Widok

Ślubne wpadki

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Pamiętam, że już kiedyś się taki wątek pojawił, sądzę że temat warto przypomnieć, zwłaszcza że grono 'już po' intensywnie się powiększa :)

Napiszcie proszę jakie potknięcia się Wam zdarzyły w czasie ceremonii i potem wesela, lub czego zapomniałyście. Będzie wskazówka, na co zwrócić uwagę etc.

Z góry dzięki!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hihihihi rewelacja!!! to się nazywa "stalowe nerwy":)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zaczeło sie od tego ze do fryzjera nie zabrałam welonu!!!! i welon przyjechal do mnie taksowką.taksowkarz byl mega przejety.
pozniej po sesji tak nas zmożyło, że poprosilam tate zeby kupil red bulle i polecial w gajerze i w KAPCIACH do sklepu. jak wrocil to sie zorientowal dopiero.
w kościele jest jeden taki moment ze tylko młodzi klękają no a my oczywiscie nie pamietalismy ze mamy klekac i siadamy ksiadz pokazuje zeby wstac no to wstajemy w koncu ministrant po cichutku powiedzial ze mamy klekac/mega mnie to rozbawilo i nie moglam uspokoic sie do konca mszy.
wpadki są potrzebne bo rozluźniają atmosfere

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
- przy ołtarzu jak ksiadz powiedzial" jestescie mezem i zona" moja siostra wypaliła głośno "no nareszcie!", ksiedzu potem broda ze smiechu chodzila
- przed przysiega było "czy wyrzekacie sie...", ja myslałam że to juz przysiega i zaczelam sobie wycieczki urządzać wokół klęcznika, bo pamiętałam jak Groszek mówił że mamy sie dobrze ustawić. Już nie pamiętam czy mnie Mariusz ciągnął z powrotem za rękaw, czy ksiądz odprowadzal na miejsce
- mało nie usiadłam na bukiet (Groszek mowil zeby nie zostawiac na kleczniku, bo zawsze spadaja)
- w czasie komunii Emisja Głosu zagrała melodie ze Shreka a moja siostra- świadkowa nie mogła się ze śmiechu uspokoić i powtarzała głośno "Shrek, to jest Shrek!"
- bałam się że dzieci bedą ryczeć na mszy i oczywiści na początku sie zaczęło. Mariusz tylko na mnie patrzał kiedy odejdę od ołtarza i poproszę o uciszenie. Wycedziłam mu przez zęby że słyszę. Wózek stał centralnie za nami w pierwszym rzędzie i myślałam że szału dostane. Na szczęście trwało to tylko pierwsze kilka minut, potem mama małego się zreflektowała
- zapomniałam zabrać rękawiczki na plener
- suknia mi sie podwinęła z przodu i na zdjeciach z kosciola wyglada na o 15 cm za krótką
- nie wzielam kompletnie niczego do spania i spalam w zapasowej koszuli Mariusza

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nasz slub byl prawie rok temu i w owym czasie aktywnie uczestniczylam na tym forum gdzie znalazlam wiele cennych rad za ktore dziekuje i mam nadzieje ze wieloma radami od siebie tez sie podzielilam.Niestety mam skleroze nie pamietam jakim nickiem sie wtedy poslugiwalam a ze od razu po slubie wyjechalismy do irlandii i nie mialam przez dlugi czas internetu wiec nie opisalam jak wszystko przebieglo a szkoda-bardzo zaluje. Napisze tylko o dwoch moich wpadkach, pierwsza to ta ze na pol godziny przed ceremonia nasz zamowiony samochodzik (ktory zreszta mial byc jeszcze szybko przystrojony przed wyjazdem...) zlapal gume... myslalam ze dostane ataku serca wiec wyobraźcie sobie ze do slubu zajechalismy FIATEM PANDA(!!!) my i swiadkowie a jeden z nich musial oczywiscie kierować. Jak wysiedlismy bylismy juz totalnie rozbrojeni i wraz z goscmi smialismy sie z tego. Juz po zaslubinach zauwazyl moj maz ze nie zdjelam zegarka (swatch jak ktos zna ta firme to wie ze te zegarki maja czesto kolory jak dziecieca zabawka) wiec na wszystkich fotkach w czasie ceremonni mam pomaranczowo-rozowy zegarek !!!! No coz... nie zmienia to faktu ze dzien ten wspominam do dzis i taaaaaak bardzo zaluje ze nalezy do przeszlosci....Buzka

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
U nas bez większych wpadek, były drobne niedociągnięcia, ale bez wpadek;)

Cokolwiek w życiu robisz, nie ma większego znaczenia. Ale ważne jest, żeby to robić
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a no i na plenerze prawie zgubiłabym halke ;-) zsuneła się i męzus musiał ja poprawiać...ludzie mieli ubaw ;-)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no to ja opisze swoją wpadeczke ;-)

Podczas zakładania obrączek:

...przyjmij ode mnie ta obrączke jako znak mojej miłości i wierności...
ksiądz: w imie ojca
ja: w imie ojca
ksiądz: i syna
ja: i ducha
ksiądz i syna :)
ja: i syna

my, śiwadkowie i ksiądz tak się śmialiśmy, że poezja ;-)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja założyłam halkę na lewą stronę. :D A na plener miałam kwiatka we włosach wpiętego, który wygląda jak piórko. I teraz trzeba go wycinać żebym nie wyglądała jak Indianin.
Ale bez wpadek byłoby nudno, a tak jest się z czego pośmiać.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ale by bylo nudno bez tych wpadek...ja tez chce! hihihi

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Fajnie się to czyta, ciekawe tylko ile wpadek będzie u nas :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dobre :))))
z tą winda...!!! super

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
witajcie,
moja siostra brala slub polsko-włoski w zeszlym roku i msza byla jedna wielka wpadka

Otóż, slubu mial udzielac ksiadz wloski i polski, moj brat mial za zadanie przed slubem obu ksiedzom dokladnie wytlumczaczyc co maja robic, ale jak zawsze- nie znalazl na to czasu i mielismy odlot dopiero podczas mszy
Wpadki:
1. zaden z ksiedzy nie chcial udzielic samego slubu, przekladali sobie przy oltarzu jeden drugiemu stulę bo oboje mysleli ze ma to zrobic ten drugi,

2. w czasie mszy swietej ksiadz wloski powiedzial ze teraz beda podpisane dokumenty, moja siostra odwrocila sie do mnie i kazala mi dac dokumenty, ja pytam: jakie dokumenty, nie dalas mi zadnych! a ona na to: dawalam ci, byly na stole.
Poszlam wiec do lawki do taty (ksiadz wloski dalej czekal na dokumenty) i mowie: tato, wloski ksiadz chce jakies dokuemnty, masz moze jakies? tata mowi dumnie: mam i dal mi w koszulce jakies papiery.
Wrocilam przed oltarz (bylam swiadkiem) i dalam ta koszulke siostrze, a ona spojrzala i myslalam ze mnie zabije na miejscu: chyba zglupialas (tak mi powiedziala w kosciele, do dzis pamietam!!!!), to nie te, to spis hoteli.
Odworócilam sie i pokiwalam przeczaco glowa. Zobaczylam ze brat wyszed. Usiedlismy wszyscy, cisza nastala w kosciele i czekalismy. Ale czas mijal a brata ani widu ani slychu wiec podeszlam pod oltarz do ksiedza włoskiego i powiedzialam ze dokumentow nie ma i nie bedzie.
Slub poszedl dalej, a potem sie wyjasnilo ze zadnych dokumentow nie mialo byc, bo mial je ksiadz wloski przygotowac, a sobie zapomnial.

Teraz ja biore slub, ale nie zapomne miny mojej siostry jak zobaczyla ten spis hoteli. Myslalam ze mnie zabije na miejscu, taka sie zrobila czerwona.

Za to Pan Mlody jak wnosil moja siostre do holetu, wszedl po schodach z nia na rekach na pierwsze pietro, i zszed spowrotem po schodach i wsiedli do windy bo sie okazlo ze musi wejsc na trzecie pietro a tyle by nie dal rady...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja przed ślubem myślałam że pewnie się popłaczę na przysiędze..
Zaczęłam ją mówić poważnie, ale jak mnie mąż rozśmieszył to nie mogłam się powstrzymać i moje Ślubuję Ci miłość wyszło ze śmiechem :) A przed ślubowaniem wierności nastąpiła cisza (bo się musiałam uspokoić ze śmiechu :)))) Wesoło było :)) Niczego nie można przewidzieć :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
:)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hehe zobaczymy jak to bedzie:)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agusia ,ja tez sie balam ,ze bede sie glupio smiala przy przysiedze- ale tylko sie usmiechalam (choc byl moment ,ze myslalam,ze parskne)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ooo matko ale babowe te sytuacje ja sie najbardziej boje ze rozmaze mi sie sliczny makijarz na blogoslawienstwie i ze zaczne sie smiac podczas skladania przysiegi:)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
widzialam to!! panna mloda rozesmiana ze szok :)))

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ostatnio w smiechu warte było, jak gościu mówił do narzeczonej: "ja agnieszka... biorę sobie Ciebie" z kompletnym zaangażowaniem i cały przejęty. mam nadzieję, że u nas sie to nie zdarzy,he,he;)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moj maz zamiast powiedziec Biore sobie Ciebie za zone ,powiedzial prosze Ciebie za zone (czyli 2 razy sie oswiadczał ;) ) ,a ja powiedzialam ,ze niedoopuszcze Cie az do smierci !

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry