Widok
Przyszedł sadyl do Ilony
ponarzekać na sr*jfony
Lecz to długo tak nie trwało
Już wam mówię co się stało
Na Ilonie
Sadyla dłonie
Gdzie je wkłada
Pisać nie wypada
Stęki jęki i sapanie
Krzyki śmichy siłowanie
Ona w śmiechu się raduje
A on nadal tam pracuje
Czas tak mija powolutku
On próbuje aż do skutku
Pot już ciurkiem leci z czoła
Czy on wytrwa czy on zdoła
Czy się zmęczy i odpuści
Czy to puści czy popuści
Wpadł na pomysł tak genialny
Że olejek byłby idealny
Chlasnął dwakroć zdrowo w ręce
I ulżyło mu w tej męce
Puścił zamek wreszcie poszedł
Aż pod lice Ilce doszedł
Ona cała wniebowzięta
Że ta kurtka jest zapięta
Teraz gdy Sadyl kurtkę Ilonie zdołał naprawić
Będzie mógł się Erykiem pobawić.
ponarzekać na sr*jfony
Lecz to długo tak nie trwało
Już wam mówię co się stało
Na Ilonie
Sadyla dłonie
Gdzie je wkłada
Pisać nie wypada
Stęki jęki i sapanie
Krzyki śmichy siłowanie
Ona w śmiechu się raduje
A on nadal tam pracuje
Czas tak mija powolutku
On próbuje aż do skutku
Pot już ciurkiem leci z czoła
Czy on wytrwa czy on zdoła
Czy się zmęczy i odpuści
Czy to puści czy popuści
Wpadł na pomysł tak genialny
Że olejek byłby idealny
Chlasnął dwakroć zdrowo w ręce
I ulżyło mu w tej męce
Puścił zamek wreszcie poszedł
Aż pod lice Ilce doszedł
Ona cała wniebowzięta
Że ta kurtka jest zapięta
Teraz gdy Sadyl kurtkę Ilonie zdołał naprawić
Będzie mógł się Erykiem pobawić.
Zwłoki Leoncia uśmiechały się cały czas.
Sarkastycznie.
Nie zbiło ich nawet z tropu nagłe wtargnięcie młodej damy do toalety.
Nie potrafiła tego znieść.
Leoncio śmiał się, i śmiał. Zupełnie jak za życia.
Wtedy...
Wpadła na pomysł.
Wieczór panieński. Kameralny. W tej malutkiej, skromnej budce z serduszkiem wyciętym w drzwiach...
Ale ten Leoncio...
Nie dawał jej spokoju.
Wtem.. Olśnienie!
Przykryła go kaszubskim obrusem. Wprost z wejerowa.
Pomieszczenie nabrało uroku.. klimatu.
Będzie się dziaałłoo, będzie zabaaawaaa.... śpiewała, wybierając z komórki Leoncia numer do pierwszej koleżanki.
Sarkastycznie.
Nie zbiło ich nawet z tropu nagłe wtargnięcie młodej damy do toalety.
Nie potrafiła tego znieść.
Leoncio śmiał się, i śmiał. Zupełnie jak za życia.
Wtedy...
Wpadła na pomysł.
Wieczór panieński. Kameralny. W tej malutkiej, skromnej budce z serduszkiem wyciętym w drzwiach...
Ale ten Leoncio...
Nie dawał jej spokoju.
Wtem.. Olśnienie!
Przykryła go kaszubskim obrusem. Wprost z wejerowa.
Pomieszczenie nabrało uroku.. klimatu.
Będzie się dziaałłoo, będzie zabaaawaaa.... śpiewała, wybierając z komórki Leoncia numer do pierwszej koleżanki.
Słońce chyliło się ku zachodowi.
Wiatr dał coraz mocniej.
Koleżanki były nieuchwytne. Pizza zamówiona.
Ilona - zmęczona porządkami, coraz bardziej dokuczliwym zapachem Leoncia... była w coraz gorszym nastroju.
Spodziewała się ...samej MAGDY GECLER - która mogłaby zrobić jakąś maleńką Rewolucję (choćby z biernym udziałem Leoncia).
Nikt nie przyjeżdżał.
Leoncio - zaczął wydzielać nieznośną woń.
Wtem...
Rozległo się pukanie do drzwi.
W pierwszym momencie - Ilona chciała odkrzyknąć to, co zwykle słyszy się w TAKICH miejscach... w TAKICH sytuacjach:
"Zajęte!"...
Lecz coś ją powstrzymało.
Otworzyła.
A przed drzwiami... Zaskoczony...
KSIĄDZ.
Ten od karmelitek. Karmelitanek? Klementynek?
W każdym razie - bosych.
Wiatr dał coraz mocniej.
Koleżanki były nieuchwytne. Pizza zamówiona.
Ilona - zmęczona porządkami, coraz bardziej dokuczliwym zapachem Leoncia... była w coraz gorszym nastroju.
Spodziewała się ...samej MAGDY GECLER - która mogłaby zrobić jakąś maleńką Rewolucję (choćby z biernym udziałem Leoncia).
Nikt nie przyjeżdżał.
Leoncio - zaczął wydzielać nieznośną woń.
Wtem...
Rozległo się pukanie do drzwi.
W pierwszym momencie - Ilona chciała odkrzyknąć to, co zwykle słyszy się w TAKICH miejscach... w TAKICH sytuacjach:
"Zajęte!"...
Lecz coś ją powstrzymało.
Otworzyła.
A przed drzwiami... Zaskoczony...
KSIĄDZ.
Ten od karmelitek. Karmelitanek? Klementynek?
W każdym razie - bosych.
to nie jest przysłówek , to jest rzeczownik - rodzaj męskorzeczowy w dopełniaczu ;] http://pl.wiktionary.org/wiki/bezsens#pl