Widok

Najgorsza randka wszechczasów

A więc idą walentynki, więc przekornie przypomniała mi się jedna jedyna internetowa randka na jaką odważyłam się wybrać. Za co do tej pory pokornie żałuję. Było to tak ekstremalne przeżycie że jak to wspominam to nie wiem czy śmiać się czy płatać ... heh, pewnie jestem sama sobie winna ale wyobraźcie sobie randkę z Kononowiczem. Tak, to była moja randka :(
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 6
Hmmm....
Nie bardzo mogę sobie wyobrazić randkę z Kononowiczem - zatem trudno mi Tobie współczuć/zazdrościć :]
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
on był w Zakopanym a ona w Londynie.....;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
moja randka - chłopak poznany w internecie, wiele rozmów, wymiana zdjęć, nadzieja na fajne spotkanie i w sumie było gdyby nie to, że...on był o 2 głowy niższy ode mnie:-)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 6
brak wymiany danych.......takie nic a jednak wiele.....
ale zapytaj się ile waży jak wyrósł i już nie zależy Ci na duszy tylko na wyglądzie.........to minusy egzystencji w necie....
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Kurde niby liczy się osobowość a nie wygląd tylko czemu nader często to się pokrywa. Albo jak podoba mi się jakiś facet, podchodzę zagadać i już po 5 minutach rozmowy kiedy zionie pustką jakoś nagle przestaje mi się ta osoba podobać, ba nawet czasami brzydnie heh, dziwne zjawisko.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Kiedyś wybrałam się na randkę z kolegą z sąsiedniej uczelni. To była pierwsza i ostatnia randka. Był tak jak teraz luty. Umówiliśmy się gdzieś w centrum, no i gadka-szmatka, spacer trwał ze dwie godziny, zmarzłam straszliwie a każda moja propozycja typu wejdźmy tu na kawę, albo tu na herbatę, albo tu na zapiekankę, spotykały się z totalnym pominięciem, i kiedy już zdesperowana stwierdziłam że JA IDĘ tam na herbatę bo zaraz do chodnika przymarznę,to nie dość że facet nie wydał na mnie ani jednej złotówki, napój plus ciepłe miejsce kosztował jakieś 3,5, to jeszcze marudził że drogo! Tego było za wiele. Nie rozumiem jak tak można! Sam zaprasza, i każe stać na mrozie 2h. Chce poruch*ać a 3,5 zł i to jeszcze nieswoich żałuje. Od tego czasu jestem przeczulona na tym punkcie.
popieram tę opinię 23 nie zgadzam się z tą opinią 3
Randki...kiedy to ja ostatnio byłem na randce? Hm....niech pomyślę...uff, dawno temu ;P
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
Na mojej randce koleś chciał wyjść na mszę do kościoła i wrócić po modłach ...porażka
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
Czemu porażka? :) Przynajmniej miałabyś pewność, że zachowałby czystość do ślubu ;p
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
bo chciał iść do kościoła.....gdzie związek z czystością chyba że myślisz o kąpieli przed wyjściem.......w kościele wiedział że randka wyniesie go tyle co na tace rzuci.....a nie pomyślał o osobie z którą się umówił.....snob....
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gdyby się umył to napewno zachowałby czystość :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
He he nieźle
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moja najgorsza randka wyglądała tak (kilka dobrych lat temu).
Chłopak przyjechał po mnie volvem S80. Wówczas był to nowiusieńki samochód. Oboje znaliśmy się na motoryzacji, więc sporo czasu na ten temat przegadaliśmy. Im dłużej z Nim siedziałam, tym nudniejszy mi się wydawał. Poprosiłam, żeby odwiózł mnie do domu. Kiedy stanęliśmy pod blokiem, odwróciłam się do Niego i powiedziałam "dziękuję, cześć", a On na to zamknął oczy i wystawił w moją stronę usta... Ja NIC i On nagle "co??!!! To ja przyjeżdżam po Ciebie nowym S80, a Ty nie chcesz mnie pocalować??!!". Myslałam, że pęknę ze śmiechu. Nigdy więcej się do Niego nie odezwałam :)
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 1
Dobre. Mi się przypomniała inna akcja. Para w restauracji: kark ale w garniturze, babka tleniony blond, wiadomo standard. Pada śnieg wychodzą z restauracji, on idzie po samochód, podjeżdża, ona wsiada po czym wygarnia opiernicz od faceta, wysiada wystraszona, zdejmuje buty i dopiero wtedy pan i władca pozawala blondi zasiąść w swoim samochodzie :P
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
koszmar którego nawet nie widziałem w komediach.....;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pewnie tylko ja mam takiego pecha do facetów :P
Kiedyś pracowałam za barem i zauważyłam że w 70% przypadków rachunek za oboje płaci kobieta i zazwyczaj byli to młodzi ludzie. Wśród par 30-40lat to pół na pół a 50 plus bardzo bardzo rzadko płaciła za parę ona, tak 1 na 10 par. Jakieś wnioski? Bo ja mam dziwne przemyślenia
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Nie od dziś wiadomo, że jak dziewczyna chce się wyszaleć to musi zapłacić ;], a im więcej czasu upływa tym mniejsze potrzeby.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
No właśnie "za moich czasów" to facet z reguły płacił jak chciał się zabawić, a teraz... musiałam chyba coś przegapić i nawet nie wiem kiedy!
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
może to lepiej świadczy o nas facetach - coraz mniej takich którzy chcą płacić za zabawę wolą naturalność i zdobywanie w inny sposób, przyznam że "nie znam się więc nie pomogę"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
do góry