Widok
Ja myślę, że też musimy wziąść pod uwagę uczucia dzieci ;bo jednak te prezenty są dla dzieci a nie dla nas, wczujmy się trochę w dzieciaki oczywiście że mamy kupić pamiątkę dla dzieci ,ale taką która by je cieszyła i nie ma co sie silić na mądre pamiątki tylko na takie które przyniosą radość dziecku bo nawet my nie cieszymy się z nietrafionych prezentów które wrzucamy gdzieś na spód szafki; a ustaliłyśmy przecież że my jednak też czekałyśmy na prezenty jak miałyśmy komunię więc czy czekałyśmy na encyklopedię czy coś takiego? Takie rzeczy niech kupią rodzice a my sprawmy dziecku radość
oki rozumiem że dziecko ma być zadowolone ale przecierz mozna zapytać dziecko co chce a nie zaraz po 500 zł pchać w koperte dla mnie to chore
z resztom nie ma pamietać ze ma bogatego chrzestnego tylko że 1 raz przyjeło komunie a teraz jak się na to wszytsko patsze to w tym dniu to chyba ma najmiejsze znaczenie rodzice robia dziecia mini wesela i dziecko nie mysli o tym co sie w jego życiu ważnego wydaży tylko o prezentach
z resztom nie ma pamietać ze ma bogatego chrzestnego tylko że 1 raz przyjeło komunie a teraz jak się na to wszytsko patsze to w tym dniu to chyba ma najmiejsze znaczenie rodzice robia dziecia mini wesela i dziecko nie mysli o tym co sie w jego życiu ważnego wydaży tylko o prezentach
Ja nie twierdzę że wepchnięcie dziecku 500 stówek to dla niego super radość, ale pomyślmy co takie dziecko by ucieszyło a nie uszczęśliwiajmy je na siłę mądrymi pamiątkami, a to że rodzice robią z tego mini wesele to naprawdę nie jest wina dziecka i wątpię aby nasz mądry prezent miał zmienić nastawienie dziecka do przyjęcia pierwszej komunii;
Dziekuję za wszystkie odpowiedzi...aż tak się temat rozwinął ;-) Nie stać mnie na komputer, a aparat mają rodzice. Poza tym to jest Sakrament i nie prezenty są najważniejsze. Podoba mi sie pomysł z Encyklopedią i z Biblią. Chyba własnie kupię złoty łańcuszek, kolczyki do tego albo pierścionek i Biblię dla dzieci na pamiątkę.
Ok. Wszytsko pięknie. Ale ja mam większy problem...Chrzesniaczka mojego męża jest raczej rozpieszczonym dzieckiem i wszsytko ma. Komputer, wieżę, rower, rolki, zegarki, telefon, aparat fotograficzny itp... Książek nie czyta i raczej nie ma poważnych zainteresowań.. Na komunię ma dostać pieska na ktorego mieliśmy zlożyć się razem z jej rodzicami i dziadkami. Wszystko fajnie, pomysł udany bo może piesek nauczy ją odpowiedzialności. Tyle że dziadkowie się wycofali ze zbiorowego prezentu a piesek kosztował, bagatela, 2500 zł... I co, mamy złożyć się po 1200 zł??? Pomóżcie.....