Widok
Aguseek - strasznie mi przykro, że tak ciężko przeszłaś przez poronienie. 5 dni w szpitalu - koszmarnie długo. I do tego tak długo czekałaś na tą ciążę. To dodatkowo dołuje. Ale zobaczysz, że będziesz gotowa szybciej niż myślisz. Nie będziesz się mogła doczekać pierwszej @ i będziesz się z niej bardzo cieszyła. Ja po laparoskopii byłam gotowa na ciążę po 3 miesiącach, a poronieniu samoistnym (bez zabiegu) już w kolejnym cyklu (ale lekarz kazał odczekać 1 m-c). Jeszcze będzie dobrze, zobaczysz. Jest plus w całej tej sytuacji: możesz zajść w ciążę i musisz w to teraz uwierzyć. Następna ciąża będzie szczęśliwa.
agusku, strasznie m przykro że tak bardzo to przeszłaś. 5 tyg temu, czułam dokładnie to co Ty. Mi pomogła zmiana nastawienia do ludzi - nigdy nie mówiłam o emocjach i przeżyciach, teraz chciałam bardzo żeby wiedzieli wszyscy bliscy, rodzina i znajomi. Było mi lżej że ci ludzie mnie wspierają i chcą żyć ze mną normalnie dalej. Pomogło. Tak jak rozmowy z mężem i racjonalizacja umysłu - jestem medykiem, musiałam sobie sama wszystko naukowo wyłożyć :) a teraz spadło mi ciśnienie na starania. uda się to będzie, ale jeszcze nie jestem gotowa by na nowo się stresować, nie umiałabym się poprostu cieszyć z dwóch kresek na teście.
Wierzmy razem, że będzie dobrze. Siły, nadziei i wytrwałości Ci życze kochana!!
Wierzmy razem, że będzie dobrze. Siły, nadziei i wytrwałości Ci życze kochana!!
"Życia nie oszukasz"
podobno fizycznie mogę zacząć starać się jakoś we wrześniu ale psychicznie to się okaże:(
ja nie miałam żadnych bóli ani plamień po prostu na usg wyszło że ciąża obumarła;( trafiłam do szpitala w środę i od razu mi wywoływali tabltekami poronienie ale nic nie wyszło w sumie dostałam 9 tabletek dopochwowych a inne dziewczyny po 2-3 już poroniły. W sobotę miałam zabieg bo już nie było sensu ale wszystko miałam tak rozciągnięte że samo wypadło więc dobrze że zabieg nie był tak inwazyjny bardzo.
Wyszłam w niedzielę ale teraz mnie bardzo brzuch boli;((((( was tez bolał?
ja nie miałam żadnych bóli ani plamień po prostu na usg wyszło że ciąża obumarła;( trafiłam do szpitala w środę i od razu mi wywoływali tabltekami poronienie ale nic nie wyszło w sumie dostałam 9 tabletek dopochwowych a inne dziewczyny po 2-3 już poroniły. W sobotę miałam zabieg bo już nie było sensu ale wszystko miałam tak rozciągnięte że samo wypadło więc dobrze że zabieg nie był tak inwazyjny bardzo.
Wyszłam w niedzielę ale teraz mnie bardzo brzuch boli;((((( was tez bolał?
Eh każdy przeżywa to po swojemu.. jedne z nas w ciszy a inne wolą o tym mówić..ja mimo bólu i pamięci o tym co się stało już miesiąc później nie mogłam się doczekać kiedy będę mogła się znów starać.. ale wszystko mi sie rozregulowało po zabiegu.. mam nadzieję jednak, że niebawem znów zobaczę dwie kreski, będę się bała pewnie całą ciążę.. ale wiem, że będę znów szczęśliwa. Mnie brzuch bolał jakieś 2 dni po zabiegu, a potem to już tylko lekko ćmił od czasu do czasu..
Ja dziś po wizycie u gina. Uspokoił mnie, stwierdził, że sobotni incydent to musiała być oderwana śluzówka, bo żadnych polipów i innych niepokojących rzeczy nie widzi.. Dziś 13dc pęcherzyk 23mm i endo 7mm pytałam czy to wystarczy , powiedział, że jest b. dobrze i mamy się brać do roboty.. (a wszędzie w necie piszą, że 7-8 mm to mało..) stwierdził, że jutro pęcherzyk powinien pęc.. test LH bardzo pzytywny, niestety temp nie mierzyłam:( trzymajcie kciuki.. za kilka dni zrobie progesteron, zobaczymy czy owu była.
dziewczyny jak myslicie co jest przyczyna tego że teraz tak wiele par ma problemy z zjaściem w ciaże? stan środowiska? jedzenie? tryb życia? jakos tam mi sie wydaje że za czasów naszych rodziców nie było takich problemów. przeciez w większości nasi rodzice to juz w rok po slubie mieli pierwsze dziecko. mówie na przykładzie swojej rodziny i znajomych.
gosar: trzymaj kciuki mocno:) a jak się czujecie??
Co do tego czy kiedyś było łatwiej zajść w ciążę to nie wiem moi rodzice starali się i leczyli 8lat żeby moja sis przyszła na świat mama miała 36lat jak ją urodziła.. ja byłam zaskoczeniem po kolejnych 2 latach:) Mama mówi, że kiedyś o problemach z poczęciem nie mówiło się otwarcie..
kiedyś młode kobiety od 16, a czasem nawet młodszego wieku nie faszerowały się tabletkami hormonalnymi, a przecież teraz antykoncepcja hormonalna jest nr 1, czy jest taka bez wpływu na późniejsze ciąże hmmm wątpię..
Po drugie to co jemy w większości rośnie na hormonach lub ulepszaczach..
Mam nadzieję, że nasze dzieci nie doczekają czasów kiedy naturalna ciąża będzie czymś co w przyrodzie nie występuje..
Co do tego czy kiedyś było łatwiej zajść w ciążę to nie wiem moi rodzice starali się i leczyli 8lat żeby moja sis przyszła na świat mama miała 36lat jak ją urodziła.. ja byłam zaskoczeniem po kolejnych 2 latach:) Mama mówi, że kiedyś o problemach z poczęciem nie mówiło się otwarcie..
kiedyś młode kobiety od 16, a czasem nawet młodszego wieku nie faszerowały się tabletkami hormonalnymi, a przecież teraz antykoncepcja hormonalna jest nr 1, czy jest taka bez wpływu na późniejsze ciąże hmmm wątpię..
Po drugie to co jemy w większości rośnie na hormonach lub ulepszaczach..
Mam nadzieję, że nasze dzieci nie doczekają czasów kiedy naturalna ciąża będzie czymś co w przyrodzie nie występuje..
w sumie to napisałam to samo co koleżanka wyżej ;-) My zaczynamy oficjalne starania w lipcu. Co prawda od ponad 3 lat walczę z plamieniami, pewnie mam coś nie tak z progesteronem...wiec co z tego będzie-nie wiem. Ide w przyszłym tygodniu do lekarza, niech mi jakąs luteine czy duphaston przepisze... zobaczymy co z tego wyjdzie.
a u mnie ten cykl na straty, nigdy nie zrozumiem swojego organizmu.
co do antykoncepcji to sie chyba nie zgodze patrzac po moich znajomych nikt nie mial problemu, wszystkie dziewczyny po 30stece a raczej po 35 i wszystkie na pigulce wiele lat. a u mnie problemy pomimo ze jestem od nich mlodsza i pewnie krocej vralam hormony choc nie tak krotko.
co do antykoncepcji to sie chyba nie zgodze patrzac po moich znajomych nikt nie mial problemu, wszystkie dziewczyny po 30stece a raczej po 35 i wszystkie na pigulce wiele lat. a u mnie problemy pomimo ze jestem od nich mlodsza i pewnie krocej vralam hormony choc nie tak krotko.




