Widok
Obrazeni goscie- czyli zaproszen cd.
Nie tak dawno ukazal sie na forum watek, o jakies rodzince, ktora sama wpraszala sie na slub (zdaje sie, ze Umchi o tym pisala).
Moj problem jest nieco inny, ale tez dotyczy zapraszania gosci, przepraszam, ze o tym pisze, ale musze sie komus wyzalic.
Na prosbe moich rodzicow zaprosialam swoja ciotke. Nie mam z nia kontaktu od 4 lat (moi rodzice rowniez), cudem zdobylam jej nowy adres i nr tel (nikt w rodzinie nie znal). po czym zadzwonilam i przed wyslaniem zaproszenia upewnilam sie czy ma jakiegos partnera, co z jej dziecmi, tzn czy byliby w stanie przyjechac itd. Poniewaz ich adresow rowniez nie znam i rowniez nie widzialam ich od kilku lat spytalam sie, czy moge im wszystkim wyslac jedno wspolne zaproszenie. Ciotka od razu oswiadczyla mi, ze jej corki nie przyjada, bo beda zajete w tym czasie, syn rowniez prawdopodobnie nie...
W kazdym razie zaproszenie wyslalam i .... ciotka zadzwonila do MOICH RODZICOW (nie do mnie) z wielka awantura, ze czemu nieby zaproszenie jedna, ze inny kuzyn dostal odzielne dla siebie i swojej dziewczyny (z nim jestem w kontakcie, wiem rowniez, ze od dlugiego czasu ma dziewczyne, z ktora byl na innym weselu).
Zarzuty jakich uzyla byly na prawde ponizej poziomu... W pierwszym odruchu mialam ochote do niej zadzwoniec i powiedziec, ze zaproszenie do niczego nie zobowiazuje i wcale przyjezdzac nie musi, bo mi na jej obecnosci nie zalezy. Ale porozmawiam jeszcze raz z rodzicami, jak wybrnac z tej przykrej sytuacji. Badz co badz nikt nie che obrazonych osob na swoim slubie.
Mam nadzieje drogie dziewczyny, ze wyciagniecie z mojej historii wnioski i nie bedziecie sie kierowac tylko i wylacznie "kogo wypada" czy "tak chce rodzice" przy zapraszaniu swoich gosci. Z dwojga zlego niech juz sie lepiej ktos obraza, bo nie zostal zaproszony (nierza ludzie nie potrafia zrozumiec, co to znaczy przyjecie w gronie NAJBLIZSZEJ rodziny), niz robil fochy i przykrosci pozniej.
Nie wiem, czy osoba ta przyjedzie, ale na pewno zawsze juz sytuacja z zaproszeniem bedzie wywolywac u mnie niesmak na mysl o niej.
Pozdrawiam!
Moj problem jest nieco inny, ale tez dotyczy zapraszania gosci, przepraszam, ze o tym pisze, ale musze sie komus wyzalic.
Na prosbe moich rodzicow zaprosialam swoja ciotke. Nie mam z nia kontaktu od 4 lat (moi rodzice rowniez), cudem zdobylam jej nowy adres i nr tel (nikt w rodzinie nie znal). po czym zadzwonilam i przed wyslaniem zaproszenia upewnilam sie czy ma jakiegos partnera, co z jej dziecmi, tzn czy byliby w stanie przyjechac itd. Poniewaz ich adresow rowniez nie znam i rowniez nie widzialam ich od kilku lat spytalam sie, czy moge im wszystkim wyslac jedno wspolne zaproszenie. Ciotka od razu oswiadczyla mi, ze jej corki nie przyjada, bo beda zajete w tym czasie, syn rowniez prawdopodobnie nie...
W kazdym razie zaproszenie wyslalam i .... ciotka zadzwonila do MOICH RODZICOW (nie do mnie) z wielka awantura, ze czemu nieby zaproszenie jedna, ze inny kuzyn dostal odzielne dla siebie i swojej dziewczyny (z nim jestem w kontakcie, wiem rowniez, ze od dlugiego czasu ma dziewczyne, z ktora byl na innym weselu).
Zarzuty jakich uzyla byly na prawde ponizej poziomu... W pierwszym odruchu mialam ochote do niej zadzwoniec i powiedziec, ze zaproszenie do niczego nie zobowiazuje i wcale przyjezdzac nie musi, bo mi na jej obecnosci nie zalezy. Ale porozmawiam jeszcze raz z rodzicami, jak wybrnac z tej przykrej sytuacji. Badz co badz nikt nie che obrazonych osob na swoim slubie.
Mam nadzieje drogie dziewczyny, ze wyciagniecie z mojej historii wnioski i nie bedziecie sie kierowac tylko i wylacznie "kogo wypada" czy "tak chce rodzice" przy zapraszaniu swoich gosci. Z dwojga zlego niech juz sie lepiej ktos obraza, bo nie zostal zaproszony (nierza ludzie nie potrafia zrozumiec, co to znaczy przyjecie w gronie NAJBLIZSZEJ rodziny), niz robil fochy i przykrosci pozniej.
Nie wiem, czy osoba ta przyjedzie, ale na pewno zawsze juz sytuacja z zaproszeniem bedzie wywolywac u mnie niesmak na mysl o niej.
Pozdrawiam!