Widok
Ślubne wpadki
Pamiętam, że już kiedyś się taki wątek pojawił, sądzę że temat warto przypomnieć, zwłaszcza że grono 'już po' intensywnie się powiększa :)
Napiszcie proszę jakie potknięcia się Wam zdarzyły w czasie ceremonii i potem wesela, lub czego zapomniałyście. Będzie wskazówka, na co zwrócić uwagę etc.
Z góry dzięki!
Napiszcie proszę jakie potknięcia się Wam zdarzyły w czasie ceremonii i potem wesela, lub czego zapomniałyście. Będzie wskazówka, na co zwrócić uwagę etc.
Z góry dzięki!
mój maz podczas przysiegi zalozyl mi na palec swoja wielka obraczke wiec ja zamiast mu powiedziec to zalozylam nawet nie do polowy moja na jego.ksiadz sie pyta " co jest ? " no i bylo troche smiechu
tata mnie odprowadzil do oltarza i zamiast stac tam gdzie rodzice stali to chcial chyba uciec z kosciola ,wszyscy go wolali w kosciele " stasiek gdzie idziesz ! chodz tu !"
jak narazie tyle mi sie przypomnialo
aaa no i butów na zmiane nie mialam na poprawiny wiec przezywałam katusze w tych samych butach a nogi mialam jak balony
tata mnie odprowadzil do oltarza i zamiast stac tam gdzie rodzice stali to chcial chyba uciec z kosciola ,wszyscy go wolali w kosciele " stasiek gdzie idziesz ! chodz tu !"
jak narazie tyle mi sie przypomnialo
aaa no i butów na zmiane nie mialam na poprawiny wiec przezywałam katusze w tych samych butach a nogi mialam jak balony
Nie przeprasam za bledy
To ja zacznę od piątlu przed ślubem.. Dekoracje zamówione nie dojechały, więc o 20stej jechałam z mamą kupować nowe ;)
W sobotę ubierałam się już w hotelu gdzie była impreza - było mi tak wygodniej.. I okazało się że nie zabrałam pewnej części bielizny :) Na szczęście było niedaleko i z tatą szybko jechałam do domku ;)
Bukiet słubny dla mnie okazał sie za duży wiec zameniłam się ze świadkową ;)
Na plenerze zgubiłam podwiązkę ;)))) (nie mam pojęcia jak i gdzie ;))
W kościele zaczęłam się śmiać podczas przysięgi (bo mnie mąż rozśmieszał) ;) On za to nie mógł włożyć mi obrączki - bo mi palce spuchły, a ja mu włożyłam do góry nogami ;)
W kościele generalnie było sporo małych wpadek -ale pewnie nikt poza nami tego nie zauważył ;))
Podczas pierwszego tańca nie wybuchł balon olbrzym ;) Mój tata przypalił go w końcu zapalniczką ;)
A wczoraj sobie uświadomiłam, że na zdjęciach w plenerze mam ciągle welon i nie odpięty tren ;)
No i w niedzielę na poprawinach rano powiedziano nam, że jest mało ciasta... A wieczorem okazało się, że 3/4 całego ciasta jest jeszcze w lodówkach :)
Ale było tyle śmiechu na ślubie i weselu że wpadek nikt chyba nie liczył :)))


W sobotę ubierałam się już w hotelu gdzie była impreza - było mi tak wygodniej.. I okazało się że nie zabrałam pewnej części bielizny :) Na szczęście było niedaleko i z tatą szybko jechałam do domku ;)
Bukiet słubny dla mnie okazał sie za duży wiec zameniłam się ze świadkową ;)
Na plenerze zgubiłam podwiązkę ;)))) (nie mam pojęcia jak i gdzie ;))
W kościele zaczęłam się śmiać podczas przysięgi (bo mnie mąż rozśmieszał) ;) On za to nie mógł włożyć mi obrączki - bo mi palce spuchły, a ja mu włożyłam do góry nogami ;)
W kościele generalnie było sporo małych wpadek -ale pewnie nikt poza nami tego nie zauważył ;))
Podczas pierwszego tańca nie wybuchł balon olbrzym ;) Mój tata przypalił go w końcu zapalniczką ;)
A wczoraj sobie uświadomiłam, że na zdjęciach w plenerze mam ciągle welon i nie odpięty tren ;)
No i w niedzielę na poprawinach rano powiedziano nam, że jest mało ciasta... A wieczorem okazało się, że 3/4 całego ciasta jest jeszcze w lodówkach :)
Ale było tyle śmiechu na ślubie i weselu że wpadek nikt chyba nie liczył :)))


Na cywilnym mąż chciał mi założyć swoją obrączkę ale pani która udzielała nam ślubu delikatnie zwróciła mu uwagę że chyba ta będzie dla mnie za duża ;) A na ślubie brata zamiast każde podziękować swoim rodzicom za wychowanie to mój brat podziękował teściom a jego żona moim rodzicom hahaha
moj maz podczas slubu zamiast powiedziec ze mnie nie opusci powiedzial ze mnie ,,nie dopusci az do smierci'' a potem ja dalam plame na calej lini bo duzo osob na weselu ze wszystkimi sie pilo az troche mnie zwalilo z nog i moj kochany mezus zaniosl mnie do kantorka zebym troszke odpoczela goscie sie tak dobrze bawili ze nie tesknili za mna za bardzo dali mi odpoczac jak tak spalam w tym kantorku przyszedl moj tesc bo tez go zmoglo i nie widzial mnie i polozyl sie na tej samej kanapie i przykryl sie kocykiem jak wpadli kuzyni i zaczeli robic fotki to wygladalo jak bym miala dwie pary nog jedne w ponczochach a drugie w spodniach :) wszyscy sie niezle ubawili my z tesciem tez cale wesele wspominamy z wielkim smiechem
jestem u fryzjera, no i w tym czasie byla rowniez panna mloda czesala sie i robila makijaz, byla rownież jej mama. ślub miala na 16.00, byla godzina 15.20 a ona dalej siedziala jeszcze u fryzjera, wszyscy do niej wydzwaniali a ona nic...
jej mama to myslalam ze padnie na zawal z nerwów. byla 15.30 jej mam ostro ja pogania a panna mloda ze stocikim spokojem mowi: "spokojnie mamuś, ty się nie denerwuj. przecież beze mnie ślub się nie odbędzie":))
jej mama to myslalam ze padnie na zawal z nerwów. byla 15.30 jej mam ostro ja pogania a panna mloda ze stocikim spokojem mowi: "spokojnie mamuś, ty się nie denerwuj. przecież beze mnie ślub się nie odbędzie":))
Gabi - kupowałam w Fashion Outlet na Szadółkach - ale podobno ekipa montująca sprawdzała detonator na małym bakoniku przed samym slubem i działał. Może zostawili go włączonego i bateria padła, albo coś z kabelkiem. A zamawiałam w piątek przed ślubem (normalnie zamawia się tydzień przed ale my mieliśmy sytuację kryzysową i się udało).
Ale jakoś sobie poradziliśmy z eksplozją :)


Ale jakoś sobie poradziliśmy z eksplozją :)


Ja przed ślubem myślałam że pewnie się popłaczę na przysiędze..
Zaczęłam ją mówić poważnie, ale jak mnie mąż rozśmieszył to nie mogłam się powstrzymać i moje Ślubuję Ci miłość wyszło ze śmiechem :) A przed ślubowaniem wierności nastąpiła cisza (bo się musiałam uspokoić ze śmiechu :)))) Wesoło było :)) Niczego nie można przewidzieć :)


Zaczęłam ją mówić poważnie, ale jak mnie mąż rozśmieszył to nie mogłam się powstrzymać i moje Ślubuję Ci miłość wyszło ze śmiechem :) A przed ślubowaniem wierności nastąpiła cisza (bo się musiałam uspokoić ze śmiechu :)))) Wesoło było :)) Niczego nie można przewidzieć :)


witajcie,
moja siostra brala slub polsko-włoski w zeszlym roku i msza byla jedna wielka wpadka
Otóż, slubu mial udzielac ksiadz wloski i polski, moj brat mial za zadanie przed slubem obu ksiedzom dokladnie wytlumczaczyc co maja robic, ale jak zawsze- nie znalazl na to czasu i mielismy odlot dopiero podczas mszy
Wpadki:
1. zaden z ksiedzy nie chcial udzielic samego slubu, przekladali sobie przy oltarzu jeden drugiemu stulę bo oboje mysleli ze ma to zrobic ten drugi,
2. w czasie mszy swietej ksiadz wloski powiedzial ze teraz beda podpisane dokumenty, moja siostra odwrocila sie do mnie i kazala mi dac dokumenty, ja pytam: jakie dokumenty, nie dalas mi zadnych! a ona na to: dawalam ci, byly na stole.
Poszlam wiec do lawki do taty (ksiadz wloski dalej czekal na dokumenty) i mowie: tato, wloski ksiadz chce jakies dokuemnty, masz moze jakies? tata mowi dumnie: mam i dal mi w koszulce jakies papiery.
Wrocilam przed oltarz (bylam swiadkiem) i dalam ta koszulke siostrze, a ona spojrzala i myslalam ze mnie zabije na miejscu: chyba zglupialas (tak mi powiedziala w kosciele, do dzis pamietam!!!!), to nie te, to spis hoteli.
Odworócilam sie i pokiwalam przeczaco glowa. Zobaczylam ze brat wyszed. Usiedlismy wszyscy, cisza nastala w kosciele i czekalismy. Ale czas mijal a brata ani widu ani slychu wiec podeszlam pod oltarz do ksiedza włoskiego i powiedzialam ze dokumentow nie ma i nie bedzie.
Slub poszedl dalej, a potem sie wyjasnilo ze zadnych dokumentow nie mialo byc, bo mial je ksiadz wloski przygotowac, a sobie zapomnial.
Teraz ja biore slub, ale nie zapomne miny mojej siostry jak zobaczyla ten spis hoteli. Myslalam ze mnie zabije na miejscu, taka sie zrobila czerwona.
Za to Pan Mlody jak wnosil moja siostre do holetu, wszedl po schodach z nia na rekach na pierwsze pietro, i zszed spowrotem po schodach i wsiedli do windy bo sie okazlo ze musi wejsc na trzecie pietro a tyle by nie dal rady...
moja siostra brala slub polsko-włoski w zeszlym roku i msza byla jedna wielka wpadka
Otóż, slubu mial udzielac ksiadz wloski i polski, moj brat mial za zadanie przed slubem obu ksiedzom dokladnie wytlumczaczyc co maja robic, ale jak zawsze- nie znalazl na to czasu i mielismy odlot dopiero podczas mszy
Wpadki:
1. zaden z ksiedzy nie chcial udzielic samego slubu, przekladali sobie przy oltarzu jeden drugiemu stulę bo oboje mysleli ze ma to zrobic ten drugi,
2. w czasie mszy swietej ksiadz wloski powiedzial ze teraz beda podpisane dokumenty, moja siostra odwrocila sie do mnie i kazala mi dac dokumenty, ja pytam: jakie dokumenty, nie dalas mi zadnych! a ona na to: dawalam ci, byly na stole.
Poszlam wiec do lawki do taty (ksiadz wloski dalej czekal na dokumenty) i mowie: tato, wloski ksiadz chce jakies dokuemnty, masz moze jakies? tata mowi dumnie: mam i dal mi w koszulce jakies papiery.
Wrocilam przed oltarz (bylam swiadkiem) i dalam ta koszulke siostrze, a ona spojrzala i myslalam ze mnie zabije na miejscu: chyba zglupialas (tak mi powiedziala w kosciele, do dzis pamietam!!!!), to nie te, to spis hoteli.
Odworócilam sie i pokiwalam przeczaco glowa. Zobaczylam ze brat wyszed. Usiedlismy wszyscy, cisza nastala w kosciele i czekalismy. Ale czas mijal a brata ani widu ani slychu wiec podeszlam pod oltarz do ksiedza włoskiego i powiedzialam ze dokumentow nie ma i nie bedzie.
Slub poszedl dalej, a potem sie wyjasnilo ze zadnych dokumentow nie mialo byc, bo mial je ksiadz wloski przygotowac, a sobie zapomnial.
Teraz ja biore slub, ale nie zapomne miny mojej siostry jak zobaczyla ten spis hoteli. Myslalam ze mnie zabije na miejscu, taka sie zrobila czerwona.
Za to Pan Mlody jak wnosil moja siostre do holetu, wszedl po schodach z nia na rekach na pierwsze pietro, i zszed spowrotem po schodach i wsiedli do windy bo sie okazlo ze musi wejsc na trzecie pietro a tyle by nie dal rady...
nasz slub byl prawie rok temu i w owym czasie aktywnie uczestniczylam na tym forum gdzie znalazlam wiele cennych rad za ktore dziekuje i mam nadzieje ze wieloma radami od siebie tez sie podzielilam.Niestety mam skleroze nie pamietam jakim nickiem sie wtedy poslugiwalam a ze od razu po slubie wyjechalismy do irlandii i nie mialam przez dlugi czas internetu wiec nie opisalam jak wszystko przebieglo a szkoda-bardzo zaluje. Napisze tylko o dwoch moich wpadkach, pierwsza to ta ze na pol godziny przed ceremonia nasz zamowiony samochodzik (ktory zreszta mial byc jeszcze szybko przystrojony przed wyjazdem...) zlapal gume... myslalam ze dostane ataku serca wiec wyobraźcie sobie ze do slubu zajechalismy FIATEM PANDA(!!!) my i swiadkowie a jeden z nich musial oczywiscie kierować. Jak wysiedlismy bylismy juz totalnie rozbrojeni i wraz z goscmi smialismy sie z tego. Juz po zaslubinach zauwazyl moj maz ze nie zdjelam zegarka (swatch jak ktos zna ta firme to wie ze te zegarki maja czesto kolory jak dziecieca zabawka) wiec na wszystkich fotkach w czasie ceremonni mam pomaranczowo-rozowy zegarek !!!! No coz... nie zmienia to faktu ze dzien ten wspominam do dzis i taaaaaak bardzo zaluje ze nalezy do przeszlosci....Buzka
- przy ołtarzu jak ksiadz powiedzial" jestescie mezem i zona" moja siostra wypaliła głośno "no nareszcie!", ksiedzu potem broda ze smiechu chodzila
- przed przysiega było "czy wyrzekacie sie...", ja myslałam że to juz przysiega i zaczelam sobie wycieczki urządzać wokół klęcznika, bo pamiętałam jak Groszek mówił że mamy sie dobrze ustawić. Już nie pamiętam czy mnie Mariusz ciągnął z powrotem za rękaw, czy ksiądz odprowadzal na miejsce
- mało nie usiadłam na bukiet (Groszek mowil zeby nie zostawiac na kleczniku, bo zawsze spadaja)
- w czasie komunii Emisja Głosu zagrała melodie ze Shreka a moja siostra- świadkowa nie mogła się ze śmiechu uspokoić i powtarzała głośno "Shrek, to jest Shrek!"
- bałam się że dzieci bedą ryczeć na mszy i oczywiści na początku sie zaczęło. Mariusz tylko na mnie patrzał kiedy odejdę od ołtarza i poproszę o uciszenie. Wycedziłam mu przez zęby że słyszę. Wózek stał centralnie za nami w pierwszym rzędzie i myślałam że szału dostane. Na szczęście trwało to tylko pierwsze kilka minut, potem mama małego się zreflektowała
- zapomniałam zabrać rękawiczki na plener
- suknia mi sie podwinęła z przodu i na zdjeciach z kosciola wyglada na o 15 cm za krótką
- nie wzielam kompletnie niczego do spania i spalam w zapasowej koszuli Mariusza
- przed przysiega było "czy wyrzekacie sie...", ja myslałam że to juz przysiega i zaczelam sobie wycieczki urządzać wokół klęcznika, bo pamiętałam jak Groszek mówił że mamy sie dobrze ustawić. Już nie pamiętam czy mnie Mariusz ciągnął z powrotem za rękaw, czy ksiądz odprowadzal na miejsce
- mało nie usiadłam na bukiet (Groszek mowil zeby nie zostawiac na kleczniku, bo zawsze spadaja)
- w czasie komunii Emisja Głosu zagrała melodie ze Shreka a moja siostra- świadkowa nie mogła się ze śmiechu uspokoić i powtarzała głośno "Shrek, to jest Shrek!"
- bałam się że dzieci bedą ryczeć na mszy i oczywiści na początku sie zaczęło. Mariusz tylko na mnie patrzał kiedy odejdę od ołtarza i poproszę o uciszenie. Wycedziłam mu przez zęby że słyszę. Wózek stał centralnie za nami w pierwszym rzędzie i myślałam że szału dostane. Na szczęście trwało to tylko pierwsze kilka minut, potem mama małego się zreflektowała
- zapomniałam zabrać rękawiczki na plener
- suknia mi sie podwinęła z przodu i na zdjeciach z kosciola wyglada na o 15 cm za krótką
- nie wzielam kompletnie niczego do spania i spalam w zapasowej koszuli Mariusza
[/URL][url=http://www.TickerFactory.com/]

[/url]

[/url]
zaczeło sie od tego ze do fryzjera nie zabrałam welonu!!!! i welon przyjechal do mnie taksowką.taksowkarz byl mega przejety.
pozniej po sesji tak nas zmożyło, że poprosilam tate zeby kupil red bulle i polecial w gajerze i w KAPCIACH do sklepu. jak wrocil to sie zorientowal dopiero.
w kościele jest jeden taki moment ze tylko młodzi klękają no a my oczywiscie nie pamietalismy ze mamy klekac i siadamy ksiadz pokazuje zeby wstac no to wstajemy w koncu ministrant po cichutku powiedzial ze mamy klekac/mega mnie to rozbawilo i nie moglam uspokoic sie do konca mszy.
wpadki są potrzebne bo rozluźniają atmosfere
pozniej po sesji tak nas zmożyło, że poprosilam tate zeby kupil red bulle i polecial w gajerze i w KAPCIACH do sklepu. jak wrocil to sie zorientowal dopiero.
w kościele jest jeden taki moment ze tylko młodzi klękają no a my oczywiscie nie pamietalismy ze mamy klekac i siadamy ksiadz pokazuje zeby wstac no to wstajemy w koncu ministrant po cichutku powiedzial ze mamy klekac/mega mnie to rozbawilo i nie moglam uspokoic sie do konca mszy.
wpadki są potrzebne bo rozluźniają atmosfere



















