Widok
W moim przypadku trwała około godziny. Pod pełną narkozą. Też długo zwlekałem z usunięciem przetoki przedusznej. Mogłem to zrobić już 15 lat temu kiedy moja twarz spuchła jak balon od zakażenia przetoki.
Dwa tygodnie temu miałem operację w szpitalu, w Rzeszowie. Drobna rana, dł około 2cm. Założono 4 szwy. Blizny brak. Przed zabiegiem oczywiście konieczna kuracja antybiotykiem w celu wysuszenia przetoki.
Dwa tygodnie temu miałem operację w szpitalu, w Rzeszowie. Drobna rana, dł około 2cm. Założono 4 szwy. Blizny brak. Przed zabiegiem oczywiście konieczna kuracja antybiotykiem w celu wysuszenia przetoki.
Ja przetokę mam po obu stronach. Prawa jest już po operacji Klinika Poznań u profesora Witolda Szyftera. Mogę powiedzieć tylko tyle że nie żałuję podjętej decyzji w końcu mam spokój z cieknącym płynem i swędząca przetoka. Teraz wybieram się na operację drugiej przetoki. Po operacji nie boli nic. Blizna jest tak maleńka że nie widoczna. Nie ma się co bać.
Mój mąż ma przetokę. Na początku nie wiedziałam co to jest, ale przy okazji podcinania mu włosów oparłam rękę w tym miejscu i pojawiła się ropa. Jako że nie cierpię brudu, a po powąchaniu doszłam do wniosku, że to jest po prostu ropa, co tydzień delikatnie naciskam palcem od końca (a zaczyna się jakieś 2 cm pod "wyjściem") i wciąż naciskając przesuwam palec aż do "wyjścia". Wychodzi po tygodniu jakieś 1,5 cm białej, dosyć zwartej ropy. Potem przemywam wacikiem ze spirytusem. Mąż twierdzi, że czuje, ale nie jest to ból, którego nie można by było wytrzymać (porównywalny z usuwaniem pryszcza). Co ciekawe, odkąd to robię, płyn przestał się sączyć (nie zdąży nabrać wystarczającego ciśnienia), co więcej ma znacznie mniej wyraźny zapach i się już nie paskudzi, co podobno wcześniej zdarzało się często. Skoro nie doszło do zakażenia np. w uchu, oznacza to, że u mojego męża przetoka jest na końcu zamknięta (potwierdzone empirycznie), więc marna szansa, żeby się spaprało. Ale gdybym wtedy wiedziała, co to jest, pewnie bym się bała, że może być otwarta i że wduszę to głębiej, powodując zapalenie np. ucha środkowego. Na szczęście podjęliśmy się oczyszczania i problem zniknął (inna sprawa, że mąż od razu mnie poinformował, że jako nastolatek wkładał tam czasami kolczyk, przez co podejrzewałam, że jest to kieszonka zamknięta). Pozdrawiam i życzę powodzenia z oczyszczaniem tego cholerstwa. Czy to ręcznie, czy hirurgicznie.
Szpital Olsztyn profesor Kukwa najlepszy laryngolog w Polsce!
Hej! Miałam przetokę przeduszną od urodzenia na lewym uchu. Rok temu w styczniu poddałam się zabiegowi i usunełam ja operacyjnie na Oddziale Chirurgii Plastycznej GUM. Po zabiegu nie ma żadnych powikłań, blizna jest praktycznie nie widoczna a moje dolegliwości, które takze opisujecie skończyły sie raz na zawsze. Nie warto zwlekać z zabiegiem, tylko trzeba udać się do dobrego specjalisty. Pozdrawiam.
Cześć Wam,
ja też mam przetokę przeduszną, a nawet 2, po lewej i po prawej.
Z tego co mi wiadomo, to ten śmierdzący płyn jest spowodowane bakteriami, które tam zalegają. Więc ważna jest higiena. Ja od czasu do czasu (raz może 2 razy do roku jeśli chodzi o lewą przetokę, a z prawą nie robiłem nic już ponad 10 lat) traktuję je wacikiem ze spirytusem lub innym płynem bakteriobójczym (kosmetycznym) i nie mam problemu.
Pzdrw
ja też mam przetokę przeduszną, a nawet 2, po lewej i po prawej.
Z tego co mi wiadomo, to ten śmierdzący płyn jest spowodowane bakteriami, które tam zalegają. Więc ważna jest higiena. Ja od czasu do czasu (raz może 2 razy do roku jeśli chodzi o lewą przetokę, a z prawą nie robiłem nic już ponad 10 lat) traktuję je wacikiem ze spirytusem lub innym płynem bakteriobójczym (kosmetycznym) i nie mam problemu.
Pzdrw
Witam. mam 15 lat i niestety też posiadam tą przetokę przeduszną. gdy byłam malutkim dzieckiem mama spytała lekarza, czy to jest coś szkodliwego, zagrazającego zdrowiu,o odpowiedział, ze nie i ze nie trzeba się tym zamartwiać. Ok. 2 lata temu zwrocilam uwage lezac na lozku ze cos dziwnie mi smierdzi i doszlam w koncu ze to ten płyn z ucha. Aktualnie, bardzo mnie drażni ta dziurka-płyn wyciekający o nieprzyjemnym zapachu. widzę, że dawno dodawałyscie te posty, czy któraś z was wie już jak temu zapobiec?:)
Tak, to akurat wiem. Jest to wada genetyczna, która jest niestety dziedziczna. Przetoka ta powstaje u płodu w momencie kiedy kształtują sie uszy. Normalnie taka przetoka zarasta. U nas nie zarosła co jest spowodowane wadliwym genem jaki dostaliśmy do któregoś z rodziców. W moim przypadku od strony ojca. Ojciec nie ma przetoki ale ma jego matka czyli moja babka. Wracając do tematu ja bym sie chciała tylko pozbyć tego płynu. Nic więcej. Myślisz że to możliwe? Zastanawiam sie skąd on sie bierze i dlaczego tak śmierdzi? Moze jakby sie znało przyczynę powstawania tego płyny,to może jest sposób (nie koniecznie chirurgiczny )na likwidacje tego. Juz myślałam żeby to płukać np solą fizjologiczną i zaklejać plastrem żeby nie dostawało sie powietrze i brud. Może to jest jakiś sposób?
Płyn o którym ty piszesz juz mam za sobą,teraz mam to co napisałam ci wyżej,czyli te ropnie które robią sie co jakis czas i sa bolące.
Ogólnie ja nie poddam sie operacji bo boje sie tych powikłan,w sensie porażenia nerwu twarzy.Nie wiem skąd takie rzeczy się biorą,usłyszałam od lekarza ze to wada wrodzona...
Ogólnie ja nie poddam sie operacji bo boje sie tych powikłan,w sensie porażenia nerwu twarzy.Nie wiem skąd takie rzeczy się biorą,usłyszałam od lekarza ze to wada wrodzona...