Widok
Powtórka z historii
Po r.1989 w Polsce ukształtowany został, w wyniku porozumień z Magdalenki, system postkomunistyczny. Początkowo operował on na zasadzie prozumienia sił okrąglostołowych bez konstytucji i bez przestrzegania realnych norm demokratycznych. Reformy w postaci terapii szokowej opracowane przez Sorosa i Sachsa, które wdrażał Balcerowicz zostały wprowadzone odgórnie, bez konsultacji z narodem i poważnymi ekspertami, no bo trudno Kuronia i Michnika czy nawet Kuczyńskiego traktować jako ekspertów.
Oczywiście prozumienia przewidywały uprzywilejowanie komunistycznej nomenklatury, na bazie której w tzw. III RP uformował się uklad postkomunistyczny, który potem przejął państwo przekształcając je w system postkomunistyczny, w którym uchwalona w r. 1997 r. konstytucja pełniła funkcję atrapy. Gospodarka była w rękach ukladu, media też były w rękach ukladu i brak było niezależnej opinii publicznej, a uklad partyjno-polityczny został zabetonowany, gdyż siły niezależne nie miały dostępu do finansowania ani do mediów. Tak więc tylko w sensie zewnętrzno-formalnym państwo było demokratyczne, ale faktycznie rządził układ nieformalny z udzialem TW, pozaparlamentarny, co się ujawniło z pełną siłą gdy do władzy doszedł rząd Olszewskiego w 1992, a potem Kaczyński w 2005, gdy te rządy obalono przy pomocy manipulacji. Wszystkie instytucje państwa zostały przejęte przez układ i działały w trybie wyzyskującym, co zostało ukazane na taśmach prawdy i doprowadziło do trzęsienia ziemi a następnie do wygranej PIS. w 2015 r.. Tak wygląda skrócona historia tzw. III RP, która RP nie była.
Oczywiście prozumienia przewidywały uprzywilejowanie komunistycznej nomenklatury, na bazie której w tzw. III RP uformował się uklad postkomunistyczny, który potem przejął państwo przekształcając je w system postkomunistyczny, w którym uchwalona w r. 1997 r. konstytucja pełniła funkcję atrapy. Gospodarka była w rękach ukladu, media też były w rękach ukladu i brak było niezależnej opinii publicznej, a uklad partyjno-polityczny został zabetonowany, gdyż siły niezależne nie miały dostępu do finansowania ani do mediów. Tak więc tylko w sensie zewnętrzno-formalnym państwo było demokratyczne, ale faktycznie rządził układ nieformalny z udzialem TW, pozaparlamentarny, co się ujawniło z pełną siłą gdy do władzy doszedł rząd Olszewskiego w 1992, a potem Kaczyński w 2005, gdy te rządy obalono przy pomocy manipulacji. Wszystkie instytucje państwa zostały przejęte przez układ i działały w trybie wyzyskującym, co zostało ukazane na taśmach prawdy i doprowadziło do trzęsienia ziemi a następnie do wygranej PIS. w 2015 r.. Tak wygląda skrócona historia tzw. III RP, która RP nie była.
Od razu w 1989 roku wszyscy solidarnościowcy poczuli się strasznie mocni i zaczęli obsadzać wszystkie etaty.
Uderzyli bardzo silną propagandą w komunistów, więc media już wtedy były solidarnościowe. Telewizja, radio, produkcja filmowa - wszystko było na jedno kopyto: zły PRL, wspaniała wolność.
Przez dziesięć pierwszych lat ignorowano narastające problemy socjalne, które potem eksplodowały, niszcząc mit biznesmena-milionera.
Przedsiębiorcy często już w 1989 roku mieli rozkręcone biznesy i potem działali bez przeszkód, eksploatując pracowników-przyszłych pisowców.
Jakaś tam niewielka grupa postkomunistów miała wysokie stanowiska w polityce, sądach, showbiznesie, jako prezesi firm, ale raczej tylko maskowało to nędzny ogólnie los wielkiej rzeszy komunistów, dla której ci eksponowani z Warszawy nic nie robili.
PIS nie jest niczym nowym, to rzesza ludzi, która od 1989 roku miała mocne etaty, tyle że tłumiona była na poziomie ogólnokrajowej partii.
Propaganda solidarnościowa z wczesnych lat 90. w niezmienionej postaci dotrwała do dziś. Te same gazety, te same radia.
Nie widzę żadnego przełomu.
W tle inwestycje zagraniczne też trwające bez przerwy.
Uderzyli bardzo silną propagandą w komunistów, więc media już wtedy były solidarnościowe. Telewizja, radio, produkcja filmowa - wszystko było na jedno kopyto: zły PRL, wspaniała wolność.
Przez dziesięć pierwszych lat ignorowano narastające problemy socjalne, które potem eksplodowały, niszcząc mit biznesmena-milionera.
Przedsiębiorcy często już w 1989 roku mieli rozkręcone biznesy i potem działali bez przeszkód, eksploatując pracowników-przyszłych pisowców.
Jakaś tam niewielka grupa postkomunistów miała wysokie stanowiska w polityce, sądach, showbiznesie, jako prezesi firm, ale raczej tylko maskowało to nędzny ogólnie los wielkiej rzeszy komunistów, dla której ci eksponowani z Warszawy nic nie robili.
PIS nie jest niczym nowym, to rzesza ludzi, która od 1989 roku miała mocne etaty, tyle że tłumiona była na poziomie ogólnokrajowej partii.
Propaganda solidarnościowa z wczesnych lat 90. w niezmienionej postaci dotrwała do dziś. Te same gazety, te same radia.
Nie widzę żadnego przełomu.
W tle inwestycje zagraniczne też trwające bez przerwy.
Powstała wielka grupa obywateli pierwszej klasy: prawicowych platformersów i pisowców. Pierwsze ich pokolenie zaczyna już wymierać lub dobijać emerytury. Całe życie przeżyli w glorii i chwale, rozpieszczani przez cały świat, wśród superprzyjaznych mediów i pozorowanej demokracji. Rzadko chyba w historii ktoś miał tak idealną sytuację, i to tak niskim kosztem, bo i na Rosję można było pluć, i z Niemcami się przyjaźnić, i traktować z góry wszelkie mniejszości, przejąć wszelkie budynki wybudowane w PRL-u, także w stalinizmie.
Młodzież: proamerykańska, proeuropejska, część patriotyczna, bo takie wychowanie ostatnio w szkołach.
Jest mniej więcej tak, jak przed wojną.
Młodzież: proamerykańska, proeuropejska, część patriotyczna, bo takie wychowanie ostatnio w szkołach.
Jest mniej więcej tak, jak przed wojną.
Dość często postkomuniści sympatyzują z PIS-em, co było widać np. w koalicji PIS-Samoobrona, we wchodzeniu dzieci prominentnych PZPR-owców takich jak Ziobro czy Jaki w szeregi PIS-u, w częstych pochlebnych komentarzach aktywistów SLD wobec młodych polityków PIS-u.
Początkowo, ok. 2005 roku, PIS był widziany jako siła, która przełamała antysocjalny układ.
Jednak obecnie, z naciskiem na dekomunizację nazw ulic, bez obecności lewicy w parlamencie, odżywa odwieczna konfrontacja tych dwóch pokrewnych ruchów.
Początkowo, ok. 2005 roku, PIS był widziany jako siła, która przełamała antysocjalny układ.
Jednak obecnie, z naciskiem na dekomunizację nazw ulic, bez obecności lewicy w parlamencie, odżywa odwieczna konfrontacja tych dwóch pokrewnych ruchów.
Błędy. O ile widzę dobrze - celowe. Prawdziwy przebieg wydarzeń był następujący:
O przebiegu procesu zadecydowała umowa magdalenkowa, w wyniku której procesy rozwijały się najpierw dwutorowo - politycznie i gospodarczo, z tym że się częśto łączyły, bo interesy łączyły Michników i Millerów, co objawiło sięw aferze Rywina potem. Interesy gospodarcze przejęły wpuszczone za ich porozumieniem korporacje międzynarodowe, nomenklatura komunistyczna a potem doszły do tego grupy dokooptowanych polityków z lewicy Solidarnościowej. W wyniku połączenia tych elementów powstał najpierw uklad postkomunistyczny, obejmujący w polityce Unię Wolności, SLD, część AWSu a potem PO. Ten uklad objął politykę i gospodarkę tworząc system postkomunistyczny obejmujący wszystkie instytucje państwa.
Tego typu polityka zmierzała do kolonialnej eksploatacji kraju, w czego efekcie coraz bardziej obniżął się poziom gospodarczy i 3 mln ludzi musiały emigrować . Powstała zdecydowana opozycja, która w 2015 r. zdecydowanie pokonała postkomunistów. Postkomuniści przeszli do opozycji, lecz układ postkomunistyczny tym się nie zadowolił - postawił przed nimi zadanie obalenia rządu obojętnie jakim sposobem, nawet siłą, a do tego celu powołano dodatkowo kolejną wydmuszkę polityczną w postaci Nowoczesnej,żeby stworzyć pozory pluralizmu już przed a potem i po utracie władzy. Do tego doszły naciski lobby zagranicznych, które utraciły gigantyczne dochody z wyzysku Polaków.
To było szyte tak grubymi nićmi,że nietrudno się było zorientować o co chodzi.
Podział jest prosty - postkomuniści i reszta narodu reprezentowana przez Prawo i Sprawiedliwość. Na poziomie pozapolitycznym, gospodarczym i medialnym - uklad postkomunistyczny, który pozostał po wstępnej likwidacji systemu postkomunistycznego, najmocniej obecny w sądownictwie i mediach tzw.komercyjnych
O przebiegu procesu zadecydowała umowa magdalenkowa, w wyniku której procesy rozwijały się najpierw dwutorowo - politycznie i gospodarczo, z tym że się częśto łączyły, bo interesy łączyły Michników i Millerów, co objawiło sięw aferze Rywina potem. Interesy gospodarcze przejęły wpuszczone za ich porozumieniem korporacje międzynarodowe, nomenklatura komunistyczna a potem doszły do tego grupy dokooptowanych polityków z lewicy Solidarnościowej. W wyniku połączenia tych elementów powstał najpierw uklad postkomunistyczny, obejmujący w polityce Unię Wolności, SLD, część AWSu a potem PO. Ten uklad objął politykę i gospodarkę tworząc system postkomunistyczny obejmujący wszystkie instytucje państwa.
Tego typu polityka zmierzała do kolonialnej eksploatacji kraju, w czego efekcie coraz bardziej obniżął się poziom gospodarczy i 3 mln ludzi musiały emigrować . Powstała zdecydowana opozycja, która w 2015 r. zdecydowanie pokonała postkomunistów. Postkomuniści przeszli do opozycji, lecz układ postkomunistyczny tym się nie zadowolił - postawił przed nimi zadanie obalenia rządu obojętnie jakim sposobem, nawet siłą, a do tego celu powołano dodatkowo kolejną wydmuszkę polityczną w postaci Nowoczesnej,żeby stworzyć pozory pluralizmu już przed a potem i po utracie władzy. Do tego doszły naciski lobby zagranicznych, które utraciły gigantyczne dochody z wyzysku Polaków.
To było szyte tak grubymi nićmi,że nietrudno się było zorientować o co chodzi.
Podział jest prosty - postkomuniści i reszta narodu reprezentowana przez Prawo i Sprawiedliwość. Na poziomie pozapolitycznym, gospodarczym i medialnym - uklad postkomunistyczny, który pozostał po wstępnej likwidacji systemu postkomunistycznego, najmocniej obecny w sądownictwie i mediach tzw.komercyjnych
>postkomuniści i reszta narodu reprezentowana przez Prawo i Sprawiedliwość
Czegoś tak głupiego dawno nie słyszałem.
Czemu w tej sytuacji PiS obstawia w obecnie tworzonej II PRL dobrymi sprawdzonymi kadrami kadrami z I PRL strategiczne stanowiska, ze wymienię z brzegu np szefa najbardziej strategicznego przedsiębiorstwa państwowego jakim jest Orlen, czy twarzy zmian ustrojowych prokuratora Piotrowicza.
Czegoś tak głupiego dawno nie słyszałem.
Czemu w tej sytuacji PiS obstawia w obecnie tworzonej II PRL dobrymi sprawdzonymi kadrami kadrami z I PRL strategiczne stanowiska, ze wymienię z brzegu np szefa najbardziej strategicznego przedsiębiorstwa państwowego jakim jest Orlen, czy twarzy zmian ustrojowych prokuratora Piotrowicza.
Podobno to Platforma jest lubiana w Niemczech, ale początkowo miałem wrażenie, że to polsko-niemieckie gazety podkopujące układ, podburzające szarego człowieka doprowadziły do wyłonienia się PIS-u.
Zapewne Niemcy podgryzali Amerykanów, w momencie, gdy Unia była silna. Była też po prostu rywalizacja "Faktu" z "Wyborczą".
Pamiętam np. z lokalnej gazety należącej do Niemców, że w opiniach po 11 września podano głos robotnika, który mówił coś w rodzaju: "Amerykanie byli za egoistyczni i im się należało", co mnie lekko zszokowało.
Inny nurt: raperzy, podobno związani z PIS-em. We wczesnych latach 2000. poruszali drastyczne sprawy socjalne, skrajną biedę w miastach. Potem nastąpiła emigracja.
Pamiętam też, jak ok. 2000 roku w "Rzeczpospolitej" ukazał się tekst o tym, jak ważny jest patriotyzm, jakiejś dziewczyny, co też było dla mnie przełomem.
Zapewne Niemcy podgryzali Amerykanów, w momencie, gdy Unia była silna. Była też po prostu rywalizacja "Faktu" z "Wyborczą".
Pamiętam np. z lokalnej gazety należącej do Niemców, że w opiniach po 11 września podano głos robotnika, który mówił coś w rodzaju: "Amerykanie byli za egoistyczni i im się należało", co mnie lekko zszokowało.
Inny nurt: raperzy, podobno związani z PIS-em. We wczesnych latach 2000. poruszali drastyczne sprawy socjalne, skrajną biedę w miastach. Potem nastąpiła emigracja.
Pamiętam też, jak ok. 2000 roku w "Rzeczpospolitej" ukazał się tekst o tym, jak ważny jest patriotyzm, jakiejś dziewczyny, co też było dla mnie przełomem.
Banialuki. Marne macie rozeznanie w realnych procesach spolecznych.
Postkomuniści dysponowali zdecydowaną przewagą medialną, ale bezprawne działania skierowane przeciwko Radio Maryja I TVTrwam wywołały powszechny opór, potem bezprawne działania Tuska z "Rzeczpospolitą" doprowadziły do wypchnięcia niezależnych dziennikarzy z "Rz" i założenia nowych niezależnych pism konserwatywnych. No i klimat zaczął się zmieniać. Potem doszły do tego manipulacje z katastrofą smoleńską i poparcie dla PO zaczęło się kruszyć. Do gry wszedł internet i medialna przewaga postkomuny zniknęła. No i król okazał się nagi, goluteńki a taśmy prawdy zrobiły resztę.
Postkomuniści dysponowali zdecydowaną przewagą medialną, ale bezprawne działania skierowane przeciwko Radio Maryja I TVTrwam wywołały powszechny opór, potem bezprawne działania Tuska z "Rzeczpospolitą" doprowadziły do wypchnięcia niezależnych dziennikarzy z "Rz" i założenia nowych niezależnych pism konserwatywnych. No i klimat zaczął się zmieniać. Potem doszły do tego manipulacje z katastrofą smoleńską i poparcie dla PO zaczęło się kruszyć. Do gry wszedł internet i medialna przewaga postkomuny zniknęła. No i król okazał się nagi, goluteńki a taśmy prawdy zrobiły resztę.
Dla mnie PO to nie postkomuniści. PO to antykomuniści typu Tusk, Schetyna, Niesiołowski.
Prawdą jest, że np. w USA liberałowie i socjaliści są zmieszani w jedną Partię Demokratyczną.
Na Węgrzech też się zmieszali i przegrywają.
Po co PIS tworzy te zadymy z UE? Czasem myślę, że po to, żeby przyjechało więcej czołgów amerykańskich i pisowcy czuli się bezpieczniej.
Prawdą jest, że np. w USA liberałowie i socjaliści są zmieszani w jedną Partię Demokratyczną.
Na Węgrzech też się zmieszali i przegrywają.
Po co PIS tworzy te zadymy z UE? Czasem myślę, że po to, żeby przyjechało więcej czołgów amerykańskich i pisowcy czuli się bezpieczniej.
Co do relacji PO-postkomuniści w Polsce, to np. biznesmeni zatrudniają pisowców, a nie komunistów, czyli jest POPIS. Pisowiec będzie miał etat, a komunista jakieś prace dorywcze. Tak że nie jest to jakaś wielka przyjaźń. Pisowcy i platformersi mieszają się ze sobą zgodnie w firmach i czasem zauważam nawet zjawisko wymienności, zmiany poglądów - pisowiec ostatecznie stał się platformersem, platformers - pisowcem.
Prezentujesz dość ortodoksyjne stanowisko pisowskie, ale wydaje się trochę odizolowane, jak w wieży z kości słoniowej, trochę takie kościelne, nie-ludzkie.
Prezentujesz dość ortodoksyjne stanowisko pisowskie, ale wydaje się trochę odizolowane, jak w wieży z kości słoniowej, trochę takie kościelne, nie-ludzkie.
"... a taśmy prawdy zrobiły resztę". I to wszystko? Taśmy zrobiły? Mądre te taśmy. Chętnie je zaproszę na piwo i pogadam z nimi. Nie mam czasu ani ochoty bawić się w pełne odkrywanie tego, co zakryte, lecz wystarczy ślizganie się na powierzchni, by zobaczyć, że coś tu nie halo. Kto i po co nagrywał? Oficjalna wersja - kelnerzy, żeby dorobić do pensji i napiwków. Ktoś w to wierzy? Gratuluję i obalam w sekundę. Proszszsz
https://www.wprost.pl/519469/Podsluch-w-willi-premiera-GW-Nagrano-Tuska-i-Kulczyka
Z artykułu jasno wynika, ze Tusk nagrany został w willi premiera, a nie w restauracji. Nieźli ci kelnerzy, chyba czapkę niewidkę mają. Kto mógł nagrywać premiera rządu w rządowej willi? To musiały być bardzo grube misie. Is fecit, cui prodest. A cui podest? Błagam, tylko nie piszcie znowu o Putinie. Co by bez niego zrobili i ci z prawa i ci z lewa? Putin dobry na wszystko. Nie ma CIA, nie ma BND, a Mossadu to już, broń cię Panie Boże, w ogóle nie ma. Jest tylko wszechpotężny Putin.
https://www.wprost.pl/519469/Podsluch-w-willi-premiera-GW-Nagrano-Tuska-i-Kulczyka
Z artykułu jasno wynika, ze Tusk nagrany został w willi premiera, a nie w restauracji. Nieźli ci kelnerzy, chyba czapkę niewidkę mają. Kto mógł nagrywać premiera rządu w rządowej willi? To musiały być bardzo grube misie. Is fecit, cui prodest. A cui podest? Błagam, tylko nie piszcie znowu o Putinie. Co by bez niego zrobili i ci z prawa i ci z lewa? Putin dobry na wszystko. Nie ma CIA, nie ma BND, a Mossadu to już, broń cię Panie Boże, w ogóle nie ma. Jest tylko wszechpotężny Putin.
Afera, ale na poziomie europejskim: wille, restauracje.
W ogóle zawsze mnie dziwiło, jak szybko Polska zrównała się z Europą w wielu sprawach. Już pod koniec lat 90. wielkie miasta zachodnie niczym praktycznie nie różniły się od Gdańska, a wręcz w Polsce powstawały nowocześniejsze supermarkety, jakby "testowe".
To taki skomplikowany zabieg "przeszczepu", przeniesienie całej tej zachodniej siatki myślenia do Polski, i to się jakoś tam udało, w zadziwiającym stopniu. Jednak mam wrażenie, że jest to bardzo kruche, i przy silniejszym podmuchu ludzie staną się z powrotem sovieticusami.
W ogóle zawsze mnie dziwiło, jak szybko Polska zrównała się z Europą w wielu sprawach. Już pod koniec lat 90. wielkie miasta zachodnie niczym praktycznie nie różniły się od Gdańska, a wręcz w Polsce powstawały nowocześniejsze supermarkety, jakby "testowe".
To taki skomplikowany zabieg "przeszczepu", przeniesienie całej tej zachodniej siatki myślenia do Polski, i to się jakoś tam udało, w zadziwiającym stopniu. Jednak mam wrażenie, że jest to bardzo kruche, i przy silniejszym podmuchu ludzie staną się z powrotem sovieticusami.