Widok
@ M30+
1) jeśli ojciec dziecka poszedł w długą, to go nie ma , czyli nie jest do dyspozycji - mówimy o ojcach w stałym kontakcie z dzieckiem.
2) więc zapytałam ile faktycznie czasu matka poświęca na to tłumaczenie?
3) i dlaczego to ojciec nie może z dzieckiem odrobić lekcji albo zaprowadzić na zajęcia?
4) przeczytaj to, co niżej napisała Niulka ;)
1) jeśli ojciec dziecka poszedł w długą, to go nie ma , czyli nie jest do dyspozycji - mówimy o ojcach w stałym kontakcie z dzieckiem.
2) więc zapytałam ile faktycznie czasu matka poświęca na to tłumaczenie?
3) i dlaczego to ojciec nie może z dzieckiem odrobić lekcji albo zaprowadzić na zajęcia?
4) przeczytaj to, co niżej napisała Niulka ;)
@mmm zapewnić dziecku byt i "wyprowadzić je na ludzi";)
dać dziecku jak najwięcej z siebie i nauczyć go jak najwięcej. prowadzić do tego żeby był szczęśliwym człowiekiem, mógł być z siebie dumnym i umiał żyć tak, żeby nie krzywdzić innych - a jak tego dokonać , to już cały wywód książkowy :) ciekawe czy komuś się udało tak idealnie od A do Z ? ;):D
dać dziecku jak najwięcej z siebie i nauczyć go jak najwięcej. prowadzić do tego żeby był szczęśliwym człowiekiem, mógł być z siebie dumnym i umiał żyć tak, żeby nie krzywdzić innych - a jak tego dokonać , to już cały wywód książkowy :) ciekawe czy komuś się udało tak idealnie od A do Z ? ;):D
@.ka.
i twierdzisz ze pol godziny, czy nawet godzina raz w tygodniu, czesto przez telefon, albo od niechcenia wpasowane w swoch harmonogram, potrafi dziecku zapewnic to co napisalas wyzej? jak to sie ma do 'dać dziecku jak najwięcej z siebie'???
'wypowiadajac się tylko na podstawie tego co sama tutaj piszesz', mam wrazenie ze lawirujesz, zeby tylko osiagnac swoj cel, jakim jest przekonanie wszystkich o swojej racji, a ciezko to osiagnac w momencie, gdy w kazdym kolejnym poscie, zajmujesz inne stanowisko.
i twierdzisz ze pol godziny, czy nawet godzina raz w tygodniu, czesto przez telefon, albo od niechcenia wpasowane w swoch harmonogram, potrafi dziecku zapewnic to co napisalas wyzej? jak to sie ma do 'dać dziecku jak najwięcej z siebie'???
'wypowiadajac się tylko na podstawie tego co sama tutaj piszesz', mam wrazenie ze lawirujesz, zeby tylko osiagnac swoj cel, jakim jest przekonanie wszystkich o swojej racji, a ciezko to osiagnac w momencie, gdy w kazdym kolejnym poscie, zajmujesz inne stanowisko.
@ mmm a dlaczego zakładasz , ze Ci ojcowie robią to od niechcenia? ja akurat bazuję na własnych doświadczeniach. też jestem niby samotną matką :) i mam kolegów po rozbitych związkach, którzy spotykają się z dziećmi - widzę jak wyglądają ich kontakty.
mmm ja nie mam tu żadnego celu, nie zamierzam nikogo przekonywać , to nie wybory :) ja tu tylko dyskutuję. Jeśli mówić o celu, to tylko taki żeby poznać inny światopogląd.
mmm ja nie mam tu żadnego celu, nie zamierzam nikogo przekonywać , to nie wybory :) ja tu tylko dyskutuję. Jeśli mówić o celu, to tylko taki żeby poznać inny światopogląd.
Bazujesz na własnych doświadczeniach ale nie bierzesz pod uwagę, że inni maja całkiem inne doświadczenia niż Twoje i Twoich kolegów. To, że Twoi koledzy poświęcają swój czas na maksa swoim dzieciom nie znaczy, że inni robią tak samo. Zresztą - spędzanie czasu z dzieckiem a wychowywanie go to dwie różne sprawy.
M30+ zatem czym jest to "wychowanie" skoro spędzanie czasu nim nie jest?
i dyskusja zaczęła się od wypowiedzi Majki, ze dziecko jest w codziennym kontakcie z ojcem, a potem wyszło na to ze ojciec zły i olewa - jakieś nieporozumienie wywołało burzę i wszystkie na mnie naskakujecie, bo to ja nie mam prawa mieć innego poglądu.... zawiłe to.
i dyskusja zaczęła się od wypowiedzi Majki, ze dziecko jest w codziennym kontakcie z ojcem, a potem wyszło na to ze ojciec zły i olewa - jakieś nieporozumienie wywołało burzę i wszystkie na mnie naskakujecie, bo to ja nie mam prawa mieć innego poglądu.... zawiłe to.
@.ka.
z uwagi ze wygladasz na taka, ktora musi miec zawsze ostatnie zdanie, napisz cos jeszcze i zakonczymy ta dyskusje, bo ewidentnie nie czytasz ze zrozumieniem, albo swiadomie interpretujesz argumenty innych na swoj sposob. potraktujmy to jako polowanie na .ka. i wszyscy beda zadowoleni. w koncu jak to ktos kiedys powiedzial (.ka. bez obrazy!!!) 'Nie próbuj uczyć świni śpiewu. Stracisz swój czas, a i świnię zdenerwujesz'
z uwagi ze wygladasz na taka, ktora musi miec zawsze ostatnie zdanie, napisz cos jeszcze i zakonczymy ta dyskusje, bo ewidentnie nie czytasz ze zrozumieniem, albo swiadomie interpretujesz argumenty innych na swoj sposob. potraktujmy to jako polowanie na .ka. i wszyscy beda zadowoleni. w koncu jak to ktos kiedys powiedzial (.ka. bez obrazy!!!) 'Nie próbuj uczyć świni śpiewu. Stracisz swój czas, a i świnię zdenerwujesz'
Ale my tu mówimy o spędzaniu czasu np jedna godzinę w tygodniu. No nie powiesz mi, że taki ktoś wychowuje dziecko. Znam ja takich, co to zabierają nawet na noc ale co z tego, jak dziecko nawet lekcji z tatą nie odrobi bo tata ma to gdzieś.
Wszytko jest bardzo proste - my uważamy, ze jak ktoś spędza czas z dzieckiem od święta to ten drugi rodzic jest samotnie wychowującym. Dla Ciebie wystarczy, że tata (czy mama) pokaże się raz w tygodniu i po sprawie.
Wszytko jest bardzo proste - my uważamy, ze jak ktoś spędza czas z dzieckiem od święta to ten drugi rodzic jest samotnie wychowującym. Dla Ciebie wystarczy, że tata (czy mama) pokaże się raz w tygodniu i po sprawie.
@.k.a. - bo tym mylisz dwa pojęcia. Dla mnie bycie w kontakcie, nawet stałym, nie jest wychowywaniem dziecka. Sama napisałaś, że to poświęcanie własnego czasu. Czy według Ciebie rozmowa 3-5 minut dziennie przez telefon, to jest poświęcanie maksymalne własnego czasu? Według mnie nie, a nie da się zaprzeczyć, że kontakt stały jest.
Nie dopytałaś, tylko postawiłaś tezę, której bronisz niczym niepodległości. Ja napisałam wyżej, ze masz prawo do własnego zdania, Ty piszesz tak, jak my nie mielibyśmy do tego prawa.
Jak napisała@m30+ - nie każdy ma takie doświadczenia, jak Twoje, czy Twoich kolegów.
I wierz mi, nie robię z siebie cierpiętnicy z tego powodu, nie użalam się, ze jaka ja biedna, bo ciągle sama. Oczywiście czasami mam dość, jestem zmęczona, źle się czuję i wtedy na pewno gorzej, bo nie mam tej drugiej osoby, która mi pomoże. Jednak ogólnie jest OK. A bardzo bardzo bym chciała, aby młoda miała lepszy kontakt z ojcem, ale to nie kwestia mojego wyboru...
Nie dopytałaś, tylko postawiłaś tezę, której bronisz niczym niepodległości. Ja napisałam wyżej, ze masz prawo do własnego zdania, Ty piszesz tak, jak my nie mielibyśmy do tego prawa.
Jak napisała@m30+ - nie każdy ma takie doświadczenia, jak Twoje, czy Twoich kolegów.
I wierz mi, nie robię z siebie cierpiętnicy z tego powodu, nie użalam się, ze jaka ja biedna, bo ciągle sama. Oczywiście czasami mam dość, jestem zmęczona, źle się czuję i wtedy na pewno gorzej, bo nie mam tej drugiej osoby, która mi pomoże. Jednak ogólnie jest OK. A bardzo bardzo bym chciała, aby młoda miała lepszy kontakt z ojcem, ale to nie kwestia mojego wyboru...
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
Majka dlatego napisałam, ze powstało nieporozumienie, a z tego wojna, a przynajmniej krucjata w wykonaniu mmm:)
tak jak powiedziałam: ile ludzi, tyle poglądów - i ja również mam prawo do swojego. Niczego Wam ani nie narzucam, ani nie zarzucam. Skąd zatem atak na mnie? i dlaczego ciągle uważacie, że odbieram Wam prawo do własnego zdania? ja tylko podkreślam, ze ja mam nieco odmienne.
tak jak powiedziałam: ile ludzi, tyle poglądów - i ja również mam prawo do swojego. Niczego Wam ani nie narzucam, ani nie zarzucam. Skąd zatem atak na mnie? i dlaczego ciągle uważacie, że odbieram Wam prawo do własnego zdania? ja tylko podkreślam, ze ja mam nieco odmienne.