Widok
sorki a za 9 czy 10 zł na godz to co byście chcieli mieć ? dobrze wykonaną robotę? LUDZIE ! PYTAJCIE WPIERW ILU POŚREDNIKÓW JEST OD DEWELOPERA DO WYKONAWCY!!! > AKTUALNIE ROBIŁEM W PARKU NAUKOWO_TECHNOLOGICZNYM W GDAŃSKU NA ul. 3 LIPY i podłożyli koledzy 4 zbuki w ścianki bo firma podwykonawcza ich oszukała . pozdrowienia . i miłych zapachów w klimatyzacji .
kina guzik wiesz a wypisujesz bzdury!!!!!!!!!!!!! Jak nie masz pojęcia to może się nie wypowiadaj !!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mieszkanie jest, było i będzie grzane i wietrzone!
Poza tym zamieszkaliśmy w sierpniu a w pażdzierniku wyszedł grzyb u nas i u połowy sąsiadów. Grzyb wyszedł nawet w mieszkaniu w którym nikt nie mieszka ( mam do niego klucze w celach wietrzenia) a grzybek ma ponad półtora metra.
Zatem daruj sobie wpisy
Mieszkanie jest, było i będzie grzane i wietrzone!
Poza tym zamieszkaliśmy w sierpniu a w pażdzierniku wyszedł grzyb u nas i u połowy sąsiadów. Grzyb wyszedł nawet w mieszkaniu w którym nikt nie mieszka ( mam do niego klucze w celach wietrzenia) a grzybek ma ponad półtora metra.
Zatem daruj sobie wpisy
Witam, mieszkam na sokółce II od 5 lat, jestem zadowolony, grzyb mi nie wyszedł, nic nie przecieka i nikt mnie nie okradł. Wysypiska nie czuję (są tacy co podobno czują). Jeśli chodzi o kradzieże to chyba nie wina dewelopera tylko złodzieja, a jeśli chodzi o masakryczne wpisy forumowiczów to chyba już norma, że na forach wyrzuca się i podkręca (żeby była sensacja) swoje problemy (na każdych forach i na każdy temat, takie dziwne społeczeństwo). To nie żadna reklama, pewnie znalazłyby się jakieś niedogodności jak na większości osiedli. Ogólnie ocena pozytywna, a dzielnicy piękniejszej i lepiej usytuowanej komunikacyjnie (oczywiście po remoncie ul. Chwarzniejskiej) w Gdyni nie znajdziecie jeśli chcecie mieszkać na uboczu.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
W Łężycach nie ma żadnego zakładu utylizacji odpadów tylko zwyczajne wysypisko kto chce nie sam zobaczy http://tv10-gdynia.cba.pl/?p=127
Jak chcesz zobaczyć jak, za kilka lat, będzie wyglądał twój budynek wybudowany przez Hossę to proponuje przyjechać do nas na osiedle Na Wzgórzu w Gdyni, które rozsypuje się rok po roku. Od dnia w którym zamieszkaliśmy mamy niekończące się remonty.
Ściany zewnętrzne naszych budynków (charakterystyczna cegła w kolorze żółtym) wykonano ze zwykłej cegły do murowania zamiast z cegły licowej-zewnętrznej. Kto zna się na budownictwie ten wie czym to grozi i nie trzeba długo tłumaczyć co się dzieje z taką ścianą po kilku latach - pęka i kruszy się niemal w każdym metrze kwadratowym. Skrzydła okien drewnianych z Sokółki połączono z ramą wykonaną ze zwykłych listewek metodą niemal chałupniczą (bo na miejscu budowy przez budowlanych stolarzy) , ramy te rozeschły się z czasem i wiatr hula po mieszkaniach w każdą wietrzną pogodę. Cześć budynków wyposażono w okna plastikowe – oczywiście najgorszego gatunku, użytkownicy tych mieszkań maję jeszcze gorsze problemy z uszczelnianiem niż my z drewnianymi oknami. Co majętniejsi lokatorzy wymienili okna we własnym zakresie. W czasie wymiany okien widać było przestrzeń między ścianą wewnętrzną i zewnętrzna bez jakiejkolwiek warstwy izolacyjnej – po prostu pusta przestrzeń. Garaże od początku ciekły i nie ma sposobu na ich uszczelnienie. Mieszkańcy ostatnich pięter doświadczają każdej zimy uroków nie izolowanych dachów budynków. Parking podziemny z miejscami postojowymi ciągle mokry i zagrzybiony – bo stale cieknie. Tynki wykonane w najgorszej jakości kruszą się i sypią dosłownie wszędzie.
W wielu mieszkaniach wykonano okna z tzw. wykuszem. Ściany w tych miejscach wykonane przez Hossę bez ocieplenia, przemarzają w czasie zimy, nie można w żaden sposób ogrzać pokoi. Błędów budowlanych na naszych budynkach można by przytaczać jeszcze długą listę. Najlepiej przyjechać do nas i wziąć udział w zebraniu mieszkańców wspólnoty lub lepiej zaciągnąć opinii w firmie administrującej budynkami.
Najbardziej przykre dla nas jest to, że zarząd Hossy oraz ich prezesa nie można w żaden sposób pociągnąć do odpowiedzialności za to co nam zrobili. Działają oni w otoczeniu takich znajomości i koneksji w sądach i administracji miejskiej, że nie sposób wyegzekwować od nich jakiekolwiek remonty gwarancyjne. Firma ta wie doskonale, że nikt nie pójdzie do sądu, bo sprawy z powództwa jakiegokolwiek będą trwały latami i nie dadzą żadnych rozstrzygnięć. Uważajcie od kogo kupujecie mieszkanie, bo tak jak w naszym wypadku dorobek całego życia możecie utopić w inwestycję, która będzie się czkawką odbijać bardzo długo.
Ściany zewnętrzne naszych budynków (charakterystyczna cegła w kolorze żółtym) wykonano ze zwykłej cegły do murowania zamiast z cegły licowej-zewnętrznej. Kto zna się na budownictwie ten wie czym to grozi i nie trzeba długo tłumaczyć co się dzieje z taką ścianą po kilku latach - pęka i kruszy się niemal w każdym metrze kwadratowym. Skrzydła okien drewnianych z Sokółki połączono z ramą wykonaną ze zwykłych listewek metodą niemal chałupniczą (bo na miejscu budowy przez budowlanych stolarzy) , ramy te rozeschły się z czasem i wiatr hula po mieszkaniach w każdą wietrzną pogodę. Cześć budynków wyposażono w okna plastikowe – oczywiście najgorszego gatunku, użytkownicy tych mieszkań maję jeszcze gorsze problemy z uszczelnianiem niż my z drewnianymi oknami. Co majętniejsi lokatorzy wymienili okna we własnym zakresie. W czasie wymiany okien widać było przestrzeń między ścianą wewnętrzną i zewnętrzna bez jakiejkolwiek warstwy izolacyjnej – po prostu pusta przestrzeń. Garaże od początku ciekły i nie ma sposobu na ich uszczelnienie. Mieszkańcy ostatnich pięter doświadczają każdej zimy uroków nie izolowanych dachów budynków. Parking podziemny z miejscami postojowymi ciągle mokry i zagrzybiony – bo stale cieknie. Tynki wykonane w najgorszej jakości kruszą się i sypią dosłownie wszędzie.
W wielu mieszkaniach wykonano okna z tzw. wykuszem. Ściany w tych miejscach wykonane przez Hossę bez ocieplenia, przemarzają w czasie zimy, nie można w żaden sposób ogrzać pokoi. Błędów budowlanych na naszych budynkach można by przytaczać jeszcze długą listę. Najlepiej przyjechać do nas i wziąć udział w zebraniu mieszkańców wspólnoty lub lepiej zaciągnąć opinii w firmie administrującej budynkami.
Najbardziej przykre dla nas jest to, że zarząd Hossy oraz ich prezesa nie można w żaden sposób pociągnąć do odpowiedzialności za to co nam zrobili. Działają oni w otoczeniu takich znajomości i koneksji w sądach i administracji miejskiej, że nie sposób wyegzekwować od nich jakiekolwiek remonty gwarancyjne. Firma ta wie doskonale, że nikt nie pójdzie do sądu, bo sprawy z powództwa jakiegokolwiek będą trwały latami i nie dadzą żadnych rozstrzygnięć. Uważajcie od kogo kupujecie mieszkanie, bo tak jak w naszym wypadku dorobek całego życia możecie utopić w inwestycję, która będzie się czkawką odbijać bardzo długo.