Widok

Religijność a przestępczość

Jakiś czas temu zamieściłem tu wątek poświęconu wpływowi religijności na stan zdrowia, teraz z koleichciałbym przytoczyć fakty na temat związku mędzy religijnością a przestępczością.
Wiadomo z badań że religijność ma pozytywny wpływ na zdrowotność populacji. Przedstawiam link do artykułu omawiającego powiązania między religijnością a przestępczością, ukazane na podstawie map wykonanych dla terenu Polski.

https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/409246-przestepczosc-i-religijnosc-ciekawa-analiza-zjawisk
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

Bardzo ładnie to powiedziałeś - cierpliwość jest dla tych, którzy czekają.
Dla tych, którzy żyją chwilą i na nic nie czekają nie ma najmniejszego znaczenia.

Dzisiaj obejrzę sobie Pottera, ten pierwszy o Kamieniu Filozoficznym. Stary Flamel tez pewnie miał w poważaniu cierpliwość, bo nie miał na co czekać :-))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Cierpliwość w oczekiwaniu jako kluczowy element przy procesie podjęcia decyzji o wydobyciu spod gleby poltoralitrowego ryzowego - zachodzę w głowę jak Tarantino to przewidział.

;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ten film ma pierdyliard podtekstów. Kocham Tarantino za to, że robi film akcji w którym kręci 5 innych filmów.

Postać generał Sandiego CoMiTam Smithersa, zagrana przez Bruce'a Derna, jest wyrąbista. Sam Dern w karierze grał szeryfów i innych niepokonanych, samiec alfa, a tutaj gra starego dziadka pamiętającego dni chwały, który idzie na układ z bandziorami w obawie o własne życie i cały wzdraga się sobą gdy ktoś krzyczy stojąc przy nim. Mówi do majora Warrena: "pan jesteś hiena", a wszystko co robi jest gorsze niż bycie hieną. Dla nas ze Wschodu pewne niuanse dotyczące wojny konfederackiej może są niezbyt czytelne. Ale na końcu czarny major z Północy ramię w ramię w białym synem wywrotowca z Południa tępią zło - uwielbiam tę dalekowschodnią dydaktykę u Quentina.

Grzybiarzy nie nastraszyłem. Nie było mgły. Z daleka widzieli już ponurego żniwiarza z maczetą w łapie i przezornie nie zapuszczali się w moje rejony. No cóż. Z wprawy wychodzę. Prawie, że zawiesiłem się dzisiaj w lesie. Pięciotonowy zestaw pomiędzy drzewami to jest to co wzbudza w organizmie adrenalinę. Zwykle przechodzę na grubość lakieru, ale dzisiaj zabrakło mi z centymetra. sks. całe szczęście, że człowiek ma czym nadrabiać, bo maszerować po piłę, żeby wyciąć zestaw spomiędzy drzew - wstyd.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

MtF.

"kluczowym elementem w grze jest cierpliwosc".

Czarny pięknie ostatnim zdaniem sprowokował generała do chwycenia po broń.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ludzie wartościują życie zwierząt i tak już musi być. Myślę, że nie ma co z tym walczyć ani starać się na siłę to w sobie przełamywać. Cejrowski powiedział, że jak ktoś nie jest w stanie zjeść zupy z małpy, to bezwzględnie nie powinien zapuszczać się do dżungli. W przypadku owadów też ten mechanizm działa. Komary tłuczemy bez skrupułów, ale po co ktoś miałby zabijać sympatycznego trzmiela albo motyla? Te wszystkie kolekcje motyli poprzekłuwanych na żywca szpilkami to mimo wszystko jakieś chore barbarzyństwo.
Przegięcia w obie strony bawiły mnie kiedyś a teraz potwornie mnie już nudzą. Z jednej strony jest prof. Środa, która napisała cały felieton, w którym oburzała się, że ludzie na urlopach zwalczają gryzące i brzęczące robactwo. A z drugiej jest redaktor Terlikowski. Ktokolwiek cokolwiek napisze o prawnej ochronie życia i warunków hodowania zwierząt, to może być pewny na 100%, że Terlik się oburzy i napisze, że to skandal, iż ktoś wspomina o zwierzętach, kiedy w Polsce nadal można dokonywać aborcji.
Człowiek, co sprzedaje grzyby przy drodze tydzień temu mówił, że tak źle to dawno nie było. W zeszły piątek znalazłem koszyk maślaków, pięknego koźlarza czerwonego i kilka kurek. Słabo, bo jak się na poważnie myśli o maślakach, to liczy się je na wiadra. Ale największa patelnia wypełniła się po brzegi. Po skurczeniu został porządny talerz grzybów. Tylko te kurki coś mocno pomarańczowe. Wyraźnie odznaczały się już po usmażeniu a właściwie uduszeniu w sosie własnym z dodatkiem słodkiej śmietany. Chyba zjadłem lisówki pomarańczowe. Jeśli tak to potwierdzam, że nie są szkodliwe. Do tego wniosku wikipedia się skłania. Poczytałem targany wątpliwościami i ucieszyłem się, że nie muszę wszystkiego wyrzucać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

@Kruku:

W "Powrocie z gwiazd" Lema jest coś takiego:
Bohater, po kilkudziesięciu latach podróży mędzygwiezdnych, gdzie większość czasu spędził w hibernacji, postarzając się biologicznie raptem o jakieś 10 lat, trafia do zupełnie innego społeczeńśtwa. Pozbawionego przemocy i agresji.
Efekt chemicznej kastracji, nazwanej tu "betryzacją".
I stwierdza, że kompletnie do tego społeczeństwa nie pasuje.Nie, żeby był jakimś zwyrolem, któremu się marzy udręczenie lub zabicie jakiegoś człowieka albo zwierzaka.
Rozmawiając z kolegą z tego samego lotu, dochodzą do wniosku, że środki, które zabiły w ludziach agresję, zabiły totalnie sens człowieczeńśtwa.
Betryzacja obejmowała zakazem kręgowce. Nie obejmowała np. owadów.
Kiedy czytałem tę książkę, będąc nastolatkiem, skumałem, że sam mam wbudowany taki zakaz, chociaż (chyba :) betryzowany nie byłem.
W ramtych latach miałem skrupuły zabić nawet wigilijnego karpia.
Teraz, po upływie prawie 40 lat, mógłbym hodować zwierzęta. Od karmienia smoczkiem noworodka, po ich własnoręczne zabicie, kiedy przyjdzie na to czas.
Co więcej: wiem, że umiałbym zabić czowieka. Zabiłbym też bez wahania swoją sukę, gdybym musiał.
I dużo bardziej rozumiem słowa z rozmowy tych dwóch lemowskich pilotów. Jest potencjał a jedynie świadomość go ogranicza.
Nie muszę, to nie zabijam.

@BMtF:

Szkoda, bo właśnie w Twoją stronę planowałem się zapuścić.
Ze 3-4 dni temu czytałem o jakichś kosmicznych rekordach (rzędu 200-300 sztuk na godzinę) w zbiorze borowików, ale w okolicach Bytowa. Daleko, choć lasy tam zacne. .
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Już nie tylko w temacie wegan rozmyślam, ale trochę głębiej sięgam. Takie tam ujęcie cywilizacyjne. Jest teoria, że cywilizacja białego człowieka oparta została w dużej mierze na Biblii, gdzie Bóg polecił ludziom "czynić sobie Ziemię poddaną". Tym się tłumaczy rzekomo mniejszą w naszym kręgu cywilizacyjnym dbałość o przyrodę. Tymczasem widzę, że w przypadku pozyskiwania tkanin tak nie jest. Owce są po prostu strzyżone i nie ma to nic wspólnego z mordowaniem ich. Bawełna, len - wiadomo, nie ma co się rozpisywać. To uczciwa i szlachetna działalność rolnicza.
Tymczasem w przypadku jedwabiu mamy do czynienia z jakimś hardkorowym holokaustem tych ćmów (ciem? kapciem, pan komiksiarz Baranowski chyba jeszcze żyje, geniusz). Nie mają nawet szansy rozpostarcie skrzydeł. Pewnie przesadzam, centralnego układu nerwowego toto nie ma. Ale mając tę świadomość źle bym się czuł nosząc na sobie coś, co jest efektem zabicia we wrzątku tysięcy motyli.
A jeśli panom z Ligi Przeciw Zniesławieniom jakiś sprytnie napisany program aportował te moje głupoty prosto na ich biurko, to pozdrawiam serdecznie. Czytałem Normana Finkelsteina i wiem o waszej obsesji na punkcie słowa "holokaust". Zastrzeżcie se to chłopaki w jakimś urzędzie patentowym, który sami sobie najpierw otworzycie i po sprawie. Ja tam niczego ani nie umniejszam, ani w wasze interesy się nie wtrącam. Po prostu pochyliłem się nad losem motyli morwowych.

https://www.youtube.com/watch?v=G_Lsdk88AYM
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

źle się wyraziłem z tymi robalami. Miałem na myśli, że najpierw się je morduje, a potem wydobywa, ale faktycznie napisałem to niechlujnie. To co napisałeś jest najbliższe temu, co mi się po bani kołacze. Wiem jak wygląda morwowiec i co z morwy można zrobić. Większej wiedzy w temacie jedwabników nie potrzebuję póki co. Mam jeden jedwabny krawat. Gdzieś tam.

Grzybów nie ma, U mnie jest za sucho. Grzybiarze są. Ale za to wczoraj jak jechałem przez Wasze okolice to widziałem chmary ludzi targających opieńki.

A dyniowate zapylają się nawzajem. Ja w tym roku posadziłem żółte i zielone, i mam dosyć dużo zielonożółtych. A największych przekleństwem dla hodowcy arbuzów jest sąsiad hodujący dynie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Robiąc papierologię (czasami trza popracować a nie tylko tyrać:) ciągnę ostatniego już dzisiaj drinka. Bo czas lulu...
Zapojka mi się skończyła i jako ersatz używam "wina" które sąsiad mi dał za jakąs przysługę.
Mówił mi z czego, ale zapomniałem :D
10-letni sok owocowy, letko podfermentowany, diabelnie (nawet jak dla mnie) za słodki.
Nie umiem nawet po smaku określić, co to. Porzeczka? Malina? Wiśnia? Truskawka?
Może byc cokolwiek... Kosmiczny nadmiar cukru zabija smak, ale dla sąsiada było relikwią... bo tyle lat...

Tak mi się skojarzyło z tą wykopaną mansonową flaszką. Choć.. znając Mansona, raczej porównanie jest zupełnie z d... wzięte :D

Dzięki zasuwowi dzisiaj mam jutro wolną niedzielę. Działkowa samorealizacja mnie cieszy. Dobrej nocki życże wszystkim, którzy i tak już śpią :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

i jeszcze jeszcze jedno :D

@BMtF:

W naszym wieku pamięć już zaczyna szwankować. Nic dziwnego.
Jak w kawale o dziadku, ktory już nie pamięta, czy dostał na pierwszej wojnie, na drugim froncie, czy na drugiej wojnie, na pierwszym froncie, kulkę między łopatki, czy łopatką między kulki :)
Nie chce mi się grzebac w Necie. Sobotni rozrywkowy wieczór zakończyłem o 23:15, wsiadając do auta, zrąbany jak pies, od Klienta.
Nie mam też wytatuowanego na ciele napisu "mam monopol na nieomylność".
Ale na logikę:
Jaki byłby sens, wydłubywania żywych gąsienic z kokonów, żeby je potem we wrzątku utopić?
Uszkadzanie kokonów i zbędny wydatek roboty i energii (choćby na grzanie wrzątku), żeby topić w nim gąsienice?
Łatwiej i taniej byłoby po wydłubaniu je po prostu rozdeptywać.
Stąd uważam, że mimo, że dzieli nas dystans czasowy, porównywalny do placka z jagodami, moja pamięć płata mi mniejsze figle.

Kiedyś czytałem, że alkohol wypłukuje złogi cholesterolowe z naczyń krwionośnych. Także oczywiście mózgowych.
Przy okazji uszkadza również komórki mózgowe, ale dopóki się _dobrze_ nie przegnie, "pod nóż" idą te słabe i "chromawe" (czysty darwinizm). Pozostałe bez problemu przejmują ich funkcję, z młodym wigorem.

Może, Chłopie, trochę za mało pijesz? :D :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

A z innej beczki:

Pozbyłem się dziś cukinii i kabaczków z działki.
Znajoma Forumka przyadoptowała. Już drugi raz, podobną ilość.
Poprzednio wiozłem Jej kabaczki w niebieskim worku z pewnego szwedzkiego sklepu. Pierwszy etap drogi na taczce, bo nie byłem w stanie go dotargać ręcznie od działki do auta.
Dzisiaj wiozłem na taczcę luzem (więcej wlezie). Z górką, zbierając po drodze te, co się usypały :)
Zafascynowalo mnie, co Ona z nimi robi???
Dzem. Podała mi przepis.
Cukinie wyeksmitowalem z całym zielskiem, ale krzaki kabaczkowe zostawiłem na polu. Jest jeszcze trochę drobiazgu a niektóre nawet jeszcze kwitną. Jak urosną (a jest na to szansa, bo jeszcze ma być parę dni "letnich"), sam spróbuję go zrobić.

I jeszcze dwie ciekawostki:
Że kabaczek miewa "kaprysy wizerunkowe" i nasiona z tej samej torebki dają owoce najróżniejszych kształtów, już się przyzwyczaiłem.
Ale dzisiaj, na _jednej_ roślinie odkryłem dwa różne. Jeden długi, zielony i wężowaty. Drugi relatywnie krótki i pękaty "zeppelin".
Taki Flip i Flap.
Ale to pikuś.
Mam też paprykę, która obrodziła niezmiernie. W gruncie, bez żadnych osłon i troski. Lato było ku temu wybitne. Piękne, wielkie, zielone strąki.
I kilka dni temu dostrzegłem w niej coś czerwonego. W pierwszej chwili pomyślałem, że to zagubiona sucza piłeczka. Ale z bliska okazała się papryką.
Forumka, która dzisiaj zabierała kabaczki, wzięła również trochę papryk. Między innymi tę czerwoną.
Zrywając ja, padłem. Z tej samej roślinki, na sąsiednich łodyżkach, wisiały oczywiście piękne, dorodne, zdrowe i grzeczniutke... ale zielone.
Żałuję, że aparatu nie miałem, żeby zdjątko zrobić.
I nie mam bladego pojęcia, skąd ten czerwony rodzynek (vel czarna owca w rodzinie) się ulągł :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

@Kruku:

Z zamkniętych. Wieki temu czytałem o technologii produkcji jedwabiu. Traktuje się zamknięte kokony gorącą parą, żeby zabić larwy i potem to "rozprzędza" (jest taki wyraz? Chyba jest, skoro go napisałem ;)

Nadal knujesz w temacie wegan? ;>

@BMtF:

> ponury zarośnięty żniwiarz wynurzający się z tej mgły z meczetę w łapie

Czyżby grzybiarze, zawekowani w poprzednich latach, Ci się skończyli? ;>

A tak btw: jak wygląda sytuacja na Ciebie na wiadomym froncie?
Na targowiskach pojawili się masowo handlarze z dużą ilością towaru. Sam wyskoczyłem wczoraj raniutko na godzinkę na Kowale i w kilkadziesiąt minut uciułałem urobku na poważną jajecznicę, gdzie wcześnie nic tam nie znajdowałem. A trujaków (w pospolitym znaczeniu słowa) zatrzęsienie.
Księżyc przybiera. Wszystko skłania ku temu, żeby "na dniach" ruszyć w bój, na zbiory przemysłowe, nie rekreacyjne.
Daj tylko cynka, czy jest "na poważnie" po co?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Dobrze pamiętasz C, według przepisu skrzycha. Nikt nie wymyślił lepszego ryżowego. Otwarłem sobie do Nienawistnej Ósemki i to było właściwe połączenie, własnie skończyłem oglądać. Magawypaśnie.

Moge źle pamiętać Kruku, ale po mojemu te larwy się wyciąga i morduje. I zdradliwa pamięć mówi mi że we wrzątku.

A w temacie coli prawda to jest. Mnie najlepiej podchodzi cola ze Skandynawii. Nasza nie, bo za słodka. A w ogóle to w temacie Tarantino i coli przypomniała mi się rozkmina Julesa, podług której Bóg może robić cuda, na przykład zamieniać colę w pepsi.

No to idę poczochrać Mordreda za uszkiem. A jutro wezmę maczete i pójde z samego rana postraszyć grzybiarzy. Mgła, cisza, jakieś niezrozumiałe trzaski, i ponury zarośnięty żniwiarz wynurzający się z tej mgły z meczetę w łapie.... dobrej i spokojnej nocy, chociaz teh ostatniej ...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Acha, nie wiadomo. Czyli pewnie na różne kraje idą różne wersje. Pewien profesor nauk ekonomicznych móiwł kiedyś na wykładzie, że dla Rosjan cola była za mało słodka i specjalnie dla nich dodaje się więcej cukru. Ale to był człowiek z pewnymi wyraźnymi zaburzeniami, więc się nie założę, czy to prawda.
Jeszcze jedna rzecz mnie nurtuje w temacie robactwa. Czy ktoś wie, czy jedwab przędzie się z kokonów otwartych w czasie przepoczwarzania się jedwabnika w motyla, czy po tym, jak on se stamtąd już wyleci? Podejrzewam, że wiedzę o jedwabiu mam ponadprzeciętną bo digitalizowałem kiedyś niezłą książkę na temat jego historii, ale tego właśnie nie mogłem ustalić. Czy to jest tak, ze gąsienica robi kokon i on jest otwierany i pobiera się z niego materiał do wyprzędzenia nici, czy czeka się aż motyl wyfrunie i używa się już pustego kokonu?

a w poprzednim moim poście miało być komórki a nie żadne korki. wiadomo, te zabawki usilnie chcą być mądrzejsze od nas
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Manson.
I jak to ryżowe?
To chyba robiłeś wedle przepisu śp. Skrzycha?
Znaczy na ziołowe?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Tego tak naprawdę nie wiadomo. Pod koniec XX wieku były owocne próby produkcji koszenili syntetycznej i czytałem kiedyś wypociny coca-coli, że oni dodają syntetyczną do napojów. Po mojemu po większości dodają naturalną, bo ma takie właściwości fizykochemiczne, że się po prostu kalkuluje. Ni mówiąc o tym, że pozyskuje się ją naturalnie od dziesięcioleci i cały przemysł wytwórczy na tym stoi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

> Prawda to czy fake?

Nie znam skladu pepsi czy coli, ale jest to całkiem prawdopodobne. Koszenila, występująca czasami pod nazwą "kwas karminowy" (E120), jest dodawana do wielu np. soków owocowych, jako intensywnie czerwony barwnik.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

à propos wegan. Czytam sobie, że cola i pepsi zawierają ekstrakt z robali zwanych cochineal. Prawda to czy fake? Kilka lat temu wyszło na jaw, że jako testery wzmacniaczy smaku pepsi używane są korki z linii HEK 293, czyli komórki z nerek abortowanych dzieci. Przez ileż to wodolejstwa wtedy musiałem przebrnąć, żeby ostatecznie dojść do wniosku, że to po prostu prawda .Całe artykuły były rozmywane wywodami ekspertów, którzy tłumaczyli, na czym polega technologia wzmacniania smaku i że żadne ludzkie komórki nie są tam potrzebne. Kiedy nikt nie twierdził, że są. One były w testerach. Robale szczególnie mnie nie gorszą, w nich jest w ogóle spory potencjał, bo mają dobrze przyswajalne białko. Tak tylko sobie gdybam, czy da się użyć tego argumentu do robienia twórczego chaosu w umysłach wegan, do których zresztą nic nie mam. Twórczy chaos jest inspirujący i pomaga przełamać marazm oraz rutynę
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

Ten dół miał być pod baobab.
Nie, nic nic. Zmarła Szarlota Pawel i nie wiedziałem, gdzie się podczepić.
Kto wie gdzie leży trup? W wapienku. No i Hooligan jeszcze.

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Była tu onegdaj taka jedna Kropeczka. Kiedyś miała jakieś tam emocje życiowe i na jej cześć zrobiłem wino z ryżu. Wszystko już dawno wypite, ale przezornie dwie półtoralitrowe butelki zakopałem w obejściu. Żeby jej dać jak ją spotkam i uchronić przed wypiciem. I właśnie sobie przypomniałem o nich. Kropeczki już pewnie nie spotkam - ale ładnie umiała dodawać słowa, szacun - ale to wino muszę zdegustować, to już tyle lat. Specjalnie zakopałem dwie, bo pomyślałem sobie, że kiedyś w przyszłości zechcę je odkopać i dobrze by było, gdybym wziął jedną, a druga niech jeszcze sobie poleży i poczeka. I jutro tak zrobię.

Do tego zrobię zapewne tagliatelle z cukinii w pomidorach z czosnkiem, oraz odrobiną startego słowackiego oscypka, żeby weganie trzymali się z daleka. I żeby dać mu tę dymną nutę carboanry, której bezmięsni kompletnie nie rozumieją. Ciacho, piszesz się? Na śniadanie będą kurzaszcze jaja z leśnego wychowu smażone na wędzonej w dymie słoninie, no tego weganie już nie ścierpią kompletnie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Grajdołki (239 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

Młody alkoholik - Dramat, z którego pragnę wyjść, a nie umiem. (156 odpowiedzi)

Witam wszystkich którzy odwiedzili mój temat. Wiem, że tekst jest dość obszerny, ale chciałbym w...

muza na dziś (787 odpowiedzi)

Wrzuć link do YouTube z muzą, która dziś Ci wyjątkowo dobrze się słuchała. A może jakaś nowa...

do góry