Widok

Re: Mamusie majowo-czerwcowe 2014 *6*

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Hej dziewczyny, zalozylam kolejną czesc wątku pod tytułem mamusie majowo- czerwcowe, bo tamten byl juz byl dłuuuuugi
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
No to lepiej niech zostanie córcia niż synek z małym ptaszkiem :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja z kolei wcinam rybki. Prawie codziennie. Przed ciążą aż tak często nie jadłam :) No i podobnie jak w poprzedniej nie ciągnie mnie do słodyczy i na owoce niebardzo mogę patrzyć. A chipsy itp. są dla mnie teraz strasznie słone.

Ja już chciałabym poznać płeć. U mnie już 18/19 tydzień i ciągle nie wiem. Poprzednio już przy badaniu przezierności lekarz powiedział, że będzie chłopak
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my celowaliśmy na chłopaka i się udało :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja mam wieczną ochotę na sok pomarańczowy. ogólnie pikantne rzeczy mi leżą bardziej, chociaż wczesniej uwielbiałam słodycze, ale zdarzają się taki dni jak ostatnio, że marzyły mi się gofry do tego stopnia, że wysłałam męża do sklepu po "skladniki" na gofry (numer jeden na liście zakupów to była gofrownica :P)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a znasz już płeć??
jak ostre to mówią, że na chłopaka :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oj tam, ja tez wole potrawy nieco bardziej ostrzejsze, slodko- kwasne itp a mam miec dziewczynke:) przy synu lubilam potrawy typu jajka w majonezie bez soli, oi oczywiscie slodyczami nie gardzilam nigdy:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Temat jedzenia to coś dla mnie:) Ja też litrami piję sok pomarańczowy ;), ile kg pomarańczy zjadałam już od początku ciąży nie jestem w stanie zliczyć :) Poza tym oczywiście śledzie :), ostatnio jajka sadzone z maślanką i ziemniakami :) heh.

Przed ciążą jadłam czekoladę tonami, a teraz po 2 kostkach strasznie mnie mdli.

Kto wie czy nie spotkamy się na poródwce :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja lubię pomarańcze a soku nie cierpię :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Teraz to mi nieco przeszło ale jeszcze całkiem niedawno to potrafiłam tabliczke czekolady wciągnąć na raz. Strasznie dużo słodyczy pochłaniałam. Teraz mi troche przeszło ale nadal nie widze nic złego w zagryzieniu czekolady ogórkiem kiszonym ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
siema wszystkim WOŚPowo :D

co do porodów to ja Młodego zdecydowałam się rodzić na Zaspie. Miałam duże rozterki gdzie rodzić, bo też (jak chyba każda babeczka) bałam się porodu, bólu i wszystkiego co z tym związane, więc bardzo mocno rozmyślałam nad Kliniczną. Ostatecznie wybrałam Zaspę, gdyż tam mają najlepszy OIOM dla noworodków (tak na w razie czego) i stwierdziłam, że ból jest tylko bólem, że wszystko jest do przeżycia, że nie ja pierwsza i nie ostatnia i stwierdziłam, że zdrowie i życie synka jest dużo ważniejsze niż mój komfort podczas porodu (chodzi o znieczulenie). Ostatecznie skończyło się cesarką, zatem tak czy owak nie żałuję wyboru. Teraz też na 95% pojadę na Zaspę tym bardziej, że podają teraz gaz rozweselający, który ponoć pomaga :)

a co do jedzenia to słodkie, słodkie i jeszcze raz słodkie :/ zatem kilogramów na pewno przybędzie :(
no i teraz smaka na lody mi zrobiłyście :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja tez lubie mandarynki i pomarancze, a do niedawna mialam " fazę" na pomelo, teraz tez mam ochote, z checia bym kupila, ale jak widze skad pochodza- chiny, wietnam to mi sie troszke odechciewa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
kto to napisał o tym arbuzie? aaaaaaaa :-)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
devil ja też drugą córcię rodziłam na Zaspie właśnie z tego powodu. Wiedziałam, że w razie czego mała będzie szybko pod fachową opieką. Teraz nie chcę, ze względu na to jak cały poród od godziny 10 rano do godziny 22.50 wyglądał. Nie będę już opisywać bo to nie chce nikogo straszyć. Na pewno jest wiele kobiet które są zadowolone.

Mam nadzieję, że nie trafisz na położną która odbierała mi poród. Na ulicy bym kobietę udusiła :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
o arbuzie jaaa i co najlepsze sama sobie zrobiłam na niego smaka !!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hahha, ja w ostateczności pochłonę loda:)

ja tez mam traume związana z pierwszym porodem i dlatego zbieram na Swissmed, choć nie wiem czy się uda....bo tam od 36 tc dopiero na kwalifikacje przyjmują
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no i poród 6000 masakra
zastanawialiśmy się nad tym ale tak strasznie żal tych pieniędzy. Ostatecznie będzie kliniczna. Jeśli się uda z doula to będę przeszczęśliwa i myślę, że będę się czuła dużo dużo bezpieczniej
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no masakra! zgadza się, ale tylko ta myśl jakoś mnie trzyma...
4 lata temu, byłam pierwsza która nazywała to stratą kasy- serio....śmiałam się ze lepiej na wakacje jechać....jednak doświadczenia zmieniają punkt widzenia:p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja mam dwa porody za sobą i doświadczenie niestety również po jednym złe. Mimo wszystko 6000 powodują, że decyduję się na kliniczną :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
może dlatego że po jednym masz pozytywne wspomnienia:)

i teraz ten arbuz za mna chodzi....no...:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
heh być może dlatego, że faktycznie nie wspominam porodu aż tak źle. I chociaż mam generalnie bardzo wysoki próg bólu to masażu szyjki nie życzę wrogowi :( mój mąż ten poród wspomina chyba gorzej niż ja :P chociaż mi 4 godziny w ogóle wymazały się z życia (nie pamiętam kompletnie nic z tego czasu)
z resztą nie istotne ;) 6 tyś to jest dla mnie na tyle wysoka kwota, że szkoda mi by było jej dla lepszego komfortu. a że więcej dzieci nie planujemy (przynajmniej na razie) to nawet jeśli będzie to trudne przeżycie i nie będę chciała więcej rodzić to już cel osiągnięty :)

ja sobie za to nie wyobrażam innej sytuacji. jeśli podczas porodu dojdzie do komplikacji i trzeba będzie ratować dzieciaczka to w Swissie jest tak, że dziecko przewożą na Zaspę (lub ewentualnie kliniczną) a matka zostaje u nich. Nie wyobrażam sobie tej doby czy dwóch niepewności co się dzieje z moim dzieckiem :( No chyba że teraz to się zmieniło, ale jeszcze w 2011 tak było. dobra ale miało nie być o smutach zatem odsuwamy negatywne myśli ;)

i przez was musiałam pomarańcza zjeść :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Wasze pomysły na szybki obiad :) (106 odpowiedzi)

jak w temacie, poratujcie

Gdzie kupię okulary przeciwsłoneczne (43 odpowiedzi)

Czy ktoś może polecić mi sklep z dobrymi okularami przeciwsłonecznymi? Nie mają to być okulary...

Jakie zabawki edukacyjne polecacie? (34 odpowiedzi)

Chcę kupić jakieś zabaweczki Amelce ale nie mogę się zdecydować co jej kupić, za dużo tego...

do góry