Widok

Skradziono rower - TREK 6000

UWAGA ! Dzisiaj w nocy na ulicy Ogarnej w Gdańsku skradziono nam rower marki TREK model 6000 w biało czarnym kolorze, koła 26 cali! UWAGA ! Dla znalazcy nagroda - Kontakt 664996268

Zdjęcie roweru :

https://static.evanscycles.com/production/bikes/mountain-bikes/product-image/969-638/trek-6000-2011-mountain-bike-EV135382-9999-1.jpg
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1
wczoraj znowu zostawiłem nieprzypięty pod "żabką" w Gdyni na 5 minut i nadal jest mój.
Dziękuję policji za przetrzebienie populacji złodziei rowerowych.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
A alarm lepiej podłączyć pod dzwonek, czy lepiej zamontować oddzielną syrenę z własnym zasilaniem?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja również nie życzę Ci kolejnej kradzieży ;) nie życzę również innym osobom, które czytają temat, a mogą być nieświadome 'skuteczności' takich linek

stąd mój - jakże prawdziwy, i wciąż aktualny - komentarz:

no bez żartów...
rower za 3000 linka 30zl ;D

nawet jeśli 3 lata temu ;)
to CUD, że nie ukradli roweru wtedy!

ps. żeby nie było wątpliwości :D
absolutnie WSZYSTKIE tego typu linki (skręcony drut w kawałku gumy) niezależnie czy są za 20 czy 80zł (a takie też są) to g*wno najwyższych lotów, które można przeciąć w sekundę małym ogrodowym sekatorem ;)
nie zmyślam - to wiedza ogólna :D wystarczy przeczytać kilka poradników (bo zdarzają się takie, w których sklepowy sprzedawca opowiada totalne bzdury!) dot. rowerowych zabezpieczeń
jak pisałem: to powinno być zakazane do sprzedaży jako 'zabezpieczenie'...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Zdjęcie zostało zrobione 3 lata temu... Wiec zapięcie było inne. A wszystkim ANONIMOWYM MYŚLICIELOM Z AKWINU nie życzę kradzieży. Tyle w temacie internetowego hejtu i społecznej życzliwości...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mazura też nie. Ale spytać wolno?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Za komuny to jego nie było jeszcze w planach :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kiedy to było? Jeszcze za komuny?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"pod Innsbruckiem policja gratów mi nie znalazla, ale wyszukali mi polskiego mnicha w klasztorze, przesiedzialem u niego trzy dni, czekajac czy czegoś nie znajdą, a trzeciego dnia w gazecie znalazłem świetną robotę w Stubai, gdzie w dwa tygodnie zarobiłem tyle, że odbudowałem sprzęcior i forsa mi jeszcze została, gdy po kilku miesiącach (!) wrocilem do domu."

zarąbiste ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To jest ALEATURYZM. Jak aleatoryzm. Termin wymyślony przeze mnie. Jest to sposób podróżowania w oparciu o zdarzenia przypadkowe ze wskazaniem na podążanie za nimi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
kiedyś objechałem wkoło anticlockwise Baltyk; wyruszyłem tydzień po ataku OMON na Wilenską TV, mam focie z granitowymi barykadami przed parlamentami w Rydze i Tallinie.

a w Rydze mi rower, sakwy, wszystko - ukradli; na posterunku policji skladalem zeznania po rusku, bo nikt tam nie mowił po angielsku, ale specjalnie dla mnie musieli wykopać z lamusa maszynę do pisania z bukwami, bo już takie entuzjastycznie wypieprzyli do piwnicy

a nastepnie, mnie, obcego szczeniaka, zaprosili do ich centrali i pozwolili sluchać radia, gdy oni szukali mojego roweru, i wiecie, znaleźli go! już bez sakw, prowadzilo go jakiś dwóch żuli, jak zobaczyli policje, uciekli

wiem więc, że tu i ówdzie na świecie są mniej obciachowe policje, niż nasi szmaciarze. troche podrożuję, wiec podobne zdarzenia mi sie powtarzaly, może to świadczy o mojej tępocie, albo o karmie, np.pod Innsbruckiem policja gratów mi nie znalazla, ale wyszukali mi polskiego mnicha w klasztorze, przesiedzialem u niego trzy dni, czekajac czy czegoś nie znajdą, a trzeciego dnia w gazecie znalazłem świetną robotę w Stubai, gdzie w dwa tygodnie zarobiłem tyle, że odbudowałem sprzęcior i forsa mi jeszcze została, gdy po kilku miesiącach (!) wrocilem do domu. tak, karma wraca. ale czesto sobie po drodze z nas kpi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To piękna teoria. Wg niej okradani są tylko złodzieje. Policjanci ją chyba znają. :))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Potwierdziłeś praktycznie wszystko co pisałem ;)

Dodam, że również jestem praktykiem - zwinęli mi rower z piwnicy - również tani za 650zł z tesco - wtedy myślałem, że to drogi rower ;) nie mam pojęcia co miał za osprzęt ani numer ramy ;) policja NIC nie zrobiła (podejrzewam, że podobnie jak w Twoim przypadku)... spisali protokół - no bo co niby mieli zrobić? przeszukać całą Polskę? ;)

"Jako praktyk powiem jeszcze że warto zrobić sobie na rowerze najlepiej na ramie znak który pozwoli poznać rower z odległości kilku metrów."
Tak, ale moim zdaniem warto zrobić taki znak dodatkowo w miejscu, którego złodziej nie zobaczy - jakąś niepozorną schowaną rysę lub cokolwiek o czym tylko Ty będziesz wiedział.
Nie będę pisał gdzie, jeszcze ktoś przeczyta... złodzieje to raczej tępi ludzie, więc nie ma co podpowiadać ;)

Pisałem, że ludzie mogą kupić ten sam rower u tego samego sprzedawcy jeśli byli z modelu zadowoleni - szczególnie przy droższych rowerach - ja kupiłem zupełnie inny rower bynajmniej nie dlatego, że ten skradziony był zły, po prostu dysponowałem inną gotówką niż 7 lat temu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie, po prostu zakładam że świat ci zwraca to co do niego wysyłasz. Jeżeli jesteś złym człowiekiem - będzie ci źle. Ja nigdy niczego nie ukradłem - więc oczekuję że nikt mi tego roweru nie ukradnie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ciekawa dyskusja ale panowie zapewne jesteście teoretykami.
Ja jestem praktykiem :-)

Jakieś 15 lat temu ukradziono mi praktycznie nowy rower. Był zapięty linką a ja nie miałem bladego pojęcia o skali kradzieży rowerów w Gdańsku. Docelowo miałem kupić lepsze zabezpieczenie ale nie zdążyłem. Ogólnie wyszedłem jednak z założenia że do jazdy po mieście nie warto kupować drogiego roweru i kupiłem rower za 600 zł więc strata nie była duża.
Rower ukradziono mi 500 metrów od posterunku, a żeby zgłosić kradzież czekałem 2 godziny. Potem dowiedziałem się że w tym miejscu ginie rower każdego dnia. Czysty profesjonalizm :-) Mocno kusiło mnie, żeby postawić tam drugi rower na przynętę ale ostatecznie tego nie zrobiłem.

Kupiłem sobie drugi taki sam rower u tego samego sprzedawcy.

Jako zabezpieczenie używam ulocka za 30 zł co stanowiło 5 procent wartości roweru oraz alarm za 45 zł. W sumie zabezpieczenia kosztowały mnie około 10 procent ceny roweru. Alarm zaczyna wyć po przecięciu linki którą zapinam dodatkowo rower.

Oprócz tego zainwestowałem w siebie i prawie od 10 lat trenuje sztuki walki :-).

Jako praktyk powiem jeszcze że warto zrobić sobie na rowerze najlepiej na ramie znak który pozwoli poznać rower z odległości kilku metrów. Widząc na mieście rower taki jak "nam" skradziono raczej trudno sprawdzić numer ramy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie mówmy o ulotkach producentów zabezpieczeń. Każdy producent reklamuje swoje produkty to oczywiste. No chyba że sprzedawca dołączałby taką ulotkę do każdego sprzedawanego roweru. Ale jak komuś ukradną rower to jest duża szansa że wróci do sklepu po drugi więc :-)
Bardzo dobrym przykładem są tu złodzieje samochodów, gdyby ich nie było rynek ubezpieczeń straciłby ogromne pieniądze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wreszcie po mnóstwie bzdur jeden post na temat.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Trzeba mieć grubo skopaną psychę, żeby takie głupie linki wstawiać. Ile ty masz lat człowieku? Agresja na rowerze, tego jeszcze nie grali. Ciekawe czy zastosujesz te "chwyty" na kogoś z gazem czy baseballem, kto przeciągnie linkę w poprzek ścieżki nadmorskiej?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Psychologia. Drogi rower nieprzypięty? Może to pułapka?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Pamiętaj, że okazja czyni złodzieja...
Wsiada i odjeżdża - to 5 sekund, po 15s znika za rogiem.

A potem płacz na forum "ukradli mi to czy tamto" ;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
ja mam jakiegoś farta bo od dwóch lat jak wchodzę na chwilę do sklepu to zawsze zostawiam pod nim rower nieprzypięty (rower koło 3000zł) i do dzisiaj nikt mi nie zajumał. Raz nawet pod pracą na chodniku zostawiłem na cały dzień nieprzypięty i też ok. Gdzie - Gdynia, czasami Gdańsk
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry