Widok
Kasiu z Gdańska. Ja również chciałam zgłosić wyżej te praktyki. Pani dyrektor nie dość,że nie ma czasu rozmawiać z rodzicami, jeśli już to na korytarzu w przelocie i nie przyjmuje żadnych uwag. Ma swoją wizję i do niej dąży. A spowodu wczorajszego zamieszania kazała Panią przychodzić po 10 h do pracy aby przez tydzień dzieci mogły być tylko w swoich grupach. Oby przez tydz wyciągnęła wnioski i po pierwsze stworzyła 2 poranne grupy i zzatrudnila jeszcze jakaś pomoc nauczyciela aby każdy mógł normalnie pracować po 8 h.
Zabrałabym dziecko, i wróciła gdy ten cały chaos, który generują dorośli przeminie...tak, dorośli, z panią dyrektor na czele...i złożyłabym skargę do odpowiedniej nadzorującej instytucji...dzieci to nie stołki, które można przestawiać czy przedmioty, które można rzucić w kąt...mamy XXI wiek a metody jak sprzed 30 lat.
Moje dziecko chodzi do 6 mieliśmy mieć trzy dni adaptacji od 8 do 12 z dzieckiem na sali i nagle dziś rano wpada pani dyrektor i cyt. " zostawić dzieci i wyjść " dopiero opiekunka nam wyjaśniła, że zmienili zdanie i nie możemy zostać z dziećmi. Bardzo niemiła sytuacja ludzie pobrali sobie wolne by być z dziećmi jeszcze w szatni ja ale też i inni rodzice obiecywali swoim dzieciom, że zostajemy z nimi aż do obiadku a po wejściu na górę taka niespodzianka.... trudno było wytłumaczyć dziecku czemu parę minut temu twierdziłam że z nim zostanę a teraz naglę muszę wyjść. Bardzo nieprofesjonalne podejście w tym momencie to pani dyrektor zachowała się jak rozkapryszone dziecko które nie wie czego chce
Te wypowiedzi to pomieszanie poplątaniem. Jeśli placówka ma dni adaptacyjne to powinna na zebraniu wyjaśnić jak one mają przebiegać i co ma robić rodzic jeśli już może wejść do sali bo chyba nie stać i się bujać na środku? Jeśli miały być dni a ktoś w ostatnim momencie stwierdził że jednak nie...to jest to bardzo nieprofesjonalne, jak rodzic ma przygotować dziecko skoro jest zaskakiwany takimi decyzjami?
Mozeciw mi powiedziec kochani rodzice po cholere przyszliscie z dziecmi i z nimi stoicie na sali??? Chyba powiedziane bylo jasne, zostawiamy dzieci i wychodzimy. A nie stoimy jak osły i robimy tlum ! Dziecko nawet niewie do kogo ma sie zwrocic kto go pilnuje bo glupki stoja i sie patrzą, jakis zart :/ ja zostawilam dziecko i wyszlam. I teraz pewnie mysli czemu innych rodzice są. Tak to dziala niestety, musicie zostawic dzieci i wyjsc a nie czekac cholera wie na co. Przez to tez niema gdzie zaparkowac. No porażka jakas.