Re: Starające się IX
Tak przypomniała mi się jeszcze smieszna rzecz....w dniu rozprawy kiedy czekałam na wyrok sądu czy syn będzie u mnie czy u innej rodziny byłam w pracy i pamiętam ten telefon z mopsu że jest wyrok...
rozwiń
Tak przypomniała mi się jeszcze smieszna rzecz....w dniu rozprawy kiedy czekałam na wyrok sądu czy syn będzie u mnie czy u innej rodziny byłam w pracy i pamiętam ten telefon z mopsu że jest wyrok prosze przyjechać po syna...byłam tak szczęśliwa,że zaczęłam beczeć ze szczęścia...jakis czas potem weszła klientka i pyta czy może przyjśc do mnie za tydzień w jakiejś tak sprawie,a ja to z dumą pawia przykro mi zajmie się panią koleżnka bo ja ide na macierzyński! pani zdziwiona spojrzała na mnie ale nic nie widac po pani,a ja na to właśnie dzis zostalam matką adoptusia;)
byłam tak dumna,że mogłam powiedzieć,ze idę na macierzyński...coś cudownego...poza tym nie widziałm nigdy syna na żywo,urodził sie i mieszkal na drugim końcu polski i pierwszy raz go widziałam na żywo dopiero po wyroku kiedy mogłam go wziać a wczesniej tylko zdjęcia...tak mnie wzięło na wspominki przepraszam,że wam tu sie rozklejam w wątku:)
zobacz wątek