Jesteśmy rodziną z kraju Unii Europejskiej i skontaktowałam się ze szkołą, ponieważ chciałam zapisać moje dwoje dzieci do odpowiednich klas. Dzieci biegle mówią po angielsku, ale nie mówią po polsku informację tę przekazywałam wielokrotnie w formularzach oraz telefonicznie.
Od początku otrzymywałam sprzeczne informacje: najpierw powiedziano mi, że nie ma już miejsc, a następnie mailowo potwierdzono, że jednak są. W zaproszeniu na dzień próbny pomylono klasy moich dzieci. Niestety w dniu wizyty sytuacja wyglądała podobnie ponownie pomylono klasy, po młodsze dziecko nie przyszedł żaden nauczyciel, a nas pozostawiono na korytarzu bez jasnych informacji. Najbardziej rozczarowujące było to, że mimo zaproszenia szkoła nie była przygotowana i w praktyce nie podjęto żadnych działań, aby poznać dzieci czy ocenić ich umiejętności. Przy odbiorze usłyszałam jedynie, że nic nie zostało ustalone i że powinniśmy przyjść ponownie. Dodatkowo powiedziano mi, że szkoła w praktyce nie jest międzynarodowa, a raczej tylko z nazwy.
Bardzo przykre doświadczenie. W taki sposób nie powinno się traktować ani dzieci, ani rodziców szczególnie w szkole prywatnej, która deklaruje międzynarodość.