Widok
Co do PCOS - pewnie masz trochę racji. Natomiast ja do Naprocentrum mam chyba największy żal o to, że tutaj każdy lekarz po kolei zapewniał mnie, że na 100% nie mam endometriozy. Po zaleceniach prawdziwego specjalisty naprotechnologii zlecona laparoskopia wykazała po pierwsze endometriozę, a po drugie histeroskopia wykazała, iż mam wadę anatomiczną macicy, która została naprawiona. Gdybym zaufała jedynie Naprocentrum to "leczyć" się Luteiną mogłabym jeszcze 10 lat i nic by z tego nie było.
Świadczy to jednak o braku profesjonalizmu lekarzy, bo na 100% wykluczyć endometriozę to jednak może wyłącznie laparoskopia, a nie karta obserwacji Creightona. I jak widać, żadne certyfikaty nie mają tu znaczenia, niezbędne jest doświadczenie ginekologiczne.
Świadczy to jednak o braku profesjonalizmu lekarzy, bo na 100% wykluczyć endometriozę to jednak może wyłącznie laparoskopia, a nie karta obserwacji Creightona. I jak widać, żadne certyfikaty nie mają tu znaczenia, niezbędne jest doświadczenie ginekologiczne.
Lekarz internista , który posiada certyfikat amerykańskiej akademii płodności, tak jak Dr Kicińska oraz jest wieloletnim instruktorem metod rozpoznawania płodności wiąże wątki endokrynologiczne, immunologiczne, alergologiczne ze sobą i może w ten sposób prowadzić diagnostykę i interdyscyplinarną terapię niepłodnej pary.
Do rozpoznania PCOS serio nie potrzeba robić USG, wg obowiązujących kryteriów. To co robi dr Kicińska nie kłoci się ze sztuką lekarską, wręcz przeciwnie. A leczenie holistyczne to jest to, czego tak bardzo brakuje, tzn. pacjenci chodzą od doktora do doktora, każdy specjalista leczy tylko "swój fragment", a mało jest takich, którzy patrzą na chorego jako na całość. Do takich doktorów należy dr Kicińska. Polecam!
ja również odradzam dr Kicińską. Leczyłam się przez 2 lata około 2 lata temu i ani razu nie kazała zrobić badania nasienia męża. Z perspektywy czasu uważam, że to jest błąd w sztuce medycznej -jak można leczyć niepłodność kobiety nie badając mężczyny? Przecież skoro nie wiemy po czyjej stornie jest problem to takie leczenie w 50% będzie nieskuteczne. Leczenie niepłodności powinno polegać na leczeniu pary a nie tylko kobiety. Mąż zrobił badanie i okazało się, że problem jest po jego stronie. Tak
Dr Kicińska to wspaniały i profesjonalny lekarz. Ma ogromną wiedzę i umiejętność łączenia ze sobą objawów. Od kilku lat nie mogę zajść w ciążę i żaden lekarz nie wiedział dlaczego. Lekarze z Invicty twierdzili, że wszystko jest ok mimo, ze zwracałem im uwagę na pewne objawy ale oni je ignorowali i zachęcali do invitro. Ale ja chciałam poznać przyczynę- bo zdrowy organizm to płodny organizm. I miałam rację, nie jestem zdrowa co pokazała mi dr Kicinska. Fakt, zleca bardzo dużo badań, dokladnych badań ale one są bardzo potrzebne do postawienia trafnej diagnozy a potem do celowanego leczenia. Opiera się też na opiniach ginekologów. Szczerze polecam Panią dr Kicińską. To lekarz z powołania.
czy jesteś już w ciąży?
jakiego rodzaju problem u ciebie był?
bo jeśli niedrozne jajowody albo aazospermia u męża to jestem naprawdę bardzo ciekawa jakie rozwiązanie zaproponowała twoja Pani doktor?
nie wiem jak teraz, ale kilka lat temu jak ja się leczyłam to Invicta ze wszystkich profesjonalnych klinik była rzeczywiście najszybsza do proponowania invitro. jesli ktoś jest młody ( ma czas!) albo z jakiś względów chce jeszcze wstrzymać się z decyzja o skorzystaniu z tej ostatniej szansy jaką jest invitro to polecam gamete.
jakiego rodzaju problem u ciebie był?
bo jeśli niedrozne jajowody albo aazospermia u męża to jestem naprawdę bardzo ciekawa jakie rozwiązanie zaproponowała twoja Pani doktor?
nie wiem jak teraz, ale kilka lat temu jak ja się leczyłam to Invicta ze wszystkich profesjonalnych klinik była rzeczywiście najszybsza do proponowania invitro. jesli ktoś jest młody ( ma czas!) albo z jakiś względów chce jeszcze wstrzymać się z decyzja o skorzystaniu z tej ostatniej szansy jaką jest invitro to polecam gamete.
wszystko ładnie, pięknie. wizyta za wizytą leci. 150 zł za każdą. Do tego koszt badań, które trzeba wykonywać także prywatnie. Przychodzi co do porodu i człowiek zostaje sam z problemem. W szpitalu w którym mam rodzić nikt o naprocentrum nie słyszał. Boję się przez to porodu. bo prowadzenie ciąży prowadzenie, ale chyba powinna być jakaś kontynuacja, jakieś bezpieczeństwo zapewnione pacjentce a nie pozostawienie jej samej sobie na sam koniec. Dr Kicińską polecam z całego serca. Co do dr Wojtkiewicz także nie mam zastrzeżeń prócz żalu właśnie o brak zainteresowania porodem moimi odczuciami co do tego i brakiem totalnym koordynacji w tym temacie.
tak się zdaża.Letrozol tak może działac. Kwestia indywidualna pacjentki. Gdybyś zadzwoniła i powiedziala o problemie na pewno dostalabys odpowiedz co z tym zrobić.. Witamina B6 w dużej dawce załatwia sprawę. Ale to trzeba zadzwonić i powiedzieć że jest taki problem.
Ja sobie chwalę kontakt z Naprocentum. Gdy pojawia się jakakolwiek wątpliwość dzwonię i pytam. Nigdy nie zostałam bez odpowiedzi.
A akurat brak śluzu płodnego w trakcie stymulacji też miałam. I u innych ginekologów też. Tylko wtedy nikt na to nie zwrócił uwagi. Dopiero dr Kicińska powiedziała mi co zrobić.
Ja sobie chwalę kontakt z Naprocentum. Gdy pojawia się jakakolwiek wątpliwość dzwonię i pytam. Nigdy nie zostałam bez odpowiedzi.
A akurat brak śluzu płodnego w trakcie stymulacji też miałam. I u innych ginekologów też. Tylko wtedy nikt na to nie zwrócił uwagi. Dopiero dr Kicińska powiedziała mi co zrobić.
Nie polecam Naprocentrum. Dr Kicińska wcisnęła mi chorobę której nie mam, i faszerowała lekami po których nie czułam absolutnie żadnej poprawy. Inni lekarze całkowicie wykluczyli u mnie tę chorobę, śmiejąc się z diagnozy postawionej przez Dr Kicińską. Oprócz tego po 1,5 roku leczenia w Naprocentrum mój stan jest taki sam jak przed zgłoszeniem się do nich, czyli po ponad roku "leczenia" nie ma żadnej poprawy. Dr Kicińska całkowicie zignorowała u mnie objawy na które najbardziej się skarżyłam. Podejście do pacjenta również na niskim poziomie.
Leczyłam się w Naprocentrum od końca 2014r. W 2015 poronilam z niewiadomych przyczyn a na początku tego roku urodziłam synka.
Pani dr Kicińska jest bardzo dobrym specjalistą i dobrym człowiekiem. Zawsze uważnie słucha i tłumaczy.
Moje dolegliwości były zdiagnozowanie bardzo szybko.
Jesli jest jakiś problem to zawsze można zadzwonić do rejestracji i poprosić o konsultację lub jeśli coś jest nagłe i pilne to Pani w rejestracji szuka jak najszybszego terminu. Gdy okazało się że jestem w ciąży, do Pani dr dostalam sie w ciągu 2 dni a przez telefon zlecono mi badania bym nie musiała przychodzić tylko po te zlecenia ale juz z gotowymi wynikami. Serdecznie polecam.
Co do dr Wojtkiewicz, to chucha na zimne i może czasem za bardzo. Robi częste wymazy i przepisuje sporo antybiotyków.
Ale gdy poroniłam to z jej strony otrzymałam fachową pomoc i byłam z nią w kontakcie telefonicznym gdy przebywałam w szpitalu. Była bardzo pomocna i empatyczna w przeciwieństwie do lekarzy w szpitalu i nie zostawiła nas samych sobie.
Pani dr Kicińska jest bardzo dobrym specjalistą i dobrym człowiekiem. Zawsze uważnie słucha i tłumaczy.
Moje dolegliwości były zdiagnozowanie bardzo szybko.
Jesli jest jakiś problem to zawsze można zadzwonić do rejestracji i poprosić o konsultację lub jeśli coś jest nagłe i pilne to Pani w rejestracji szuka jak najszybszego terminu. Gdy okazało się że jestem w ciąży, do Pani dr dostalam sie w ciągu 2 dni a przez telefon zlecono mi badania bym nie musiała przychodzić tylko po te zlecenia ale juz z gotowymi wynikami. Serdecznie polecam.
Co do dr Wojtkiewicz, to chucha na zimne i może czasem za bardzo. Robi częste wymazy i przepisuje sporo antybiotyków.
Ale gdy poroniłam to z jej strony otrzymałam fachową pomoc i byłam z nią w kontakcie telefonicznym gdy przebywałam w szpitalu. Była bardzo pomocna i empatyczna w przeciwieństwie do lekarzy w szpitalu i nie zostawiła nas samych sobie.
Jestem po pierwszej wizycie, mam pozytywne wrażenie co do dr.Kicinskiej,nikt nigdy nie zapytał mnie o to co ona, jest dokładna,dociekliwa i konkretna,zlecila duzo badań ale nie dla checy,widac ze analizuje,oblicza to nie tym czarodzieja....mam b.duze porównanie co. Do mojej choroby.zanim poszłam do naprocentrum leczylam sie 6 lat!!!!! Oczywiście bez efektu u 4 specjalistów uważanych za genialnych,a moj stan sie tylko pogarszal ( endometrioza zle leczona)....mozna wiec powiedzieć że napro to ostatnia deska ratunku, nie wiem czy mi pomogą,ale niektóre komentarze sa bardzo przesadzone,! Nie jestem nastolatką która będzie przez forum zdobywać wiedzę,ale nie wierzę ze po poznaniu sie z Kincinska mozna jej zarzucić brak wiedzy...serio wiem co pisze
I jeśli macie problemy endokrynologiczne to chcę tu napisać, że dr Kicińska NIE jest endokrynologiem, mimo że pewne osoby ją tu tak określają. Nie ma chyba nawet otwartej specjalizacji, nie wspominając o egzaminie. Nie dajcie się naciągnąć, że ktoś kto " zajmuje się problemami endokrynologicznymi" poprowadzi Was tak, jak fachowy endokrynolog!
Witam, moje leczenie w Naprocentrum trwało około trzech, czterech lat.Przy czym nie od razu starałam się o dziecko, tyko przez dwa ostatnie lata.Leczono mnie przede wszystkim luteiną,a pod koniec mojego pobytu tam dr. Wojtkiewicz zaproponowała laparoskopię, a dr.Kicińska zaleciła się z nią wstrzymać i próbować jeszcze leczenia farmakologicznego. Pozytywnie oceniam to, że stwierdzono u mnie PCOS, że zostałam skierowana przez dr. Kicińską na fachowe badania do szpitala, że zlecała mi wiele badań i szukała różnych źródeł. Choć niestety były one kosztowne,a tego nie da się uniknąć. Nie miałam jakiś przykrych doświadczeń co do dodatkowych kosztów leczenia, płacenia po 50zł za receptę itp. Faktem jest,że mam prawie 31 lat i nie mam ochoty już czekać i eksperymentować, zmieniłam ginekologa, który zdziwił się, że nie próbowano u mnie wywołać wcześniej owulacji, stwierdził, że luteina w tym nie pomoże. A endokrynolog, który bardzo dokładnie przyjrzał się mojej dokumentacji medycznej w związku z niedoczynnością tarczycy na którą się od 6lat leczę Eutyroxem, stwierdził, że nie mam chorej tarczycy i doszło do nadużycia, że ktoś "lekką ręką" przepisał mi tabletki. Tutaj akurat nie dr. Kicińska postawiła tę diagnozę , ale ją podtrzymywała. Szukam prawdy i próbuję odzyskać zaufanie do lekarzy.
Kobieto nie poddawaj się.
Ja wcześniej pisałam opinię o Naprocentrum i o tym, że ostatecznie pojechałam do prawdziwego naprotechnologa do Białegostoku i z całego serca również Ci radzę tam pojechać, bo warto. Ja nie jestem jeszcze w ciąży ale porównując moje obserwacje sprzed i po leczeniu w Białymstoku to jest to naprawdę cud - mam normalne, owulacyjne i to bez stymulacji cykle ok 30 dniowe, mam więc nadzieję, że ciąża jest tylko kwestią czasu.
Ja mam 36 lat i za sobą blisko 11 lat leczenia niepłodności, przechodziłam różne etapy, w tym także całkowitego braku zaufania do lekarzy, braku sił i wiary. Ostatecznie doszłam do wniosku, że poddać się to zawsze zdążę, a póki jest cień nadziei to warto walczyć.
Naprawdę pojedz do Białegostoku, masz już Creightona więc leczenie będzie dużo szybsze.
Ja wcześniej pisałam opinię o Naprocentrum i o tym, że ostatecznie pojechałam do prawdziwego naprotechnologa do Białegostoku i z całego serca również Ci radzę tam pojechać, bo warto. Ja nie jestem jeszcze w ciąży ale porównując moje obserwacje sprzed i po leczeniu w Białymstoku to jest to naprawdę cud - mam normalne, owulacyjne i to bez stymulacji cykle ok 30 dniowe, mam więc nadzieję, że ciąża jest tylko kwestią czasu.
Ja mam 36 lat i za sobą blisko 11 lat leczenia niepłodności, przechodziłam różne etapy, w tym także całkowitego braku zaufania do lekarzy, braku sił i wiary. Ostatecznie doszłam do wniosku, że poddać się to zawsze zdążę, a póki jest cień nadziei to warto walczyć.
Naprawdę pojedz do Białegostoku, masz już Creightona więc leczenie będzie dużo szybsze.
Przeczytałam opinie, nie byłam nigdy pacjentką dr A. Kicińskiej, gdyż sama jestem lekarzem, endokrynologiem.
Co do opinii pozytywnych - jako pacjent się nie wypowiem z oczywistych względów.
Co do podejmowania się przez dr A. Kicińską leczenia schorzeń endokrynologicznych, to mogę domniemywać, że jeśli ma ona okazję zająć się niedoczynnością tarczycy (ewentualnie nadczynnością), to nie są to na tyle skomplikowane schorzenia, by lekarz internista miałby sobie z nimi nie poradzić.... PO CO WIĘC TA DRAMATURGIA??, ma speckę czy nie ma, bez przesady... jeśli nie jest to szalejący Graves to sobie "porodzi"...
ja - nawet od lekarza rodzinnego oczekuję, że powinien sobie poradzić z takimi jednostkami, a do endokrynologa kierować bardziej skomplikowane przypadki... wielu rodzinnych sobie bez problemu radzi, Ci co sobie nie radzą, to mniej zorientowani lub "niechętni"...co też można zrozumieć jeśli się ma wiedzę, ilu pacjentów na godzinę pracy przypada w POZetach
Co do opinii negatywnych - jako pacjent się nie wypowiem..j.w., natomiast widzę, że wiele z tych negatywnie opiniujących jest bardzo dobrze zorientowanych medycznie, co z kolei przemawia za szeroko rozumianą konkurencją, tudzież przeciwników tej napro...
Czytający powinni zatem wziąć to pod uwagę.
Co do opinii pozytywnych - jako pacjent się nie wypowiem z oczywistych względów.
Co do podejmowania się przez dr A. Kicińską leczenia schorzeń endokrynologicznych, to mogę domniemywać, że jeśli ma ona okazję zająć się niedoczynnością tarczycy (ewentualnie nadczynnością), to nie są to na tyle skomplikowane schorzenia, by lekarz internista miałby sobie z nimi nie poradzić.... PO CO WIĘC TA DRAMATURGIA??, ma speckę czy nie ma, bez przesady... jeśli nie jest to szalejący Graves to sobie "porodzi"...
ja - nawet od lekarza rodzinnego oczekuję, że powinien sobie poradzić z takimi jednostkami, a do endokrynologa kierować bardziej skomplikowane przypadki... wielu rodzinnych sobie bez problemu radzi, Ci co sobie nie radzą, to mniej zorientowani lub "niechętni"...co też można zrozumieć jeśli się ma wiedzę, ilu pacjentów na godzinę pracy przypada w POZetach
Co do opinii negatywnych - jako pacjent się nie wypowiem..j.w., natomiast widzę, że wiele z tych negatywnie opiniujących jest bardzo dobrze zorientowanych medycznie, co z kolei przemawia za szeroko rozumianą konkurencją, tudzież przeciwników tej napro...
Czytający powinni zatem wziąć to pod uwagę.
W odpowiedzi na opinię powyżej - jeśli ktoś zmaga się z niepłodnością 5 czy 10 lat to jest to raczej skomplikowany przypadek i lekarz rodzinny niewiele może pomóc. Co innego sama niedoczynność tarczycy - to faktycznie przepisanie odpowiedniej dawki Euthyroxu myślę, że dla lekarza rodzinnego nie jest najmniejszym problemem i nie ma sensu biegać po najwyższej klasy specjalistach z niewielką niedoczynnością.
Nie mam żadnego interesu w pisaniu negatywnych opinii ale jako osoba zmagająca się z niepłodnością uważam, że mam obowiązek poinformowania innych par o tym jak wygląda leczenie u danego lekarza. W leczeniu niepłodności jest jeszcze jeden bardzo istotny czynnik - czas i wiek kobiety, nie możemy sobie pozwolić na kilkuletnie leczenie u kogoś kto nie do końca zmierza w dobrym kierunku (delikatnie mówiąc).
Niektóre opinie są wyraziste? - tak to fakt, ale leczenie niepłodności to duże obciążenie psychiczne i trudno zachować spokój i dystans wypowiadając się o swoim leczeniu zwłaszcza jeśli ma się złe doświadczenia. A nie trudno zdobyć choćby strzępy wiedzy medycznej jeśli od wielu lat szuka się przyczyny swojej niepłodności.
Nie mam żadnego interesu w pisaniu negatywnych opinii ale jako osoba zmagająca się z niepłodnością uważam, że mam obowiązek poinformowania innych par o tym jak wygląda leczenie u danego lekarza. W leczeniu niepłodności jest jeszcze jeden bardzo istotny czynnik - czas i wiek kobiety, nie możemy sobie pozwolić na kilkuletnie leczenie u kogoś kto nie do końca zmierza w dobrym kierunku (delikatnie mówiąc).
Niektóre opinie są wyraziste? - tak to fakt, ale leczenie niepłodności to duże obciążenie psychiczne i trudno zachować spokój i dystans wypowiadając się o swoim leczeniu zwłaszcza jeśli ma się złe doświadczenia. A nie trudno zdobyć choćby strzępy wiedzy medycznej jeśli od wielu lat szuka się przyczyny swojej niepłodności.
Naprotechnologia to metoda bardziej obciążająca farmakologicznie niż in vitro. Nie każdy organizm jest na tyle silny, żeby wytrzymać faszerowanie się kilkunastoma tabletkami dziennie (w tym antybiotykami i sterydami). Wiadomo, że taka kuracja bardzo negatywnie odbija się na zdrowiu! Poza tym Napro zabiera czas, którego często niepłodni już za dużo.nie mają! Ja na szczęście zrezygnowałam po roku (żałuję, że nie wcześniej), a zalecenia są, że trzeba tam się leczyć aż dwa lata!