Widok
Powierzchowne, typowo internetowe podejście do religii.
Religia w prehistorii uruchomiła procesy kulturotwórcze - proszę przeczytać Stary Testament, od deski do deski, to będziemy mogli podyskutować.
Potem, chrześcijaństwo stało się kokonem, który umożliwił rozwój nauki (zakony i uniwersytety).
W końcu religia stała się kwestią osobistej wiary a tym samym kotwicą utrzymującą cywilizację na powierzchni. Każda róba odcięcia kotwicy skończy się jak w nazizmie i komunizmie, to chyba oczywiste.
Czyjeś osobiste wynurzenia na temat aspektów religii są nieistotne.
Religia w prehistorii uruchomiła procesy kulturotwórcze - proszę przeczytać Stary Testament, od deski do deski, to będziemy mogli podyskutować.
Potem, chrześcijaństwo stało się kokonem, który umożliwił rozwój nauki (zakony i uniwersytety).
W końcu religia stała się kwestią osobistej wiary a tym samym kotwicą utrzymującą cywilizację na powierzchni. Każda róba odcięcia kotwicy skończy się jak w nazizmie i komunizmie, to chyba oczywiste.
Czyjeś osobiste wynurzenia na temat aspektów religii są nieistotne.
Religii proszę do tego nie mieszać, bo to zupełnie inna kwestia. Tumanieniem ludzi zajmują się spece od marketingu, tego Pan nie zauważył ? Nastąpiła specjalizacja, po okresie komunistycznego amatorstwa i masowej eksterminacji wynaleziono nowe, bardziej efektywne, bo przyjemne środki, np. w postaci czipowania lemingów.
>Nie mam nic do ukrycia.
Wiesz, tu nie chodzi o coś do ukrycia, tylko o poszanowanie czyjejś prywatności, godności i wolności. Nawet w najbliższym związku, te rzeczy powinny być zachowane, aby był on zdrowy.
Im krócej sie kogoś trzyma, z tzw miłości, tym większe prawdopodobieństwo, że ten ktoś ucieknie.
>"Ale każda matka kocha swoje dzieci"
Na pewno, ale nic to nie pomoże ;p
Wiesz, tu nie chodzi o coś do ukrycia, tylko o poszanowanie czyjejś prywatności, godności i wolności. Nawet w najbliższym związku, te rzeczy powinny być zachowane, aby był on zdrowy.
Im krócej sie kogoś trzyma, z tzw miłości, tym większe prawdopodobieństwo, że ten ktoś ucieknie.
>"Ale każda matka kocha swoje dzieci"
Na pewno, ale nic to nie pomoże ;p
Jak dla mnie, to dowód, że ktoś nie dostrzega toksyczności swojego związku.
Zdaje mu się, że ta osoba kocha, że w każdym związku są lepsze i gorsze dni, że to jej wina, że... jak ktoś chce, to zawsze znajdzie powód.
A chce, bo nie widzi.
Gdy widzi to zaczyna myśleć, jak zakończyć związek...
Nie zawsze się to udaje, bo brakuje odwagi, ale jest nadzieja - jak pisałem.
Zdaje mu się, że ta osoba kocha, że w każdym związku są lepsze i gorsze dni, że to jej wina, że... jak ktoś chce, to zawsze znajdzie powód.
A chce, bo nie widzi.
Gdy widzi to zaczyna myśleć, jak zakończyć związek...
Nie zawsze się to udaje, bo brakuje odwagi, ale jest nadzieja - jak pisałem.
:))
Owszem, masz dużo racji, ale tylko w przypadku jak obu rozmówców darzy się szacunkiem, w przeciwnym przypadku doprowadza to do konflików, które są nierozwiązywalne, bo każdy jest inny i każdy ma prawo do inności.
>Toksycznych związków się nie naprawia.
Taaa, niestety to czysta teoria, którą bardzo trudno wcielić w życie. Zauważ, jak często nie da się zostawić osoby, która wywołuje toksyczny wpływ na partnera. Czy to wynika z braku pewności siebie, czy ze zbyt dużej odpowiedzialności, nie wiem, ale jest to sztuka sama w sobie. Zawsze jak słyszę o takich przypadkach, jestem pełna podziwu dla tej osoby, że ma odwagę walczyć z tym co życie jej przyniosło.
Owszem, masz dużo racji, ale tylko w przypadku jak obu rozmówców darzy się szacunkiem, w przeciwnym przypadku doprowadza to do konflików, które są nierozwiązywalne, bo każdy jest inny i każdy ma prawo do inności.
>Toksycznych związków się nie naprawia.
Taaa, niestety to czysta teoria, którą bardzo trudno wcielić w życie. Zauważ, jak często nie da się zostawić osoby, która wywołuje toksyczny wpływ na partnera. Czy to wynika z braku pewności siebie, czy ze zbyt dużej odpowiedzialności, nie wiem, ale jest to sztuka sama w sobie. Zawsze jak słyszę o takich przypadkach, jestem pełna podziwu dla tej osoby, że ma odwagę walczyć z tym co życie jej przyniosło.
>I co ma niby wyniknąć z takiej dyskusji?
Wiedza, także o innych.
To także wiedza o sobie samym.
To rozwój, świadomość...
To mniej błędów i więcej dobra.
>Jaka nadzieja? Na co? Aby coś naprawić potrzeba dwojga. Jednostka może jedynie podjąć decyzje o rozstaniu.
Dokładnie.
Toksycznych związków się nie naprawia.
Wiedza, także o innych.
To także wiedza o sobie samym.
To rozwój, świadomość...
To mniej błędów i więcej dobra.
>Jaka nadzieja? Na co? Aby coś naprawić potrzeba dwojga. Jednostka może jedynie podjąć decyzje o rozstaniu.
Dokładnie.
Toksycznych związków się nie naprawia.
>Oczywiście, że się dyskutuje:)
I co ma niby wyniknąć z takiej dyskusji?
>Ty zaczęłaś:p
Nic nie zaczynałam...i nie zamierzam, nie lubię rozmawiać o polityce na forach...
>Jak choć jedna wie, to jest jakaś nadzieja.
Jaka nadzieja? Na co? Aby coś naprawić potrzeba dwojga. Jednostka może jedynie podjąć decyzje o rozstaniu.
>Ostatnio był to optymizm - co aż zakuło me serce;)
Niemożliwe...ale z radości, prawda? Ze ktoś to zauważył ;p
I co ma niby wyniknąć z takiej dyskusji?
>Ty zaczęłaś:p
Nic nie zaczynałam...i nie zamierzam, nie lubię rozmawiać o polityce na forach...
>Jak choć jedna wie, to jest jakaś nadzieja.
Jaka nadzieja? Na co? Aby coś naprawić potrzeba dwojga. Jednostka może jedynie podjąć decyzje o rozstaniu.
>Ostatnio był to optymizm - co aż zakuło me serce;)
Niemożliwe...ale z radości, prawda? Ze ktoś to zauważył ;p
>Tak a o gustach się nie dyskutuje :)
Oczywiście, że się dyskutuje:)
>Który komunizm? Teoria, czy to co mieliśmy przyjemność doświadczyć?
Teoria rzecz jasna. Choć pewnie samo słowo.
U nas nie było komunizmu:)
A na świecie? Cóż, jacy ludzie, takie wykonanie.
Podobnie jak z demokracją i każdym innym systemem, jaki zdołamy wymyślić.
>Obawiam się, że możesz otworzyć puszkę pandory tym stwierdzeniem.
Ty zaczęłaś:p
>Ja myślę, że to czuje tylko jedna strona.
Jak choć jedna wie, to jest jakaś nadzieja.
>No właśnie, i teraz co mam Ci zarzucić? ;)
Z pewnością coś znajdziesz.
Ostatnio był to optymizm - co aż zakuło me serce;)
Oczywiście, że się dyskutuje:)
>Który komunizm? Teoria, czy to co mieliśmy przyjemność doświadczyć?
Teoria rzecz jasna. Choć pewnie samo słowo.
U nas nie było komunizmu:)
A na świecie? Cóż, jacy ludzie, takie wykonanie.
Podobnie jak z demokracją i każdym innym systemem, jaki zdołamy wymyślić.
>Obawiam się, że możesz otworzyć puszkę pandory tym stwierdzeniem.
Ty zaczęłaś:p
>Ja myślę, że to czuje tylko jedna strona.
Jak choć jedna wie, to jest jakaś nadzieja.
>No właśnie, i teraz co mam Ci zarzucić? ;)
Z pewnością coś znajdziesz.
Ostatnio był to optymizm - co aż zakuło me serce;)
>Często może to być tylko czyjś gust.
Tak a o gustach się nie dyskutuje :) Tak jak o religii na forach...
>Komunizm, to "nie taki diabeł straszny, jak go malują";)
Który komunizm? Teoria, czy to co mieliśmy przyjemność doświadczyć?
Obawiam się, że możesz otworzyć puszkę pandory tym stwierdzeniem.
>Zwykle toksyczne związki krzywdzą obie strony.
A myślisz, że w każdym toksycznym związku obie strony zdają sobie sprawę z tego, że jest to taki związek? Ja myślę, że to czuje tylko jedna strona.
>Niepotrzebna?
Bez tego zarzuciłabyś mi uogólnienia i te gorsze rzeczy z listy;)
No właśnie, i teraz co mam Ci zarzucić? ;)
Tak a o gustach się nie dyskutuje :) Tak jak o religii na forach...
>Komunizm, to "nie taki diabeł straszny, jak go malują";)
Który komunizm? Teoria, czy to co mieliśmy przyjemność doświadczyć?
Obawiam się, że możesz otworzyć puszkę pandory tym stwierdzeniem.
>Zwykle toksyczne związki krzywdzą obie strony.
A myślisz, że w każdym toksycznym związku obie strony zdają sobie sprawę z tego, że jest to taki związek? Ja myślę, że to czuje tylko jedna strona.
>Niepotrzebna?
Bez tego zarzuciłabyś mi uogólnienia i te gorsze rzeczy z listy;)
No właśnie, i teraz co mam Ci zarzucić? ;)
>nie każda prawda jest pożądana.
Nie każdy "prawda" jest prawdą - obiektywnie rzecz biorąc.
Często może to być tylko czyjś gust.
To co nie podoba się jednemu, może być cudem dla innego.
>Rzuciłeś hasło jak w komunizmie. Każdy to wie ale, to nie jest takie łatwe.
Oczywiście, że nie jest, ale miłe kłamstwo nigdy nie pomaga.
Lepsza prawda jako bodziec do zachęty.
Komunizm, to "nie taki diabeł straszny, jak go malują";)
>Dlaczego osoby o niskim poczuciu wartości, tak często ulegają wpływom?
Bo przez to niskie poczucie, są gotowi zaakceptować więcej, aby ktoś im dał coś na kształt miłości.
>I oni nie są egoistami, nie krzywdzą innych.
Mogą być egoistami. Czy nie krzywdzą?
Zwykle toksyczne związki krzywdzą obie strony.
>To taka niepotrzebna asekuracja ;)
Niepotrzebna?
Bez tego zarzuciłabyś mi uogólnienia i te gorsze rzeczy z listy;)
Nie każdy "prawda" jest prawdą - obiektywnie rzecz biorąc.
Często może to być tylko czyjś gust.
To co nie podoba się jednemu, może być cudem dla innego.
>Rzuciłeś hasło jak w komunizmie. Każdy to wie ale, to nie jest takie łatwe.
Oczywiście, że nie jest, ale miłe kłamstwo nigdy nie pomaga.
Lepsza prawda jako bodziec do zachęty.
Komunizm, to "nie taki diabeł straszny, jak go malują";)
>Dlaczego osoby o niskim poczuciu wartości, tak często ulegają wpływom?
Bo przez to niskie poczucie, są gotowi zaakceptować więcej, aby ktoś im dał coś na kształt miłości.
>I oni nie są egoistami, nie krzywdzą innych.
Mogą być egoistami. Czy nie krzywdzą?
Zwykle toksyczne związki krzywdzą obie strony.
>To taka niepotrzebna asekuracja ;)
Niepotrzebna?
Bez tego zarzuciłabyś mi uogólnienia i te gorsze rzeczy z listy;)