Widok

Poród na Klinicznej

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Dziewczyny, które tam rodziły! Napiszcie proszę wszystko co dotyczy tego szpitala:

1. Zabiegi przedporodowe - są? obowiązkowo?
2. Po porodzie - kiedy dostaje się dziecko?
3. W iluosobowych salach się leży PO.
4. Jak jest z ewentualnym dokarmianiem butelką?
5. Czy pomoc laktacyjna jest OK?
6. Co jest na minus co na plus - wg Was?
7. Środki przeciwbólowe - dają jakieś podczas porodu?
8. Aktywny poród czy raczej leżenie?
9. Ile kosztuje poród riodzinny?


Mam za sobą poród w wojewódzkim, Kliniczną biorę pod uwagę.

Fotografia:

I cała reszta:



popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
wczoraj zajechalam na porodowke, dwa dni temu odszedl mi czop i zaczelam krwawic jednak nie mam zadnych boli.Wczoraj juz mialam pobolewania.Wystraszylam sie i pojechalam aby zobaczyli czy nic mi nie dolega, wiedzac , ze itak mnie wypuszcza.Nie wzielam z soba zadnuch dokumentow tylko pizame i klapki i kazali mi podpisac nastepujace pismo:
JA NIZEJ PODPISANA......... oswiadczam .ze zostalem pinformowana przez personel szputala o obowiazku dostarczenia dokumentu potwierdzajacego moje ubezpieczenie a tym samym prawo do bezplatnych swiadczen medycznych finasowanych przez NFZ najpozniej w ciagu 7 dni liczac od dnia zakonczenia realizacji swiadczenia medycznego.W przypadku braku dokumentow potwierdzajach ubezpieczenie zostane obciazony kosztami leczenia zgodnie z obowiazujacym cennikiem.I co Wy na to?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja rodziłam na klinicznej 7 maja. Poród miałam rodzinny i ze znieczuleniem. Za nic nie płaciłam i nikt nawet o tym nie wspomniał. Nie miałam też swojej położnej. Leżałam na sali 4 osobowej i to w pełnej obsadzie ;) Podobno dużo wtedy kobitek rodziło i nie było już miejsc, dlatego nas tak poupychali ;) Odwiedziny praktycznie od świtu do nocy ;) Personel miły.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Super:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
E tam..i tak to oświadczenie nie ma żadnej mocy prawnej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czy któras z Was mogaby mi polecić fachową połozną z porodówki na klinicznej? Czułabym się duzo bezpieczniej. Z góry dziekuję
Dzieki

mój nr gg 3483902
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zgadzam się z koleżanką na temat nieludzkich warunków w tym szpitalu. Leżałam 4 dni na patologii, odwiedzając położniczy i koleżanki, które przewieźli z mojego pokoju. KOSZMAR!!!!
Odnośnie patologii: jedzenie przygotowywane z odpadów, kobiety chore na cukrzycę otrzymują wysokowęglowodanowe jedzenie, dobrze, że mąż przywiózł, bo bym z głodu padła. W łazience, jak w boksach dla koni, nawet zasłonek nie ma, ławka stoi bezpośrednio przed drzwiami, wieczorem ja się kąpię, wchodzi inna kobieta, a mąż obcej pani siedzący na ławce patrzy się na mnie - bez żadnego ale. Do tego sufit z pięknymi grzybami, nie wspominając o brodzikach, na pewno można coś złapać. Zacieki od mydła wcale a wcale nie myte, jak i inne rzeczy. Zaczepiłam sprzątaczkę, nie mają płynów, więc ona myje wodą, bez dezynsekcji, bez niczego, do tego smród w ubikacjach. Nie radzę siadać!!! zaschnięty kał i mocz pod deską. Rozumiem, że tam jest mnóstwo kobiet, ale i są sprzątaczki, przecież nam z duużżymi brzuszkami może się wszystko wydażyć, a sikanie na stojąco w tym stanie nie jest komfortowe. Aparatura do KTG - nie wiem z którego jest wieku, ale na pewno nie działa. Moje dziecko miało na jednym arytmię serca, wszyscy w panice, a okazało się na innym, że jest wszystko ok. Kolejna sprawa, badania - są robione do 8:30, potem, nie wiem po co się tam leży, chyba tylko, by zajmować łóżko. Do tego prosiłam o badania na które miałam skierowanie od lekarza, okazało się, że "zapomnieli", to już było dla mnie wystarczające do kielicha goryczy. Studenci - mądralińscy, nie słuchają pacjenta i jego odczuć, tylko cytują mi książkę, typu" boli mnie tu", nie wg. książki takiej a takiej powinno boleć panią tu", no nie!!!! wyniosłość to jedyne, co reprezentują, bo nic innego, do tego stek pomyłek, w 9 miesiącu dowiedziałam się, że mam dziewczynkę a nawet dwie, no cóż, okłamywano mnie, bo mam jednego chłopczyka i wiecie - tak też urodzę. Studentki przyszłe położne - bardzo sympatyczne dziewczyny, naprawdę się starają, pomogą, zrobią wszytsko, by było ci dobrze. To one powinny być lekarzami. Pani położne - różnie, ale rozumiem, że każdy może mieć zły dzień. Na to akurat nie narzekałam, one i tak wszytsko tam robią, lekarze dla mnie to tylko "reprezentacja". Wypis ze szpitala: koszmar, pani w sekretariacie siedzi tam za karę, zniesiono dokumenty o 9:00, wypis otrzymałam o 13:30. Kompletny brak szacunku.
Co do porodu - jeszcze nie rodziałam, mam jeszcze 2 tyg, ale na pewno nie będzie to kliniczna. Rozumiem, chwalą się salą porodową, mozna obejrzeć, niech pokażą salę do cesarek, zgroza!!!! łazienki, prysznice, sale PP. w małym pokoiku leżą 4 kobiety z maleństwami, do tego rodziny, duszno, niekomfortowo.
Teraz o "darmowym znieczuleniu" Koleżanka z łóżka obok zaczęła rodzić, poprosiła o znieczulenie, anestezjolog, że za wcześnie, po 2 H za wcześnie, widziałam, jak się boi, bo pierwszy jej poród był równie koszmarny. Po 3 godzinach oznajmił jej, że za późno. Urodziła, bo innego wyjścia nie miała, widziałam ją na drugi dzień, cały czas płakała. Tak wygląda kobieta z depresją - anigmatycznie trzymająca dziecko. Wyglądało to dla mnie jak rzeź.
Reasumując: Nie polecam, kobiety, które leżały ze mną również nie polecały, ale ankiety wypisywały pozytywnie, bo się bały, że tu trafią. Tak się nie robi moje pani, piszmy co nas boli, nie mówmy tego w ukryciu, to jest dla nas jedyna szansa, że może coś się zmieni. Wcześniej wytykałyśmy brak znieczulenia, teraz je mamy, ale cóż z tego, jak nie umiemy je egzekwować. Narzejkałyśmy na salę porodową - wyremontowali. Nauczmy się czegoś i pomóżmy przyszłym rodzącym, po to są ankiety !!!!!!!!!!!!
W inny sposób podejście przedmiotowe do kobiet się nie zmieni, po porodzie zostajemy same sobie, skoro w Polsce co 4 kobieta ma depresję poporodową, nie związaną z bezsilnością nad dzieckiem, ale traumą w czasie porodu, to jest to problem, jakiego nie można lekceważyć.Jak na razie "rodzić po ludzku" nie dotyczy klinicznej.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
ja rodziłam na klinicznej i mam dobre wspomnienia(oprócz wypisu bo czekałam na niego pare godzin)
Na patologii nie leżałam bo miejsc nie było więc jedną noc spędziłąm na porodówce i było miło
po porodzie też miejsc nie było na PP więc z małą jedną noc spędziłam na porodówce(w tej samej sali co noc wcześniej) i nie narzekałam
Na PP trafiłam do pokoju 2 osobowego więc też fajnie
Fakt że łazienki są beznadziejne ale ja ogólnie nie narzekałam i myśle że jeżeli jeszcze raz będę rodziła to też tam
Może kijowo trafiłaś albo ja akurat super trafiłam ale co kobieta to inna opinia(to normalne)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przeczytałam, i muszę napisać odnosnie znieczulenia. To nie prawda, ze znieczulenie dają wszystkim. Prosiłam, a potem błagałam o znieczulenie. Panie powiedziały, ze nie dostanę, mam nie kwękać. Jak urodzę to mi dadzą - tyle, ze wtedy nie było mi ono juz potrzebne. Po porodzie miałam wykonane łyżeczkowanie - bez znieczulenia, krzyczałam, błagałam - ale było to na nic. Pielęgniarka trzymała mnie za nogi, a lekarz robił zabieg. Ból nie do określenia.
Po porodzie leżałam 8 godzin zanim przynieśli mi moje rzeczy z patologii ciąży, dopiero wtedy poszłam pod prysznic. Prysznic znajdował się w jednej z sal porodowych, wiec przechodziłam tam koło rodzącej kobiety.
Niestety mój synek zmarł. Prosiłam o osobny pokój po porodzie, mogłabym im zapłacić ile by chcieli, bo ponad moje siły było leżenie z innymi kobietami przytulającymi swoje dzieci. Sali takiej nie ma. Efekt był taki, że wyszłam w dniu porodu ze szpitala na własne żądanie. Po porodzie nikt mnie nie zbadał, nie otrzymałam żadnych informacji, np co robić jak dostanę mleka? Zero informacji. Nigdy tam nie wrócę. Jedyna rzecz, z której byłam zadowolona to opieka na patologii ciąży. Panie-anioły.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To się nadaje do programów typu Uwaga! a nie dla kobiet, które mają wkrótce rodzić...
Oczywiście wszystkim, którzy przeżyli coś podobnego serdecznie współczuję...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
szczerze współczuje
Ja na samą myśl że miała bym stracic moją córcie rycze
A jeżeli chodzi o znieczulenie to ja poprosiłam i dostałam bez problemu tylko musiałam mieć rozwarcie na 2,5 palca żeby je dostać
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny macie jakąs fajną położną z porodówki na Klinicznej? Bardzo proszę dajcie namiar...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nasze dziecko własnei złapało sepse...popieram bałagan na porodówce patalogia powinna dostać medal...odradzam tam rodzić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hehe zgadza sie tam trzeba mieć czas na odoczynek, a nioe jakis teatrzyk urządzaja sobie z położnic, ale to zależy od mamusiek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rozumiem załamkę rodziców w takich sytuacjach ale coś takiego może stać się w każdym szpitalu. Po drugie jeśli jest pewność, że to wina szpitala to proszę działać, może skończy się jak tutaj
http://www.tvn24.pl/12690,1570386,0,1,dyrektor-szpitala-skazany-za-sepse-u-noworodkow,wiadomosc.html

A nie siać zamętu na forum...
Za chwilę się okaże, że nigdzie rodzić nie można.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeżeli chodzi o mój post, i informację o śmierci synka. Ja nie oskarżam nikogo, masz rację wszędzie mogło tak się zdarzyć, niestety. Jednak uważam za niedopuszczalny fakt, że po porodzie informują, ze dziecko nie przezyje i przez 8 godzin nikt do Ciebie nie zagląda, że człowiek leży we krwi z gołym tyłkiem bo nikt nie ma zamiaru przynieść choćby majtek, które zostały na innym oddziale. Nie ma opieki psychologa, księdza kogokolwiek. Nie ma znieczulenia przy łyżeczkowaniu. Kobiety, które właśnie straciły dziecko leżą z kobietami, które rodzą i słuchają krzyków rodzących się dzieci i zachwytów ojców. Nie ma osobnej sali dla osób, które nie saą w stanie patrzeć jak inne matki tulą swoje dzieci.
Mogłabym wiele innych rzeczy napisać, ale nie chcę się czepiać. To był mój drugi poród. Pierwszy odbył się w Wojewódzkim i tam leżałam na poporodówce z kobietą, która straciła dziecko. Jednak przyszedł do mnie ordynator, powiedział jaka jest sytuacja i razem zdecydowaliśmy, że dziecko przyniosą mi póżniej, żeby ta kobieta nie musiała bardziej cierpieć.
Wiem, ze w każdym szpitalu są niedociągnięcia. Ale to co spotkamło mnie na Klinicznej to przesada, i pomijam tu śmierć synka, ale piszę o całej reszcie. Jeszcze raz zaznaczam - panie na patologii ciąży to anioły i kobiety z prawdziwym powołaniem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Skoro potrafisz spokojnie pisać o tym co się stało na forum, to może idź z tym również GDZIE TRZEBA?
A na Klinicznej jest psycholog i są ludzie mniej lub bardziej współczujący - jak wszędzie. Niezwykłe, że wszyscy traktowali Cię jak powietrze...
No i dziwi mnie, że nie masz żadnych znajomych, rodziny, nikogo, kto by Ci przyniósł te majtki.
Strasznie groteskowy obrazek namalowałaś, aż się wierzyć nie chce.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Kurcze czytam i oczom nie wierzę!!!
Sama rodziłam na klinicznej, a wcześniej leżałam 2dni na patologii ciąży i nie mam nic do zarzucenia. Opieka super, z moją Niunią było wszystko ok ale leżałam na sali z panią która miała pewne komplikacje i w związku z tym wiele pytań-i na każdym obchodzie lekarze poświęcali jej mnóstwo czasu, uspakajali, wyjaśniali bardzo cierpliwie. Pani od laktacji fajnie wyjaśniała jak przystawiać maleństwo, co pić na wzmożenie laktacji itp.
Co do łazienek na położnictwie to faktycznie brudno, ale chyba każda zabiera klapki...poza tym niestety tak już jest w państwowych szpitalach. W kiblach duże kosze wypełnione podkładami, ale dużo jest winy w samych kobietach...wiele rzuca podkłady gdzie popadnie, poza tym jeśli już zakrwawisz deskę klozetową to ją wytrzyj-ja zawsze miałam przy sobie chusteczki antybakteryjne bo wiecznie wszystko krwią obryzgane-trochę kultury!!!
Nie rozumiem dlaczego jedna z Was nie wyprosiła z łazienki kolesia-no cholera brać prysznic przy obcym facecie!!!
Co do znieczulenia to jest zasada że podają je przy rozwarciu na minimum 2,5 , skorzystałam, nie zdążyło zadziałać bo tuż po podaniu urodziłam, wszystkim rodzącym podali to znieczulenie nikt nie musiał o to błagać.
Poród wywołuje bardzo duży strach- chyba w każdej z nas, bez sensu jeszcze go wzmagać historiami o leniwych położnych i lekarzach sadystach.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Skarlet, dzięki za wiarygodną opinię.

Mam wrażenie, że te makabreski albo piszą frustraci, albo osoby z zaburzonym widzeniem rzeczywistości w jakiejś megadepresji poporodowej(?).
Owszem, w każdym szpitalu zdarzają się wpadki, personel i lekarze popełniają błędy... ale bez przesady - ludzie to ludzie, a nie bezduszne potwory. Pracownicy szpitala muszą mieć harde miny i nie mogą się rozczulać za bardzo nad pacjentami, za długo by nie popracowali tacy rozmiękczeni...

Życzę wszystkim rodzącym braku komplikacji i pogody ducha. :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
taaaaak, tak to sobie właśnie tłumacz..hehe..

nie bardzo wiem po co dziewczyna miałaby kłamać..

co do całej reszty, to brzmi to wprost obleśnie!! żeby w szpitalu panował BRUD???
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Patka, nie tłumaczę sobie. :-D Życie niestety kazało mi leżeć w różnych szpitalach i dokładnie wiem jak jest.
Syf niestety jest na wielu oddziałach.
Ale ludzie nie są tacy źli - wszędzie znajdzie się jakaś przyjazna dusza.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

Czy zostawiacie wasze 7-latki w 1 klasie? (22 odpowiedzi)

Chodzi mi o dzieci z rocznika 2009

do góry