Widok
No zaraz mnie normalnie szlag trafi
Leci na całą szerokość strony fałszywka w formie reklamy in vitro, głosząca wbrew faktom,że to "leczenie niepłodnośći". Leczenie to jest usuwanie danej dysfunkcji medycznej i przywrocenie stanu normalnego. Tu nie mamy do czynienia z usunięciem żadnej dysfunkcji i powrotem do stanu normalnego. Jak można tolerować taką ściemę ?
Okulary równiez nie leczą wzroku.
Zapłodnienie pozaustrojowe to taka sama proteza dla macicy jak okulary dla oczu.
W tym sensie można uznać to za "leczenie objawowe" bez szczególnego semantycznego nadużycia.
A jako, że jestem przeciwnikiem "publicznej" służby zdrowia - dyskusja o refundacji (bądź nie) zabiegów in vitro mija sie dla mnie z sensem.
Zapłodnienie pozaustrojowe to taka sama proteza dla macicy jak okulary dla oczu.
W tym sensie można uznać to za "leczenie objawowe" bez szczególnego semantycznego nadużycia.
A jako, że jestem przeciwnikiem "publicznej" służby zdrowia - dyskusja o refundacji (bądź nie) zabiegów in vitro mija sie dla mnie z sensem.
Z sensem mija się zakładanie wątku "no zaraz mnie normalnie szlag trafi".
Jestem przekonana, że dziś zbulwersowany założyciel wątku znów przeżyje traumę. Pojawi się kolejny z serii... może " zaraz mnie krew nagła zaleje".
I cóż takiego strasznego się dzieje. Jeśli dla pary, kobiety po wielu latach starania się o potomstwo jedyną alternatywą jest in vitro to niech korzysta z dobrodziejstw medycyny. To każdego indywidualna sprawa i pieniądze.
I dodam jeszcze tylko, że "bezpłodność" to bardzo często stan umysłu.
Jestem przekonana, że dziś zbulwersowany założyciel wątku znów przeżyje traumę. Pojawi się kolejny z serii... może " zaraz mnie krew nagła zaleje".
I cóż takiego strasznego się dzieje. Jeśli dla pary, kobiety po wielu latach starania się o potomstwo jedyną alternatywą jest in vitro to niech korzysta z dobrodziejstw medycyny. To każdego indywidualna sprawa i pieniądze.
I dodam jeszcze tylko, że "bezpłodność" to bardzo często stan umysłu.
Na ile zrozumiałem ZetJota, to nie neguje on (w powyższym wpisie) sensu zapłodnienia in vitro, tylko czepia się semantyki.
A ze chłop chciał sie podzielić z kimś swoimi odczuciami - a nie miał z kim - to wyflaczył się na Hydeparku :) W końcu po to on jest...
Na takiej samej zasadzie nasze Bożyszcze wyflaczyło się o zespole napięcia przedmiesiączkowego :]
> dodam jeszcze tylko, że "bezpłodność" to bardzo często stan umysłu.
Hmmm.. Tu mnie zaintrygowałas. O ile mogę uznać impotencję za stan umysłu - to bezpłodność?
Muszę to przemyśleć.. :)
A ze chłop chciał sie podzielić z kimś swoimi odczuciami - a nie miał z kim - to wyflaczył się na Hydeparku :) W końcu po to on jest...
Na takiej samej zasadzie nasze Bożyszcze wyflaczyło się o zespole napięcia przedmiesiączkowego :]
> dodam jeszcze tylko, że "bezpłodność" to bardzo często stan umysłu.
Hmmm.. Tu mnie zaintrygowałas. O ile mogę uznać impotencję za stan umysłu - to bezpłodność?
Muszę to przemyśleć.. :)
Ależ ja również czepiam się semantyki.
Jeżeli Zetjot przepadnie, nie uszczęśliwi już nikogo swoimi przemyśleniami uderzę się w pierś i uznam, że Go "normalnie szlag trafił". Jestem nadal przekonana, że nazewnictwo nie jest powodem do unoszenia się.
Fakty są takie , że problem jest istotny dla części społeczeństwa, a przekomarzanki czy nazwać rozwiązanie tej kwestii leczeniem, wszczepieniem czy w jakikolwiek inny sposób ma drugorządne znaczenie. Równie dobrze możemy zastanawiać się czy trup to zwłoki, umarlak, a może szczątki. Meritum jest takie, że udał się do krainy cienia i już nie wróci. Dla mnie to jest istotne.
A że przesiąknęłam , zdaje się, chęcią dzielenia się odczuciami to właśnie to robię. Mam prawo. Nie wynika to bynajmniej z PMS :)
Co do intrygowania czekam na efekty przemyśleń. Niecierpliwie :)
Jeżeli Zetjot przepadnie, nie uszczęśliwi już nikogo swoimi przemyśleniami uderzę się w pierś i uznam, że Go "normalnie szlag trafił". Jestem nadal przekonana, że nazewnictwo nie jest powodem do unoszenia się.
Fakty są takie , że problem jest istotny dla części społeczeństwa, a przekomarzanki czy nazwać rozwiązanie tej kwestii leczeniem, wszczepieniem czy w jakikolwiek inny sposób ma drugorządne znaczenie. Równie dobrze możemy zastanawiać się czy trup to zwłoki, umarlak, a może szczątki. Meritum jest takie, że udał się do krainy cienia i już nie wróci. Dla mnie to jest istotne.
A że przesiąknęłam , zdaje się, chęcią dzielenia się odczuciami to właśnie to robię. Mam prawo. Nie wynika to bynajmniej z PMS :)
Co do intrygowania czekam na efekty przemyśleń. Niecierpliwie :)
@ sissel
No to mija się pani z prawdę, bo to nie jest kwestia indywidualna jedynie. Jeśli zakladamy tu np. dzialania legislacyjne,regulujące tę kwestię to automatycznie przecież wchodzimy w sferę publiczną. No i proszę przemysleć dal;sze konsekwencje - jeśli np. ktoś chciałby refundować takie zabiegi, a nie są to zabiegi lecznicze, lecz czysto technologiczne, z budżetu, to oznacza,że i z moich podatków. A janzgadzam się wyłącznie na partycypację jedynie w kwestiach stricte medycznych. A dalej mamy oczywisty kolejnyproblem -produkowanie dzieci z próbówki, czyli w środowisku dla organizmu nienaturalnym co ma rozmaite dalsze konsekwencje biologiczne, zdrowotne i wcale nie uboczne. To jest tylko próbka realnych problemów, które są zamiatane pod dywan przez nieroztropnych zwolenników wszelkich nadmiernych ingerencji i regulacji.
No to mija się pani z prawdę, bo to nie jest kwestia indywidualna jedynie. Jeśli zakladamy tu np. dzialania legislacyjne,regulujące tę kwestię to automatycznie przecież wchodzimy w sferę publiczną. No i proszę przemysleć dal;sze konsekwencje - jeśli np. ktoś chciałby refundować takie zabiegi, a nie są to zabiegi lecznicze, lecz czysto technologiczne, z budżetu, to oznacza,że i z moich podatków. A janzgadzam się wyłącznie na partycypację jedynie w kwestiach stricte medycznych. A dalej mamy oczywisty kolejnyproblem -produkowanie dzieci z próbówki, czyli w środowisku dla organizmu nienaturalnym co ma rozmaite dalsze konsekwencje biologiczne, zdrowotne i wcale nie uboczne. To jest tylko próbka realnych problemów, które są zamiatane pod dywan przez nieroztropnych zwolenników wszelkich nadmiernych ingerencji i regulacji.
Źle wyglądasz z powodu tych nieuczesanych myśli :) Nie tyle łeb, co oczy mnie martwią.
Skoro tak ładnie prosisz... nie będę się biła :)))
Ale zaznaczam, że nie muszę tego robić. Warunek nie został spełniony.
A tak na marginesie w dniu dzisiejszym to już drugie wyrażenie (splaskacisz), które mnie zaskakuje w Twoim wykonaniu. Ależ mam braki...
Skoro tak ładnie prosisz... nie będę się biła :)))
Ale zaznaczam, że nie muszę tego robić. Warunek nie został spełniony.
A tak na marginesie w dniu dzisiejszym to już drugie wyrażenie (splaskacisz), które mnie zaskakuje w Twoim wykonaniu. Ależ mam braki...
Wyraziłam swoje zdanie odnośnie Pana oburzenia. Byłam w tym szczera, a to nie jest synonimem prawdy, zatem z niczym się nie mijam.
Doszukuje się Pan w mojej wypowiedzi drugiego dna, a takie nie istnieje.
Nie podniosłam kwestii legislacyjnej. W tym kraju in vitro nie jest refundowane, zatem jest sprawą indywidualną. Kogo stać, jeśli zawiodły wszelkie inne sposoby, decyduje się na zabieg. Ani moja, ani Pana kieszeń tego nie odczuwa.
Zapewniam, że owe "dzieci z próbówki" od tych poczętych pod przysłowiową kołdrą niczym się nie różnią. Jeśli myślał Pan o wadach genetycznych, uprzedzając kolejny argument, w przypadku poczęć naturalnych one również występują.
Doszukuje się Pan w mojej wypowiedzi drugiego dna, a takie nie istnieje.
Nie podniosłam kwestii legislacyjnej. W tym kraju in vitro nie jest refundowane, zatem jest sprawą indywidualną. Kogo stać, jeśli zawiodły wszelkie inne sposoby, decyduje się na zabieg. Ani moja, ani Pana kieszeń tego nie odczuwa.
Zapewniam, że owe "dzieci z próbówki" od tych poczętych pod przysłowiową kołdrą niczym się nie różnią. Jeśli myślał Pan o wadach genetycznych, uprzedzając kolejny argument, w przypadku poczęć naturalnych one również występują.
