Widok
Walentynka
Ja tez chodze do Olszewskiej, tez mialam 23, gdy usuwala mi nadzerke.
Nie wiem czy moglam czekac do ciazy, czy nie, ale minelo 5 lat a ja jeszcze nie rodzilam, a zmiany mialam, teraz nie wiem czy poddalabym sie zabiegowi.
Jedno co mnie dopadlo po wymrazaniu to o wiele latwiej lapie infekcje, doslownie z byle powodu. Katorga normalnie.
Ja tez chodze do Olszewskiej, tez mialam 23, gdy usuwala mi nadzerke.
Nie wiem czy moglam czekac do ciazy, czy nie, ale minelo 5 lat a ja jeszcze nie rodzilam, a zmiany mialam, teraz nie wiem czy poddalabym sie zabiegowi.
Jedno co mnie dopadlo po wymrazaniu to o wiele latwiej lapie infekcje, doslownie z byle powodu. Katorga normalnie.
A u mnie była dziwna sprawa, gdyż jedna pani ginekolog stwierdziła, że mam nadżerkę i mówiła o wypalaniu - ja się oczywiście wystraszyłam (to było kilka lat temu), później wyszło jakoś tak, że zmieniłam lekarza i mówię o nadżerce, a ona do mnie, że żadnej nadżerki nie ma, cytologia rozszerzona wszyła 1. Wniosek mam taki, ze albo się wyleczyła sama, albo lekarze się czasem mylą.
anikia współczuję, naprawdę ale być może wymrażanie nie ma większego zwiazku z infekcjami, u mnie jest wręcz odwrotnie, częste infekcje, jakie miałam przed zabiegiem, ustąpiły.
Proponuję wysnuć ostateczny wniosek z naszej dyskusji ;)
nadżerki nie należy przede wszystkim lekceważyć i koniecznie trzeba sie regularnie badać aby nie doprowadzać do większych zaniedbań, ktore bywają niebezpieczne dla zdrowia a nawet życia.
Nie przeczę, być może ja zareagowałam trochę histerycznie na swoją nadżerkę ale być może też dlatego, że kilka lat temu b.dobra znajoma mojej mamy umarła na raka szyjki macicy i świadomość, że wystarczyłoby aby w odpowiednim momencie się zbadała co uratowałoby jej zycie jest naprawdę smutna.
Proponuję wysnuć ostateczny wniosek z naszej dyskusji ;)
nadżerki nie należy przede wszystkim lekceważyć i koniecznie trzeba sie regularnie badać aby nie doprowadzać do większych zaniedbań, ktore bywają niebezpieczne dla zdrowia a nawet życia.
Nie przeczę, być może ja zareagowałam trochę histerycznie na swoją nadżerkę ale być może też dlatego, że kilka lat temu b.dobra znajoma mojej mamy umarła na raka szyjki macicy i świadomość, że wystarczyłoby aby w odpowiednim momencie się zbadała co uratowałoby jej zycie jest naprawdę smutna.
Walentynka, ja miałam kiedyś zabieg "usuwania" nadżerki, lekaż mi jakimś płynem smarował na receptę, efekt był taki, że pojawiła się za jakiś czas od nowa. Moja lekarz powiedziała, ze nabłonek się złuszczył i dlatego pojawiła się znowu czy jakoś tam.
Ja mam małą nadżerkę, może dlatego lekarka uznała jej usuwanie za niewskazane.
Ale jak ktoś ma dużą, to pewnie zalecają wymrażanie etc.
Moja lekarka powiedziała, ze zamrażanie może skutkować krwotokiem podczas porodu, dletego nie ruszam tego dziadostwa.
Ja mam małą nadżerkę, może dlatego lekarka uznała jej usuwanie za niewskazane.
Ale jak ktoś ma dużą, to pewnie zalecają wymrażanie etc.
Moja lekarka powiedziała, ze zamrażanie może skutkować krwotokiem podczas porodu, dletego nie ruszam tego dziadostwa.
Cokolwiek w życiu robisz, nie ma większego znaczenia. Ale ważne jest, żeby to robić
Rina trochę mnie przeraziłaś z tym krwotokiem !!
Moja nadżerka także nie była jakaś szczególnie duża czy niebezpieczna ale zdażały mi się plamienia i dlatego też jej usunięcie wydawalo mi się słuszne.
Niestety tak to juz jest z lekarzami, że każdy ma inną opinię i często wzajemnie się one wykluczają ale komuś trzeba w końcu zaufać, przecież chodzi tu o nasze zdrowie.
Moja nadżerka także nie była jakaś szczególnie duża czy niebezpieczna ale zdażały mi się plamienia i dlatego też jej usunięcie wydawalo mi się słuszne.
Niestety tak to juz jest z lekarzami, że każdy ma inną opinię i często wzajemnie się one wykluczają ale komuś trzeba w końcu zaufać, przecież chodzi tu o nasze zdrowie.
magda02 napisał(a): teraz jestem w ciąży a
> usówanie nad. lekarka zrobi przy porodzie. Uważajcie co i komu
> pozwalacie ze sobą robić....
przy porodzie?? To jest bezpieczne?? no i jak z obciązeniem organizmu?? Po porodzie i tak bola szwy, człowiek jest padniety i ruszyć sie na poczatku nie moze, szczególnie po zdjęciu szwów...... Ja bym poczekała do zagojenia sie wszytkiego i po wizycie popołogowej dopiero radziła ci leczenie, wiec po jakichs 6 tyg. od porodu
> usówanie nad. lekarka zrobi przy porodzie. Uważajcie co i komu
> pozwalacie ze sobą robić....
przy porodzie?? To jest bezpieczne?? no i jak z obciązeniem organizmu?? Po porodzie i tak bola szwy, człowiek jest padniety i ruszyć sie na poczatku nie moze, szczególnie po zdjęciu szwów...... Ja bym poczekała do zagojenia sie wszytkiego i po wizycie popołogowej dopiero radziła ci leczenie, wiec po jakichs 6 tyg. od porodu