Widok
Najgorsza randka wszechczasów
A więc idą walentynki, więc przekornie przypomniała mi się jedna jedyna internetowa randka na jaką odważyłam się wybrać. Za co do tej pory pokornie żałuję. Było to tak ekstremalne przeżycie że jak to wspominam to nie wiem czy śmiać się czy płatać ... heh, pewnie jestem sama sobie winna ale wyobraźcie sobie randkę z Kononowiczem. Tak, to była moja randka :(
Kiedyś wybrałam się na randkę z kolegą z sąsiedniej uczelni. To była pierwsza i ostatnia randka. Był tak jak teraz luty. Umówiliśmy się gdzieś w centrum, no i gadka-szmatka, spacer trwał ze dwie godziny, zmarzłam straszliwie a każda moja propozycja typu wejdźmy tu na kawę, albo tu na herbatę, albo tu na zapiekankę, spotykały się z totalnym pominięciem, i kiedy już zdesperowana stwierdziłam że JA IDĘ tam na herbatę bo zaraz do chodnika przymarznę,to nie dość że facet nie wydał na mnie ani jednej złotówki, napój plus ciepłe miejsce kosztował jakieś 3,5, to jeszcze marudził że drogo! Tego było za wiele. Nie rozumiem jak tak można! Sam zaprasza, i każe stać na mrozie 2h. Chce poruch*ać a 3,5 zł i to jeszcze nieswoich żałuje. Od tego czasu jestem przeczulona na tym punkcie.
Moja najgorsza randka wyglądała tak (kilka dobrych lat temu).
Chłopak przyjechał po mnie volvem S80. Wówczas był to nowiusieńki samochód. Oboje znaliśmy się na motoryzacji, więc sporo czasu na ten temat przegadaliśmy. Im dłużej z Nim siedziałam, tym nudniejszy mi się wydawał. Poprosiłam, żeby odwiózł mnie do domu. Kiedy stanęliśmy pod blokiem, odwróciłam się do Niego i powiedziałam "dziękuję, cześć", a On na to zamknął oczy i wystawił w moją stronę usta... Ja NIC i On nagle "co??!!! To ja przyjeżdżam po Ciebie nowym S80, a Ty nie chcesz mnie pocalować??!!". Myslałam, że pęknę ze śmiechu. Nigdy więcej się do Niego nie odezwałam :)
Chłopak przyjechał po mnie volvem S80. Wówczas był to nowiusieńki samochód. Oboje znaliśmy się na motoryzacji, więc sporo czasu na ten temat przegadaliśmy. Im dłużej z Nim siedziałam, tym nudniejszy mi się wydawał. Poprosiłam, żeby odwiózł mnie do domu. Kiedy stanęliśmy pod blokiem, odwróciłam się do Niego i powiedziałam "dziękuję, cześć", a On na to zamknął oczy i wystawił w moją stronę usta... Ja NIC i On nagle "co??!!! To ja przyjeżdżam po Ciebie nowym S80, a Ty nie chcesz mnie pocalować??!!". Myslałam, że pęknę ze śmiechu. Nigdy więcej się do Niego nie odezwałam :)
Dobre. Mi się przypomniała inna akcja. Para w restauracji: kark ale w garniturze, babka tleniony blond, wiadomo standard. Pada śnieg wychodzą z restauracji, on idzie po samochód, podjeżdża, ona wsiada po czym wygarnia opiernicz od faceta, wysiada wystraszona, zdejmuje buty i dopiero wtedy pan i władca pozawala blondi zasiąść w swoim samochodzie :P
Pewnie tylko ja mam takiego pecha do facetów :P
Kiedyś pracowałam za barem i zauważyłam że w 70% przypadków rachunek za oboje płaci kobieta i zazwyczaj byli to młodzi ludzie. Wśród par 30-40lat to pół na pół a 50 plus bardzo bardzo rzadko płaciła za parę ona, tak 1 na 10 par. Jakieś wnioski? Bo ja mam dziwne przemyślenia
Kiedyś pracowałam za barem i zauważyłam że w 70% przypadków rachunek za oboje płaci kobieta i zazwyczaj byli to młodzi ludzie. Wśród par 30-40lat to pół na pół a 50 plus bardzo bardzo rzadko płaciła za parę ona, tak 1 na 10 par. Jakieś wnioski? Bo ja mam dziwne przemyślenia