Widok
Najgorzej wspominany dzień mojego życia.
Jakkolwiek byście drogie panny młode nie zaplanowały swego wielkiego dnia to i tak znajdzie się szuja która wszystko spierdzieli. Siostra męża która będzie wszędzie wtykała swoje dzieciary, tak że podczas pierwszego tańca prawie suknię z d*py zerwą. Świadek idiota który się spóźni do kościoła. Szef kuchni z restauracji który będzie wiedział lepij od was czego chcecie. Teściowa krowa która będzie chciała gwiazdorzyć na siłę i oleje waszych gości zajmie się swoimi przydupasami. Część gości nie przyjdzie i nie powie o tym więc zapłacicie za puste miejsca. Goście swołocz poprzestawia wam winietki na stołach przez co cały szyk w waginu. Orkiestra zagraz znienawidzną przez was piosenkę, a na koniec okaże się że wasze zdjęcia są obleśne mimo pięknego portfolio fotografa. Makijażystka zrobi wam obleśny makijaż i postarzy o 10 lat a fryzjerka zrobi wam beznadziejną fryzurę która nie wytrzyma do oczepin. Taki był mój wielki dzień i chcę o nim zapomnieć. Życzę Wam pięknych wspomnień i fotografii które z dumą będziecie pokazywać wnukom. Mój ślub był koszmarny.
jak się tak czyta to można odnieść wrażenie, że nie brałaś ślubu dla miłości, tylko dla tej całej otoczki... :(
Co się stało, to się nie odstanie - ale najważniejsze, że masz u swego boku Mężczyznę którego kochasz!! i to się powinno dla Ciebie liczyć... a nie Świadek co się spóźnił, Dzieci itp.
U mnie też były niemiłe sytuacje, ale mimo to olałam je i cieszyłam się dosłownie wszystkim w tym dniu, bo liczył się dla mnie mój Mąż :) i chyba o to w tym wszystkim chodzi... ;)
Pozdrawiam i nie rozpamiętuj tego co złe, tylko to co dobre jest :D
Co się stało, to się nie odstanie - ale najważniejsze, że masz u swego boku Mężczyznę którego kochasz!! i to się powinno dla Ciebie liczyć... a nie Świadek co się spóźnił, Dzieci itp.
U mnie też były niemiłe sytuacje, ale mimo to olałam je i cieszyłam się dosłownie wszystkim w tym dniu, bo liczył się dla mnie mój Mąż :) i chyba o to w tym wszystkim chodzi... ;)
Pozdrawiam i nie rozpamiętuj tego co złe, tylko to co dobre jest :D
Martini, strasznie mi przykro, że tak to wyszło. (chociaż cie wcale nie znam to i tak mi przykro) Mogę tylko sobie wyobrazać co czujesz. Gdyby mój strannie zaplanowany Ten dzień skończył się jak Twój to też pewnie byłabym załamana.
I nie słuchaj tych wszystkich mądralińskich dla których "najwazniejszy jest tylko TEN ukochany" a "cała TA otoczka jest próżna i niepotrzebna". To po co w ogóle robić wesele robić, skoro tylko TEN mężczyzna się liczy. Najlepiej w pierwszej lepszej sukienczynie iść tylko do ślubu, powiedzieć to "tak" i już, i ukochany jest tylko wasz!
Martini, masz prawo czuc się tak jak sie czujesz! Ale prawdą jest też to, że co się stało to się nie odstanie. Moja rada jest więc jedna: zaplanuj i zrób z pompą 5 rocznicę z odnowieniem przyżeczeń małżeńskich tzw. "odnowienie ślubu". Zaproś tylko dobrych i zaufanych przyjaciół, zaznacz że bez dzieci i nie bój sie postawić na swoim. Ja taka uroczystosc (jeśli finanse pozwolą) będę miała za rok chociaż mój dzień ślubu to była bajka.
I nie słuchaj tych wszystkich mądralińskich dla których "najwazniejszy jest tylko TEN ukochany" a "cała TA otoczka jest próżna i niepotrzebna". To po co w ogóle robić wesele robić, skoro tylko TEN mężczyzna się liczy. Najlepiej w pierwszej lepszej sukienczynie iść tylko do ślubu, powiedzieć to "tak" i już, i ukochany jest tylko wasz!
Martini, masz prawo czuc się tak jak sie czujesz! Ale prawdą jest też to, że co się stało to się nie odstanie. Moja rada jest więc jedna: zaplanuj i zrób z pompą 5 rocznicę z odnowieniem przyżeczeń małżeńskich tzw. "odnowienie ślubu". Zaproś tylko dobrych i zaufanych przyjaciół, zaznacz że bez dzieci i nie bój sie postawić na swoim. Ja taka uroczystosc (jeśli finanse pozwolą) będę miała za rok chociaż mój dzień ślubu to była bajka.
Nikt tu nie umniejsza znaczenia samego dnia, tylko zauważamy, że autorka wszystko chciałaby mieć IDEALNE. Caps zamierzony.
Zawsze coś pójdzie nie tak. Zawsze. Tym bardziej rozśmieszyła mnie sprawa z przyszłą teściową...no jakby wcześniej jej nie znała! ;)
Nam chodzi tylko o to aby w każdej złej sytuacji znaleść cos pozytywnego...bo świat pełen jest paskudnych rzeczy i tylko rozpamietujac je dostaniemy świra..tudzież staniemy się (na przykładzie autorki) starą i zgoszkniałą babą.
....no chyba, że jest się wychowanym na kreskówkach z Barbie.
Zawsze coś pójdzie nie tak. Zawsze. Tym bardziej rozśmieszyła mnie sprawa z przyszłą teściową...no jakby wcześniej jej nie znała! ;)
Nam chodzi tylko o to aby w każdej złej sytuacji znaleść cos pozytywnego...bo świat pełen jest paskudnych rzeczy i tylko rozpamietujac je dostaniemy świra..tudzież staniemy się (na przykładzie autorki) starą i zgoszkniałą babą.
....no chyba, że jest się wychowanym na kreskówkach z Barbie.
Taaak, napewno od razu, momentalnie jak tylko skrytykowała własny ślub, autorka się zestarzała o wiele lat i stała się starą i zgorzkniała babą! Funky koval, mysl co piszesz bo to jest nielogiczne. Ona jest rozgoryczona a nie zgorzkniała, a to wielka różnica. Dostrzegłbyś ją gdybyś miał choć elementarne pojęcie o empatii ludzkiej. Pomyśl o tym zamiast szczycić sie pseudobłyskotliwymi włsnymi komentarzami. A może to ty jesteś starym zgorzkniałym dziadem, który mierzy wszystkich swoja miarą?
Oj wyluzuj.
Chcę tylko uzmysławić dziewczynie aby patrzyła na świat z tej lepszej strony. Czy to zbrodnia?
Nie można się załamywać z powodu kilku wtop. Bo przecież reszta była ok? I Pan Młody powiedział tak, że impreza w sumie też była dobra, że spędza że sobą resztę życia. Poza małymi wypadkami same pozytywy! :)
Chcę tylko uzmysławić dziewczynie aby patrzyła na świat z tej lepszej strony. Czy to zbrodnia?
Nie można się załamywać z powodu kilku wtop. Bo przecież reszta była ok? I Pan Młody powiedział tak, że impreza w sumie też była dobra, że spędza że sobą resztę życia. Poza małymi wypadkami same pozytywy! :)
ja uważam, że nie ma wesel idealnych (zawsze coś pójdzie nie tak), wbrew temu co piszą dziewczyny w relacjach "wszytsko było idealne" - w gruncie rzeczy jednak mysle, ze chodzi o to, że przez pryzmat szczescia i milosci ktora nas otacza wszytsko staje sie idealne, mimo, ze mozna by sie przyczepić do miliona rzeczy.
u nas przykladowo:
- szminka skawaliła mi się na ustach przed zrobieniem jakiegokolwiek zdjecia i goraczkowo poszukiwałam czegos co by nie bylo jaskrawo rozowe ;)
- fryzura zaczela mi sie lekko rozwalac juz przy makijazu (bez paniki wyjelam wsuwki i poprosilam by ja lekko podpiac ;) )
- dekoracja samochodu znacznie odbiegala od tego co mialo byc (w dzien slubu bylo mi wszytsko jedno :) )
- suknia siadla mi na ziemi i ciagle po niej deptalam
- oblalam sie woskiem CZERWONYM od swiecy
- tesc skrytykowal wszytsko co sie dalo
- dzien rpzed weselem musialam robic od nowa rozsadzenia gosci, bo komus cos nie pasowalo
- zespol nie poprowadzil konkursow ktore chcielismy
- no i muzyka byla inna niz ustalalismy
i zapewne milion innych szczegolow
ALE
czy to wszytsko wazne?
dla mnie i tak ten dzien byl najpiekniejszy i najbardziej wyjatkowy.
zadna z tych rzeczy sie nie przejelam, bo czy faktycznie najbardziej sie liczy ta cala otoczka?
moze dla autorki watku tak, bo ślub ze swoim już mężem określa jako NAJGORSZY dzien swojego zycia.
wiadomo - chcemy by ten dzien wyszedl jak najlepiej, po to robimy wesela i pracujemy nad szczegolami, ale jak nawet wszytsko pojdzie nie tak - nie zapominajmy z jakiego powodu TEN dzien w ogole nadszedl i w jakim celu.
a skoro uslugodawcy byli tacy beznadziejni moze autorka napisze ich nazwy/nazwiska co by ktos inny sie nie nacial
u nas przykladowo:
- szminka skawaliła mi się na ustach przed zrobieniem jakiegokolwiek zdjecia i goraczkowo poszukiwałam czegos co by nie bylo jaskrawo rozowe ;)
- fryzura zaczela mi sie lekko rozwalac juz przy makijazu (bez paniki wyjelam wsuwki i poprosilam by ja lekko podpiac ;) )
- dekoracja samochodu znacznie odbiegala od tego co mialo byc (w dzien slubu bylo mi wszytsko jedno :) )
- suknia siadla mi na ziemi i ciagle po niej deptalam
- oblalam sie woskiem CZERWONYM od swiecy
- tesc skrytykowal wszytsko co sie dalo
- dzien rpzed weselem musialam robic od nowa rozsadzenia gosci, bo komus cos nie pasowalo
- zespol nie poprowadzil konkursow ktore chcielismy
- no i muzyka byla inna niz ustalalismy
i zapewne milion innych szczegolow
ALE
czy to wszytsko wazne?
dla mnie i tak ten dzien byl najpiekniejszy i najbardziej wyjatkowy.
zadna z tych rzeczy sie nie przejelam, bo czy faktycznie najbardziej sie liczy ta cala otoczka?
moze dla autorki watku tak, bo ślub ze swoim już mężem określa jako NAJGORSZY dzien swojego zycia.
wiadomo - chcemy by ten dzien wyszedl jak najlepiej, po to robimy wesela i pracujemy nad szczegolami, ale jak nawet wszytsko pojdzie nie tak - nie zapominajmy z jakiego powodu TEN dzien w ogole nadszedl i w jakim celu.
a skoro uslugodawcy byli tacy beznadziejni moze autorka napisze ich nazwy/nazwiska co by ktos inny sie nie nacial
U mnie zespół przyjechał za późno i nie zagrał umówionej piosenki na wyjściu z hotelu do samochodu. Nie była to zupełnie ich wina więc nie robiłam problemu. Jednak, gdyby zagrali podczas wesela pioseke, której szczerze nienawidzę bo przypomina mi bardzo tragiczne momenty (o czym wiedzieli) to mąż na pewno zrobiłby im awanturę za to. Są wtopy i wtopy. Osobiście uważam że latające, niepilnowane przez nikogo dzieci szczególnie podczas pierwszego tańca mogą na prawdę doprowadzić do k....wicy!
Moim zdaniem bardzo, ale to bardzo przesadzasz. Ktoś mądrze napisał, nie ma wesel idealnych. Każda panna młoda chciałaby, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik, wow, cudownie, bajkowo, jak w filmie... ale to niestety nie jest film i zawsze będą jakieś wpadki. Zawsze coś wyjdzie nie tak. Jeden powie, że rosół był za ostry, drugi, że zimny, trzeci, że zmarzł, bo okno było otwarte, a piąty, że sala była źle przystrojona. Zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony. Ale chyba najważniejsze powinno być to, że jesteście razem, szczęśliwi, składacie sobie przysięgę na dobre i na złe.