Widok
Jak w obecnych czasach wygląda "zapisanie się" na cesarkę? We wtorek (o ile dotrzymam) mam dostać od mojej Pani doktor skierowanie na CC ze względu na stan blizny po poprzednim CC. I co dalej? Idę do szpitala z tym skierowaniem i tam mnie zapisują na jakiś konkretny termin czy są jakieś inne procedury? Głównie chodzi mi o UCK lub ewentualnie Zaspa.
Cesarskie cięcie czasem jest jedyną metodą, sama niestety tak mam, że moje problemy zdrowotne nie dają innej możliwości (zbyt wysokie ryzyko). Można się jednak do tego właściwie przygotować: http://kochanamama.pl/artykul/cesarskie_ciecie_jak_sie_przygotowac a obecnie raczej lekarze nie robią problemów z cc. Nie spotkałam się też z przypadkiem, by po zleceniu cc robiono jednak sn, prędzej na odwrót.
Jeśli potrzebujesz zaświadczenia do cesarskiego cięcia o tokofobii możesz skorzystać z video konsultacji u psychiatry. Zaświadczenie przesyłają pocztą lub mailem, konsultacja może odbyć się w twoim domu lub na oddziale ginekologicznym. Wystarczy, że wejdziesz na platformę psychomedic.online - wyskoczą kalendarze specjalistów, dzięki którym łatwo umówicie się na video konsultacje.
No cóż, brak podstawy prawnej do odmowy porodu naturalnego przy CC poprzednim razem. Może ty znasz jakiś przepis, bo ja nie? Lekarza śmiech chciałabyś usłyszeć w tej sytuacji? Oni potrafią dopiec, gdy ktoś odważy się im cokolwiek odmówić, dopiec, upomnieć o swoje prawa... prawa pięknie wywieszone do poczytania na ścianie, tylko martwe prawa. Dlaczego znowu Redłowo? Niestety, na Zaspie czy w Wejherowie mamy podobnie. Kwestia jaka zmiana akurat jest, czy się dobrze trafi...
Dziwi mnie Ponury, że po takich złych doświadczeniach ze szpitalem zdecydowaliście się na kolejny poród w tym samym miejscu. Poza tym skoro żona miała jedno CC to miała też prawo odmówić próby porodu sn- kto jak to, ale Ty jako policjant powinieneś wiedzieć jak egzekwować swoich praw.
Iga- poród porodowi nierówny -ja po zdjęciu szwów po cc czułam się świetnie, moja szwagierka przez 4 miesiące po porodzie naturalnym nie mogła usiąść na tyłku -także nie generalizujmy.
Iga- poród porodowi nierówny -ja po zdjęciu szwów po cc czułam się świetnie, moja szwagierka przez 4 miesiące po porodzie naturalnym nie mogła usiąść na tyłku -także nie generalizujmy.
Buhaaaa... mają to gdzieś. Przypadków jest cała masa, wyroków sądowych jeszcze więcej. Tylko odszkodowania za narażenie życia itd. wady urodzeniowe płaci szpital z polisy, żaden z tych lekarzy. W sprawach karnych także nigdy nie zapadają takie personalne wyroki, zakaz wykonywania zawodu itd. Ba, teraz w Redłowie rządzą lekarze starzyści, oceniają bezprawnie wskazania ginekologa prowadzącego do cc, nawet nie mają przypiętych plakietek do fartuchów, jakby się rozmawiało z kimś kto ma malować ściany. Intymność żadna, izba przyjęć, pani wychodzi i pyta na głos (!) a pani na łyżeczkowanie, aha, pani na poród, pani na coś tam.... mentalność po staremu. Aha, są tak bezczelni że znajomi ordynatora wchodzą jak chcą, poza kolejką, nagle po tel. schodzi ordynator i od razu (!) zajmuje się daną pacjentką, nastawia osobiście KTG (proszę jakie wyróżnienie) itd. Nawet się z tym nie kryją. Mam porównanie do 2009 roku Redłowie, ściany odniowione, super oddział, tylko mentalność ta sama... PACJENT SIĘ NIE LICZY. Liczą się słupki, statystyka...
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Jak dla mnie wskazaniem do cc powinny byc glownie wzgledy medyczne a nie jakies zaswiadczenia od psychiatrow bo ktos sie boi porodu (kazda kobieta odczuwa lek przed tym i nie jest to niczym nadzwyczajnym). Cc jest normalna operacja, po ktorej ciezko nawet wstac z lozka, rana ciagnie i boli, ciezko skorzystac z toalety, nawet zwykle kichniecie sprawia bol. Kobieta o wiele dluzej dochodzi do siebie i musi uwazac zeby rana sie nie rozeszla. Odnosnie Redlowa, to mialam przyjemnosc rodzic w tym szpitalu i zlego slowa nie moge powiedziec na personel. Na pewno jezeli wymaga tego sytuacja nikt na sile nie meczy kobiety zeby rodzila sn.
Nie ma to żadnego znaczenia, te wasze zaświadczenia... dobra wola lekarza. Wielka łaska. Akurat to przerabialiśmy w Redłowie z drugim dzieckiem... parodia. Pomalowali ściany na oddziale, ale mentalność ta sama. Poród naturalny za wszelką cenę! Sami ich tak wychowaliśmy, łapówkami. Lekarze.... ech. A ordynator? Cham. Tyle powiem!
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Jakiś czas temu znalazłam klinikę psychomedic gdzie lekarze psychiatrzy wypisują zaświadczenia do porodów przez cesarkę. Moja najlepsza przyjaciółka miała straszne lęki i szukałam dla niej. Kompletnie bez problemu się to odbyło, co więcej nawet była lista lekarzy, którzy przy nie zagrożonej ciąży wydają takie zaświadczenia przez wizyty na SKYPE dla kobiet w całej Polsce
Spokojnie... :) Dwa razy rodziłam na Zaspie. W obydwóch przypadkach miałam wskazanie od chirurga na cesarskie cięcie. Nikt tego nie podważył. Pierwszy raz leżałam na patologi ,a na drugi dzień badał mnie ordynator i wyznaczył godz cc a za drugim razem przyjechałam rano na czczo ,a o 11 mnie cięli. W moim przypadku nie było zagrożenia w trakcie porodu SN ,że coś sie stanie ale mogło dojść do powikłania po SN i wtedy trafiłabym znowu pod nóż ,więc mój lekarz zdecydował ,że CC jest dla mnie najlepsze. Nie wiem jak jest w innych szpitalach ale na Zaspie nikt nie podważy Ci wypisanego wskazania przez innego lekarza.
Piszesz,że Twoim lekarzem jest ginekolog pracujący na Zaspie w takim razie proponowałabym Ci umówić sie z nim na dyżur i niech właśnie wtedy on przeprowadzi CC. Tak zrobiła moja współlokatorka z sali poporodowej na Zaspie. Dwa miesiące po pierwszej CC zaszła w drugą ciążę. Nikt nie chciał jej napisać skierowania na ciecie wiec znalazła lekarza z Zaspy u którego do końca prowadziła ciążę, Umówił się z nią na swój dyżur kiedy nie było już ordynatora i przeprowadził cięcie. Miała operację ok 18. Także porozmawiaj z Twoim lekarzem . powodzenia
Piszesz,że Twoim lekarzem jest ginekolog pracujący na Zaspie w takim razie proponowałabym Ci umówić sie z nim na dyżur i niech właśnie wtedy on przeprowadzi CC. Tak zrobiła moja współlokatorka z sali poporodowej na Zaspie. Dwa miesiące po pierwszej CC zaszła w drugą ciążę. Nikt nie chciał jej napisać skierowania na ciecie wiec znalazła lekarza z Zaspy u którego do końca prowadziła ciążę, Umówił się z nią na swój dyżur kiedy nie było już ordynatora i przeprowadził cięcie. Miała operację ok 18. Także porozmawiaj z Twoim lekarzem . powodzenia
Witam Was dziewczyny,
piszę tu z nadzieją, że może ktoś mi coś podpowie, bo już zupełnie się zagubiłam.
Jestem w trzecim trymestrze ciąży i do tej pory mój lekarz prowadzący (pracuje też w szpitalu na Zaspie) utwierdzał mnie w przekonaniu, ze ze względu na przebytą operację usunęcia mięśniaków czeka mnie cesarskie cięcie, bo poród naturalny wiąże się z ryzykiem pęknięcia macicy. Niestety coraz częściej słyszę, także od położnych, ze bywa różnie i w szpitalu na Zaspie nawet ze skierowaniem od lekarza o ile nie jest ordynatorem oddziału, mogę być zmuszona do porodu naturalnego. Nie chodzi o to, że upieram się przy cesarce, ale teraz z kolei się boję, że w trakcie porodu rzeczywiście pęknie mi macica i jakoś tragicznie się to wszystko skończy..
Może któraś z Was miała podobne doświadczenia i jakoś sobie poradziła z tą sytuacją. Będę wdzięczna za jakieś wskazówki. Z góry dziękuję
piszę tu z nadzieją, że może ktoś mi coś podpowie, bo już zupełnie się zagubiłam.
Jestem w trzecim trymestrze ciąży i do tej pory mój lekarz prowadzący (pracuje też w szpitalu na Zaspie) utwierdzał mnie w przekonaniu, ze ze względu na przebytą operację usunęcia mięśniaków czeka mnie cesarskie cięcie, bo poród naturalny wiąże się z ryzykiem pęknięcia macicy. Niestety coraz częściej słyszę, także od położnych, ze bywa różnie i w szpitalu na Zaspie nawet ze skierowaniem od lekarza o ile nie jest ordynatorem oddziału, mogę być zmuszona do porodu naturalnego. Nie chodzi o to, że upieram się przy cesarce, ale teraz z kolei się boję, że w trakcie porodu rzeczywiście pęknie mi macica i jakoś tragicznie się to wszystko skończy..
Może któraś z Was miała podobne doświadczenia i jakoś sobie poradziła z tą sytuacją. Będę wdzięczna za jakieś wskazówki. Z góry dziękuję
NIGDY nie pisalam ze bede miec znieczulenie, bo NIGDY go nie planowalam.
Ja tam nie mam zamiaru rodzic na lozku, to zupelnie nienaturalna pozycja zarowno dla matki jak i przede wszystkim dla dziecka. Tu polozne bardzo namawiaja zeby nie rodzic na lezaco, bo to zwyczajnie oznacza mniej pracy dla nich. No ale ze wiekszosc lasek ma epidural, to tez niewiele z tego dobrodziejstwa kozysta. A mamy tu nawet basen do porodow, z ktorego mam nadzieje bede mogla skozystac.
Ja tam nie mam zamiaru rodzic na lozku, to zupelnie nienaturalna pozycja zarowno dla matki jak i przede wszystkim dla dziecka. Tu polozne bardzo namawiaja zeby nie rodzic na lezaco, bo to zwyczajnie oznacza mniej pracy dla nich. No ale ze wiekszosc lasek ma epidural, to tez niewiele z tego dobrodziejstwa kozysta. A mamy tu nawet basen do porodow, z ktorego mam nadzieje bede mogla skozystac.
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm