Widok
kurcze, ja jestem strasznie zła, Pan J.Lewandowski podczas pierwszej rozmowy powiedział "zatrudniam Panią, wszystko pasuje itp, proszę czekać jutro na telefon to się dogadamy co i jak", czekałam, czekałam ponad tydzień, sama też wydzwaniałam, bo powiem szczerze - bardzo mi zależało na tej pracy... po tygodniu owszem - zadzwoniła osoba z piekarni, poszłam na drugie spotkanie i tam znowu - "jutro do Pani zadzwonię to się umówimy, kiedy do pracy".... znowu swoje odczekałam i co, dzisiaj rano dzwonię i słyszę...... "już nie aktualne... już zatrudniliśmy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!" ja się pytam - gdzie tu jakaś logika, w co tu się gra...?!?!? poczułam się jak ..... szkoda gadać, idę otrzeć łzy i pozbierać się, by walczyć dalej z tym pieprzonym losem bezrobotnego!
dodam tylko, że w obliczu tego, co zaproponował mi pan Lewandowski, odmówiłam kilka ofert pracy, które trafiły mi się w między czasie... a teraz zostałam z tą tzw.ręką w nocniku.... oj życie, czemu tak nas doświadczasz....
dodam tylko, że w obliczu tego, co zaproponował mi pan Lewandowski, odmówiłam kilka ofert pracy, które trafiły mi się w między czasie... a teraz zostałam z tą tzw.ręką w nocniku.... oj życie, czemu tak nas doświadczasz....
Pamiętam, że mi też tak mówił, że dużo chętnych.. ale niby mam dobre kwalifikacje... potem się spóźnił na drugą rozmowę i czekając pracownicy mówili, jak naprawdę wygląda tam praca i ile płaci naprawdę. Przeraziłam się!!!!
Wtedy znalazł kogoś z grupą, więc do mnie pani księgowa zadzwoniła, że nieaktualne.
Wtedy znalazł kogoś z grupą, więc do mnie pani księgowa zadzwoniła, że nieaktualne.