Widok
Na placu zabaw...
Wczoraj bylam na placu zabaw z moim 1,5 rocznym synem. Dzien jak kazdy. Troche w piaskownicy, troche na zjezdzalni, troche na huśtawkach...
Ale za ktorym razem, jak moj probowal wdrapac sie po drabince na zjezdzalnie, mialo miejsce cos co mnie oburza ale i zastanawia. Przed moim dzieckiem wchodzil chlopiec, ok. 7letni. MOje dziecko bylopod nim. Byl miedzy nimi jakis szczebelek przerwy. Moj go ani nie dotknal ani nie spojrzal na tego starszego. Byl po prostu zajety wspinaczka. Ja go caly czas asekurowalam. Ale nagle ten starszy zamiast trzymac noge na szczebelku probowal kopnac mojego w raczke. Zwrocilam mu uwage ale on nic. Wspial sie i znikl nam z oczu... Ufff. Po jakims czasie poszlismy na hustawki. Byly 2 obok siebie. Na jednej byl ten starszy chlopiec, ale ja nie zorientowalam sie od razu. Usiedlismy razem na sasiedniej hustawce. Ten rozhustal swoja hustawke, z ktorej juz zszedl. W pierwszej chwili pomyslalam ze chcialby nia wycelowac w nas, ale uznalam ze przesadzam. Po chwili podszedl do nas i probowal mojemu dziecku odpiac rzep na sandalach. Powiedzialam zeby tego nie robi i wogole nie dotykal mojego dziecka. Sprobowal go zlapac za glowke! CHYBA bardziej zeby mi zrobc na zlosc niz mojemu krzywde... chyba... Torbe z rzeczami polozylam obok nog hustawki. Wiec ten starszy uznal ze bedzie robil fikołki na poziomej belce, ktora byla ponad moja torba. Uznalam ze bedzie uwazal zeby nie nadepnac jej. Ja juz hustalam sie z dzieckiem. A on na poczatku niby przypadkiem nadepnal na nia. Powiedzialam zeby bardziej uwazal, a po chwili zaczal przesuwac ja noga tak ze prawie moje rzeczy powypadaly. Pomyslalam sobie ze nie bede z tepakiem sie meczyc i przesiadlam sie do hustawek ktore staly obok. Usiadlam na tej ktora byla najdalej od tego smarka. A on za nami. Cos mu tam powiedzialam ale w koncu wyszlismy z placu zabaw. Ja bylam glodna i zmeczona. Hustawki sa najdalej polozone od miejsca gdzie moglaby byc jego matka. Moze tego nie widziala... Ale zastanawiam sie jak powinnam reagowac? Do tego chlopaka nic nie docieralo. Widac bylo ze jakby szukal jakiegos zajecia ale zabawy go nie interesowaly... Wogole nic nie mowil, nawet nie pyskowal. Tez nie mam ochoty spinac sie z jakas obca baba, bo wiadomo ze bedzie bronic guaniarza.
Ale tez chce byc opoka dla mojego dziecka, zeby wiedzialo ze nikt nie ma prawa robic mu krzywdy czy czegos zabierac. A poza tym zastanawiam sie co z tamtym bylo nie tak.
Zgadzam sie ze zdarzaja sie podobne sytuacje. Ale zazwyczaj jakies dziecko chce zabrac cos mojemu, lub bawic sie w tym samym miejscu. Albo np. bawic sie furtka, bo zobaczy ze mojemu sie to podooba. Ale tym razem moje dziecko nic takiego nie robilo. Jak sie bawil w piaskownicy to tamten nic mu nie robil.
Czy ktos ma podobne doswiadczenia i jak sobie z tym radzil?
Ale za ktorym razem, jak moj probowal wdrapac sie po drabince na zjezdzalnie, mialo miejsce cos co mnie oburza ale i zastanawia. Przed moim dzieckiem wchodzil chlopiec, ok. 7letni. MOje dziecko bylopod nim. Byl miedzy nimi jakis szczebelek przerwy. Moj go ani nie dotknal ani nie spojrzal na tego starszego. Byl po prostu zajety wspinaczka. Ja go caly czas asekurowalam. Ale nagle ten starszy zamiast trzymac noge na szczebelku probowal kopnac mojego w raczke. Zwrocilam mu uwage ale on nic. Wspial sie i znikl nam z oczu... Ufff. Po jakims czasie poszlismy na hustawki. Byly 2 obok siebie. Na jednej byl ten starszy chlopiec, ale ja nie zorientowalam sie od razu. Usiedlismy razem na sasiedniej hustawce. Ten rozhustal swoja hustawke, z ktorej juz zszedl. W pierwszej chwili pomyslalam ze chcialby nia wycelowac w nas, ale uznalam ze przesadzam. Po chwili podszedl do nas i probowal mojemu dziecku odpiac rzep na sandalach. Powiedzialam zeby tego nie robi i wogole nie dotykal mojego dziecka. Sprobowal go zlapac za glowke! CHYBA bardziej zeby mi zrobc na zlosc niz mojemu krzywde... chyba... Torbe z rzeczami polozylam obok nog hustawki. Wiec ten starszy uznal ze bedzie robil fikołki na poziomej belce, ktora byla ponad moja torba. Uznalam ze bedzie uwazal zeby nie nadepnac jej. Ja juz hustalam sie z dzieckiem. A on na poczatku niby przypadkiem nadepnal na nia. Powiedzialam zeby bardziej uwazal, a po chwili zaczal przesuwac ja noga tak ze prawie moje rzeczy powypadaly. Pomyslalam sobie ze nie bede z tepakiem sie meczyc i przesiadlam sie do hustawek ktore staly obok. Usiadlam na tej ktora byla najdalej od tego smarka. A on za nami. Cos mu tam powiedzialam ale w koncu wyszlismy z placu zabaw. Ja bylam glodna i zmeczona. Hustawki sa najdalej polozone od miejsca gdzie moglaby byc jego matka. Moze tego nie widziala... Ale zastanawiam sie jak powinnam reagowac? Do tego chlopaka nic nie docieralo. Widac bylo ze jakby szukal jakiegos zajecia ale zabawy go nie interesowaly... Wogole nic nie mowil, nawet nie pyskowal. Tez nie mam ochoty spinac sie z jakas obca baba, bo wiadomo ze bedzie bronic guaniarza.
Ale tez chce byc opoka dla mojego dziecka, zeby wiedzialo ze nikt nie ma prawa robic mu krzywdy czy czegos zabierac. A poza tym zastanawiam sie co z tamtym bylo nie tak.
Zgadzam sie ze zdarzaja sie podobne sytuacje. Ale zazwyczaj jakies dziecko chce zabrac cos mojemu, lub bawic sie w tym samym miejscu. Albo np. bawic sie furtka, bo zobaczy ze mojemu sie to podooba. Ale tym razem moje dziecko nic takiego nie robilo. Jak sie bawil w piaskownicy to tamten nic mu nie robil.
Czy ktos ma podobne doswiadczenia i jak sobie z tym radzil?
ostatnio do jednej z piaskownic u nas na osiedlu rpzyszedł Tatuś z dwoma synkami może 2 i 4 latka- niby to usiadł z nimi w piaskownicy ale nie bardzo interesował się co oni wyrabiają i wten ten młodszy zaczął wysypywac piasek z piaskownicy ale tak to obił, że gdzie by nie stała moja 1,5 roczna córka i tak na nia sypał- niestety prosto w oczy..gdy zwróciłam mu raz, drugi trzeci uwagę by tego nie robił i bardziej uważał to jego ojciec podniosł wzrok popatrzył na niego ale mu nic nie powiedział- a mnie szlak trafił - bo chyba bym mu dogi z d*py powyrywała - nieznoszę nousłuchanych bachorów którym wolno wszystko a ich rodzice nie widzą w swoich dzieciach nic złego!
drugi przypadek to gdy w piaskownicy bawiłyśmy się znów same ja z córką a nagdle przyszła mamusia z córeczką starszą znów od mojej o rok może dwa - moje dziecko ma etap burzenia i budowania i znów burzenia, więc gdy dziewczynka zaczela budować babki z piasko moja je burzyła i tak sie bawiły- nagle w tamta matkę coś wstąpiło (dodac muszę, ze dziewczyny się dogadywały) podeszła do piaskownicy i napadła na moje dziecko z krzykiem" no tak jeszcze nogą rozwal, rozpieprz wszystko" - no ja myslałam, ze wyjdę z siebie..niestety drapnęłam swoją i wróciłyśmy do domu niestety bo jakos nie miałam ochoty na pogadankę z mamuska
drugi przypadek to gdy w piaskownicy bawiłyśmy się znów same ja z córką a nagdle przyszła mamusia z córeczką starszą znów od mojej o rok może dwa - moje dziecko ma etap burzenia i budowania i znów burzenia, więc gdy dziewczynka zaczela budować babki z piasko moja je burzyła i tak sie bawiły- nagle w tamta matkę coś wstąpiło (dodac muszę, ze dziewczyny się dogadywały) podeszła do piaskownicy i napadła na moje dziecko z krzykiem" no tak jeszcze nogą rozwal, rozpieprz wszystko" - no ja myslałam, ze wyjdę z siebie..niestety drapnęłam swoją i wróciłyśmy do domu niestety bo jakos nie miałam ochoty na pogadankę z mamuska
ewidentnie ten starszyy chlopiec robił wszystko by się was pozbyć z drabinek ..a , że mamy nie było w poblizu to hulaj dusza , zapewniam Cię , ze dla 7-latka 1,5 roczniak nie jest zbytnio atrakcyjny tylko przeszkadza jak sie chce gdzieś wgramolić trzeba czekać , nie pogadasz z takim , nie pobawisz się ...no klapa na całej linii jeszcze na dodatek za nim łazi mamuśka :-)
rozumiem chlopca choć jego zachowanie nie było ładne i nie pochwalam tego , pewnie gdyby była z nim mama to nie pozwoliłby sobie na takie zachowanie ,
nie przejmuj się czasem tak bywa ..zrozumiesz jak Twoje dziecko dorośnie i będzie miało swoje wizje zabawy i to niekoniecznie takie jakbyś sobie wymarzyła :-)
rozumiem chlopca choć jego zachowanie nie było ładne i nie pochwalam tego , pewnie gdyby była z nim mama to nie pozwoliłby sobie na takie zachowanie ,
nie przejmuj się czasem tak bywa ..zrozumiesz jak Twoje dziecko dorośnie i będzie miało swoje wizje zabawy i to niekoniecznie takie jakbyś sobie wymarzyła :-)
Naprawde staram sie zrozumiec. Ale na drabince moj syn byl pod nim. Tamten nie musial czekac. Specjalnie przestal wchodzic po drabince, zeby cos zrobic mojemu... A z hustawkami to zupelnie nie rozumiem. Przesiedlismy sie a on poszedl za nami. I po co mu chcial odpiac buty???
Troche sie przestraszylam bo wczesniej ogladalam program w ktorym kilkulatkowie dla rozrywki zatlukli ceglami 2,5 latka ktorego porwali z centrum handlowego...
Troche sie przestraszylam bo wczesniej ogladalam program w ktorym kilkulatkowie dla rozrywki zatlukli ceglami 2,5 latka ktorego porwali z centrum handlowego...
może mu się zwyczajnie nudziło i chcial podokuczać ..nie wiem , na przyszłośc powiedz wyrażnie , że jeśli będzie dokuczał twojemu dziecku to wygonisz go z placu zabaw jak nie umie sie zachować
"Troche sie przestraszylam bo wczesniej ogladalam program w ktorym kilkulatkowie dla rozrywki zatlukli ceglami 2,5 latka ktorego porwali z centrum handlowego..." ..żartujesz chyba ....nie przesadzajmy nawet jesli czegoś się naogladałaś to nie powód aby teraz patrzec podejrzliwie na inne dzieci ...
"Troche sie przestraszylam bo wczesniej ogladalam program w ktorym kilkulatkowie dla rozrywki zatlukli ceglami 2,5 latka ktorego porwali z centrum handlowego..." ..żartujesz chyba ....nie przesadzajmy nawet jesli czegoś się naogladałaś to nie powód aby teraz patrzec podejrzliwie na inne dzieci ...
jak dla mnie starszak chcial zwrocic na siebie uwage nie wazne jak byle ja otrzymac nawet od obcych osob, i moze wtedy lepiej zachecic np , a pokaz jak ty sie umiesz rozbujac sam? a moze nie umiesz? i tlumaczyc , no wiesz taka duza noga chciales go kopnac? a mam ja c iebie kopnac? przecież to boli...
dzieci miewają różne okresy, to nie ich wina, pewnie był znudzony, czasami moja Lena bawi się grzecznie, czasami niestety nie, ale jestem przy niej i reaguję, mnie denerwują Ci rodzice, którzy puszczają dzieciaka samego na placu zabaw i główka w ziemię, nic nie widzę, nic nie słyszę, bez względu na to, że ma 3 czy 5 lat, jesteś ze swoim dzieciakiem to obserwuj co robi, a nie zagadana, albo zaczytana, a ty człowieku musisz się gimnastykować, a jak już zwrócisz uwagę, to jeszcze z ryjem potem na Ciebie taka mamuśka naskoczy !!!
moj ma dwa lata i jak broi to oczywiscie go karce ale nie pozwole mu zrobic krzywdy przez innego dzieciaka taki 7latek juz wie kiedy moze zrobic krzywde a kiedy nie mam siostrzenca w tym wieku i on wie np co wolno mu zrobic przy moim malym a co nie i czego np wolno radkowi a czego nie i on sam tego pilnuje. takiemu ewidentnie zwrocilabym uwage rad drugi trzeci jak nie omoze to hcyba bym na niego wrzasnela albo powiedziala ze pojde zaraz do jego mamy jak sie nie uspokoi i zeby znalazl sobie inna zabawe i juz.
juz mialam takie ze dwie sytuacjie kiedy na plac zabaw przyszli przedszkolacy i jeden sie rzucil na hustawke gdzie my bylismy z malym ale raczej byl malo swiadomy ze mogl zrobic krzywde bo jak spojrzalam na niego groznie i zwrocilam mu uwage czy chce jemu krzywde zrobic to odrazu sie wystraszyl choc powiedzialam to normalnym tonem i potem tez jeszcze byla taka sytuacja.
poprostu uwazam ze takie dziecko juz rozumie bardzo wiele i wie kiedy cos robi po zlosci a kiedy przypadkiem i na pewno nie stalabym bezczynnie i patrzyla wkoncu moj dwulatek jest bezbronny wobec 7latka i ma mnie od tego zebym zareagowala.
a jak rodzic nie zwraca uwagi to bym 3 raz nie zwrocila uwagi dziecku a wlasnie jego rodzicowi ze jak nie umie sie bawic wsrod dzieci nie powinien z nim przychodzic.
moj jak broi zwracam mu uwage ewentualnie odchodze jak za mocno i oczekuje tego samego od innych. bo nie pozwole aby moje dziecko bilo czy umyslnie cos robilo innym dzieciom ale tez nie pozwole robic jemu krzywdy przez inne dzieci.
juz mialam takie ze dwie sytuacjie kiedy na plac zabaw przyszli przedszkolacy i jeden sie rzucil na hustawke gdzie my bylismy z malym ale raczej byl malo swiadomy ze mogl zrobic krzywde bo jak spojrzalam na niego groznie i zwrocilam mu uwage czy chce jemu krzywde zrobic to odrazu sie wystraszyl choc powiedzialam to normalnym tonem i potem tez jeszcze byla taka sytuacja.
poprostu uwazam ze takie dziecko juz rozumie bardzo wiele i wie kiedy cos robi po zlosci a kiedy przypadkiem i na pewno nie stalabym bezczynnie i patrzyla wkoncu moj dwulatek jest bezbronny wobec 7latka i ma mnie od tego zebym zareagowala.
a jak rodzic nie zwraca uwagi to bym 3 raz nie zwrocila uwagi dziecku a wlasnie jego rodzicowi ze jak nie umie sie bawic wsrod dzieci nie powinien z nim przychodzic.
moj jak broi zwracam mu uwage ewentualnie odchodze jak za mocno i oczekuje tego samego od innych. bo nie pozwole aby moje dziecko bilo czy umyslnie cos robilo innym dzieciom ale tez nie pozwole robic jemu krzywdy przez inne dzieci.
eh... takie rzeczy się czesto zdarzają niestety, a rodzice nic, udają że nie widzą a ty sie męcz z odganianiem cudzego dziecka
akurat wczoraj do mojej Madzi (2 latka) podbiegła dziewczynka (3 latka) i nagle zaczeła ją szarpać za rączki, tak że moja ledwo ustać mogła. A matka nic, tylko że ona chce sie przywitać. Moja w płacz. A ta dalej ją szarpie. Musiałam wziac ja na ręce żeby tamta dziewczynka zostawiła ją w spokoju.
No dobra, przywitać. Ale tak sie ludzie ze sobą witają? Też bym sie poryczała jakby ktoś obcy nagle zaczął mną tak szarpać.
Innym razem podleciało do Madzi jakieś dziecko i zaczeło wyrywać i otwierać jej torebkę. Widziało, ze Madzia ma tam gumy i "tylko chciało sobie wziąć jedną" - wg tłumaczenia rodzica.
Może ja temu rodzicowi też pozaglądam w kieszenie i sobie coś wezmę?
Potem sie rodzice dziwią, ze dzieci wyrastają na nieokrzesane nastolatki, którym się wydaje że wszystko wolno. Skoro do tej pory wszystko było wolno...
akurat wczoraj do mojej Madzi (2 latka) podbiegła dziewczynka (3 latka) i nagle zaczeła ją szarpać za rączki, tak że moja ledwo ustać mogła. A matka nic, tylko że ona chce sie przywitać. Moja w płacz. A ta dalej ją szarpie. Musiałam wziac ja na ręce żeby tamta dziewczynka zostawiła ją w spokoju.
No dobra, przywitać. Ale tak sie ludzie ze sobą witają? Też bym sie poryczała jakby ktoś obcy nagle zaczął mną tak szarpać.
Innym razem podleciało do Madzi jakieś dziecko i zaczeło wyrywać i otwierać jej torebkę. Widziało, ze Madzia ma tam gumy i "tylko chciało sobie wziąć jedną" - wg tłumaczenia rodzica.
Może ja temu rodzicowi też pozaglądam w kieszenie i sobie coś wezmę?
Potem sie rodzice dziwią, ze dzieci wyrastają na nieokrzesane nastolatki, którym się wydaje że wszystko wolno. Skoro do tej pory wszystko było wolno...
Niektóre z was odpuszczają i tym dają przyzwolenie że tak można,u nas w ogródku też były swego czasu 2 rozwydrzone bachory,mamusia z "kilometra" darła ryja zamiast ruszyć d*pę do dzieciaka złapać za rękę i wytłumaczyć a za kolejnym razem do domu zabrać,ogólnie po dłuższej obserwacji zauważyłam że mamusia jest niekonsekwentna i dzieci mają ją w d*pie,poza tym to baba ze wsi z roszczeniową postawą i brakiem jakiejkolwiek kultury,zabawek swoich z domu nigdy nie przynieśli,niszczyli wszystkie w ogródku,zabierali do domu bez pytania a mamusia nic,kiedyś jeden dokuczał mojemu synkowi a ten spokojny i nic ,mamusia z mordą w książce,za którymś razem od zwrócenia uwagi powiedziałam do tego dzieciaka ze jak będzie dokuczał po złości dalej mojemu to ja mu zacznę dokuczać ,pyskował bo myślał że ze mną może jak z mamusią "wejść na łeb i n****ć" ,pomylił się bo ja się nie pitole ,złapałam za rękę spojrzałam w oczy i powiedziałam że jak się nie uspokoi to wyjdzie z ogródka i więcej nie przyjdzie,w domu może sobie robić co chce jak mama pozwala w mojej obecności ma się zachowywać normalnie a jak nie to wynocha,wystraszył się trochę bo zaczął się zachowywać normalnie ( w miarę bo wychowania to żadnego nie ma ) a do mamusi dalej .......Jak sobie mamusia pozwala to jej problem,więcej stanowczości i nie machajcie ręką bo to znaczy że tak można.
No wiadomo, że nigdy się nie wie jak się będzie zachowywało nasze dziecko kiedyś, ale co innego jak takie dziecko 7letnie zdaje sobie sprawe z tego co robi i robi cos z premedytacją, matka ma to w nosie , a co innego jak zrobi cos przypadkiem. w kazdym badz razie jak my nie obronimy tych naszych dzieci przed starszymi dziecmi to kto to zrobi?
wychodzę sobie z klatki, jest mama z córeczką ok. 2 lata i jej strszy brat, idziemy sobie dalej, zatrzymujemy się koło kotków podlatuje ta mała , i do Madzi nie dam i paluch Madzi w oko , zdębiałam, odwróciłam się i dalej patrzymy na kotki, podchodzi jej mama i mówi pokaż dziewczynce piłeczke - mała - nie dam i znów Madzi palec w oko a mama tylko oj przepraszam....
czekałam na 3 raz aby jej mamie wsadzić palec w oko i też powiedzieć oj przepraszam
już kilka razy widziałam jak Ona się bawi z dziećmi jak małą leje bo ta biega itp
a na placu zabaw narazie wsio super!
czekałam na 3 raz aby jej mamie wsadzić palec w oko i też powiedzieć oj przepraszam
już kilka razy widziałam jak Ona się bawi z dziećmi jak małą leje bo ta biega itp
a na placu zabaw narazie wsio super!
U Nas na Niedzwiedniku,też niestety jest taki chłopak ma on moze 10-11 lat,wiecznie pozostawiony bez opieki,ale nie mówie,ze jest z jakiejś patologicznej rodziny,nie!Ma normalnych rodziców,i dwójkę młodszego rodzeństwa)chłopak jest tak nie dobry,zaczepia wszystkie dzieci,wyzywa od różnych,pluje,rozwala budwole w piasku ,potrafi podejsc zabrac dziecku zabawkę i celowo wrzucić w trawę!To jest dopiero tupet!Mało tego ostatnio w piaskownicy siedzial z takim długim zaostrzonym kijem na koncu i tak sobie machał,moje nerwy już byly na skraju wyczerpania,dopóki nie podszedł do mojego synka,który grzecznie ładował sobie piasek do wywrotki i na beszczelnego po prostu wysypał mu ten piasek!Nie wytzrymalam i pogonilam go z placu!!!Czekałam tylko kiedy jego mamusia w końcu przyjdzie z pretensjami dlaczego synek zostal wyrzucony !Nawstawiałam bym jej ile wlezie bo nie tylko ja mam dosc tego dziecka,wszystkie matki sie na niego skarżą a on wciąż powraca i dokucza;/;/
hmmm.. mial drobna budowe ciala, jezdzil juz na rowerze i to takim jakie sie dostaje na komunie. Na pewno nie byl to rower od ktorego odkrecono boczne kolka ;). I wygladal na rozumnego. Mial skoordynowane ruchy. Byl dziwnie powazny. Byl z bratem ale tamten zachowywal sie normalnie. I nie bawili sie razem.
Zazwyczaj niegrzeczne dzieci mozna na pierwszy rzut oka rozpoznac. Wszedzie ich duzo i czesto sa glosne. A tamten chlopak byl inny. Taki cicha woda raczej.
NA pewno nie pasowalo do niegoodpinanie sandalow mojemu dziecku.
Pisze o tym bo nie traktuje tego jak zabieranie zabawki, sypanie piaskiem, szarpanie raczek czy wkladanie palcow do oka (nas takze to spotyka;) ).
Bardziej chodzilo mi o niestandardowe zachowania i o to jak reagowac.
Zazwyczaj niegrzeczne dzieci mozna na pierwszy rzut oka rozpoznac. Wszedzie ich duzo i czesto sa glosne. A tamten chlopak byl inny. Taki cicha woda raczej.
NA pewno nie pasowalo do niegoodpinanie sandalow mojemu dziecku.
Pisze o tym bo nie traktuje tego jak zabieranie zabawki, sypanie piaskiem, szarpanie raczek czy wkladanie palcow do oka (nas takze to spotyka;) ).
Bardziej chodzilo mi o niestandardowe zachowania i o to jak reagowac.
Bunia, ja takiego z kijem też spotkałam. Mi szczerze mówiąc akurat nie przeszkadzał, ale nie podobało mi się jak z nim szalał. No i starszy pan zwrócił mu uwagę, bo bał się o wnuczkę, a młody jak nie wystrzeli z kopary do dziadka to mnie zatkało. I już podnosiłam się żeby zareagować jak zza moich pleców wyskoczył łysy napakowany tata i udzielił młodemu reprymendy. Mały do końca naszego pobytu się nie pojawił.
Jak mojemu ktoś zabiera zabawke - nie reaguje, ale jeżeli jakis dzieciak na niego krzyczy albo szarpie - nie pozwalam. Bo niby dlaczego?? Mój ma 1,5 roku, kiedyś jakiś dzieciak wrzeszczał na niego, ze jest głupi i ma spadać do domu... tylko dlatego, ze mój jeździł wózkiem, na któruy tamten akurat tez miał ochotę. Było to na placu w etc, gdzie rodzicie zostawili dzieciaka i poszli na zakupy. Zwróciłam mu uwagę i tyle. Na agresję nie pozwalam, na zwykłe zabieranie itp. tak. musi sobie radzić. Ale na samodzielne radzenie z agresją, jeszcze za wcześnie.
Na machanie kijem przed twarzą mlodego, kopanie piłki itp też nie pozwalam. Są boiska, kijem można też machać gdzie indziej.
A Sandrulkę podziwiam, palec w oko?? no jeszcze czego ;/
Na machanie kijem przed twarzą mlodego, kopanie piłki itp też nie pozwalam. Są boiska, kijem można też machać gdzie indziej.
A Sandrulkę podziwiam, palec w oko?? no jeszcze czego ;/