Widok
Pacjent - ocena
Szczerze nie rozumiem, skąd bierze się tak wysoka ocena i tyle pozytywnych komentarzy dla SOR w Gdyni. Moje doświadczenia z tego miejsca są dramatycznie odmienne i pokazują zupełnie inną rzeczywistość.
Trafiłem na oddział z ostrym, silnym bólem w jamie brzusznej. Po 12 godzinach oczekiwania opuściłem szpital... dokładnie w takim samym stanie, z nieustającym bólem. Przez pół doby nie podano mi nawet podstawowego leku przeciwbólowego czy rozkurczowego.
Największym kuriozum całej wizyty jest fakt, że w karcie wypisowej lekarz wpisał zalecenie wykonania badania USG jamy brzusznej, którego na miejscu nikt mi nie zrobił, mimo że spędziłem tam kilkanaście godzin na czczo.
Przez cały ten czas miałem okazję obserwować przerażającą, ogólną znieczulicę na ludzkie cierpienie. Pacjenci są tam traktowani jak zło konieczne i tło dla pracy personelu. Zrozumiałbym czas oczekiwania, gdyby szła za tym jakakolwiek realna diagnostyka i pomoc, ale wypuszczenie cierpiącego człowieka po 12 godzinach bez diagnozy, bez leków i z zaleceniem badania, którego sami nie łaskaw byli wykonać, to po prostu skandal. Nie polecam nikomu.
Trafiłem na oddział z ostrym, silnym bólem w jamie brzusznej. Po 12 godzinach oczekiwania opuściłem szpital... dokładnie w takim samym stanie, z nieustającym bólem. Przez pół doby nie podano mi nawet podstawowego leku przeciwbólowego czy rozkurczowego.
Największym kuriozum całej wizyty jest fakt, że w karcie wypisowej lekarz wpisał zalecenie wykonania badania USG jamy brzusznej, którego na miejscu nikt mi nie zrobił, mimo że spędziłem tam kilkanaście godzin na czczo.
Przez cały ten czas miałem okazję obserwować przerażającą, ogólną znieczulicę na ludzkie cierpienie. Pacjenci są tam traktowani jak zło konieczne i tło dla pracy personelu. Zrozumiałbym czas oczekiwania, gdyby szła za tym jakakolwiek realna diagnostyka i pomoc, ale wypuszczenie cierpiącego człowieka po 12 godzinach bez diagnozy, bez leków i z zaleceniem badania, którego sami nie łaskaw byli wykonać, to po prostu skandal. Nie polecam nikomu.