Widok
zabrakło jednego słówka w moje wypowiedzi - mianowicie "niepracującej". Jestem jedynaczką, moja matka nigdy nie pracowała. Nie przepadam za kobietami ani takimi, które nie mają dzieci, ale są na utrzymaniu męża ani za takimi, które mają jedno, zdrowe dziecko i nie pracują. Prostytutka stara się przynajmniej być niezależna a nie pasożytować na mężu. Zostanę zlinczowana, ale nic to.Nie cenię "pseudodzi*wek" które mogą pracować, ale wolą utrzymanie męża.
oj widzę u niektórych spore problem z czytaniem ze zrozumieniem ...
kobieta moze być w związku w pełni niezalezna od męza, może z nim być tylko dlatego, ze chce i to chyba jest główna myśl wynikająca z postu @Ona. Zgadzam się w pełni z jej postem i również konsekwentnie stwirdzam, że takie postępowanie (jak pośiadanie kilu sponsorów) jest znane w ekonomi pod hasłem - dywersyfikacja żródeł dochodu - poniekąd popularne ostatnio stwierdzenie dzieki naszym politykom
kobieta moze być w związku w pełni niezalezna od męza, może z nim być tylko dlatego, ze chce i to chyba jest główna myśl wynikająca z postu @Ona. Zgadzam się w pełni z jej postem i również konsekwentnie stwirdzam, że takie postępowanie (jak pośiadanie kilu sponsorów) jest znane w ekonomi pod hasłem - dywersyfikacja żródeł dochodu - poniekąd popularne ostatnio stwierdzenie dzieki naszym politykom
Nie widze niekonsekwencji. Czym innym jest biznes prostytutki, czym innym wykoslawianie uczuc, ktore prezentuja zony-bluszcze. Priostytutka daje i otrzymuje zaplate. Zona czesto po prostu jest. I wypraszam sobie panne. Mam swoje lata i meza. Pracuje.Moge stracic prace, ale nigdy z wlasnej woli nie wybiore roli bluszczu-pasozyta
@Ona:
A dlaczego wszyscy mieliby podzielać Twoją wizję świata?
Kiedyś niepracująca żona to był standard. Mężczyznę (pracującego!) stać było na utrzymanie rodziny z jednej pensji.
Socjalizm zaburzył naturalną (pierwotną) rolę płci. Baby przesiadły się na traktory, bo im wmówiono, że to jest trendy. A tak naprawdę z konieczności, bo jedna pensja najczęściej przestała wystarczać.
Ale nadal są kobiety, które swej realizacji życiowej nie widzą w wyscigu szczurów, ale w zdrowych i dobrze wychowanych dzieciach. A co ważniejsze: nadal są faceci, którzy sa skłonni wypruwac sobie w tym celu zyły.
Może Tobie taki układ nie odpowiada - ok. Nie jest przymusowy.
Ale nie neguj go wyłacznie dlatego, że Ty masz inny pomysł na życie.
A dlaczego wszyscy mieliby podzielać Twoją wizję świata?
Kiedyś niepracująca żona to był standard. Mężczyznę (pracującego!) stać było na utrzymanie rodziny z jednej pensji.
Socjalizm zaburzył naturalną (pierwotną) rolę płci. Baby przesiadły się na traktory, bo im wmówiono, że to jest trendy. A tak naprawdę z konieczności, bo jedna pensja najczęściej przestała wystarczać.
Ale nadal są kobiety, które swej realizacji życiowej nie widzą w wyscigu szczurów, ale w zdrowych i dobrze wychowanych dzieciach. A co ważniejsze: nadal są faceci, którzy sa skłonni wypruwac sobie w tym celu zyły.
Może Tobie taki układ nie odpowiada - ok. Nie jest przymusowy.
Ale nie neguj go wyłacznie dlatego, że Ty masz inny pomysł na życie.
@_jacek_ - ona napisała " Nie przepadam za kobietami ani takimi, które nie mają dzieci, ale są na utrzymaniu męża ani za takimi, które mają jedno, zdrowe dziecko i nie pracują" - zatem mowa też o kobiecie z dzieckiem. Zgadzam się z sadylem. Wybór obojga. Ja akurat zawsze pracowałam i szczerze powiedziawszy nie wyobrażam sobie inaczej. Ale wychowywanie dzieci, czy dbanie o dom to też praca. I to często bardzo ciężka. Jeżeli partnerzy w tej kwestii są zgodni, to uważam, że porównywanie tych kobiet do prostytutki jest nie na miejscu.
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....