Widok
Była to dr Wojtkiewicz. Nie potrafiła mnie wyleczyć z infekcji a jeszcze to zachowanie...po prostu siedziałam wtedy jak wmurowana w gabinecie....Takich rzeczy nie da sie zapomniec. Doktor podejmowała tez błędne decyzje. Na szczęście w miarę szybko się zorientowalismy,bo jak się potem okazało leczenie Pani doktor mogłoby spowodować u mnie całkowita bezpłodność...Po leczeniu u innego lekarza wszystko było ok,zrobiłam HSG i do tej pory nie mam problemu z infekcjami.
Witam serdecznie,
Jestem pacjentką tylko dr Kicińskiej, z usług ginekologa nie korzystałam w Naprocentrum. Leczę się od 3 lat.
Uważam, że dr Kicińska jest jednym z nielicznych lekarzy, którzy tak dokładnie i wnikliwie badają pacjenta i rzeczywiście szukają przyczyny schorzeń, aby móc je leczyć. W moim przypadku udało się. Zamiast otrzymywać antykoncepcje wedle zaleceń innego lekarza "na uregulowanie cykli" otrzymałam leczenie tarczycy, co faktycznie uregulowało mi cykl, poprawiło samopoczucie, zmniejszyło bóle miesiączkowe itd.
Powiem szczerze, że znając Panią Doktor z wizyt już dłuższy czas, nie wierzę w niektóre z poniższych komentarzy.
Z całym przekonaniem polecam!!!
Jestem pacjentką tylko dr Kicińskiej, z usług ginekologa nie korzystałam w Naprocentrum. Leczę się od 3 lat.
Uważam, że dr Kicińska jest jednym z nielicznych lekarzy, którzy tak dokładnie i wnikliwie badają pacjenta i rzeczywiście szukają przyczyny schorzeń, aby móc je leczyć. W moim przypadku udało się. Zamiast otrzymywać antykoncepcje wedle zaleceń innego lekarza "na uregulowanie cykli" otrzymałam leczenie tarczycy, co faktycznie uregulowało mi cykl, poprawiło samopoczucie, zmniejszyło bóle miesiączkowe itd.
Powiem szczerze, że znając Panią Doktor z wizyt już dłuższy czas, nie wierzę w niektóre z poniższych komentarzy.
Z całym przekonaniem polecam!!!
Witam,
Podobnie jak moja pisząca poprzedniczka, nie zgadzam się z komentarzami odnośnie wizyt u Pani Doktor Kicińskiej. Jestem pacjentką Pani Doktor Kicińskiej od 2,5 roku, trafiłam do Pani Doktor po licznych wizytach u różnych specjalistów, byłam odsyłana od lekarza do lekarza, byłam na obserwacji w szpitalu i nikt nie potrafił postawić właściwej diagnozy, miałam rozregulowane cykle, silna anemię i problem z oczami, silny ucisk w głowie, ucisk gałek ocznych, dopiero po konsultacji u znajomego lekarza okulisty, który stwierdził że mój problem z oczami musi mieć podłoże endokrynologiczne, trafiłam do Pani Doktor Kicińskiej i dzięki Jej fachowej wiedzy i życzliwemu podejściu do pacjenta uwierzyłam, że w końcu zostanie postawiona właściwa diagnoza i leczenie. Nie myliłam się - na pierwszej wizycie zostałam bardzo dokładnie zbadana fizykalnie, Pani Doktor przeprowadziła szczegółowy wywiad rodzinny - nigdy wcześniej nikt z lekarzy nie pytał mnie o choroby w rodzinie, zostały mi zlecone badania, po uprzednim dokładnym wytłumaczeniu co po co i dlaczego trzeba zbadać. Kolejna wizyta z wynikami badań, Pani Doktor Kicińska postawiła diagnozę, zaleciła leki, tłumacząc dokładnie jakie leki na co będę przyjmować i jak powinny zadziałać i efekt? po 2-3 miesiącach cykle uregulowały się, bóle głowy i oczu ustąpiły zupełnie, jestem stałą pacjentką Pani Doktor Kicińskiej i polecam ją znajomym i koleżankom, bo jest pierwszym i chyba do tej pory jedynym lekarzem, który budzi moje zaufanie swoją wiedzą, powołaniem i życzliwością dla pacjentów. Szczerze polecam konsultację u Pani Doktor Kicińskiej bo jest lekarze z powołania, z ogromną wiedzą i doświadczeniem.
Podobnie jak moja pisząca poprzedniczka, nie zgadzam się z komentarzami odnośnie wizyt u Pani Doktor Kicińskiej. Jestem pacjentką Pani Doktor Kicińskiej od 2,5 roku, trafiłam do Pani Doktor po licznych wizytach u różnych specjalistów, byłam odsyłana od lekarza do lekarza, byłam na obserwacji w szpitalu i nikt nie potrafił postawić właściwej diagnozy, miałam rozregulowane cykle, silna anemię i problem z oczami, silny ucisk w głowie, ucisk gałek ocznych, dopiero po konsultacji u znajomego lekarza okulisty, który stwierdził że mój problem z oczami musi mieć podłoże endokrynologiczne, trafiłam do Pani Doktor Kicińskiej i dzięki Jej fachowej wiedzy i życzliwemu podejściu do pacjenta uwierzyłam, że w końcu zostanie postawiona właściwa diagnoza i leczenie. Nie myliłam się - na pierwszej wizycie zostałam bardzo dokładnie zbadana fizykalnie, Pani Doktor przeprowadziła szczegółowy wywiad rodzinny - nigdy wcześniej nikt z lekarzy nie pytał mnie o choroby w rodzinie, zostały mi zlecone badania, po uprzednim dokładnym wytłumaczeniu co po co i dlaczego trzeba zbadać. Kolejna wizyta z wynikami badań, Pani Doktor Kicińska postawiła diagnozę, zaleciła leki, tłumacząc dokładnie jakie leki na co będę przyjmować i jak powinny zadziałać i efekt? po 2-3 miesiącach cykle uregulowały się, bóle głowy i oczu ustąpiły zupełnie, jestem stałą pacjentką Pani Doktor Kicińskiej i polecam ją znajomym i koleżankom, bo jest pierwszym i chyba do tej pory jedynym lekarzem, który budzi moje zaufanie swoją wiedzą, powołaniem i życzliwością dla pacjentów. Szczerze polecam konsultację u Pani Doktor Kicińskiej bo jest lekarze z powołania, z ogromną wiedzą i doświadczeniem.
Jestem pacjentką naprocentrum, leczę się u dr Kicińskiej i jestem bardzo zadowolona z wizyt i opieki lekarskiej dr Kicińskiej. Jest bardzo rzeczową lekarką, dokładnie wypytuje, bada na każdej wizycie, zleca wiele badań i w większości badań, które miałam wykonać okazało się, że niebezcelowo, dr Kicińska zdiagnozowała mi choroby o których nie miałam wcześniej pojęcia i na których objawy inni lekarze nie zwrócili uwagi. Wszystkim znajomym polecam dr Kicińską bo to lekarz z powołania z empatią dla pacjenta.
Dr Kicińska jest SPECJ. CHORÓB WEWNĘTRZNYCH, konsultantem Naprotechnologii. Może i jest ona dobrym lekarzem i wierzę, że niepłodność ma związek z ogólnym stanem zdrowia ale przy leczeniu niepłodności konieczna jest intuicja i doświadczenie ginekologa, które zdobywa się poprzez lata praktyki.
Poza tym dr Kicińska pracowała wcześniej w Naprocentrum 2 razy w tyg. po 3-4 godziny dziennie, bez jej opinii żaden lekarz nie był w stanie wdrożyć leczenia więc tu moim zdaniem jest jakieś nieporozumienie - ja to widzę jako zrobienie szumnego "centrum" bez odpowiednich i kompetentnych specjalistów.
Może i uda się im komuś pomóc w niepłodności ale jest to zbyt mało aby całkowicie im zaufać jeśli zmaga się z niepłodnością od kilku lat.
Poza tym dr Kicińska pracowała wcześniej w Naprocentrum 2 razy w tyg. po 3-4 godziny dziennie, bez jej opinii żaden lekarz nie był w stanie wdrożyć leczenia więc tu moim zdaniem jest jakieś nieporozumienie - ja to widzę jako zrobienie szumnego "centrum" bez odpowiednich i kompetentnych specjalistów.
Może i uda się im komuś pomóc w niepłodności ale jest to zbyt mało aby całkowicie im zaufać jeśli zmaga się z niepłodnością od kilku lat.
tyle to trwało wcześniej - zanim trafiłam do Pani Dr Kicińskiej byłam odsyłana od lekarza do lekarza, najprościej mówiąc Pani Dr Kicińska ustawia hormony - u mnie ból głowy i oczu był efektem nieuregulowanej gospodarki hormonalnej głównie tarczycy i dopiero Pani Dr Kicińska to wychwyciła i zdiagnozowała. Nie jest lekarzem renesansu, jest mądrym lekarzem i specjalistą. Pani Doktor lekami uregulowała mi hormony, dobrze się czuje i chodzę jedynie na wizyty kontrolne co kilka miesięcy.
Niestety lekarze w Naprocentrum czasami przepisuja leki które działają niekorzystnie na inne organy np. zoladek w przypadku sterydow nie informując pacjenta ze może dorobić się wrzodow. Ja brałam sterydy pół roku i mimo tego ze przez nie c ierpialam na bóle brzucha lekarz kazała mi je dalej brać wmawiajac ze to nie przez te leki mam takie problemy. Oczywiście leczenie nie przyniosło żadnych efektów. Uważajcie co wam lekarze Naprocentrum zapisują!!! Każą brać różne rzeczy nie zważając na ogólne zdrowie pacjenta!
A od regulowania hormonów nie są czasem endokrynolodzy, a nie interniści? Lekarze renesansu znający się na wszystkim dobrzy byli w renesansie, a nie teraz. Wiedza medyczna jest tak wielka, że nie można się znać na wszystkim. Mechanik od samochodu nie naprawi dobrze pralki, krawiec od spodni nie uszyje dobrze sukni ślubnej.
Niestety ja z Naprocentrum mam złe doświadczenie i nikomu bym nie poleciła tej kliniki. Zaczęło się od spotkania z p. instruktor, która omówiła jak działa model Creightona - 100 zł za wizytę. Gdy zapełniłam już całą kartę leczenia poprosiłam o nową na co usłyszałam, że ponownie muszę udać się na spotkanie z w/w panią - kolejne 100 zł i wykład na ten sam temat...po tym razie stwierdziłam, że jeśli ma to tak dalej wyglądać taką kartę zrobię sobie po prostu sama...
Jeśli chodzi o dr. Kicińską - bardzo drogie wizyty (za parę 300 zł) przy czym trzeba zawsze być bardzo punktualnie, bo jeśli nie, nasz czas wizyty się skraca i niestety pani nie ma już dla nas tyle minut co potrzeba. Wszystko robi w pośpiechu i co chwilę spogląda na zegarek bo czekają już inni pacjenci. Drugi minus jest taki, iż przepisuje zbyt dużo leków 'na wszystko' - jak się później okazało w moim przypadku - niepotrzebnie! Stwierdziła, że widzi u mnie problemy z tarczycą, cukrzycą, chorobę policystycznych jajników i problemy hormonalne - byłam w szoku ponieważ nigdy nie zdiagnozowano u mnie czegoś takiego. Ale zaufałam...niestety. Gdy lekarstwa zaczęły mi się powoli kończyć, chciałam się umówić na kolejną wizytę, ale ta odbyłaby się za 1-2 miesiące (tyle trzeba czekać, jak nie dłużej). Podczas kontaktu telefonicznego poprosiłam panią z recepcji o skonsultowanie tego z dr. Kicińską czy po skończeniu pudełka mam przestać brać te tabletki, czy przyjść ewentualnie po kolejną receptę itd. bo nie wiedziałam już sama co mam robić...I po raz kolejny się zawiodłam, ze względu na jakikolwiek brak odzewu - chociaż zapewniano mnie, że ktoś do mnie oddzwoni w tej sprawie. Po kilku telefonach dałam sobie spokój i gdy leki się skończyły po prostu przestałam je brać. I tak udałam się na wizytę do endokrynologa, który jak zobaczył moje wyniki i usłyszał, gdzie się leczę omal nie spadł z krzesła. Okazało się, że nie mam żadnych problemów tarczycowych tym bardziej cukrzycowych i stwierdził, że dr. Kicińska mogła jedynie pogorszyć mi zdrowie przepisując takie ilości medykamentów. Na szczęście albo i nie moje leczenie trwało pół roku, nic nie dało, a jeszcze gdybym dalej to ciągnęła mogłabym nabawić się naprawdę jakiś chorób...Żałuję straconych pieniędzy, czasu...a za złe mam to, że wmawiano mi iż jestem 'obłożnie' chora i dlatego nie mogę zajść w ciążę!
U ginekologa również byłam, wykluczył PCOS.
Teraz patrząc wstecz, mogę powiedzieć, że Napro jest nastawione wyłącznie na zysk a pacjentów traktują jak pionki, którym można wszystko wmówić i zamydlić oczy.
Ja od lekarza, który bym mnie prowadził oczekuję przede wszystkim kontaktu, gdy mogę zadzwonić w każdej chwili jeśli coś się ze mną dzieje, a tym bardziej jak się kończą leki dlatego ODRADZAM I NIE POLECAM!
Jeśli chodzi o dr. Kicińską - bardzo drogie wizyty (za parę 300 zł) przy czym trzeba zawsze być bardzo punktualnie, bo jeśli nie, nasz czas wizyty się skraca i niestety pani nie ma już dla nas tyle minut co potrzeba. Wszystko robi w pośpiechu i co chwilę spogląda na zegarek bo czekają już inni pacjenci. Drugi minus jest taki, iż przepisuje zbyt dużo leków 'na wszystko' - jak się później okazało w moim przypadku - niepotrzebnie! Stwierdziła, że widzi u mnie problemy z tarczycą, cukrzycą, chorobę policystycznych jajników i problemy hormonalne - byłam w szoku ponieważ nigdy nie zdiagnozowano u mnie czegoś takiego. Ale zaufałam...niestety. Gdy lekarstwa zaczęły mi się powoli kończyć, chciałam się umówić na kolejną wizytę, ale ta odbyłaby się za 1-2 miesiące (tyle trzeba czekać, jak nie dłużej). Podczas kontaktu telefonicznego poprosiłam panią z recepcji o skonsultowanie tego z dr. Kicińską czy po skończeniu pudełka mam przestać brać te tabletki, czy przyjść ewentualnie po kolejną receptę itd. bo nie wiedziałam już sama co mam robić...I po raz kolejny się zawiodłam, ze względu na jakikolwiek brak odzewu - chociaż zapewniano mnie, że ktoś do mnie oddzwoni w tej sprawie. Po kilku telefonach dałam sobie spokój i gdy leki się skończyły po prostu przestałam je brać. I tak udałam się na wizytę do endokrynologa, który jak zobaczył moje wyniki i usłyszał, gdzie się leczę omal nie spadł z krzesła. Okazało się, że nie mam żadnych problemów tarczycowych tym bardziej cukrzycowych i stwierdził, że dr. Kicińska mogła jedynie pogorszyć mi zdrowie przepisując takie ilości medykamentów. Na szczęście albo i nie moje leczenie trwało pół roku, nic nie dało, a jeszcze gdybym dalej to ciągnęła mogłabym nabawić się naprawdę jakiś chorób...Żałuję straconych pieniędzy, czasu...a za złe mam to, że wmawiano mi iż jestem 'obłożnie' chora i dlatego nie mogę zajść w ciążę!
U ginekologa również byłam, wykluczył PCOS.
Teraz patrząc wstecz, mogę powiedzieć, że Napro jest nastawione wyłącznie na zysk a pacjentów traktują jak pionki, którym można wszystko wmówić i zamydlić oczy.
Ja od lekarza, który bym mnie prowadził oczekuję przede wszystkim kontaktu, gdy mogę zadzwonić w każdej chwili jeśli coś się ze mną dzieje, a tym bardziej jak się kończą leki dlatego ODRADZAM I NIE POLECAM!
Dr Kicińska postawiła diagnozę PCOS pewnie na podstawie obserwacji (Creighton), natomiast te objawy jakie się obserwuje w karcie obserwacji mogą sugerować PCOS ale równie dobrze mogą świadczyć o nietolerancjach pokarmowych, a nawet endometriozie.
Swoją drogą uważam, iż jeśli lekarz internista stawia tego typu diagnozy ginekologiczne bez USG ginekologicznego to powinien się zastanowić czy nie łamie pierwszej zasady etyki lekarskiej jaką jest po prostu nie szkodzić pacjentom.
Swoją drogą uważam, iż jeśli lekarz internista stawia tego typu diagnozy ginekologiczne bez USG ginekologicznego to powinien się zastanowić czy nie łamie pierwszej zasady etyki lekarskiej jaką jest po prostu nie szkodzić pacjentom.
Szczerze - nie polecam.
Byłam na rutynowej wizycie, niezwiązanej z niepłodnością.
Wizyta 150 zł. Na wyniki cytologii czekałam 4 tygodnie (mimo, że na karcie badania widniała data, że wyniki były gotowe już po 2 tygodniach).
Ze względu na stan zapalny dostałam smsa z powiadomieniem o konieczności przyjścia po receptę. Wizyta trwała niecałe 5 minut, a koszt wypisania samej recepty - 50 zł.
Przesada. Zdecydowanie była to moja ostatnia wizyta w tym miejscu. O brak uprzejmości personelu nie wspomnę...
Byłam na rutynowej wizycie, niezwiązanej z niepłodnością.
Wizyta 150 zł. Na wyniki cytologii czekałam 4 tygodnie (mimo, że na karcie badania widniała data, że wyniki były gotowe już po 2 tygodniach).
Ze względu na stan zapalny dostałam smsa z powiadomieniem o konieczności przyjścia po receptę. Wizyta trwała niecałe 5 minut, a koszt wypisania samej recepty - 50 zł.
Przesada. Zdecydowanie była to moja ostatnia wizyta w tym miejscu. O brak uprzejmości personelu nie wspomnę...
Zgadzam się z Kasią. Nie wiem skąd takie negatywne opienie. Ja się nie leczę z niepłodności, mam inny problem, ale nigdy nie płaciłam za receptę, jakkolwiek jest w cenniku. Nigdy Pani dr mnie nei wyprosiła, nigdy się nie spóźniła, a opóźnienai wynikaja właśnie z tego, ze niektórzy pacjenci są nawet godzinę. jak czytam te komentarze, to mam wrażenie, że to jakaś konkurencja pisze, bo każdy kto tam chodził, to wie, że wizyty wyglądają inaczej. Nigdy nie potkałam się z taka sympatią jak od strony dr Kicińskiej. Słucha pacjenta, patrzy komplekosowo, nie zleca niepotrzebnych badań itp. U dr Wojtkiewicz też nei płaciłam za recepte, wszystko było w ramach wizyty. Nie wiem jak jest leczona tam niepłodność, bo to nie mój problem, ale na pewno nei zgodzę się z tym że pacjent jest źle traktowany itd.,