Re: Starające się II
katiies też tak mam, wszędzie je widze, zaczęło się na wakacjach, więc sobie pomyślałam, że taki okres, że dużo ciężarnych, ale do teraz nic się nie zmieniło :P
Właśnie chcę zaraz zadzwonić...
rozwiń
katiies też tak mam, wszędzie je widze, zaczęło się na wakacjach, więc sobie pomyślałam, że taki okres, że dużo ciężarnych, ale do teraz nic się nie zmieniło :P
Właśnie chcę zaraz zadzwonić do koleżanki z pracy jak tam u niej, bo za 3tyg rodzi ;-)
Wczoraj byłam u lekarz, pęchęrzyk 18mm, znów ten sam jajnik, więc drugi się obija. Ogólnie lekarz nie był w za dobrym humorze, ja również bo jechałam do niego 3h, całe miasto zakorkowane, bo jakąś bombe znaleźli w centrum handlowym, więc za bardzo nie pogadaliśmy. Luteinę dostałam.
ja-dwisia - nie miałam innego wyjścia ;-) nigdy nie uważałam, że bycie razem jest proste, to wiele wyrzeczeń i kompromisów, a co najważniejsze trzeba mieć oczy otwarte na potrzeby drugiego człowieka, zanim będzie za późno. Mój mąż miał dwa długie nieudane związki, nie jest 20 latkiem bujającym w obłokach, a raczej realistą, który czasami za mocno stąpa po ziemi. No ale najważniejsze, to się nawzajem kochać
Piggy 3mam mocno za Ciebie kciuki :)
Dzisiaj na wp przeczytałam artykuł o rodzinie, która wygrała w sądzie ze szpitalem, oskarżyli go o uraotwanie życia dziecka, niemowlak nie oddychał jak się urodził, 20min go reanimowali, no i się udało, ale niedotlenienie spowodowało uszkodzenie mózgu. Chłopiec ma dzisiaj 7 lat, a rodzice pretensje do lekarza, że nie pozwolili mu umrzeć i za wszelką cene ratowali. Ja dziękowałabym Bogu, że moje dziecko żyje, także sytuacja jest dla mnie abstrakcyjna. Wiele razy zastanawiałam się co w sytuacji jak dziecko jest chore i mój mąż ładnie powiedział, że nie jest to żaden koniec świata, że wtedy daje się jeszcze więcej miłości i takie sytuacje bardzo łączą rodzine i zmieniają ludzi na lepsze.
zobacz wątek