Widok
co do parkowania na chodnikach...
mój Mąż tak parkuje, żeby było szerokie przejście i dodatkowo składa lusterko, żeby komuś nie przeszkadzało :) no i oczywiście nie ma mowy zaparkować tuż pod klatką - wiadomo, że tam powinno być miejsce dla karetki "na wszelki wypadek" - chociaż u mojej Mamy pod blokiem mało kto tego przestrzega - a już szczególnie ciężarna(nomen omen) sąsiadka... jej najwygodniej jest stanąć pod samą klatką ;P
we Wrzeszczu gdzie mieszkamy też chodniki są pozastawiane - np. kawałek Sobótki właściwie nie ma chodnika - trzeba się przeciskać między autami a ścianą kamienicy :P
dla pocieszenia - wracając do tematu :)
od tygodnia chodzę w typowo ciążowych ogrodniczkach :) widać, że brzuszek nie wiąże się wyłącznie z moją nadwagą ;)
dzisiaj czekałam na autobus - schowałam się pod wiatą, bo akurat deszcz zaczął kropić :P na ławce siedziała pani ok 45lat i dziadek :) pani spojrzała na mnie - i przesunęła się na brzeg ławki, bo może będę chciała usiąść :)
mój Mąż tak parkuje, żeby było szerokie przejście i dodatkowo składa lusterko, żeby komuś nie przeszkadzało :) no i oczywiście nie ma mowy zaparkować tuż pod klatką - wiadomo, że tam powinno być miejsce dla karetki "na wszelki wypadek" - chociaż u mojej Mamy pod blokiem mało kto tego przestrzega - a już szczególnie ciężarna(nomen omen) sąsiadka... jej najwygodniej jest stanąć pod samą klatką ;P
we Wrzeszczu gdzie mieszkamy też chodniki są pozastawiane - np. kawałek Sobótki właściwie nie ma chodnika - trzeba się przeciskać między autami a ścianą kamienicy :P
dla pocieszenia - wracając do tematu :)
od tygodnia chodzę w typowo ciążowych ogrodniczkach :) widać, że brzuszek nie wiąże się wyłącznie z moją nadwagą ;)
dzisiaj czekałam na autobus - schowałam się pod wiatą, bo akurat deszcz zaczął kropić :P na ławce siedziała pani ok 45lat i dziadek :) pani spojrzała na mnie - i przesunęła się na brzeg ławki, bo może będę chciała usiąść :)
ania27. Nie potrafię fruwać, a szkoda. Będę szerokim łukiem omijać ulicę Szeroką, żeby się przypadkiem na Ciebie nie natknąć - oczywiście mówię w tym momencie o samochodowych wycieczkach. Czy Ty naprawdę myślisz, że chamstwem chamstwo wyplenisz???
Nie wiem, jakie sytuacje Ciebie spotykały na spacerach z dzieckiem, ale najwidoczniej jakąś traumę masz.
Więcej luzu kobiety naprawdę....
Też byłam w sytuacji, że nie mogłam przejść z wózkiem, musiałam zboczyć z chodnika na Kartuską - jak wiecie dość wocno obleganą przez samochody. Noi co? I nie wyrywam lusterek czy innego oprzyrządowania samochodowego.
Życzę Ci, żeby numer do straży miejskiej był też zajęty, jak ktoś przyuważy, jak wyrywasz wycieraczkę ;-).
Nie wiem, jakie sytuacje Ciebie spotykały na spacerach z dzieckiem, ale najwidoczniej jakąś traumę masz.
Więcej luzu kobiety naprawdę....
Też byłam w sytuacji, że nie mogłam przejść z wózkiem, musiałam zboczyć z chodnika na Kartuską - jak wiecie dość wocno obleganą przez samochody. Noi co? I nie wyrywam lusterek czy innego oprzyrządowania samochodowego.
Życzę Ci, żeby numer do straży miejskiej był też zajęty, jak ktoś przyuważy, jak wyrywasz wycieraczkę ;-).
Fotografia:
I cała reszta:
I cała reszta:
A mnie bardziej wkurza jak zaparkuje obok mojego samochodu kierowca tak blisko, że sam ledwo może wyleźć, a u mnie nie da się nie zauważyć fotelików dziecięcych. Chyba przez dach muszę dzieci wsadzać do środka.
Kiedyś jechałam sobie małą uliczką, a na przełaj z wózeczkami spacerkowym tempem przełaziły dwie mamy. Gdyby miały parasolki to pewnie by mi samochód obstukały, że śmiałam jechać i nie zatrzymać się, jak szły, choć przejście dla pieszych było 5 metrów przed nimi, a kolejne 10 metrów dalej..... Furczały pod nosem oczywiście pod moim adresem jakieś epitety ;-).
Kiedyś jechałam sobie małą uliczką, a na przełaj z wózeczkami spacerkowym tempem przełaziły dwie mamy. Gdyby miały parasolki to pewnie by mi samochód obstukały, że śmiałam jechać i nie zatrzymać się, jak szły, choć przejście dla pieszych było 5 metrów przed nimi, a kolejne 10 metrów dalej..... Furczały pod nosem oczywiście pod moim adresem jakieś epitety ;-).
Fotografia:
I cała reszta:
I cała reszta:
A czy ja napisałam że wyrywam ludziom wycieraczki?jeszcze nie zaczęłam ale kto wie...skoro policja nic z tym nie robi.Od razu widać skąd u Ciebie takie oburzenie,bo więcej jeżdzisz niż spacerujesz i Ciebie wkurza coś innego,a ja nie jeżdzę tylko chodzę chodnikami i mam prawo przejechać z dzieckiem normalnie,a nie przeciskając się.
Znaczy pojazdom ludzi ma się rozumieć:)Wogóle to myślę,że ta dyskusja nie ma sensu.Paniusiom tak parkującym życzę aby one też miały takie sytuacje na spacerze z dzieckiem to może zrozumieją że żle robią.Oczywiście wiem że są też takie panie z wózeczkami co jak postawią wózek na środku,miałam taką sytuację w barze to nie ma jak przejść a tym bardziej przejechać wózkiem.No ale to co innego niż chamskie świadome parkowanie łamiące przepisy.
Po pierwsze to parkują również mężczyźni, nie tylko "paniusie", po drugie po czym wnosisz aniu27, że ja więcej jeżdżę niż spaceruje? Sam fakt posiadania przeze mnie samochodu jest wystarczający do wysnucia takich wniosków? Jej... Szkoda słów. Po trzecie kończę ten temat (parkowania), bo nie lubię brać udziału w dyskusji, która do niczego nie prowadzi - a taka jest właśnie ta dyskusja.
Fotografia:
I cała reszta:
I cała reszta:
Nie wytrzymałam ;-), ale doczytałam coś jeszcze. Ja się nie oburzam, ja staram się spojrzeć na chłodno, staram się wczuć w sytuację dwóch stron, w odróżnieniu od Ciebie - Ty patrzysz tylko na siebie i swój wózek. I niestety są też kierowcy mający na uwadze tylko i wyłącznie swój tyłek. I mam nadzieję takich ludzi - zapatrzonych w środek swojego własnego pępka - jak najmniej na swojej drodze spotykać. Nie ważne, czy na ulicy czy na spacerze. Do widzenia :-).
Fotografia:
I cała reszta:
I cała reszta:
jesli juz mowa o kierowcach to....mnie np strasznie wkurza(delikatnie mowiac:P) to co sie dzieje na moim osiedlu.nauczyli sie stawac zamiast na parkingu,to na placach zabaw po bokach albo na chodnikach.a parkingi puste...no bo przeciez trzeba sobie samochodem prawie do mieszkania wjechac.
A ja wozkiem jadę i musze zjezdzac na ulice,bo na chodniku miejsca nie ma.pytam sie wiec dla kogo sa chodniki...?zawsze myslalam,ze dla pieszych.czy ja wlascicielom samochodów chodzę po ulicy i utrudniam jazdę? nie. niektorzy jakby mogli to by w klatkę wjechali:P
A ja wozkiem jadę i musze zjezdzac na ulice,bo na chodniku miejsca nie ma.pytam sie wiec dla kogo sa chodniki...?zawsze myslalam,ze dla pieszych.czy ja wlascicielom samochodów chodzę po ulicy i utrudniam jazdę? nie. niektorzy jakby mogli to by w klatkę wjechali:P
No cóż, Polacy to chamski i prymitywny naród. Taki co potrafi funkcjonować tylko pod batem. Ta bezinteresowna zawiść, chamstwo i cwaniactwo jest skutecznie wpajane już dzieciom przez ich rodziny i szkołę pod szyldem kreatywności, bezstresowego rozwoju dziecka i innych kretyńskich rzeczy wymyślonych przez pedagogów "z awansu społecznego". A potem są tego efekty.