzeba, ale... w salonie wiele rzeczy załatwiałam (poza suknią ślubną jeszcze sukienkę dla teściowej, na poprawiny, welon, buty) i w sumie byłam tam dosyć często i co drugi raz mierzyłam sukienkę - z poprawek po przysłaniu sukni od producenta - to poprawiane były ramiączka (i przymierzeałam też przyfastrygowane) i jeszcze jakieś detale
Generalnie po uszyciu wystarczyłyby 3 przymiarki - po przyjściu sukni, po przyfatrygowaniu, po zakończeniu poprawek i przy odbiorze, jesli zakończenie poprawek było długo przed ślubem.
Sukienka w salonie czekała na mnie od maja/czerwca (nie mam pewności) do końca lipca
Generalnie po uszyciu wystarczyłyby 3 przymiarki - po przyjściu sukni, po przyfatrygowaniu, po zakończeniu poprawek i przy odbiorze, jesli zakończenie poprawek było długo przed ślubem.
Sukienka w salonie czekała na mnie od maja/czerwca (nie mam pewności) do końca lipca
osobiście uważam, że jeśli miałabym wypożyczać suknię, a miałabym jeszcze czas, to zdecydowałabym się na kupno używanej sukienki - to podobna cena co wypożyczenie w salonie, a nie musisz się spinać w okolicy ślubu by zdążyć odebrać a potem oddać sukienkę i bać się, czy jej nie uszkodzisz
ewentualnie rozważałabym szycie na tzw. pierwsze wypożyczenie - czyli sukienka szyta jest na ciebie ale de fakto nie kupujesz jej a wypożyczasz, a po ślubie oddajesz ją do salonu - koszt to ok 70% kupna sukienki
wypożycza się zazwyczaj dzień/dwa przed ślubem, oddaje 2-3 dni po ślubie (czyli przy ślubie w sb odbierasz najwcześniej w czwartek, oddajesz najpóźniej we wtorek - za większą ilość dni musisz dopłacić)
ewentualnie rozważałabym szycie na tzw. pierwsze wypożyczenie - czyli sukienka szyta jest na ciebie ale de fakto nie kupujesz jej a wypożyczasz, a po ślubie oddajesz ją do salonu - koszt to ok 70% kupna sukienki
wypożycza się zazwyczaj dzień/dwa przed ślubem, oddaje 2-3 dni po ślubie (czyli przy ślubie w sb odbierasz najwcześniej w czwartek, oddajesz najpóźniej we wtorek - za większą ilość dni musisz dopłacić)