Widok
Najczęstsze błędy związane z postem
Zapraszam do dyskusji.
W kalendarzu liturgicznym kościoła mamy 40-dniowy okres postu poprzedzający radość Zmartwychwstania. Dzisiejszy wpis, czyli post :) będzie dotyczył najczęściej spotykanych błędów jeśli chodzi o zrozumienie tego czym jest post i jaki jest jego cel. W następnym wpisie podzielę się natomiast refleksją nt. biblijnego znaczenia i symboliki postu. Zacznijmy jednak od błędów:
1. Post jest ograniczeniem przyjemności
(19) Ucztę urządza się dla zabawy, a wino rozwesela życie. Kzn 10:19
W jednej ze stacji radiowych usłyszałem osobliwy pomysł ma wielkopostne postanowienie. Zaproponowano mianowicie wiernym, aby w ramach tegoż postanowienia ograniczyli emisję dwutlenku węgla. Jeszcze inni wykorzystują post do zgubienia paru kilogramów, dowiedzenia sobie, że jak chcę, to mogę wytrzymać bez papierosa, piwa czy słodyczy. Przywołałem może dziwaczny przykład, aby zwrócić uwagę na to, jakie są motywacje naszych postanowień. Ograniczenie emisji CO2, odsunięcie od siebie cukierków, ciasta, papierosów na czas 40 dni może być przejawem naszych silnych postanowień, ale niekoniecznie musi być związane z nawróceniem. Jedzenie i przyjemność płynąca z niego są czymś dobrym dlatego jesteśmy wezwani do dzielenia się materialnymi dobrami, nie zaś ukrywaniem przed bliźnimi. Bóg nie chce nas katować rezygnacją z przyjemności. Post nie nam pokazać, że cieszenie się z jedzenia i dobrego wina oddala nas od Boga i są złe. Celem postu nie jest to aby człowiek rezygnował z przyjemności.
2. Zbliżenie do Boga oznacza oddalenie od jedzenia
29) Potem rzekł Bóg: Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla was pokarmem! 1 Mj 1:29.
19) Przyszedł Syn Człowieczy, jadł i pił, a mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. Mt 11:19
Nie pościmy ponieważ jedzenie jest złe, oddala nas od Boga i zamazuje nam Jego obraz, bliskość. Jezusa, o którym nie ma wątpliwości, że miał i ma najdoskonalszą więź z Ojcem, nazywano żarłokiem i pijakiem. Powód był prosty: korzystał i cieszył się z jedzenia w inny sposób oraz zapewne w większym stopniu niż uczeni w Piśmie. Bywał wśród grzeszników, od których stronili faryzeusze. Zasiadał z nimi do stołu, jadł i pił.
Przez wieki w historii kościoła poszczenie było związane z ćwiczeniem ciała, z samoopanowaniem. Mówiono: Powstrzymanie od przyjemności ciała jedzenia i picia jest ćwiczeniem duszy, przygotowaniem do życia w bezcielesnym ciele. Oczywiście jest to zupełnie niebiblijne myślenie. W poście bowiem nie chodzi o ćwiczenia w samoopanowaniu lub o słyszenie Bożego głosu "na głodniaka". Pusty żołądek wcale nie pomaga w lepszym słyszeniu głosu Bożego. Jedzenie tylko nie przeszkadza, ale wręcz pomaga nam w więzi z Bogiem. Obrazuje nam ono, że jesteśmy zależni od Boga, musimy się odżywiać by jeść. To obraz duchowej prawdy mówiącej nam o tym, że Jezus jest chlebem, który z nieba wstąpił aby dać nam życie wieczne. Musimy karmić się tym chlebem by żyć. Jedzenie jest zatem dobre i pomocne w rozumieniu naszej więzi z Bogiem. W poście nie chodzi więc o manifestowanie, że jedzenie przeszkadza w modlitwie i skupieniu, że właściwie możemy jakiś czas wytrzymać bez niego. Nie chodzi też o zarobienie na Bożą łaskawość: Boże popatrz, nie jem mięsa, czekolady i nie chodzę do kina. Odmawiam sobie tego co daje mi radość w życiu, a Tobie przecież o to chodzi abym odmawiał sobie radości. Nie, Bóg taki nie jest.
Post może być okresem radości jeśli wejdziemy w niego z uporządkowanym sercem. Z uporządkowanymi relacjami. Jeśli nie mamy na to ochoty to odstawianie jedzenia, wyrzeczenia będą zwykłym faryzejstwem, hipokryzją. Jeśli nie chcemy przebaczyć, pielęgnujemy w sobie złość, gniew to nasz post nie będzie miał żadnego znaczenia.
3. W poście chodzi o opanowanie ciała, zmysłów, pragnień.
(20) Jeśli tedy z Chrystusem umarliście dla żywiołów świata, to dlaczego poddajecie się takim zakazom, jakbyście w świecie żyli: (21) nie dotykaj, nie kosztuj, nie ruszaj? (22) Przecież to wszystko niszczeje przez samo używanie, a są to tylko przykazania i nauki ludzkie. (23) Mają one pozór mądrości w obrzędach wymyślonych przez ludzi, w poniżaniu samego siebie i w umartwianiu ciała, ale nie mają żadnej wartości, gdy chodzi o opanowanie zmysłów. Kol 2:23.
Post w Biblii nie jest okresem ascetycznej samokontroli, duchowym ćwiczeniem na samoopanowanie. Nie chodzi w nim o pokazanie, że potrafimy spędzić dzień bez jedzenia, albo, że umiemy żyć bez ulubionego serialu i wieprzowiny. Takie rzeczy nie mają wiele wspólnego z duchową dojrzałością i rozwijaniem w sobie pobożnej postawy. Apostoł Paweł wyraźnie zaprzecza wartości tego typu "ćwiczeń".
4. Post jest manifestacją własnej duchowości
(14) Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski. (15) A jeśli nie odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych. (16) A gdy pościcie, nie bądźcie smętni jak obłudnicy; szpecą bowiem twarze swoje, aby ludziom pokazać, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją. (17) Ale ty, gdy pościsz, namaść głowę swoją i umyj twarz swoją. - (Ew. Mateusza 6:14-17)
Jezus nie potępia publicznego postu, tak jak nie potępia publicznej modlitwy, uwielbienia. Potępia raczej religijne czynności wykonywane w celu zachwycenia ludzi, a nie Boga. Potępia post, który ma na celu pokazać pobożność ludziom, a nie okazać skruchę Bogu. Nie powinniśmy pościć by pokazać innym, że robimy coś czego oni nie robią. Przeciwnie nasz Pan nakazał pościć tak jakby to było przygotowanie na świętowanie: namaść głowę swoją i umyj twarz swoją. Post to sprawa między nami, a Bogiem. Nie pośćmy na pokaz. Jeśli to robimy to uznanie niektórych będzie jedną nagrodą jaką otrzymamy.
Szatan niekiedy cieszy się z pewnego rodzaju modlitwy i pewnego rodzaju postu. Z jakiej modlitwy? Z długiej, najlepiej na klęczkach, ale wznoszonej tylko wtedy gdy wokół są ludzie. Szatan będzie zachęcał do hojnego ofiarowania jałmużny, ale w taki sposób aby wszyscy o tym wiedzieli. Będzie wreszcie zachęcał do postu i umartwienia ciała, najlepiej tak by było to widać po wychudzonej twarzy i podkrążonych oczach. Wtedy inni wreszcie docenią jak bardzo blisko Boga żyjemy.
W kalendarzu liturgicznym kościoła mamy 40-dniowy okres postu poprzedzający radość Zmartwychwstania. Dzisiejszy wpis, czyli post :) będzie dotyczył najczęściej spotykanych błędów jeśli chodzi o zrozumienie tego czym jest post i jaki jest jego cel. W następnym wpisie podzielę się natomiast refleksją nt. biblijnego znaczenia i symboliki postu. Zacznijmy jednak od błędów:
1. Post jest ograniczeniem przyjemności
(19) Ucztę urządza się dla zabawy, a wino rozwesela życie. Kzn 10:19
W jednej ze stacji radiowych usłyszałem osobliwy pomysł ma wielkopostne postanowienie. Zaproponowano mianowicie wiernym, aby w ramach tegoż postanowienia ograniczyli emisję dwutlenku węgla. Jeszcze inni wykorzystują post do zgubienia paru kilogramów, dowiedzenia sobie, że jak chcę, to mogę wytrzymać bez papierosa, piwa czy słodyczy. Przywołałem może dziwaczny przykład, aby zwrócić uwagę na to, jakie są motywacje naszych postanowień. Ograniczenie emisji CO2, odsunięcie od siebie cukierków, ciasta, papierosów na czas 40 dni może być przejawem naszych silnych postanowień, ale niekoniecznie musi być związane z nawróceniem. Jedzenie i przyjemność płynąca z niego są czymś dobrym dlatego jesteśmy wezwani do dzielenia się materialnymi dobrami, nie zaś ukrywaniem przed bliźnimi. Bóg nie chce nas katować rezygnacją z przyjemności. Post nie nam pokazać, że cieszenie się z jedzenia i dobrego wina oddala nas od Boga i są złe. Celem postu nie jest to aby człowiek rezygnował z przyjemności.
2. Zbliżenie do Boga oznacza oddalenie od jedzenia
29) Potem rzekł Bóg: Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla was pokarmem! 1 Mj 1:29.
19) Przyszedł Syn Człowieczy, jadł i pił, a mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. Mt 11:19
Nie pościmy ponieważ jedzenie jest złe, oddala nas od Boga i zamazuje nam Jego obraz, bliskość. Jezusa, o którym nie ma wątpliwości, że miał i ma najdoskonalszą więź z Ojcem, nazywano żarłokiem i pijakiem. Powód był prosty: korzystał i cieszył się z jedzenia w inny sposób oraz zapewne w większym stopniu niż uczeni w Piśmie. Bywał wśród grzeszników, od których stronili faryzeusze. Zasiadał z nimi do stołu, jadł i pił.
Przez wieki w historii kościoła poszczenie było związane z ćwiczeniem ciała, z samoopanowaniem. Mówiono: Powstrzymanie od przyjemności ciała jedzenia i picia jest ćwiczeniem duszy, przygotowaniem do życia w bezcielesnym ciele. Oczywiście jest to zupełnie niebiblijne myślenie. W poście bowiem nie chodzi o ćwiczenia w samoopanowaniu lub o słyszenie Bożego głosu "na głodniaka". Pusty żołądek wcale nie pomaga w lepszym słyszeniu głosu Bożego. Jedzenie tylko nie przeszkadza, ale wręcz pomaga nam w więzi z Bogiem. Obrazuje nam ono, że jesteśmy zależni od Boga, musimy się odżywiać by jeść. To obraz duchowej prawdy mówiącej nam o tym, że Jezus jest chlebem, który z nieba wstąpił aby dać nam życie wieczne. Musimy karmić się tym chlebem by żyć. Jedzenie jest zatem dobre i pomocne w rozumieniu naszej więzi z Bogiem. W poście nie chodzi więc o manifestowanie, że jedzenie przeszkadza w modlitwie i skupieniu, że właściwie możemy jakiś czas wytrzymać bez niego. Nie chodzi też o zarobienie na Bożą łaskawość: Boże popatrz, nie jem mięsa, czekolady i nie chodzę do kina. Odmawiam sobie tego co daje mi radość w życiu, a Tobie przecież o to chodzi abym odmawiał sobie radości. Nie, Bóg taki nie jest.
Post może być okresem radości jeśli wejdziemy w niego z uporządkowanym sercem. Z uporządkowanymi relacjami. Jeśli nie mamy na to ochoty to odstawianie jedzenia, wyrzeczenia będą zwykłym faryzejstwem, hipokryzją. Jeśli nie chcemy przebaczyć, pielęgnujemy w sobie złość, gniew to nasz post nie będzie miał żadnego znaczenia.
3. W poście chodzi o opanowanie ciała, zmysłów, pragnień.
(20) Jeśli tedy z Chrystusem umarliście dla żywiołów świata, to dlaczego poddajecie się takim zakazom, jakbyście w świecie żyli: (21) nie dotykaj, nie kosztuj, nie ruszaj? (22) Przecież to wszystko niszczeje przez samo używanie, a są to tylko przykazania i nauki ludzkie. (23) Mają one pozór mądrości w obrzędach wymyślonych przez ludzi, w poniżaniu samego siebie i w umartwianiu ciała, ale nie mają żadnej wartości, gdy chodzi o opanowanie zmysłów. Kol 2:23.
Post w Biblii nie jest okresem ascetycznej samokontroli, duchowym ćwiczeniem na samoopanowanie. Nie chodzi w nim o pokazanie, że potrafimy spędzić dzień bez jedzenia, albo, że umiemy żyć bez ulubionego serialu i wieprzowiny. Takie rzeczy nie mają wiele wspólnego z duchową dojrzałością i rozwijaniem w sobie pobożnej postawy. Apostoł Paweł wyraźnie zaprzecza wartości tego typu "ćwiczeń".
4. Post jest manifestacją własnej duchowości
(14) Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski. (15) A jeśli nie odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych. (16) A gdy pościcie, nie bądźcie smętni jak obłudnicy; szpecą bowiem twarze swoje, aby ludziom pokazać, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją. (17) Ale ty, gdy pościsz, namaść głowę swoją i umyj twarz swoją. - (Ew. Mateusza 6:14-17)
Jezus nie potępia publicznego postu, tak jak nie potępia publicznej modlitwy, uwielbienia. Potępia raczej religijne czynności wykonywane w celu zachwycenia ludzi, a nie Boga. Potępia post, który ma na celu pokazać pobożność ludziom, a nie okazać skruchę Bogu. Nie powinniśmy pościć by pokazać innym, że robimy coś czego oni nie robią. Przeciwnie nasz Pan nakazał pościć tak jakby to było przygotowanie na świętowanie: namaść głowę swoją i umyj twarz swoją. Post to sprawa między nami, a Bogiem. Nie pośćmy na pokaz. Jeśli to robimy to uznanie niektórych będzie jedną nagrodą jaką otrzymamy.
Szatan niekiedy cieszy się z pewnego rodzaju modlitwy i pewnego rodzaju postu. Z jakiej modlitwy? Z długiej, najlepiej na klęczkach, ale wznoszonej tylko wtedy gdy wokół są ludzie. Szatan będzie zachęcał do hojnego ofiarowania jałmużny, ale w taki sposób aby wszyscy o tym wiedzieli. Będzie wreszcie zachęcał do postu i umartwienia ciała, najlepiej tak by było to widać po wychudzonej twarzy i podkrążonych oczach. Wtedy inni wreszcie docenią jak bardzo blisko Boga żyjemy.
Pastorze----znienawidzi mnie Pan ,jak i reszta...
zupełnie nie zgadzam sie
najlepszy post---obmycie sie z wredoty,złosci,nienawisci,obmowy,zawisci
..itd
takim nas chce Jezus
a nie o 5 kilo chudszym!
post fizyczny jest zdrowa fizjologia człowieka---której miał on przestrzegac dla własnego dobra--tzn
zeby mu maszyneria fizyczna długo słuzyła i odnowe przeszał
taka jak okresowa renowacja sprzetu
mozna sobie TO połaczyc z postem wnetrza duchowego i mysli
TYM BARDZIEJ ,ZE NA WIOSNE JEST TO FIZJOLOGICZNIE JAK NAJBARDZIEJ NA CZASIE
jak i w przyrodzie-----zsynchronizowało sie nam to
pole oczyszczone pod NOWY ZASIEW
regularny cykl
zbiega sie z rytuałem ludzkiej duszy
nie tyle o trzewia chodzi a o smietnik wokół duszy
chociaz trzewia i inne z pasozytów trzeba oczyszczac..i ze złogów
immunologia ma wtedy mniej roboty
ech..boze mój...
zupełnie nie zgadzam sie
najlepszy post---obmycie sie z wredoty,złosci,nienawisci,obmowy,zawisci
..itd
takim nas chce Jezus
a nie o 5 kilo chudszym!
post fizyczny jest zdrowa fizjologia człowieka---której miał on przestrzegac dla własnego dobra--tzn
zeby mu maszyneria fizyczna długo słuzyła i odnowe przeszał
taka jak okresowa renowacja sprzetu
mozna sobie TO połaczyc z postem wnetrza duchowego i mysli
TYM BARDZIEJ ,ZE NA WIOSNE JEST TO FIZJOLOGICZNIE JAK NAJBARDZIEJ NA CZASIE
jak i w przyrodzie-----zsynchronizowało sie nam to
pole oczyszczone pod NOWY ZASIEW
regularny cykl
zbiega sie z rytuałem ludzkiej duszy
nie tyle o trzewia chodzi a o smietnik wokół duszy
chociaz trzewia i inne z pasozytów trzeba oczyszczac..i ze złogów
immunologia ma wtedy mniej roboty
ech..boze mój...
Nie zgadzam się.
Isztar napisała, że najlepszy post to obmycie się z wredoty, złośliwości i coś tam jeszcze. Ale to nie jest żaden post, to jest staranie się o to aby być lepszym. Co powinniśmy robić codziennie. Natomiast post to wyrzeczenie się jakichś przyjemności. Można być coraz lepszym nie rezygnując z przyjemności, a czasem można właśnie dodać post.
Isztar napisała, że najlepszy post to obmycie się z wredoty, złośliwości i coś tam jeszcze. Ale to nie jest żaden post, to jest staranie się o to aby być lepszym. Co powinniśmy robić codziennie. Natomiast post to wyrzeczenie się jakichś przyjemności. Można być coraz lepszym nie rezygnując z przyjemności, a czasem można właśnie dodać post.
spróbuje wejsc w skóre Jezusa-
-Zosia odmówiła sobie ciastka,
Jasiu batonika
Andrzejek paczka
jedna pani---odmówiła mezowi
ja -przystopowałam do 1 kawy dziennie
i jednego wpisa
posypali sie popiołem
duzo dla mnie zrobili..zaprawde:)
pomyslcie sobie ---ja przebiegała droga krzyzowa
kto mu pomógł i za nim stawił -ryzykujac
nie zjedzenie paczusia -to zadne ryzyko
to mozesz dziecku powiedziec-nie jedz przez tydzien i odkładaj -nie wiem do-- AFRYKI
niesienie krzyza z nim-to jest -ofiarowac cos
zamiast tego z talerza ofiarowania
obejrzyjmy sie -czy u sasiada nie trzeba kogos za reke potrzymac
poswiecic swoj czas , nie z musu
umiar na codzien to i Seneka lansował
-Zosia odmówiła sobie ciastka,
Jasiu batonika
Andrzejek paczka
jedna pani---odmówiła mezowi
ja -przystopowałam do 1 kawy dziennie
i jednego wpisa
posypali sie popiołem
duzo dla mnie zrobili..zaprawde:)
pomyslcie sobie ---ja przebiegała droga krzyzowa
kto mu pomógł i za nim stawił -ryzykujac
nie zjedzenie paczusia -to zadne ryzyko
to mozesz dziecku powiedziec-nie jedz przez tydzien i odkładaj -nie wiem do-- AFRYKI
niesienie krzyza z nim-to jest -ofiarowac cos
zamiast tego z talerza ofiarowania
obejrzyjmy sie -czy u sasiada nie trzeba kogos za reke potrzymac
poswiecic swoj czas , nie z musu
umiar na codzien to i Seneka lansował
Być może nie potrafię ująć w słowa to co myślę, więc spróbuję raz jeszcze.
Trzymać sąsiada lub sąsiadkę za rękę, pomagać, być dobrym, nie pluć na siebie jadem, nie ranić albo nie zabijać słowami trzeba przez cały rok. A ja teraz mam na myśli dodatkowe wyrzeczenia zawiązane z jakimiś ważnymi dla nas dniami.
Umartwienie się, wyrzeczenie nie musi być koniecznie ryzykiem (jak podczas drogi krzyzowej.
Podam przykład. Śmierć mojego Taty. Pogrzeb. Wracamy do domu. I nie wyobrażam sobie, że po powrocie odpalam telewizor i oglądam film. Lub włączam komputer. I Wielki Piątek np. Wracam z kościoła i nie widzę możliwości aby umówić się z koleżanką do kina. To takie przykłady jak ja to widzę.
Trzymać sąsiada lub sąsiadkę za rękę, pomagać, być dobrym, nie pluć na siebie jadem, nie ranić albo nie zabijać słowami trzeba przez cały rok. A ja teraz mam na myśli dodatkowe wyrzeczenia zawiązane z jakimiś ważnymi dla nas dniami.
Umartwienie się, wyrzeczenie nie musi być koniecznie ryzykiem (jak podczas drogi krzyzowej.
Podam przykład. Śmierć mojego Taty. Pogrzeb. Wracamy do domu. I nie wyobrażam sobie, że po powrocie odpalam telewizor i oglądam film. Lub włączam komputer. I Wielki Piątek np. Wracam z kościoła i nie widzę możliwości aby umówić się z koleżanką do kina. To takie przykłady jak ja to widzę.
jakie to przykre,że po wyjściu z kościoła nie można umówić się z koleżanką ... Kościół jest po to żeby ludzi wierzyli, bo trudno nie wierzyć w nic. Jak wierzymy to mamy zasady,które ktoś tam kiedyś napisał i wyznaczył. Jeśli ludzie się ich trzymają to jest względny porządek na stopniu najniższym,czyli u szarych żuczków, na samym dole piramidy.
Powodzenia
Rozpustnica
Powodzenia
Rozpustnica
Po wyjściu z koscioła możesz umawiać sie z koleżanka, isc do pubu, na ognisko, cokolwiek chcesz. Chodzi o pewne sytuacje. Tak jak pisałam: mój tata umarł kiedy miałam 25 lat. Była msza, cmentarz, pogrzeb. I dla mnie po tym przeżyciu normalne jest, że wracam do domu, przeżywam, wspominam.
Wielki Piątek jest dla mnie dniem śmierci, kogoś ważnego w moim życiu.
I nic w tym przykrego dla mnie,że po uroczystościach w kościele nie idę się bawić.
Wielki Piątek jest dla mnie dniem śmierci, kogoś ważnego w moim życiu.
I nic w tym przykrego dla mnie,że po uroczystościach w kościele nie idę się bawić.
ja również zostanę znienawidzona ale...nie przestrzegam postu. nie czuję takiej potrzeby...zdarza mi się jeść mięso w piątek, nie poszczę w dniu święcenia święconki...nie chodzę do kościoła i grzeszę imprezami. oczywiście mogłabym to wszystko "naprawić" i znaleźć w sobie siłę i motywację do przestrzegania postu tylko...po co skoro nie czuję takiej potrzeby?
to jest ciężkie pytanie...chrzest mam, komunię też więc teoretycznie jestem chrześcijaninem...natomiast nie mam pojęcia czy jestem wierząca... mnie do wiary najbardziej zniechęca kościół...a przekonanie mam takie, że ludzie z natury są słabi i muszą w coś wierzyć...wygodnie im z myślą, że tam na górze jest ktoś, kto w razie "w" nad nimi czuwa...że będzie dobrze jeżeli się pomodlą. to dodaje sił. natomiast ludzie silni (m.in. ja) uważają zazwyczaj, że wszystko, co w życiu się dzieje zależy tylko od nas a nie od opatrzności :D ale tu już się rozwijam na zupełnie inny temat :P
nie nie :) widzisz, w zasadzie to rodzice za nas wybierają chrzcząc nas...a później wszystko zależy od nastawienia :) u mnie nigdy się nie chodziło do kościoła, nigdy nie było jakiejś nagonki religijnej...i bardzo rzadko przyjmowało się księdza po kolędzie...kiedyś bardzo boleśnie doświadczyłam spowiedzi i to jakoś złożyło się na moje postrzeganie kościoła...to dla mnie bardziej instytucja niż dom boży. jeżeli mam potrzebę modlitwy- robię to nawet stojąc w korku...po kiego groma mi ten ksiądz ;)
czyli tak tak :] typowa nowoczesna niepraktykująca katolicka chrześcijanka z przymusu - standard - a wiesz co najbardziej drażni taką typową nowoczesną niepraktykującą katolicką chrześcijankę z przymusu ? najbardziej ją drażni słowo typowa ;] - a dlaczego ? :] bo myślała że jest wyjątkowa i oryginalna w swoich poglądach :P - nie zaprzeczaj ;)
o komunii decydowałam sama. ale umówmy się, dziecko w wieku 8 lat niezbyt wie co to wydarzenie oznacza...to jeszcze abstrakcja "przyjmujesz pierwszy raz ciało chrystusa"... założę się, że dzieciaki idą do komunii z powodu ładnej sukienki, prezentów, przyjęcia i też dlatego, że wszyscy to robią więc i ono nie chce się czuć wyobcowane.
natomiast bierzmowania już nie mam :)
natomiast bierzmowania już nie mam :)
a i jeszcze jedno-----niezdrowo jest -poscic a potem
obezrec sie mazurkami,bigosami itd
to zwyczaj --nie było jadła-ale swieto i zabawa -
biedote przy zyciu podtrzymywały
tak od swieta do swieta-i jakos szło przezyc smutek i biede
do tej pory indianie ..a i zwierzeta maj tak
nie upolowane -bida
upolowane -najesc sie do syta
az do wymiotów
my may lodówki
---------
u zydów--nastepne wypaczenie
tam w tradycyjnych domach dwie lodówki-do warzyw i miecho osobno-noze osobno--tak nakazuje religia
no i ciekawa jestem -jakie macie pomysły -czym to jest motywowane
jakie to ma racjonalne uzasadnienie???
obezrec sie mazurkami,bigosami itd
to zwyczaj --nie było jadła-ale swieto i zabawa -
biedote przy zyciu podtrzymywały
tak od swieta do swieta-i jakos szło przezyc smutek i biede
do tej pory indianie ..a i zwierzeta maj tak
nie upolowane -bida
upolowane -najesc sie do syta
az do wymiotów
my may lodówki
---------
u zydów--nastepne wypaczenie
tam w tradycyjnych domach dwie lodówki-do warzyw i miecho osobno-noze osobno--tak nakazuje religia
no i ciekawa jestem -jakie macie pomysły -czym to jest motywowane
jakie to ma racjonalne uzasadnienie???
Ciastko. Mam bardzo podobne zdanie do Twojego. Mogłabym dopisać rozszerzenie, ale nie bede bulwersować tych wierzących nie praktykujących;)
Apostazje mam w planach i nie kryje sie z tym.
Nie bede miec tez ślubu Kościelnego.
Jeśli ktos twierdzi ze taki ślub bardziej cementuje związek to niech otworzy szerzej oczy. Moze sie zdziwić.
Moja córka chrzest ma. Ale wtedy byłam młoda i głupia i w sumie było to nie dla mnie a dla rodziny. Bo tego oczekiwali.
Komuni nie bedzie miała.
Zawsze kiedys bedzie mogła sama dokonać wyboru, tak jak ja dokonałam swojego.
Argument ze to wstyd w wieku 20 kilku lat przyjmować sakramenty jest dla mnie totalnie bzdurny. Dla Boga świadome przyjmowanie sakramentu zapewne jest wiecej warte niz przymusowe no i dodatkowo jeśli ktos sie wstydzi to niech lepiej do tej komuni juz nie przystępuje.
Jedynie oczekuje od osob wierzących by mnie nie nawracaly ;) od osob wierzących a mających wiecej brudu za uszami niz ja i pozostawienie swojego języka za zębami ;) a ja tez nikomu moimi przekonaniami tyłka zawracać nie bede :)
Wdr. Nie mysle ze to oryginalne. Coraz wiecej osob z mojego otoczenia odsuwa sie od Kościoła
Apostazje mam w planach i nie kryje sie z tym.
Nie bede miec tez ślubu Kościelnego.
Jeśli ktos twierdzi ze taki ślub bardziej cementuje związek to niech otworzy szerzej oczy. Moze sie zdziwić.
Moja córka chrzest ma. Ale wtedy byłam młoda i głupia i w sumie było to nie dla mnie a dla rodziny. Bo tego oczekiwali.
Komuni nie bedzie miała.
Zawsze kiedys bedzie mogła sama dokonać wyboru, tak jak ja dokonałam swojego.
Argument ze to wstyd w wieku 20 kilku lat przyjmować sakramenty jest dla mnie totalnie bzdurny. Dla Boga świadome przyjmowanie sakramentu zapewne jest wiecej warte niz przymusowe no i dodatkowo jeśli ktos sie wstydzi to niech lepiej do tej komuni juz nie przystępuje.
Jedynie oczekuje od osob wierzących by mnie nie nawracaly ;) od osob wierzących a mających wiecej brudu za uszami niz ja i pozostawienie swojego języka za zębami ;) a ja tez nikomu moimi przekonaniami tyłka zawracać nie bede :)
Wdr. Nie mysle ze to oryginalne. Coraz wiecej osob z mojego otoczenia odsuwa sie od Kościoła
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
i znów- dziecko jest do 18 roku życia pod opieką rodzica, który ma prawo odgórnie decydować...
jeżeli 18-latek zdecyduje, że nie chce leczyć zębów- nie musi :D
ale wiara jest czymś abstrakcyjnym...nie można do niej nikogo zmusić czy też nakazać jej braku. poza tym wiara rozwija się wraz z wiekiem, dzieci nie potrafią zrozumieć co to jest.one wierzą w mamusię, w tatusia i mikołaja...czyli to, co jest namacalne albo przynosi prezenty ;)
ja się tylko zastanawiam jak można porównywać coś tak nienamacalnego i abstrakcyjnego i duchowego do codziennych rzeczy...
jeżeli 18-latek zdecyduje, że nie chce leczyć zębów- nie musi :D
ale wiara jest czymś abstrakcyjnym...nie można do niej nikogo zmusić czy też nakazać jej braku. poza tym wiara rozwija się wraz z wiekiem, dzieci nie potrafią zrozumieć co to jest.one wierzą w mamusię, w tatusia i mikołaja...czyli to, co jest namacalne albo przynosi prezenty ;)
ja się tylko zastanawiam jak można porównywać coś tak nienamacalnego i abstrakcyjnego i duchowego do codziennych rzeczy...
dlatego jeżeli rodzic chce to chrzci dziecko...i wysyła je do komunii...w zasadzie może także zmusić dziecko do chodzenia do kościoła i gorliwej modlitwy 3 razy dziennie tylko po co? nie od dziś wiadomo, że jak się dziecko do czegoś zmusza to później ma do danej rzeczy wstręt... poza tym brak kultu religii nie powoduje uszczerbków na zdrowiu tudzież problemów w życiu... ja np pamiętam jak byliśmy zmuszani w 1 klasie w świetlicy do siadania w kółku i słuchania audycji w radiu maryja....codziennie... i w pewnym momencie każdy zaczął uciekać, chować się...żeby tylko ominęła go wątpliwa przyjemność słuchania tych bzdur...i tak się właśnie kończy przymus.
odejście od wiary to skok na głęboką wodę trudno tam się poruszać jak się nie umie pływać, dla osób jak @moher, @anna1964 jest kąpielisko strzeżone przez ratownika* który powie co można, a czego nie jest to po prostu niezbędne dla tych osób, aby się nie potopiły (dlatego mimo iż przeciwnikiem kościoła jestem to za jego likwidacją już nie) , osobom takim trudniej spojrzeć na świat, bo widzą go tylko z tego jednego punktu widzenia (kąpieliska) i nigdy nie były na środku jeziora. Więc tłumaczenie im jak świat wygląda patrząc ze środka jeziora jest dla nich abstrakcją. Jedyne co widzą to inne kąpieliska kąpią się tam muzułmanie, żydzi itd Wszyscy twierdzą że woda jest najczystsza w ich kąpielisku.
ratownik - alegoria kościoła
ratownik - alegoria kościoła
"...choć część z nich sama to robi z radością, kiedy nikt nie patrzy :D"
Jak już zostaną przyłapani na skakaniu do wody to twierdzą do upadłego że w żadnym wypadku nie skakali. A wtedy pozostali ratownicy z niezachwianą lojalnością bronią przyłapanego.
Jak już zostaną przyłapani na skakaniu do wody to twierdzą do upadłego że w żadnym wypadku nie skakali. A wtedy pozostali ratownicy z niezachwianą lojalnością bronią przyłapanego.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
"widzisz, w zasadzie to rodzice za nas wybierają chrzcząc nas...a później wszystko zależy od nastawienia"
Ciekawe czemu większość sakramentów jest pomyślana tak żeby je przyjąć wtedy kiedy nie decydujesz za siebie?A dalej to już jesteś statystycznym katolikiem,a to się przekłada na dotacje i na stwierdzenie że katolików jest większość,pomimo że nie czuję się katolikiem też jestem zapewne zaliczany.
Wie ktoś może w jaki sposób wystąpić z szeregów tej religii?
Ciekawe czemu większość sakramentów jest pomyślana tak żeby je przyjąć wtedy kiedy nie decydujesz za siebie?A dalej to już jesteś statystycznym katolikiem,a to się przekłada na dotacje i na stwierdzenie że katolików jest większość,pomimo że nie czuję się katolikiem też jestem zapewne zaliczany.
Wie ktoś może w jaki sposób wystąpić z szeregów tej religii?
Jeżeli nie dopilnuje by moje dziecko dbało o zdrowie to tylko skomplikuje jej życie. Sprawie, ze z mojej winy bedzie słabe, chore, moze nawet niezdolne do samodzielnego istnienia kiedy bedzie pełnoletnie. Ja musze zrobic tak by jako dorosła osoba mogła sama o sobie świadomie decydować. Pokazać dobro i zło. Uczyc zycia przez doświadczenia.
Wiarę zawsze mozna posiąść, bez konsekwencji ze czegos nie da sie naprawić czy odwrócić. Wg Boga dusze zawsze mozna uleczyć a on sam jest miłosierny.
Ze zdrowiem i życiem tak niestety nie jest.
Poza tym ja nie odrzucam istnienia Boga. Moze nie do końca wierze w jego biblijna postać, ale wierze w siłę świata i naturę.
Przy tylu smutnych historiach, gdzie najbardziej cierpią niewinni ludzie śmiem wątpić w jego miłosierdzie. Raczej kogoś absolutnie bez empatii.
Wiarę zawsze mozna posiąść, bez konsekwencji ze czegos nie da sie naprawić czy odwrócić. Wg Boga dusze zawsze mozna uleczyć a on sam jest miłosierny.
Ze zdrowiem i życiem tak niestety nie jest.
Poza tym ja nie odrzucam istnienia Boga. Moze nie do końca wierze w jego biblijna postać, ale wierze w siłę świata i naturę.
Przy tylu smutnych historiach, gdzie najbardziej cierpią niewinni ludzie śmiem wątpić w jego miłosierdzie. Raczej kogoś absolutnie bez empatii.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Wg Nietschego, Bóg był, ale umarł.
Stworzył świat w tej jakże niedoskonałej (a zarazem, DZIĘKI temu, jakże ciekawej) wersji.. a potem wziął i się przekręcił :)..
Albo zajął się stwarzaniem innych, może i lepszych (w końcu: kwestia wprawy) światów, ten nasz pozostawiając własnemu losowi. Może stąd się wzięła idea RAJU? :D
Nie mam wątpliwości Ciacha. Pod tym względem, dużo bliżej mi do Isztar, która jeśli kocha/ nienawidzi, to en bloc ;)
Za młodu się nad tym zastanawiałem.. i doszedłem do wniosku, że GDYBYM naprawdę wierzył w jakiegokolwiek Boga, musiałbym (zgodnie z moją logiką) być muzułmaninem. Dla mnie, jedynie ta religia nie jest wewnętrznie sprzeczna.
Myślałem o tym, bo tak jak nie można być trochę w ciąży - nie można być trochę katolikiem. Albo się wyznaje wszystkie zasady wiary, albo katolikiem się nie jest i tyle. Zostaje maseczka katolicka (czy jakakolwiek inna) robiąca make-up zamiast twarzy.
Potem to myślenie od siebie oddaliłem, jako bzdurne i bezpodstawne.
Nie wiem, czy wierzę. Nie wiem, czy jestem teistą czy ateistą. Nie wiem, czy jestem gno- czy agnostykiem.
Co więcej: uważam, że ta kwestia nie ma dla mnie ŻADNEGO praktycznego znaczenia - dlatego przestałem się nią zajmować.
A skoro tego nie wiem - to jaki jest sens zastanawiania się nad religią (a co dopiero: Kościołem)?
Stworzył świat w tej jakże niedoskonałej (a zarazem, DZIĘKI temu, jakże ciekawej) wersji.. a potem wziął i się przekręcił :)..
Albo zajął się stwarzaniem innych, może i lepszych (w końcu: kwestia wprawy) światów, ten nasz pozostawiając własnemu losowi. Może stąd się wzięła idea RAJU? :D
Nie mam wątpliwości Ciacha. Pod tym względem, dużo bliżej mi do Isztar, która jeśli kocha/ nienawidzi, to en bloc ;)
Za młodu się nad tym zastanawiałem.. i doszedłem do wniosku, że GDYBYM naprawdę wierzył w jakiegokolwiek Boga, musiałbym (zgodnie z moją logiką) być muzułmaninem. Dla mnie, jedynie ta religia nie jest wewnętrznie sprzeczna.
Myślałem o tym, bo tak jak nie można być trochę w ciąży - nie można być trochę katolikiem. Albo się wyznaje wszystkie zasady wiary, albo katolikiem się nie jest i tyle. Zostaje maseczka katolicka (czy jakakolwiek inna) robiąca make-up zamiast twarzy.
Potem to myślenie od siebie oddaliłem, jako bzdurne i bezpodstawne.
Nie wiem, czy wierzę. Nie wiem, czy jestem teistą czy ateistą. Nie wiem, czy jestem gno- czy agnostykiem.
Co więcej: uważam, że ta kwestia nie ma dla mnie ŻADNEGO praktycznego znaczenia - dlatego przestałem się nią zajmować.
A skoro tego nie wiem - to jaki jest sens zastanawiania się nad religią (a co dopiero: Kościołem)?
jeszcze nie wiem czemu
ale mi blizej do zen --bo
zdaje mi sie to stwarzanie i cały ..wszechswiat o wiele bardziej skomplikowany
a zen -powie -"trawa rosnie !"np i to ma swoja głebie
ale tez jeszcze blizej do huny---bo tam jest i ogrom ciepła i prostoty
zycia--tam jest własnie to"włóz całe swoje serce w zycie"
a nawet mozna i robili to
Hune wpasowac w psychologie
co juz jakies powiazanie z nauka jest
religie --to jeden z najw.wpływów ---to władza-i to jest be....
bo w czasie takim jak ten---nie ma nic do powiedzenia
a powinna BYC NIEKWESTIONOWANYM
straznikiem etyki i obronca prawdy,wolnosci,nietykalnosci godnosci
człowieka...
----------------
Sadyl-jestem tez monarchista
ale mi blizej do zen --bo
zdaje mi sie to stwarzanie i cały ..wszechswiat o wiele bardziej skomplikowany
a zen -powie -"trawa rosnie !"np i to ma swoja głebie
ale tez jeszcze blizej do huny---bo tam jest i ogrom ciepła i prostoty
zycia--tam jest własnie to"włóz całe swoje serce w zycie"
a nawet mozna i robili to
Hune wpasowac w psychologie
co juz jakies powiazanie z nauka jest
religie --to jeden z najw.wpływów ---to władza-i to jest be....
bo w czasie takim jak ten---nie ma nic do powiedzenia
a powinna BYC NIEKWESTIONOWANYM
straznikiem etyki i obronca prawdy,wolnosci,nietykalnosci godnosci
człowieka...
----------------
Sadyl-jestem tez monarchista
Dzięki za ciekawe wypowiedzi.
Aby nie wskazywać tylko na to, czego nie robić, tutaj wpis o tym, czym jest post i jak go traktować (z perspektywy Biblii):
http://www.pbartosik.pl/2012/03/biblijne-znaczenie-i-symbolika-postu.html
Serdeczne pozdrowienia.
Aby nie wskazywać tylko na to, czego nie robić, tutaj wpis o tym, czym jest post i jak go traktować (z perspektywy Biblii):
http://www.pbartosik.pl/2012/03/biblijne-znaczenie-i-symbolika-postu.html
Serdeczne pozdrowienia.
Nie widzę sensu odnoszenia się do indywidualnych wpisów ale czytając niektóre, kąciki ust same drgają w uśmiechu.
Fenomenalne, jak można z zapałem rozpisywać się o czymś czego się nie zna i nie doświadczyło...
Tak, tak... :)
najbardziej "powala" wpis o Sakramencie Małżeństwa".
Otóż dowiedzcie się "baranie łby", "muflony" pogrążone w swej ślepocie, że tu nie idzie o "ślub udzielany "przez księdza".
Kobieta i Mężczyzna SKŁADAJĄ sobie śluby wobec Boga i ludzi. Ksiądz jest jedynie świadkiem ze strony Koscioła.
Z własnej woli, dobrowolnie, dwoje ludzi chce wykrzyczeć (wyszeptać) całemu światu, że przed Bogiem i ludżmi do końca życia będzie jednością z drugim człowiekiem, którego sobie wybrał/a... by mu służyć, kochać, wspierać, wybaczać a NIE doić z kasy, okłamywać, wykorzystywać ... szkoda słow na tłumaczenie.
I tak "prawicie" pierdy... o tym i o tamtym... a "Pan juz stoi u drzwi"
Fenomenalne, jak można z zapałem rozpisywać się o czymś czego się nie zna i nie doświadczyło...
Tak, tak... :)
najbardziej "powala" wpis o Sakramencie Małżeństwa".
Otóż dowiedzcie się "baranie łby", "muflony" pogrążone w swej ślepocie, że tu nie idzie o "ślub udzielany "przez księdza".
Kobieta i Mężczyzna SKŁADAJĄ sobie śluby wobec Boga i ludzi. Ksiądz jest jedynie świadkiem ze strony Koscioła.
Z własnej woli, dobrowolnie, dwoje ludzi chce wykrzyczeć (wyszeptać) całemu światu, że przed Bogiem i ludżmi do końca życia będzie jednością z drugim człowiekiem, którego sobie wybrał/a... by mu służyć, kochać, wspierać, wybaczać a NIE doić z kasy, okłamywać, wykorzystywać ... szkoda słow na tłumaczenie.
I tak "prawicie" pierdy... o tym i o tamtym... a "Pan juz stoi u drzwi"
"Z własnej woli, dobrowolnie, dwoje ludzi chce wykrzyczeć (wyszeptać) całemu światu, że przed Bogiem i ludżmi do końca życia będzie jednością z drugim człowiekiem, którego sobie wybrał/a... by mu służyć, kochać, wspierać, wybaczać a NIE doić z kasy, okłamywać, wykorzystywać"
To w teorii.
W praktyce, ile zaślubionych związków kończy się byciem jednością do końca życia, a ile dojeniem, kłamstwami i wykorzystywaniem?
To w teorii.
W praktyce, ile zaślubionych związków kończy się byciem jednością do końca życia, a ile dojeniem, kłamstwami i wykorzystywaniem?
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
A ja mam taki pogląd:
Wyróżniam wierzących i katolików (oprócz całej masy wyznawców innej wiary i ateistów ale nie o nich tu mowa).
Katolik dla mnie to osoba wierząca i praktykująca. Koniec kropka. Jednym z przejawów religii katolickiej sa sformalizowane obrzędy - np. msza, ślub, spowiedź. Katolik wierzy w Boga i uczestniczy w tych obrzędach.
Jesli ktoś deklaruje wiarę w Boga a nie chodzi do kościoła (I cała reszta), to dla mnie jest to osoba wierząca ale nie katolik. I tyle.
Wyróżniam wierzących i katolików (oprócz całej masy wyznawców innej wiary i ateistów ale nie o nich tu mowa).
Katolik dla mnie to osoba wierząca i praktykująca. Koniec kropka. Jednym z przejawów religii katolickiej sa sformalizowane obrzędy - np. msza, ślub, spowiedź. Katolik wierzy w Boga i uczestniczy w tych obrzędach.
Jesli ktoś deklaruje wiarę w Boga a nie chodzi do kościoła (I cała reszta), to dla mnie jest to osoba wierząca ale nie katolik. I tyle.
A., tylko to mozna rozciągać dalej. Stary Testament uznajesz czy odrzucasz? Jeśli uznajesz, to dlaczego nie stosujesz się do zawartych tam wskazówek, żeby np. nie nosić ubrań z 2 rodzajów nici, a za grzechy nie składasz w ofierze kozy? Przecież jest wyraźnie napisane że tak trzeba. Zatem sama wybierasz co należy a czego nie należy robić?
Randall, wolę się w tym przypadku napić z własnego bukłaka :)
Randall, wolę się w tym przypadku napić z własnego bukłaka :)
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Biblia to moralizatorskie opowiadanie dla ciemnego ludu, który potrzebował, aby zaszczepić w nim podstawy etyki i moralności po upadku Egiptu bez tego nie można by stworzyć cywilizacji.
@wolę się w tym przypadku napić z własnego bukłaka :)
ja natomiast nie miewam halucynacji iż umieram na pustyni więc problem z wodą jako tako odpada :P
@wolę się w tym przypadku napić z własnego bukłaka :)
ja natomiast nie miewam halucynacji iż umieram na pustyni więc problem z wodą jako tako odpada :P
Ja mam swoją filozofię... W Starym Testamencie są różne sprawy poruszane, narzucane, do których się nie stosuję ale... Świat jest dynamiczny. Dla człowieka wierzącego ta dynamika jest działaniem Boskim. I za tą dynamiką idzie też zmiana "wytycznych" płynących z góry. Jeśli i stare, i nowe pochodzi od Boga, to to nowsze wypiera to starsze. Poza tym realia świata 2000 lat temu były zupełnie inne i pewne rzeczy po prostu zamarły. Gdyby nie było potrzeby poczynienia jakiejś modyfikacji, zmiany, to by na Starym Testamencie się skończyło i Nowy nie byłby potrzebny. A widocznie taka potrzeba była. Co więcej, widocznie była potrzeba, by istnieli księża, aby pomóc tłumaczyć Biblię. Ja to przyjmuję jako dogmat i tyle.
"Gdyby nie było potrzeby poczynienia jakiejś modyfikacji, zmiany, to by na Starym Testamencie się skończyło i Nowy nie byłby potrzebny. A widocznie taka potrzeba była."
Zgodnie z Twoją logik należy się spodziewać Nowszego Testamentu bo świat nadal idzie do przodu.
Zgodnie z Twoją logik należy się spodziewać Nowszego Testamentu bo świat nadal idzie do przodu.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
"Świat jest dynamiczny. Dla człowieka wierzącego ta dynamika jest działaniem Boskim. I za tą dynamiką idzie też zmiana "wytycznych" płynących z góry. Jeśli i stare, i nowe pochodzi od Boga, to to nowsze wypiera to starsze."
Jak dla mnie to i inne tłumaczenia np. traktowanie części Biblii jako metafory (np. historia stworzenia) to po prostu mentalne wygibasy żeby znaleźć w tym pełnym sprzeczności przekazie jakiś względny ład, nie odrzucając "boskości" całego dzieła. Bo tłumaczenie "stworzyli to ludzie na miarę czasów, w jakich żyli, a inni po nich wprowadzali poprawki pod swoje potrzeby", jakkolwiek całkowicie spójne logicznie, jest nie do przyjęcia dla wierzących.
Dlatego gracie w twistera i dokonujecie nie lada wysiłku, żeby prawa ręka znalazła się na zielonym i żeby to nie przeszkodziło lewej stopie na czerwonym i prawej ręce na żółtym i środkowej ręce na niebieskim... ups, środkowa ręka jest oczywiście metaforyczna.
Jak dla mnie to i inne tłumaczenia np. traktowanie części Biblii jako metafory (np. historia stworzenia) to po prostu mentalne wygibasy żeby znaleźć w tym pełnym sprzeczności przekazie jakiś względny ład, nie odrzucając "boskości" całego dzieła. Bo tłumaczenie "stworzyli to ludzie na miarę czasów, w jakich żyli, a inni po nich wprowadzali poprawki pod swoje potrzeby", jakkolwiek całkowicie spójne logicznie, jest nie do przyjęcia dla wierzących.
Dlatego gracie w twistera i dokonujecie nie lada wysiłku, żeby prawa ręka znalazła się na zielonym i żeby to nie przeszkodziło lewej stopie na czerwonym i prawej ręce na żółtym i środkowej ręce na niebieskim... ups, środkowa ręka jest oczywiście metaforyczna.
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Szanowny Panie Pastorze,
Najczęstszy błąd związany z postem jest taki, że ludzie nie zdają sobie sprawy, że przed Jezusem, cyklicznie co około 26 000 lat dzielone na 12 znaków zodiaku - czyli co około 2166 lat - że przed Jezusem było WIELU 'mesjaszy', w NAJRÓŻNIEJSZYCH częściach ziemi, których nadejście zwiastowała 'jasna gwiazda na niebie' i '3 króli', którzy 'czynili cuda', którzy 'zostali ukrzyżowani' a 'po 3 dniach zmartwychwstawali'. Ich wizerunki przedstawiano również na okrągłej tarczy (dla Was aureoli?) z krzyżem w tle.
Niewiedza jest właśnie największym błędem związanym z postem :)
pozdrawiam serdecznie wielebnego
Najczęstszy błąd związany z postem jest taki, że ludzie nie zdają sobie sprawy, że przed Jezusem, cyklicznie co około 26 000 lat dzielone na 12 znaków zodiaku - czyli co około 2166 lat - że przed Jezusem było WIELU 'mesjaszy', w NAJRÓŻNIEJSZYCH częściach ziemi, których nadejście zwiastowała 'jasna gwiazda na niebie' i '3 króli', którzy 'czynili cuda', którzy 'zostali ukrzyżowani' a 'po 3 dniach zmartwychwstawali'. Ich wizerunki przedstawiano również na okrągłej tarczy (dla Was aureoli?) z krzyżem w tle.
Niewiedza jest właśnie największym błędem związanym z postem :)
pozdrawiam serdecznie wielebnego