Widok
Ja z kolei wcinam rybki. Prawie codziennie. Przed ciążą aż tak często nie jadłam :) No i podobnie jak w poprzedniej nie ciągnie mnie do słodyczy i na owoce niebardzo mogę patrzyć. A chipsy itp. są dla mnie teraz strasznie słone.
Ja już chciałabym poznać płeć. U mnie już 18/19 tydzień i ciągle nie wiem. Poprzednio już przy badaniu przezierności lekarz powiedział, że będzie chłopak
Ja już chciałabym poznać płeć. U mnie już 18/19 tydzień i ciągle nie wiem. Poprzednio już przy badaniu przezierności lekarz powiedział, że będzie chłopak
ja mam wieczną ochotę na sok pomarańczowy. ogólnie pikantne rzeczy mi leżą bardziej, chociaż wczesniej uwielbiałam słodycze, ale zdarzają się taki dni jak ostatnio, że marzyły mi się gofry do tego stopnia, że wysłałam męża do sklepu po "skladniki" na gofry (numer jeden na liście zakupów to była gofrownica :P)
Temat jedzenia to coś dla mnie:) Ja też litrami piję sok pomarańczowy ;), ile kg pomarańczy zjadałam już od początku ciąży nie jestem w stanie zliczyć :) Poza tym oczywiście śledzie :), ostatnio jajka sadzone z maślanką i ziemniakami :) heh.
Przed ciążą jadłam czekoladę tonami, a teraz po 2 kostkach strasznie mnie mdli.
Kto wie czy nie spotkamy się na poródwce :)
Przed ciążą jadłam czekoladę tonami, a teraz po 2 kostkach strasznie mnie mdli.
Kto wie czy nie spotkamy się na poródwce :)
siema wszystkim WOŚPowo :D
co do porodów to ja Młodego zdecydowałam się rodzić na Zaspie. Miałam duże rozterki gdzie rodzić, bo też (jak chyba każda babeczka) bałam się porodu, bólu i wszystkiego co z tym związane, więc bardzo mocno rozmyślałam nad Kliniczną. Ostatecznie wybrałam Zaspę, gdyż tam mają najlepszy OIOM dla noworodków (tak na w razie czego) i stwierdziłam, że ból jest tylko bólem, że wszystko jest do przeżycia, że nie ja pierwsza i nie ostatnia i stwierdziłam, że zdrowie i życie synka jest dużo ważniejsze niż mój komfort podczas porodu (chodzi o znieczulenie). Ostatecznie skończyło się cesarką, zatem tak czy owak nie żałuję wyboru. Teraz też na 95% pojadę na Zaspę tym bardziej, że podają teraz gaz rozweselający, który ponoć pomaga :)
a co do jedzenia to słodkie, słodkie i jeszcze raz słodkie :/ zatem kilogramów na pewno przybędzie :(
no i teraz smaka na lody mi zrobiłyście :D
co do porodów to ja Młodego zdecydowałam się rodzić na Zaspie. Miałam duże rozterki gdzie rodzić, bo też (jak chyba każda babeczka) bałam się porodu, bólu i wszystkiego co z tym związane, więc bardzo mocno rozmyślałam nad Kliniczną. Ostatecznie wybrałam Zaspę, gdyż tam mają najlepszy OIOM dla noworodków (tak na w razie czego) i stwierdziłam, że ból jest tylko bólem, że wszystko jest do przeżycia, że nie ja pierwsza i nie ostatnia i stwierdziłam, że zdrowie i życie synka jest dużo ważniejsze niż mój komfort podczas porodu (chodzi o znieczulenie). Ostatecznie skończyło się cesarką, zatem tak czy owak nie żałuję wyboru. Teraz też na 95% pojadę na Zaspę tym bardziej, że podają teraz gaz rozweselający, który ponoć pomaga :)
a co do jedzenia to słodkie, słodkie i jeszcze raz słodkie :/ zatem kilogramów na pewno przybędzie :(
no i teraz smaka na lody mi zrobiłyście :D
devil ja też drugą córcię rodziłam na Zaspie właśnie z tego powodu. Wiedziałam, że w razie czego mała będzie szybko pod fachową opieką. Teraz nie chcę, ze względu na to jak cały poród od godziny 10 rano do godziny 22.50 wyglądał. Nie będę już opisywać bo to nie chce nikogo straszyć. Na pewno jest wiele kobiet które są zadowolone.
Mam nadzieję, że nie trafisz na położną która odbierała mi poród. Na ulicy bym kobietę udusiła :)
Mam nadzieję, że nie trafisz na położną która odbierała mi poród. Na ulicy bym kobietę udusiła :)
heh być może dlatego, że faktycznie nie wspominam porodu aż tak źle. I chociaż mam generalnie bardzo wysoki próg bólu to masażu szyjki nie życzę wrogowi :( mój mąż ten poród wspomina chyba gorzej niż ja :P chociaż mi 4 godziny w ogóle wymazały się z życia (nie pamiętam kompletnie nic z tego czasu)
z resztą nie istotne ;) 6 tyś to jest dla mnie na tyle wysoka kwota, że szkoda mi by było jej dla lepszego komfortu. a że więcej dzieci nie planujemy (przynajmniej na razie) to nawet jeśli będzie to trudne przeżycie i nie będę chciała więcej rodzić to już cel osiągnięty :)
ja sobie za to nie wyobrażam innej sytuacji. jeśli podczas porodu dojdzie do komplikacji i trzeba będzie ratować dzieciaczka to w Swissie jest tak, że dziecko przewożą na Zaspę (lub ewentualnie kliniczną) a matka zostaje u nich. Nie wyobrażam sobie tej doby czy dwóch niepewności co się dzieje z moim dzieckiem :( No chyba że teraz to się zmieniło, ale jeszcze w 2011 tak było. dobra ale miało nie być o smutach zatem odsuwamy negatywne myśli ;)
i przez was musiałam pomarańcza zjeść :P
z resztą nie istotne ;) 6 tyś to jest dla mnie na tyle wysoka kwota, że szkoda mi by było jej dla lepszego komfortu. a że więcej dzieci nie planujemy (przynajmniej na razie) to nawet jeśli będzie to trudne przeżycie i nie będę chciała więcej rodzić to już cel osiągnięty :)
ja sobie za to nie wyobrażam innej sytuacji. jeśli podczas porodu dojdzie do komplikacji i trzeba będzie ratować dzieciaczka to w Swissie jest tak, że dziecko przewożą na Zaspę (lub ewentualnie kliniczną) a matka zostaje u nich. Nie wyobrażam sobie tej doby czy dwóch niepewności co się dzieje z moim dzieckiem :( No chyba że teraz to się zmieniło, ale jeszcze w 2011 tak było. dobra ale miało nie być o smutach zatem odsuwamy negatywne myśli ;)
i przez was musiałam pomarańcza zjeść :P