Widok

Skm Trójmiasto

Wprowadzanie pasażerów w błąd. Ludzie wsiadają do pociągu, który ma odjechać jako pierwszy. Kierownik przekazuje, że proszę wysiadać bo pojedzie pociąg po drugiej stronie peronu (czyli do Lęborka). Ludzie czekają na otwarcie drzwi po czy od Gdyni wjeżdża pociąg i okazuje się, że to on odjeżdża do cisowej z 10min opóźnieniem. Porażka i brak organizacji
więcej
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Zero komunikacji, ignorowanie pasażerów.

Na stacji Gdańsk główny zero informacji o opóźnieniu. Gdzie my żyjemy?
popieram tę opinię 38 nie zgadzam się z tą opinią 12

Finalnie ktoś dostaje kasę za pociąg, który nie przyjechał?
popieram tę opinię 30 nie zgadzam się z tą opinią 5

Codzienność w SKM. Ta firma to jakaś patologia.
popieram tę opinię 25 nie zgadzam się z tą opinią 14

Nieskromnie się przyznam, że ja dostaję. Jestem obrzydliwie bogaty.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

Kiedyś takie coś działo się do 1976 roku, gdy był

drugi peron w Gdyni Stoczni znacznie oddalony od tego co jest dziś. Sprzeczne komunikaty która kolejka odjedzie jako pierwsza, powodowały co rusz bieganinę po kładce pasażerów między tymi peronami tam i z powrotem.

Dawny, nieistniejący już peron obsługiwał ruch pociągów elektrycznych (złożonych a jakże z EN57) na trasie z Tczewa po trójmiejskich torach dalekobieżnych, gdy na obecnym peronie były przesiadki z taboru na napięcie 3000 V (EN57) kursującego od Wejherowa na tabor 800 V (na stare "modraki" czyli ezt pozyskane w ramach reparacji wojennych z Berlina) kursujący tylko między Gdynią Stocznia a Gdańskiem Głównym.

Takie sytuacje były w sytuacji gdy pociągi w kierunku Wejherowa były opóźnione (też na peronie z przesiadkami z powodu późnego przyjazdu z kierunku Wejherowa co powodowało wyjazd powrotny z opóźnieniem) i przyjeżdżały na stację niemal równocześnie.

I kolejarze nierzadko nie wiedzieli jakiemu dać pierwszeństwo.

A to z kolei wynikało, że za kilkaset metrów ( mniej więcej w połowie drogi między Stocznią w a Grabowkiem) oba tory łączyły się. W drugą stronę był natomiast rozjazd rozdzielający na tor do obecnego peronu Stoczni i na tor do peronów dalekobieżnych stacji Gdynia Gl.,gdzie oczywiście pociągi i w tym kierunku stawały na w/w nieistniejącym peronie.

Taka sytuacja była w latach 1970-76, gdy ostatecznie wycofano modraki, zmieniono napięcie na 3000 V, a ten drugi peron zamknięto (a później rozebrano wraz z schodami na nową kładkę). Pociągi do Tczewa i dalej przez długi okres czasu zaczęły jeździć tylko z Gdyni Gł.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1

P.S. zapomniałem dodać, że nie było wtedy

zupełnie oddzielnego toru dalekobieżnego od stacji Gdynia Gł. do stacji Rumia.

Ten zbudowano bodajże w pierwszej dekadzie lat 80, zaś drugi tor to już w XXI wieku.

Z obu wspomnianych rozjazdów ostał się tylko jeden, dzięki któremu pociągi SKM po wyjeździe z przystanku Gdynia Grabówek mogą dotrzeć do peronów dalekobieżnych stacji Gdynia Gł. z pominięciem przystanku Gdynia Stocznia (vide mapa lotnicza google,a).

Kładka nad przystankiem Stocznia istnieje od lat 80. Wcześniejszą na której rozegrały się dramatyczne i tragiczne wydarzenia Grudnia 1970 roku nie istnieje. Po prostu starą zastąpiono nową (szerszą). To był ciekawy remont, bo jednocześnie usuwano starą a konstruowano nową.

To właśnie wtedy usunięto stary peron wraz ze schodami do niego prowadzącymi ze starej kładki.

A w związku z tym na koniec mała ciekawostka - pod koniec lat 90 wydłużono relacje pociągów do Tczewa do i z Gdyni Chyloni.

I raz jadąc rano takim pociągiem (jechałem do Bydgoszczy) zatrzymał się on (ktoś pociągnął hamulec bezpieczeństwa) przy starym peronie i ze składu ((2xEN57) wysypało się z niego na trawnik (na miejscu starego peronu zasiano trawę) z kilka setek ludzi - chyba stoczniowców i sąsiednich firm, bowiem wszyscy przechodząc w niedozwolonym miejscu przez kilka torów skierowali się w stronę ulicy Janka Wiśniewskiego przechodząc obok jedynego teraz peronu do dziur w ogrodzeniu.

Czyżby tego dnia SKM miała jakieś problemy, że ludzie wsiedli do pociągu jadącego do Bydgoszczy i od tak zatrzymali go i wyszli z niego w niedozwolonym miejscu?

Kierownik tego pociągu w ogóle nie protestował i po kilkuminutowym postoju (chyba po pociągnięciu hamulca bezpieczeństwa maszynista musi zrobić bodajże próbę hamulców) pociąg ruszył dalej.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja jeżdżę codziennie na tej trasie i nie trafiłam na większe utrudnienia. Ludzie, każdemu może się zdarzyć pomyłka jak i opóźnienie...
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 5

Co ty gadasz?

W Gdyni Stoczni to był ten sam peron. Z prawej strony wjeżdżała kolejka EN57 na 3000V z Wejherowa, a z lewej był skład dawnej berlińskiej S-Bahn na napięcie 800V przerobiony z odbieraków przy kołach na pantografy. Przesiadali się na tym samym peronie z jednej strony na drugą. Wiem i doskonale pamiętam, bo jako dzieciak jeździłem z Oliwy do rodziny w Wejherowie.
Były składy EN57 które z Wejherowa jechały po torach dalekobieżnych od Gdyni do Gdańska i wtedy można było jechać bez przesiadki zdecydowanie szybciej, ale te składy zatrzymywały się tylko w Gdyni Głównej Osobowej (wtedy była jeszcze Osobowa) Gdyni Orłowie, w Sopocie, w Gdańsku Oliwie, w Gdańsku Wrzeszczu i w Gdańsku Głównym.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
do góry