Widok
Stokrotko, a jaka to książka jak można wiedzieć? Bo i mi się przyda w końcu wrzucić na luz ;)
U mnie też wiele czynników składa się na problem zaciążenia, między innymi wycięty jajnik, zespół polistycznych jajników, nieregularne cykle itd.
Ale i tak bardzo cichutko wierzę, że kiedyś Nam się uda... ;) już w czwartek idę do lekarza, zobaczymy co mi powie :)
Ania81 - nie stresuj się, wszystko dobrze się na pewno ułoży :) będę 3mać kciuki, aby tak było ;)
U mnie też wiele czynników składa się na problem zaciążenia, między innymi wycięty jajnik, zespół polistycznych jajników, nieregularne cykle itd.
Ale i tak bardzo cichutko wierzę, że kiedyś Nam się uda... ;) już w czwartek idę do lekarza, zobaczymy co mi powie :)
Ania81 - nie stresuj się, wszystko dobrze się na pewno ułoży :) będę 3mać kciuki, aby tak było ;)
Ksiązą nosi tytul "Potem" autro Musso G.
jest to ksiazka o zyciu, przemijaniu..powiesc o smierci, o poslancach Bozych..dzieki tej ksiazce inaczej spojrzalam na swiat.. i wiara i ta ksiazka spowodowaly,ze zmieniam sie i ciagle nad soba pracuje by nie zatracic tych wartosci, ktore odkrylam w sobie,a ktore sa wazne w zyciu - bezinteresownosc stala, milosc do ludzi,zwierzat, wrazliwosc, poszanowanie kazdego dnia, dziekowanie za kazdy dzien, za deszcz i slonce i ciemne niebo i zielona trawe - moze to tak banalnie brzmi,ale dzieki tej ksiazce naprawde inaczej widze swiat..
nie udawalo sie nam..byla rozpacz,lzy,smutek,zal.. ale zmienilam nastawienie..- nie udaje? jeszcze nie ta pora, keidys sie uda..widocznie ten czas kiedy sie nam nie udaje ma nas czegos nauczyc..mnie nauczyl..pokory, cierpliwosci, cieszenia sie z malych rzeczy - w moim przypadku z pojawienia sie owulacji, ktorej wczesniej nie mialam..radowalam sie,ze cykl mi sie skrocil z 60 dni do 35..a ten co mial zakonczyc sie wg owu w okoliach 29 dnia sie nie skonczyl i trwa....:-))
nauczylam sie patrzec na moja rodzine i im mowic,ze sa dla mnie wazni.. bo przeciez roznie w zyciu bywa..moglabym nie powiedziec tego..nie zdazyc..
nauczylam sie modlitwy z Bogiem,ale nie takiej jak do tej pory - daj mi to a ja zrobie tamto..nie.. modlilam sie..niech sie stanie wola Twoja..wiem,ze wiesz co dla mnie dobre..ufam tobie..wiesz jak bardzo pragniemy ..pomoz nam..
byly lzy przy modlitwie niejednokrotnie..ale to nie byl juz zal,ze sie nam nie udaje.. to byla zarliwa modlitwa..
ja po takiej pielgrzymce, gdzie calkowicie zaufalam Bogu, nie zadalam, nie licytowalam sie i nie targowalam..po prostu modlilam sie.. wrocilam do domu wyciszona,spokojna..taka lekka..na drugi dzien pojawila sie @..skonczyla..byla piekna owu..a po niej 2 kreseczki..-uwazam,ze to cud:-)
ehh..no to sie rozpisalam..:-)ide sie kapac i spac..dobrej nocki Kolezanki:*
jest to ksiazka o zyciu, przemijaniu..powiesc o smierci, o poslancach Bozych..dzieki tej ksiazce inaczej spojrzalam na swiat.. i wiara i ta ksiazka spowodowaly,ze zmieniam sie i ciagle nad soba pracuje by nie zatracic tych wartosci, ktore odkrylam w sobie,a ktore sa wazne w zyciu - bezinteresownosc stala, milosc do ludzi,zwierzat, wrazliwosc, poszanowanie kazdego dnia, dziekowanie za kazdy dzien, za deszcz i slonce i ciemne niebo i zielona trawe - moze to tak banalnie brzmi,ale dzieki tej ksiazce naprawde inaczej widze swiat..
nie udawalo sie nam..byla rozpacz,lzy,smutek,zal.. ale zmienilam nastawienie..- nie udaje? jeszcze nie ta pora, keidys sie uda..widocznie ten czas kiedy sie nam nie udaje ma nas czegos nauczyc..mnie nauczyl..pokory, cierpliwosci, cieszenia sie z malych rzeczy - w moim przypadku z pojawienia sie owulacji, ktorej wczesniej nie mialam..radowalam sie,ze cykl mi sie skrocil z 60 dni do 35..a ten co mial zakonczyc sie wg owu w okoliach 29 dnia sie nie skonczyl i trwa....:-))
nauczylam sie patrzec na moja rodzine i im mowic,ze sa dla mnie wazni.. bo przeciez roznie w zyciu bywa..moglabym nie powiedziec tego..nie zdazyc..
nauczylam sie modlitwy z Bogiem,ale nie takiej jak do tej pory - daj mi to a ja zrobie tamto..nie.. modlilam sie..niech sie stanie wola Twoja..wiem,ze wiesz co dla mnie dobre..ufam tobie..wiesz jak bardzo pragniemy ..pomoz nam..
byly lzy przy modlitwie niejednokrotnie..ale to nie byl juz zal,ze sie nam nie udaje.. to byla zarliwa modlitwa..
ja po takiej pielgrzymce, gdzie calkowicie zaufalam Bogu, nie zadalam, nie licytowalam sie i nie targowalam..po prostu modlilam sie.. wrocilam do domu wyciszona,spokojna..taka lekka..na drugi dzien pojawila sie @..skonczyla..byla piekna owu..a po niej 2 kreseczki..-uwazam,ze to cud:-)
ehh..no to sie rozpisalam..:-)ide sie kapac i spac..dobrej nocki Kolezanki:*
Ania, tak się uśmiechnęłam jak przeczytałam twój post, bo najpierw był problem , żeby dzidziuś wszedł do brzuszka, a teraz jest problem żeby go wyciągnąć ;)
Wiem, że cała sytuacja jest stresująca, bo nie ma to jak mieć wszystko załatwione i iść spokojnie rodzić, ale myślę, że nawet jakbyś zaczęła rodzić wcześniej to nie dadzą ci zginąć. Nie możesz spróbować jeszcze na Klinicznej?
Wiem, że cała sytuacja jest stresująca, bo nie ma to jak mieć wszystko załatwione i iść spokojnie rodzić, ale myślę, że nawet jakbyś zaczęła rodzić wcześniej to nie dadzą ci zginąć. Nie możesz spróbować jeszcze na Klinicznej?
faktycznie brzmi to dość komicznie.. ale ja już zaczynam się trochę denerwować ledwo chodzę bo podwozie boli jak ch..era, a tu jeszcze trzeba się nalatać zeby coś załatwić.. wczorajszą wizytę w wojewódzkim zakończyłam 2 godzinnym bólem brzucha.. na szczęście przeszło.. w ogóle wczoraj był dla mnie kiepski dzień bo rok temu 9.10 straciłam moją drugą ciążę i może dlatego byłam ogólnie podłamana.. spróbuję się wepchać do mojego gina w sobotę między pacjentkami, choć pewnie i tak będę musiała wykupić wizytę, co mnie trochę wkurza.. ale tak już w tych klinikach prywatnych jest.. coż kasa najważniejsza nie jest.. na klinicznej może by takiego problemu nie było ale ja nie bardzo chce lezec po porodzie w sali do której każdy może wejść.. a że to okres jesienny to wolę uniknąć odwiedzin.. też musiałam ponarzekać:)
Kochane moje, i ja witam w nowym wątku :)
Jeszcze nie nadrobiłam zaległosci i nie jestem na bierząco, ale zaczełam czytac i...
Kasiu, nie wiem czy pomyliłas mnie z lenką czy tylko ona Ci mnie przypomniała :P
A mieszkanko, tak mamy od 10go sierpnia:) Malutkie, ale jest :) I mały moze smigac po ładnej podłodze:) Swoja droga zasuwa juz jak rakieta choc jeszcze nie raczkuje, tylko sie suwa, ale broi juz pięknie - czas zamontowac zabezpieczenia na szuflady itp.
A propo 15ty pazdziernika to Dzien Dziecka Utraconego i w związku z tym my z męzem wybieramy sie na cmentarz... :(((
Jeszcze nie nadrobiłam zaległosci i nie jestem na bierząco, ale zaczełam czytac i...
Kasiu, nie wiem czy pomyliłas mnie z lenką czy tylko ona Ci mnie przypomniała :P
A mieszkanko, tak mamy od 10go sierpnia:) Malutkie, ale jest :) I mały moze smigac po ładnej podłodze:) Swoja droga zasuwa juz jak rakieta choc jeszcze nie raczkuje, tylko sie suwa, ale broi juz pięknie - czas zamontowac zabezpieczenia na szuflady itp.
A propo 15ty pazdziernika to Dzien Dziecka Utraconego i w związku z tym my z męzem wybieramy sie na cmentarz... :(((
lena, tak o tobie myślałam:) Moja koleżanka teraz jest w Oslo i jej jakoś się udało wynająć pokój i tak sobie pomyślałam, że jakbyście nie mieli, a ona wynajmuje i ma dobrą opinię to może ona podpyta właścicieli czy o czymś nie wiedzą do wynajęcia. No, ale super, że macie :)
Ania, co do biadolenia to ci się nie dziwię, bo na tym etapie ciąży też wolałabym mieć poukładane, a nie zastanawiać się czy zdążę się umówić na cesarkę. Pomyśl, że najdalej za miesiąc szkrabek będzie z wami i niech tam myśl wynagrodzi ci wszystko. Co do lekarza to jak on weźmie za to 150 zł to niestety moim zdaniem nie zrobi fajnie ( mówiąc delikatnie).
Ania, co do biadolenia to ci się nie dziwię, bo na tym etapie ciąży też wolałabym mieć poukładane, a nie zastanawiać się czy zdążę się umówić na cesarkę. Pomyśl, że najdalej za miesiąc szkrabek będzie z wami i niech tam myśl wynagrodzi ci wszystko. Co do lekarza to jak on weźmie za to 150 zł to niestety moim zdaniem nie zrobi fajnie ( mówiąc delikatnie).
hey Dziewczyny..
ale mialam paskudny sen - snilo mi sie,ze bylam u gin i powiedziala,ze widzi dwa zaroki, ale sie nie rozwijaja i nie maja serduszek:((
jak sie obudzilam to sie poryczalam..ostatnio czesto rycze..
ten tydzien to chyba najdluzszy tydzien w moim zyciu...zeby juz byl pn i moglabym pojsc do gin...ide dzisiaj zbadac progestern i tsh..
milego dnia:*
ale mialam paskudny sen - snilo mi sie,ze bylam u gin i powiedziala,ze widzi dwa zaroki, ale sie nie rozwijaja i nie maja serduszek:((
jak sie obudzilam to sie poryczalam..ostatnio czesto rycze..
ten tydzien to chyba najdluzszy tydzien w moim zyciu...zeby juz byl pn i moglabym pojsc do gin...ide dzisiaj zbadac progestern i tsh..
milego dnia:*
Dziewczyny, 3majcie za mnie dzisiaj kciuki :) w końcu idę do lekarza, pogadać o swojej sytuacji i powiedzieć, że staramy się już o fasolkę (namawiałam mnie do tego od kilkunastu lat), jestem ciekawa co powie :) i czy zleci jakieś dodatkowe badania :)
Stokrotko, jak już ktoś pisał - sny często są w rzeczywistości odwrotnością, tak więc nie zdziwi mnie jak będziesz miała dwa małe serduszka ;)
Stokrotko, jak już ktoś pisał - sny często są w rzeczywistości odwrotnością, tak więc nie zdziwi mnie jak będziesz miała dwa małe serduszka ;)
oj bede trzymala kciuki Olesia za Was..
dziewczyny dziękuje za mile slowa..jakby byly dwa to tez dobrze...ale bijace i calusie zdrowusie.. kurcze jak ja chce juz poniedzialek..dluzy mi sie niemilosiernie ten tydzien..
zrobilam sobie dzisiaj badanie na przeciwciala rozyczkowe, choc znalazlam w ksiazeczce wpis,ze w 1998 bylam szczepiona..to wole byc pewna..ze wszystko ok,a nie ze jak ktos dostanie jakas wysypke ja bede sie stresowala,ze to rozyczka..
dziewczyny dziękuje za mile slowa..jakby byly dwa to tez dobrze...ale bijace i calusie zdrowusie.. kurcze jak ja chce juz poniedzialek..dluzy mi sie niemilosiernie ten tydzien..
zrobilam sobie dzisiaj badanie na przeciwciala rozyczkowe, choc znalazlam w ksiazeczce wpis,ze w 1998 bylam szczepiona..to wole byc pewna..ze wszystko ok,a nie ze jak ktos dostanie jakas wysypke ja bede sie stresowala,ze to rozyczka..
wiem wiem.. ale mam nadzieje,ze mi powie,ze jest zarodek..ze wszystko ok..bo wlasciwie to ja procz nocnego siusiania, leciutkiego pobolewania brzucha i to raczej popoludniami/wieczoami i wiekszego apeytu zwlaszcza rano zadnych dolegliwosci ciazowych nie mam..i boje sie,ze cos nie tak z tego powodu... choc to dopiero poczatek i wszystko przede mna niby.. chcialabym byc uspokojona:-)
Dam znać jak mi poszło w sobotę..
Jutro jadę do siostry i maluszka, bo szwagra nie będzie cały dzień i prosił, żebym przyjechała oby siostra nie była sama.. mam nadzieję, że będę w stanie jej jeszcze coś pomóc..
Stokrotko będzie dobrze, zobaczysz, beta ładnie rośnie więc ciąża musi się dobrze rozwijać.. pamiętam jak ja zaszłam w tą ciążę też się martwiłam i latałam do lekarza co tydzień sprawdzać czy jest pęcherzyk, czy zarodek i serduszko.. i czas leciał tak wolno..a teraz to nie wiem kiedy to minęło... teraz już będziesz się martwić całe życie o maleństwo:)
też liczę w wątku na bliźnięta, ale mam przeczucie, że u Ciebie jest jedno piękne zdrowe serduszko..ale będę bardzo zadowolona jeśli się pomylę i będą 2:)
Jutro jadę do siostry i maluszka, bo szwagra nie będzie cały dzień i prosił, żebym przyjechała oby siostra nie była sama.. mam nadzieję, że będę w stanie jej jeszcze coś pomóc..
Stokrotko będzie dobrze, zobaczysz, beta ładnie rośnie więc ciąża musi się dobrze rozwijać.. pamiętam jak ja zaszłam w tą ciążę też się martwiłam i latałam do lekarza co tydzień sprawdzać czy jest pęcherzyk, czy zarodek i serduszko.. i czas leciał tak wolno..a teraz to nie wiem kiedy to minęło... teraz już będziesz się martwić całe życie o maleństwo:)
też liczę w wątku na bliźnięta, ale mam przeczucie, że u Ciebie jest jedno piękne zdrowe serduszko..ale będę bardzo zadowolona jeśli się pomylę i będą 2:)
Hejka
no my się szykujemy do roczku:)
teraz się przeprowadzalismy więc ogólnie masakra była, ale daliśmy radę i mieszkamy sami, bo wcześniej ze znajomymi
mała sama już stoi, ale jak się skapnie to od razu siada:)
coraz więcej gada, jest małym złośnikiem, ale kochanym:)
sny dziwne, koszmarne to normalka w ciąży, a płacz heheh też i to z byle powodu :)))
no my się szykujemy do roczku:)
teraz się przeprowadzalismy więc ogólnie masakra była, ale daliśmy radę i mieszkamy sami, bo wcześniej ze znajomymi
mała sama już stoi, ale jak się skapnie to od razu siada:)
coraz więcej gada, jest małym złośnikiem, ale kochanym:)
sny dziwne, koszmarne to normalka w ciąży, a płacz heheh też i to z byle powodu :)))