Widok
No to Wam powiem, że znam osobiście (i współcześnie) gościa, który poluje (kłusuje) na sarninę z dzidą. Technika łowów polega na tym, że tak długo goni sarnę, aż ją dogoni. Różnie to trwa, czasem do 4 godz. Łatwiej łapać bażanty.
A szczupaka faszeruje się w ten sposób, że nacina mu się skórę od góry, przez to nacięcie wyciąga kręgosłup i wnętrzności, faszeruje, zaszywa i zapieka.
W kuchni polskiej może też być lin (choć tu raczej bracia Madziarzy brylują), sum i karaś w śmietanie. Na przekąskę jadało się raki, a na północy śledzie pod każdą postacią. Używano też często owoców suszonych (śliwki, jabłka, gruszki) i przyprawowych (żurawina, jałowiec, brusznica).
Taka sobie zwykła kuchnia zbieracko-pasterska.
A szczupaka faszeruje się w ten sposób, że nacina mu się skórę od góry, przez to nacięcie wyciąga kręgosłup i wnętrzności, faszeruje, zaszywa i zapieka.
W kuchni polskiej może też być lin (choć tu raczej bracia Madziarzy brylują), sum i karaś w śmietanie. Na przekąskę jadało się raki, a na północy śledzie pod każdą postacią. Używano też często owoców suszonych (śliwki, jabłka, gruszki) i przyprawowych (żurawina, jałowiec, brusznica).
Taka sobie zwykła kuchnia zbieracko-pasterska.
W związku z tym, że bilans - jak mawiał Jan Kaczmarek - musi być na zero proponuję, aby jako przeciwwaga dla Pań biegających i (siłą rzeczy) spalających kalorie Pani V uroczyście je odzyskiwała poprzez utylizację wszelkiej maści batoników, lodów, ciasteczek, tudzież podobnych.
Ja i sfora - żadne z nas nie jada słodyczy - przeprowadzimy stosowną rewizję i konfiskatę na wejściu.
Ja i sfora - żadne z nas nie jada słodyczy - przeprowadzimy stosowną rewizję i konfiskatę na wejściu.
