Widok
Ostrzegamy wszystkich przed zakupem mieszkania od dewelopera Siódme Niebo. Przed podpisaniem umowy umiejętnie czarują. Reklamacje, kiedy są proste i odpowiedzialność za nią ponoszą podwykonawcy, realizowane są szybko i sprawie. W sytuacji kiedy sprawa jest poważna umywają ręce. Jesteśmy mieszkańcami ul. Cynamonowej, oś. Familijne. Od kilu miesięcy borykamy się z z wilgocią w mieszkaniu. Wszystkie ściany na parterze mieszkania są zawilgocone do wysokości 35 cm od podłogi, do tego walka z grzybem. Nie liczcie, w takiej sytuacji, na uznanie reklamacji przez dewelopera Siódme Niebo. Kompletny brak odpowiedzialności. Został nam tylko SĄD !!!! Przed zakupem mieszkania czytaliśmy opinie i oglądaliśmy filmiki o inwestycjach dewelopera Siódme Niebo w Baninie. Byliśmy pełni obaw. Osoba sprzedająca była profesjonalnie przygotowana do odpowiedzi na nasze wątpliwości. Ostrzegamy !!!! Nie dajcie się zmanipulować tak jak my.
Czytaliśmy w "sieci", że deweloper "uciekł" z rynku warszawskiego. Czy to prawda? Czy historia lubi się powtarzać?
Czytaliśmy w "sieci", że deweloper "uciekł" z rynku warszawskiego. Czy to prawda? Czy historia lubi się powtarzać?
Przecież są utwardzone drogi - nikt teraz oświetlenia nie zrobi, pomysł ten trzeba było zapodać deweloperowi jak się kupowało lokum i wszystko było w błocie, a nie teraz, gdy osiedle jest zakończone - z resztą teraz po fakcie to deweloper się udławi ciastem ze śmiechu jak to usłyszy. Z tego co wiem, to było narzekanie na to, że dopłaca się do miejsc parkingowych, więc już widzę jak każdy dokłada się do oświetlenia. Z resztą, jak jest ciemno, to chociaż gwiazdy widać. Niechby każdy zamontował oświetlenie własnego podjazdu, które byłoby zapalone nie tylko wtedy gdy on sam z niego korzysta i problem zostałby rozwiązany.
Ja generalnie jestem zadowolona, obecnie w trakcie wykańczania, gładzi, malowania i wielkiej wilgotności na zewnątrz - wilgotność w domu na poziomie ~60% więc nie ma aż takiego dramatu. Dom dobrze utrzymuje ciepło, większość poprawek zostało zrobionych w terminie (trzeba ich pilnować ale nie próbują się głupio wymigiwać) - wiadomo, że zdarzyły się "kwiatki" ale raczej nie mające wpływu na możliwość wprowadzenia się. O dziwo, deweloper wciąż odpowiada na e-maile i stara się wszystko wyjaśnić. Samolotów prawie nie słyszę, ale to chyba kwestia indywidualna - w Gdańsku chyba słyszałam je częściej, więc tu mi nie przeszkadzają. Ściany w miarę równe, wszystko zgodnie z projektem, niektóre rzeczy w wyższym standardzie niż było umówione na początku budowy. Sąsiadów zza ściany prawie w ogóle nie słychać, mimo że z obu stron trwają prace wykończeniowe - wiadomo, że nie mówię o wierceniu, tylko o rozmowach, radiu i innych rzeczach które zazwyczaj słychać w blokach. Ogród to dramat, ale miałam świadomość, że będę mieszkać na glinie i jedyne co w ogrodzie będę miała to trawnik z błotem więc nie jest to zaskoczeniem - mam dobre gumiaki :) Jeśli chodzi o wielkość ogródka to dla mnie jest idealny, nie planuję w nim rabatek z kwiatkami, ani grządek z marchwią - na grilla i opalanie jest idealny. Na mojej ulicy woda się nie zbiera (mam nadzieję, że ten stan rzeczy się utrzyma) ale nie zazdroszczę przyszłym właścicielom tych fundamentów z cynamonowej, z których po ostatnich ulewach wypompowywali wodę, bo nie było ich już widać - zimą to wszystko zamarznie, a później popęka. Ja cieszę się, że mimo takich opinii na forum podjęłam decyzję o kupnie szeregu - zawsze to lepsze niż mieszkanie na 3 piętrze w bloku z miejscem w hali garażowej. Jedyne czego mi brakuje to miejsca na spacer z psem, o którym marzę. Jakiejś nieprywatnej zieleni, gdzie mogłabym wyprowadzić go rano przed pracą bez konieczności pokonywania kilometra do lasu - i nie chodzi mi o nieprywatną zieleń tylko po to, żeby nie sprzątać kupy, lecz po to żeby nie naruszać czyjejś prywatności. Odbiór przeprowadziłam oczywiście z dobrym nadzorcą i dzięki temu ie było wielu niespodzianek. Gdybym miała jeszcze raz podejmować decyzję to pewnie byłaby taka sama, jedyne co bym zmieniła to kilka zapisów w umowie, które dałyby mi trochę więcej spokojnego snu w trakcie budowy :)
napiszę po raz wtóry to samo. Jak byśmy z żoną się sugerowali opiniami z tego tutaj forum to nigdy nie kupili byśmy mieszkania na familijny i w ogóle w baninie bo tu najgorszy developer i najgorsze miejsce do życia.
Na szczęście znaliśmy kilka osób mieszkających tu wcześniej, byli i są zadowoleni. Nam też jest tu dobrze, naszym sąsiadom co też już mieszkają również. Kilku walczy z powodziami bo widzę z okna ale widzę również, że nie mają ziemi prawie na ogródku więc praktycznie glina.
Jest jeszcze jedna rzecz a mianowicie cena i co za tą cenę otrzymujesz. Za 300tys masz w baninie szereg z garażem 108m2, za tyle możesz kupić sobie w hossie na wiczlinie 65-70m2 ze ścianami działowymi z karton gipsu. Ewentualnie też jakieś 3 pokoje na śmietnisku jak wolisz. Jakoś mało kto porusza ten argument, płacą jak za fiata a oczekują mercedesa.
Polecam przyjechać na osiedle zobaczyć jak jest, porozmawiać z mieszkańcami.
Na szczęście znaliśmy kilka osób mieszkających tu wcześniej, byli i są zadowoleni. Nam też jest tu dobrze, naszym sąsiadom co też już mieszkają również. Kilku walczy z powodziami bo widzę z okna ale widzę również, że nie mają ziemi prawie na ogródku więc praktycznie glina.
Jest jeszcze jedna rzecz a mianowicie cena i co za tą cenę otrzymujesz. Za 300tys masz w baninie szereg z garażem 108m2, za tyle możesz kupić sobie w hossie na wiczlinie 65-70m2 ze ścianami działowymi z karton gipsu. Ewentualnie też jakieś 3 pokoje na śmietnisku jak wolisz. Jakoś mało kto porusza ten argument, płacą jak za fiata a oczekują mercedesa.
Polecam przyjechać na osiedle zobaczyć jak jest, porozmawiać z mieszkańcami.