Widok
Robimy, robimy. Zresztą w moim domu nie ma opcji - ludzie sami z siebie przyjda i natłuką butelek :-)) więc lepiej się przygotować. Tzn. zastawić czyms drzwi (osłonić); folię jakąś rozłożyć (lepiej się potem szkło zbiera); wódeczkę przygotować - jako poczęstunek dla wybranych (tych, których lubimy, a z którymi nie spotkamy sie na weselu).
moi znajomi, przyjaciele i rodzina wiedzą że nie lubię takich szopek :)
nie mam oporów by powiedzieć że czegoś nie lubię, i nie życzę sobie, dlatego jak ktoś ma ochotę potłuc butelki, to niech idzie porzucać w ....no nie wiem, śmietnik... :)
ale jakaś tradycja jest...zupełnie nierozumiana przeze mnie, ale jest...
nie mam oporów by powiedzieć że czegoś nie lubię, i nie życzę sobie, dlatego jak ktoś ma ochotę potłuc butelki, to niech idzie porzucać w ....no nie wiem, śmietnik... :)
ale jakaś tradycja jest...zupełnie nierozumiana przeze mnie, ale jest...
He he, podoba mi się ten "nowy" zwyczaj, Nola. Do tej pory sądziłam, że to Młoda ma sprzątać to szkło.
Zresztą, ostatnio jak byłam na takim "porter-abendzie" to mieli "przyczepkę", do której kazali wrzucać szkło. Źle się tłukło, ale przynajmniej nikt nie musiał sprzątać. Tacy nowocześni Młodzi, nie będą sprzątać, tylko znajdą sposób, jak nie nabrudzić:)
Zresztą, ostatnio jak byłam na takim "porter-abendzie" to mieli "przyczepkę", do której kazali wrzucać szkło. Źle się tłukło, ale przynajmniej nikt nie musiał sprzątać. Tacy nowocześni Młodzi, nie będą sprzątać, tylko znajdą sposób, jak nie nabrudzić:)
To tak jak z tą folią :-)) Tak moja siostra robiła właśnie, kilka lat temu. Rozłozyli folie (kilka warstw, gruba taką), a potem zwinęli i było po sprzataniu. Mnie się ten zwyczj nie usmiecha o tyle - ze całe zamieszanie trwa zwykle do póxnych godzin wieczornych, a nastepnego dnia... Wiadomo. Chociaż z drugiej strony - i tak się zastanawiam, co tu zrobic, zeby w ogóle zasnąć w te noc PRZED. Zasnąć, odpocząc - a nie przewracac sie z boku na bok i wygladać jak upiór ;-)
"Polterabend"
Jest to niezwykle popularny, nawet współcześnie, zwyczaj, którego korzenie wywodzą się z kultury germańskiej. W przeddzień wesela rozśpiewana i często przebrana, grupa organizatorów, szła pod dom panny młodej z różnego rodzaju glinianymi lub fajansowymi naczyniami, robiąc przy tym straszny hałas. Na miejscu "kazali" zejść młodej przed drzwi, po czym nagle z wielkim hukiem tłukli o ściany, drzwi, chodnik itp. Wszystko co z sobą przynieśli. Panna młoda musiała pozbierać wszystkie rozbite naczynia wysłuchując przy tym żartobliwych, często nawet kąśliwych uwag. W różnych okresach i regionach zwyczaj ten oznaczał co innego. Przez jednych był traktowany jako rytuał odpędzania złych duchów (według wierzeń słowiańskich), przez innych natomiast jako przesąd, wg którego o szczęściu młodej pary decydowała ilość rozbitych naczyń i skorup.
Jest to niezwykle popularny, nawet współcześnie, zwyczaj, którego korzenie wywodzą się z kultury germańskiej. W przeddzień wesela rozśpiewana i często przebrana, grupa organizatorów, szła pod dom panny młodej z różnego rodzaju glinianymi lub fajansowymi naczyniami, robiąc przy tym straszny hałas. Na miejscu "kazali" zejść młodej przed drzwi, po czym nagle z wielkim hukiem tłukli o ściany, drzwi, chodnik itp. Wszystko co z sobą przynieśli. Panna młoda musiała pozbierać wszystkie rozbite naczynia wysłuchując przy tym żartobliwych, często nawet kąśliwych uwag. W różnych okresach i regionach zwyczaj ten oznaczał co innego. Przez jednych był traktowany jako rytuał odpędzania złych duchów (według wierzeń słowiańskich), przez innych natomiast jako przesąd, wg którego o szczęściu młodej pary decydowała ilość rozbitych naczyń i skorup.
to z netu...
u nas tez bedzie nawet mowy nie ma zeby nie było... taki jest zwyczaj w naszych rodzinkach i wszyscy super sie bawimy na takich spotkaniach...
najlepsze jest to ze my mieszkamy juz razem a tłuc szkło przyjda do moich rodziców i tam sie cała impreza odbedzie... mamy juz skrzynie przygotowana zeby nie było wielkiego kłopotu...
Poczestunek przygotowuja nam panie które gotuja na wesele a wódeczka tez juz zamówiona...
u nas tez bedzie nawet mowy nie ma zeby nie było... taki jest zwyczaj w naszych rodzinkach i wszyscy super sie bawimy na takich spotkaniach...
najlepsze jest to ze my mieszkamy juz razem a tłuc szkło przyjda do moich rodziców i tam sie cała impreza odbedzie... mamy juz skrzynie przygotowana zeby nie było wielkiego kłopotu...
Poczestunek przygotowuja nam panie które gotuja na wesele a wódeczka tez juz zamówiona...
Ja też robiłam choć mieszkam w bloku, znajomi sami się zapowiedzieli a ja tylko poprosiłam żeby nie przychodzić później niż o 21.00. Miałam wódeczkę i ciasto, najbliższe osoby siedziału w domu a dalsi nawet nie wchodzili do góry. Mamy nawet fajne zdjęcia jak razem sprzątamy szkło przed klatką. Jednym z moich gości był kolega z Izraela który pierwszy raz w życiu miał okazję te wszystki polskie "obyczaje" ślubno-weselne zobaczyć.







