Widok

OPINIA PRACODAWCY O WIĘKSZOŚCI PRACOWNIKÓW

Prowadzę działalność usługową, staram się mieć pracowników uczciwych, lojalnych, pracowitych etc. Warunki pracy są należyte, wynagrodzenie również. Proszę mi wierzyć żeby dopracować się stałej kadry trzeba lat! Dużo ludzi przychodzi do pracy i po prostu udają że pracują, kombinują, czasami kradną, albo nie potrafią zachować się w miejscu pracy (ciągłe pisanie esemesów w godzinach pracy itd.)
Ja rozumiem że jest wielu pracodawców wyzyskiwaczy ale jest również dużo firm ok. które chcą zatrudnić i zatrudniają ludzi którzy często z własnej winy lub głupoty tracą tą pracę!!!
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 12
Nie chciałbym Pana Halewicza (jezeli nick/nazwisko sie nie odmienia przepraszam) urazić, ale własnie zaprzeczył Pan sam sobie.
Frustraci napewno - jeżeli ludzie sie starają dążąc do jakiegos celu i zwyczajnie są ku temu przeszkody, ktorych nie są wywolane z ich winy to nie można ich nazwac nieudacznikami a napewno nie leserami. Przerośnieta ambicja to chyba w przypadku jak ktoś nie chce podjąc pracy innej niż dyrektor, kierownik lub inna osoba wyżej w hierarchi pracowniczej postawioną. Ludzi się słucha, daje rade, pokazuje jak a nie krytykuje.
Niech Pan, nie kategoryzuje Tych ludzi. Każdy z nich walczy z rzeczywistościa i przedstawia to co widzi i odczuwa.
------
Troche empatii i relatywizmu Panie Halewicz
popieram tę opinię 16 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak dla mnie, frustratem z przerośniętą ambicją, nieudacznikiem i leserem można określić osobę, która bardzo aktywnie udziela się na forum i próbuje wmówić innym forumowiczom, że nie mają pojęcia o życiu. Prawdopodobnie, tego typu użytkownik może w ten sposób leczyć swoje kompleksy.
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 1
"Piszesz, że masz prawo popełniać błędy...oczywiście, że masz prawo - natomiast firma wcale nie jest zobligowana do ponoszenia strat przez Twoje błędy. Skoro nie przynosisz firmie dochodów, jestem zbędny. To nie jest działalność charytatywna, a prosty w swej konstrukcji biznes - dajesz swoją pracę, Twoja praca przynosi owoce, z tego tytułu masz wynagrodzenie, a firma dochód i po odjęciu kosztów zysk."

Błąd który został policzony duuuuużo dużo więcej niż faktyczna strata jaką poniósł pracodawca. Na samym początku powiedział mi - dostaniesz 2-3 zł mniej na h, bo tamci znają fach. Na samym początku wykalkulował ile straci na uczeniu mnie i jesli popełnię błąd. Dodam, że to nie był super poważny błąd. Zaraz po przyznaniu się, szef powiedział - ok nic się nie stało, następnym razem zrobisz to dobrze, bo będziesz już wiedział jak. Przy rozliczeniu zmienił ton i powiedział, że wyliczył moją pracę i daję mi nalezne wynagrodzenie i tak z "górką" - tzn więcej niż mi się należy. 500 zł mnie - za ambitne wykonywanie i uczciwe wykonywanie pracy. Powiedział też, że w ogóle nie opłacało mu się brać zleceń. On sam odwalił większe fuszerki przy pracy za co dostał obcięte wynagrodzenie a przecież pracodawca za swoje błedy nie może być stratny- pracownik może. Ubiegłoroczne zlecenie wykonane przez 6 osób opłacalne dla niego były a w tym roku zlecenie wykonane przez 3 osób już nie było opłacalne. Większość uczciwych pracodawców jak już poczuje pieniądze z zagranicy jakie można zarobić stają się niestety pazerni i skąpi. ( Ten oszust szef pracował zagranicą).

"Tak jak napisałem wyżej, przyjmuje się, że opłacalność inwestycji w zasób ludzki pojawia się w momencie, jeśli dochód firmy z pracy pracownika to trzykrotność jest wynagrodzenia "

Skąd te wyliczenia? Ktoś zarabia 2000 zł brutto to te 4000 zł na nim zysku musi mieć pracodawca bo będzie stratny? Gdzie tu motywowanie pracowników? Nie od dziś wiadomo, że pracownik zadowolony ze swojej pracy ( atmosfera w pracy, szacunek do jego pracy) i wynagrodzenia jest wydajniejszy, co procentuje większym dochodem dla firmy. Strategia kija, a nie marchewki. To nie jest zdrowy kapitalizm. To jest krwiożerczy kapitalizm. Wyliczanie pracownika co do złotówki. Wiadomo - firma nie jest instytucją charytatywną, ale pieniądze w życiu nie są najważniejsze. Jestem przekonany, że gdyby pracownicy byliby choć trochę lepiej traktowani i wynagradzani nie dochodziłoby do kradzieży, przekrętów itp. Po co ktoś komu jest dobrze w pracy miałby ryzykować? Bez sensu. A tak to, przy każdej okazji będzie kradł, oszukiwał pracodawcę. I bardzo dobrze! Oko za oko ząb za ząb. Pracodawca liczy, że wyhoduje sobie stado bezmyślnych, nie mających swojego zdania pracowników i dorobi się fortuny na nich. Dobre sobie!
Dzisiaj w innym miejscu pracy dowiedziałem się rewelacji. W tym roku zamiast bonów, pracownicy dostaną paczki na święta. A z czego? Produktów spożywczych załatwionych po znajomości całkowicie nieprzydatnych na święta, które przez cały rok nie chciały się sprzedać to trzeba jakoś się ich pozbyć i zagrać dobrego wujka.
Pan Halewicz to chyba jakiś prowokator, który ma dobry ubaw czytając nasze komentarze, że udało mu się wzbudzić takie rozgoryczenie. Życzę Panu aby trafił Pan na takich pracowników których będzie Pan musiał pilnować 24/dobę żeby czegoś Panu nie ukradli.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 1
Pozwolę sobie wyrwać jedno zdanie z kontekstu z ostatniej wypowiedzi Halewicza:

"Ci, którzy dobrze zarabiają i są zadowoleni z życia, tu nie pisują "

Co więc tu robi taki rzutki biznesmen jak ty?

Co do pracodawców i pracowników zawsze występuje między nimi konflikt interesów. Pracodawcy zależy na sile roboczej (im tańszej tym lepiej) a pracownikowi na jak najwyższym wynagrodzeniu. Idealna jest sytuacja gdzie pracodawca oferuje wynagrodzenie satysfakcjonujące pracownika a w zamian za to pracownik wkłada w pracę serce i duszę. Niestety mamy skłonności do popadania w skrajności gdzie pracodawca maksymalizuje swój zysk kosztem wynagrodzenia pracownika (gdyby nie wyznaczona najniższa krajowa podejrzewam że wielu pracodawców nadal oczekiwałoby od pracownika całomiesięcznej pracy za 600 zł netto) lub niewiele wnoszący do firmy pracownik z bardzo roszczeniową postawą. Nie można jednak uogólniać. Nie każdy pracownik to mający wysokie wymagania leser tak jak nie każdy pracodawca to złodziej.

Wszystkim szukającym pracy życzę powodzenia.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.

Stanisław Lem
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gdyby nie wyznaczona najniższa krajowa ...
Najlepszym przykładem będzie sklep z bielizna/rajstopami z centrum Gdyni który często daje ogłoszenia w których widnieje stawka 5zł/h...
Biedny los studenta pracującego na umowę zlecenie/o dzieło...
Chyba pora uciekać z tego kraju za resztą.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wyraz skonczonych studiów nic nam nie daje kochani. Możemy sie wyginać w poprzek a tak pracodwaca nie da nam szansy rozowoju. gdy przysedl komunikat na maila o szkoleniu mój pracodawca wytrzeszczył oczy 2.200 zł. - nie to rezygnujemy. Staż, chcecie wiedziec o stażu to wam powiem - posluszeństwo, prace sprzeatacza, umiejetnosci tak fizyczne, bunt niepotrzebny. Gdzie tu ambicja. Schodzisz do szamba, żeby nauczyc sie jak pierwotniaki zyja po to aby sie czegos nauczyc. Czysta wiedza, dosiwadczenie. A lepsze, doswiadczenie potrzebne. Inna praca, czego Pan sie nauczył - wszsytko to co jest poza papierami. Po co studia? Mogłem zasuwac 5 lat zamiast tego i miec wiecej niż mam a cofnalem sie. Ludzie zakladajcie swoje firmy macie zdolnosci. Ryzyko cholerne. Sam do tego dąze.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Piszesz, że masz prawo popełniać błędy...oczywiście, że masz prawo - natomiast firma wcale nie jest zobligowana do ponoszenia strat przez Twoje błędy. Skoro nie przynosisz firmie dochodów, jestem zbędny. To nie jest działalność charytatywna, a prosty w swej konstrukcji biznes - dajesz swoją pracę, Twoja praca przynosi owoce, z tego tytułu masz wynagrodzenie, a firma dochód i po odjęciu kosztów zysk."

Błąd który został policzony duuuuużo dużo więcej niż faktyczna strata jaką poniósł pracodawca. Na samym początku powiedział mi - dostaniesz 2-3 zł mniej na h, bo tamci znają fach. Na samym początku wykalkulował ile straci na uczeniu mnie i jesli popełnię błąd. Dodam, że to nie był super poważny błąd. Zaraz po przyznaniu się, szef powiedział - ok nic się nie stało, następnym razem zrobisz to dobrze, bo będziesz już wiedział jak. Przy rozliczeniu zmienił ton i powiedział, że wyliczył moją pracę i daję mi nalezne wynagrodzenie i tak z "górką" - tzn więcej niż mi się należy. 500 zł mnie - za ambitne wykonywanie i uczciwe wykonywanie pracy. Powiedział też, że w ogóle nie opłacało mu się brać zleceń. On sam odwalił większe fuszerki przy pracy za co dostał obcięte wynagrodzenie a przecież pracodawca za swoje błedy nie może być stratny- pracownik może. Ubiegłoroczne zlecenie wykonane przez 6 osób opłacalne dla niego były a w tym roku zlecenie wykonane przez 3 osób już nie było opłacalne. Większość uczciwych pracodawców jak już poczuje pieniądze z zagranicy jakie można zarobić stają się niestety pazerni i skąpi. ( Ten oszust szef pracował zagranicą).

"Tak jak napisałem wyżej, przyjmuje się, że opłacalność inwestycji w zasób ludzki pojawia się w momencie, jeśli dochód firmy z pracy pracownika to trzykrotność jest wynagrodzenia "

Skąd te wyliczenia? Ktoś zarabia 2000 zł brutto to te 4000 zł na nim dochodu musi mieć firma bo będzie stratna? Daję głowę, że kierownicy poniżej 4,5 tys. nie zarabiają. Gdzie tu motywowanie pracowników? Nie od dziś wiadomo, że pracownik zadowolony ze swojej pracy ( atmosfera w pracy, szacunek do jego pracy) i wynagrodzenia jest wydajniejszy, co procentuje większym dochodem dla firmy. Strategia kija, a nie marchewki. To nie jest zdrowy kapitalizm. To jest krwiożerczy kapitalizm. Wyliczanie pracownika co do złotówki. Wiadomo - firma nie jest instytucją charytatywną, ale pieniądze w życiu nie są najważniejsze. Jestem przekonany, że gdyby pracownicy byliby choć trochę lepiej traktowani i wynagradzani nie dochodziłoby do kradzieży, przekrętów itp. Po co ktoś komu jest dobrze w pracy miałby ryzykować? Bez sensu. A tak to, przy każdej okazji będzie kradł, oszukiwał pracodawcę. I bardzo dobrze! Oko za oko ząb za ząb. Pracodawca liczy, że wyhoduje sobie stado bezmyślnych, nie mających swojego zdania pracowników i dorobi się fortuny na nich. Dobre sobie!
Dzisiaj w innym miejscu pracy dowiedziałem się rewelacji. W tym roku zamiast bonów, pracownicy dostaną paczki na święta. A z czego? Produktów spożywczych załatwionych po znajomości całkowicie nieprzydatnych na święta, które przez cały rok nie chciały się sprzedać to trzeba jakoś się ich pozbyć i zagrać dobrego wujka.
Pan Halewicz to chyba jakiś prowokator, który ma dobry ubaw czytając nasze komentarze, że udało mu się wzbudzić takie rozgoryczenie. Życzę Panu aby trafił Pan na takich pracowników których będzie Pan musiał pilnować 24/dobę żeby czegoś Panu nie ukradli.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
A może któryś z Was najlepsi fachowcy zechciałby nie wtykać od razu ile chciałby zarabiać tylko zaproponował pracodawcy swoje umiejętności do sprawdzenia?Przerabialiśmy już takich co to dużo potrafili jednak czas mocno ich weryfikował.Zgadzam się z opinią że pracownik jest częścią całego zespołu utrzymującego firmę czy tego chcecie czy nie.Są tacy którzy to rozumieją i................pracują są uczciwi bo ich uczciwość ich di tego prowadzi a nie cwaniactwo.Pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Napisałeś, tu cytuję "firma nie jest instytucją charytatywną, ale pieniądze w życiu nie są najważniejsze" - skoro Twoim zdaniem nie są, to o co Ci chodzi i czemu narzekasz? o_O
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 10
Drogi Crossie, czytam tutejsze wpisy przepełnionych nienawiścią do pracodawców pracowników i ugruntowuję swoje ograniczone zaufanie, abym w swej naiwności nie dał się zwieść.

Napisałeś, tu cyt.: "Idealna jest sytuacja gdzie pracodawca oferuje wynagrodzenie satysfakcjonujące pracownika a w zamian za to pracownik wkłada w pracę serce i duszę." - a czemu nie na odwrót? hm? W końcu najpierw jest praca, a potem wynagrodzenie - nieprawdaż?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 11
a halewicza nikt nie lubi przecież , więc chłop się ratuje jak może :-))))

ps. jedno jest pewne nikt dziś za darmo nie będzie pracował - skoro nie stać Cię na zatrudnienie kogokolwiek to sam zawiń rekawy pracodawco i pokaż jak pracuje się wzorcowo za godziwe pieniądze - nie bądżmy śmieszni za 1200 miesięcznie w dzisiejszych czasach to sobie można ale narobić długów ! w pewnej firmie zaproponowali mi współprace za 1200 gdzie ja na działalności ( czyli - zus 900) żenada totalna i jakieś pretensje że taka kasa jaka sprzedaż , a że nic nie chcą zmienić w firmie bo to stare rumple (bez obrazy dla starszego pokolenia pracodawców) rządzą to tego kompletnie nie widzą tylko kasa kasa rób im kase przez sprzedaż
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dla Pana widocznie pieniądze są najważniejsze w życiu. Według Pańskiego rozumowania jak pieniądze nie są dla kogoś najważniejsze to może pracować za pół darmo i jeszcze najlepiej żeby podziękował pracodawcy, że go zatrudnił. Pracodawcy wykorzystują fakt, że jest zbyt duży popyt na pracę w stosunku do jej podaży. Dla mnie pieniądze nie są najważniejsze, ale jak po opłaceniu rachunków zostaje mi ledwie na przeżycie, to jak mam nie narzekać. Gdyby nie było najniższej krajowej, pracodawcy na pewno jeszcze mniej płaciliby za pracę - 3,4 zł za godzinę, a najlepiej żeby wolontariuszem od razu zostać. Wszystkie ceny, opłaty rosną w górę ale zarobki jakoś stoją w miejscu... dziwne... Biedni pracodawcy - koszty im rosną, przecież też muszą się utrzymać, bo przecież już dawno zbankrutowaliby. Czemu Polacy ubożeją, zamiast się bogacić? Czemu mamy tak niską siłę nabywczą? Pensje realnie maleją z roku na rok. Na zachodzie ludzie zarabiają coraz więcej i się rozwijają gospodarczo a my popadamy w coraz większą ruinę..... Oczywiście nie twierdzę że całą winę ponoszą pracodawcy, ale jest ich duży w tym udział.
Widzę jak w pracy wymagania szefostwo ma wielkie, ale narzędzia pracy pozostawiają wiele do życzenia. Strofowania na każdym o kroku o każde najmniejsze niedopilnowanie. Wszędzie widać oszczędności.A jak coś zrobione szybko i sprawnie to pochwały nie usłyszysz. Bo i po co? Jeszcze pracownik wpadnie w samozachwyt i zacznie mniej sprawnie pracować. To działa w obie strony. Jak pracownik widzi że się o niego dba to i dba o pracownika. Nie będę starał się dla pracodawcy który mnie opieprza na każdym kroku, bądź olewa, jak to się zdarzało w poprzedniej pracy.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
@outsider - każdy kto twierdzi, że pieniądze szczęścia nie dają, najwidoczniej ma ich za dużo. Pieniądze są środkiem do celu, nie celem samym w sobie - to gwoli wyjaśnienia, czym są dla mnie pieniądze.

To, że Ciebie spotkała przykrość w pracy (choć to wersja jednostronna), nie oznacza, że tak jest wszędzie. Natomiast gdybym miał zatrudnić Ciebie, na jakimkolwiek stanowisku, to bym się dobrze zastanowił, czy jest sens. A wiesz dlaczego? Bo Ty najpierw oczekuję zapłaty, a potem ewentualnie postarasz się dobrze pracować ale z góry zastrzegasz, że popełniasz błędy i nie będziesz za te błędy ponosić odpowiedzialności. To Twoja retoryka.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 4
Ja wcale nie użalam się nad sobą tylko przedstawiłem jacy są NIEKTÓRZY pracodawcy. Ja oczekuję zapłaty takiej jakiej ustaliłem na samym początku z pracodawcą i wzajemnej uczciwości. Czy to źle, że chcę wiedzieć za ile pracuję? Pan stara się teraz mnie przedstawić jako lenia, cwaniaka który z góry chce okantować pracodawcę. Ja staram się zawsze dobrze pracować na samym początku pracy, a nie ewentualnie potem. Popełniam błędy tak jak każdy. Ponoszę odpowiedzialność za nie w takim wymiarze jakim stracił pracodawca, a nie w takim niewspółmiernie większym. Jak pracodawca pokaże mi rachunek za materiał/narzędzie uszkodzone nieumyślnie jestem gotów ponieść koszty. A jak pracodawca mówi mi że to źle zrobiłem ( to nie była kosztowna czynność) i musiał poprawić a nalicza dużo więcej to jest nie fair.
A poza tym nauczyłem się, że przy rozmowach kwalifikacyjnych najlepiej jest się uśmiechać do pracodawcy przy prawie każdej zaproponowanej kwocie a o pracy opowiadać same pozytywy to wtedy do czegoś można ewentualnie dojść.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
@outsider - czasem Twój błąd może kosztować znacznie więcej niż byś zarobił przez rok. Pokrycie straty, to trzykrotność wynagrodzenia, ewentualnie dochodzenie odszkodowania na zasadach ogólnych.

Może podam Ci przykład obrazujący, to o czym piszę. Firma wykonuje kontrakt wartości 1mlnzł, za każdy dzień spóźnienia płaci karę 10.000zł. Ma dostarczyć do określonego dnia wyprodukowany towar W CAŁOŚCI. W przeddzień dostawy jeden z pracowników, oczywiście nieumyślnie, popełnia błąd i część towaru jest uszkodzona.
Idąc Twoim tokiem rozumowania pracodawca miałby prawo obciążyć pracownika stratą spowodowaną zniszczeniem towaru, a i tu zapewne pracownik by się oburzył, że to wina nieumyślna, że nie czuje się odpowiedzialny tak do końca, itd..
Natomiast firma, przez ten "drobny" incydent spóźniła się z dostawą 5 dni - zamawiający naliczył karę 5dni x 10.000zł=50.000zł, wartość zniszczonego towaru 2.000zł.
Pracownik nie rozumie, że strata jaką firma poniosła, to nie 2000zł, a 52.000zł - i burzy się: "jak to! przecież to tylko towar za 2000zł! jakie 52.000zł?!".
A ja Ci przedstawiłem, jacy są niektórzy pracownicy. I co w takiej sytuacji byś zrobił na miejscu pracodawcy? Hm?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 4
Halewiczu kocghany
@@@@- a czemu nie na odwrót? hm? W końcu najpierw jest praca, a potem wynagrodzenie - nieprawdaż?@@@@........

Przerabialem to już nie raz... zapier...zapir.... a na koniec miesiaca dam ci 1000 zł, bo za wolno robiłeś i nawety nie zarobileś na wyplatę!!!!!i A teraz spadaj na twoje miejsce pod bramaą czeka 100 następnych Frajerow którzy czekaja na prace.,,,. A ty znów masz zysk za darmo... i tak sie bujajmy... tyylko opinia o pracodawcy oszuszcie idzie w Eter i pracownicy przekazują sobie ją wzajemnie!!!! Są firmy gdzie sie juz żaden pracownik nie zglosi !!!! Wystarczy poczytać ogloszenia... Cały rok te same !!!
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 0
a z czego zamierzasz żyć?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4
Jeśli mówimy o takich kwotach, to pracodawca, jak jest w porządku to podpisuje umowę z każdym z pracowników, która przewiduje takie sytuacje. Reguły gry ustalamy na samym początku a nie w jej trakcie. Najlepiej jak część kosztów ponosi pracownik a część firma (pracodawca). Pracodawca i pracownik są wspólnie odpowiedzialni za pracę - odpowiedzialność zbiorowa. Jak pracodawca popełni błąd przy zamówieniach, albo nastąpi opóźnienie z jego winy bo źle ocenił długość pracy to obdziela kosztami wszystkich równo za straty, bo przecież głupio byłoby jak by sam pokrywał straty. Dlaczego nie mogłoby tak być w drugą stronę? Nie, bo pracownik musi znać swoje miejsce w szeregu i liczyć tylko na siebie. A jak! Porządek musi być!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pan Halewicz nigdy nie przyzna, że Polacy w przeważającej większości zarabiają zdecydowanie za mało, niż na to zasługują w stosunku do możliwości finansowych pracodawcy i JEGO zarobków.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nieprawda. W kryzysie wielu moich znajomych, łącznie ze mną, nie brało pensji w ogóle. Pracownicy dostawali regularnie. Także coś za coś.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
do góry