Widok
Moje dziecko chodziło do państwowego na Fundamentowe. Dość nudne - brak wycieczek, Panie od angielskiego mówi tylko jak jest cisza (czy dzieci 4,5 czy 6 letnie bedą siedzieć jak myszy pod miotłą), zabawa na dworze to nawet w pochmurny dzień, jako urozmaicenie odwiedziny straży miejskiej i teatrzyku. Jedzenie natomiast super, nauczycielki zwłaszcza Pani Fela ☺. Ogólnie bardzo polecam to przedszkole mimo minusów ale one będą wszędzie w każdej placówce.
Mało powiedziane, pani dyrektor nie pozwala bawić się zabawkami nawet dzieciom które chodzą już do przedszkola. Zabawki to są ozdoby... dosłownie.
Przedszkole mogłoby być bardzo fajne, ale niestety całą atmosferę psuje pani dyrektor.
Mam wrażenie że bardziej od higieny i bezpieczeństwa dzieci, oraz ich dobrego samopoczucia w placówce, bardziej dyrektorce zależy na tym żeby wykładzina się nie pobrudzila.
Są domki dla lalek, ale nie ma lalek, są ulice do budowania, ale nie ma samochodów... Bo przecież samochodzik może zrobić dziury w wykładzinie.
Podejscie "szefowej" oceniam gorzej niż źle i szczerze radzę przemyśleć decyzję o zapisaniu tam swojego dziecka.
Przedszkole mogłoby być bardzo fajne, ale niestety całą atmosferę psuje pani dyrektor.
Mam wrażenie że bardziej od higieny i bezpieczeństwa dzieci, oraz ich dobrego samopoczucia w placówce, bardziej dyrektorce zależy na tym żeby wykładzina się nie pobrudzila.
Są domki dla lalek, ale nie ma lalek, są ulice do budowania, ale nie ma samochodów... Bo przecież samochodzik może zrobić dziury w wykładzinie.
Podejscie "szefowej" oceniam gorzej niż źle i szczerze radzę przemyśleć decyzję o zapisaniu tam swojego dziecka.
Zgadzam się z opinią. Swego czasu miałam tę "przyjemność" pracować w tym przedszkolu. Podejście pani dyrektor zarówno do dzieci jak i pań nauczycielek nie do pomyślenia. Warto się dobrze zastanowić zanim odda się tam dziecko. Niektórych mankamentów niestety rodzic nie jest w stanie dojrzeć nie będąc tam w środku na co dzień.
Nie zgodzę się z opinią. Pracowałam tam swego czasu. Nauczycieli traktuje się tam jak roboty. Nie ma mowy o pojęciu na zwolnienie w czasie choroby. Jesteś chora albo pracujesz i zarazasz dzieci albo dostajesz wypowiedzenie. W kwestii jedzenia które jest podawane dzieciom swego czasu też pozostawało to wiele do życzenia. Nauczyciel nie może się odezwać i zwrócić uwagi bo od razu staje krok od zwolnienia. Wcale tu nie jest najważniejsze dobro dzieci a pieniądze a pani dyrektor niestety bardzo dobrze potrafi grać