Widok

Studenci na klinicznej w trakcie porodu

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Czy można nie wyrazić zgody na obecność studentów w trakcie porodu
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Można, ale jak mają inaczej się nauczyć, na fantomach?
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 3
Ja wręcz mam wrażenie, że ze studentami bezpieczniej. Zawsze to ktoś patrzy na ręce położnej i lekarzowi.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 3
zgadza się ale wolę mieć wybór nie wiem jak będzie wyglądał mój poród. Wiem , że jest wszystko jedno jak się jest na porodówce. Poprzednio rodziłam na Zaspie ale remont ogranicza liczbę rodzących.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To wybierz inny szpital, na Twoje miejsce znajdzie się 10 innych chętnych, którym studenci nie przeszkadzają. Znasz definicję szpitala klinicznego?
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 7
Tak jak nie każdy student zostaje lekarzem albo tylko na papierze. Matko jak ktoś chce mieć wybór i nie życzy sobie obecności studentów. Zaraz trzeba atakować to indywidualna sprawa.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 5
Można, ale jak mają inaczej się nauczyć, na fantomach?

uczy to się dopiero rezydent w trakcie specjalizacji. studenci po prostu odbębniają zajęcia na kolejnym oddziale, leżałam w uck kilka razy na kilku oddziałach, nigdy nie zgodziłabym się na obecność przy porodzie dziewczyn z tipsami, które podczas zajęć klepią w smartfony, a po wyjściu z sali ustalają plan imprezy. śmiechy i chichy na korytarzu, zero zainteresowania, no chyba, że jest "co obgadac" na zasadzie" ty widziałas, ja pie*** jaka przepuklina". nie generalizuję, nie twierdzę, że wszyscy, ale większość niestety tak. i do autorki wątku, raczej nie licz na przychylność i życzliwość personelu, jak odmówisz obecności studentów. ja odmówiłam, komentarze słyszałam codziennie.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 8
Bez przesady, leżałam na patologii na Klinicznej 10 dni i nie było dnia poza weekendem, żeby nie było studentów. Kulturalni, młodzi ludzie. Bez smartfonów za to z zeszytami i długopisami. Jak wywoływali mi poród i leżałam 12h pod oxytocyną to też byli i badali mnie w ramach ćwiczeń oczywiście pod okiem personelu. Po wszystkim podziękowali i byli bardzo uprzejmi, życzyli powodzenia :) Dzieciaki muszą się uczyć!
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 0
i jestes pewna, że byli to studenci, a nie już stażyści? bo to jednak różnica? studenci przychodza grupami, jak to grupy na studiach ok.10 osób, z lekarzem, który prowadzi z nimi zajecia, zazwyczaj lekarz opowiada przypadek, tłumaczy co trzeba z teorii, pokazuje co a sie pkazać, potem za zgodą pacjentki wybrańcy losu mogą pomacać i coś tam z praktyki uszczknąć. raczej niczego to dla nich nie wnosi, bo praktyki uczą sie na rezydenturze. na stażu to nawet nie wiedzą, kim beda, bo dostać się na ulubioną specjalizację, to jednak graniczy z cudem. student to już w ogóle tak naprawdę może być każdym, np. okulista, nie uważam, by musiał obmacywać mi krocze podczas porodu.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 4
Ja nie wyraziłam zgody i nie doświadczyłam z tego tytułu żadnych nieprzyjemności. Jak dostałam do podpisania zgodę, to powiedziałam, że wyrażę zgodę na obecność studentów, jeśli to będzie jedna osoba, góra dwie ale nie życzę sobie całej grupy patrzącej mi w krocze. Chciałam, żeby to było zapisane. Niestety, nie było takiej możliwości. Mogłam się zgodzić albo nie. No to się nie zgodziłam. Mam znajomych stomatologów, którzy w ramach studiów musieli odbyć praktyki na położnictwie. Byli od początku ukierunkowani na stomatologii, nie było mowy, że w przyszłości mogą zostać ginekologami ale położnictwo (jak i inne oddziały) musieli zaliczyć, bo w przyszłości mieli zostać lekarzami. Oni właśnie wspominali, że na takie praktyki chodzili grupami ok 10-osobowymi. Ani się w takim tłumie niczego nie nauczą, ani ich to nie interesuje, bo wiedzieli od początku, że będą leczyć zęby. Dla mnie bylby to bardzo duży dyskomfort a dla nich jedynie pieczątka z zaliczeniem praktyk.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja raz rodziłam w niedziele to nie było problemu - zero studentów, bo są tylko w tygodniu i to zazwyczaj od rana do około 15 (przynajmniej wtedy było ich najwięcej). Za drugim razem rodziłam w poniedziałek (trafiłam na porodówkę około 9, poród ok. 5 godzin). W ostatniej fazie partej oprócz położnej były dwie studentki. Dopiero gdy mały był już na moim brzuchu, a położna "trochę" mnie ogarnęła dziewczyny poszły. Były cicho cały czas, nie komentowały, tylko patrzały. Mi to nie przeszkadzało. Potem przyszła lekarka mnie zszywać i był z nią student. Pożartowaliśmy, czas szybciej zleciał (zszywana byłam 40 min). Mimo, że facet to jakoś mi to nie przeszkadzało. W końcu nie pierwszy który mnie oglądał w czasie dwóch porodów hihi. Zawsze myślałam jak to będzie gdy trafie na lekarza faceta, bo zawsze wybierałam kobiety. Ale lekarz to lekarz. A młodzi też sie muszą nauczyć....
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak, jestem pewna, że to byli studenci bo lekarz zadawał im potem pytania i powiedział, że to będzie na kolokwium i że mają szczęście, że mogą "na żywo" poćwiczyć na rodzącej :) Oni byli strasznie zestresowani, bardziej niż ja :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja też się zarzekałam,że żadni studenci nie będą mnie oglądać.Ale podczas porodu było mi wszystko jedno,na pytanie lekarki czy może przyjść ze studentami, kiwnęłam tylko głową. Poza tym byli na sali może ze dwie minuty,żadna to uciążliwość dla mnie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dla mnie to żaden argument, że to "tylko" studenci. Czyli Twoim zdaniem dopiero stażysta/rezydent może zobaczyć żywego pacjenta? Ja jednak wolałabym mieć doświadczonych lekarzy, którzy od początku mają do czynienia z prawdziwymi przypadkami a nie takimi, którzy znają teorię wykutą na pamięć... Poza tym z całym szacunkiem ale stomatolog to też lekarz i jak każdy lekarz powinien znać podstawy tak, by mógł udzielić pomocy temu kto jej potrzebuje. Nie wyobrażam sobie, żeby lekarz, choćby okulista czy dentysta nie wiedział jak pomóc np przy nieoczekiwanym porodzie.
Rozumiem, że są osoby, którym taka obecność bardzo przeszkadza i to szanuje ale nie wtedy, gdy argumentuje to w taki sposób.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1
Dodam jeszcze, że ja trafiłam na studentów w szpitalu na Polankach, gdy leżałam tam z synkiem. Studenci bardzo przyjemni i rzeczywiście bardzo wystraszeni. Jednemu z chłopców tak drżała ręka przy usłuchiwaniu dziecka, że aż żal było patrzeć i sama go uspokojałam. Dla nich to często równie stresujące przeżycie. Być może są wśród nich rozpieszczone panny, ale ja jednak wolę myśleć, że większość wybrała taki zawód z powołania ;)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak ale poród to zupełnie inna sytuacja. Sama kiedyś w szpitalu przy badaniach miałam studentów i nie krępowałam się. Ale to inna sprawa .
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dla mnie to żaden argument, że to "tylko" studenci.

a dla mnie jest. część z nich może w ogóle nie zdac lepu, albo nie skńoczyć studiów. albo być lekarzami-konowałami.

Czyli Twoim zdaniem dopiero stażysta/rezydent może zobaczyć żywego pacjenta? Ja jednak wolałabym mieć doświadczonych lekarzy, którzy od początku mają do czynienia z prawdziwymi przypadkami a nie takimi, którzy znają teorię wykutą na pamięć.

jakoś na bloku operacyjnym nie widuje się studentów? a część z nich będzie przecież będzie wykonywać operacje? a na blok wchodza dopiero rezydenci, ew. stażysci i to pewnie jak są mega dobrzy...

studenci na porodówce? sorry, ale niejeden pewne jest na kacu, niejeden z grypa, ale zajecia odbebnić musi, wiec jest obecny, niejeden kicha, smarka i ma angine...chocby z takich względów, nie chciałabym by tam byli. poza tym, oni i ta niczego sie nie ucza, odbebniaja zajecia, lekarz stazysta tak naprawde dopiero uczy sie czegokolwiek, a rezydent juz konkretniej. niech ucza sie teorii, zamiast odbebniac wizyty na oddzialach, to wtedy moze lepszy pozytek z nich bedzie w przyszlosci. a pacjentow mozna widywac w przychodni, wydaje mi sie, ze wiecej by sie nauczyli towarzyszac w przychodniach przyszpitalnych i analizujac wyniki i efekty leczenia, wyniki badan lab i obrazowych danego pacjenta niz na porodowce. praktyke i tak zdobywaja na specjalizacji.

a co do nieoczekiwanych porodow, mysle ze dentysta pomoze ci tak jak i okulista, czy nauczyciel, czy przechodzien. nie wierzysz? idz z jakimis wynikami specjalistycznymi do innego specjalisty, np. z wynikami usg dopochwowego do okulisty. dla niego to czarna magia. a zapisy okulisty dla ginekologa rowniez. kobieto, zejdz an ziemie.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 8
jakbys nadal nie wierzyła, leżąc na internie, studenci zostali zapytani co to jest ob. było z 15 osób. nikt nie wiedział. moja 80letnia babcia wie, a przynajmniej wie z czym to sie je.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jaka Ty jestes okropna osobą!!!!!!! Przemawia przez Ciebie taki jad w każdym wątku! Czy Ty masz w ogóle jakiś przyjaciół?
A wracajac do tematu studentów stażystów rezydentów... Wymogi sanepidowskie nie zezwalaja na wnoszenie na sale operacyjne( w tym także porodowe telefonów komorkowych. Regulamin cwiczen nie pozwala na tipsy pomalowane paznokcie itp.
Studenci moga nie zdac lepu nie skonczyc studiow, a rezydenci moga nie zdac egzaminu specjalizacyjnego a wyobraz sobie ze sa dopuszczani do wykonywania cesare NAWET albo szycia krocza. Drżyj, bo moze jakis rezydent sie na Tobie uczył! Czy ktos przychodzi na zajecia zeby je odbebnic czy naprawde sie czegos nauczyc..
Gwarantuje Ci dla studentow stomatologii obecnosc przy porodzie to niesamowite przezycie i noe mlaskaja ziewaja itp nawet jak musza po prostu odbebnic te zajecia gdyz interesuje to nas nie tylko jako lekarzy ale jako przyszle potencjalne matki. A na stomie jakoes 75%to panie.
Na medycyne ida ludzie z wyboru. Studia sa ciezkie bardzo trudno soe na nie dostac. Latwo mozna byc wywalonym i watpie zeby ktos pozwolil soboe na przyjscie na cwiczenia z pacjentami na kacu. Za takie cos mozna wyleciec ze studiow i nikt nie chce zaprzepascic tylu lat pracy (na stomie fizjologia ciazy jest na 3 roku) w imie jednej zalrapianej imprezki!
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 2
no, jestes dentystka, to masz swoja wizje. tez siedze w tym srodowisku od lat. nie przekonasz mnie niestety. i wiesz co, spier*** mi szycie taka paniusia rezydent. 2 mies krew mi sie po nogach przez nia lala. taki to cud miod porod sn. jak czytam tu watki, co chwila jakas kobieta-matka ma problem z szyciem krocza po wspanialej klinicznej. jakos głównie kliniczna sie przejawia, dziwne co? studiowałam w tym srodowisku, pracuje w tym srodowisku, sorry, ale co do studentow medycyny-niedzelnych chlopczykow i panienek mnie nie przekonasz. znam pania dentystke co to 2 razy nie mogla sie dostac, w koncu sie dostala, rok powtarzala, bo mamusia z tatusiem zpalacili...znam pana doktora co to anatomii nie mogl biedny zdac, miliard razy,w ksoncu tez repete mial , bo mamuia z tatusiem zaplacili...mam na tyle rozumu i wiedzy, ze jestem w stanie ocenic kompetencje lekarza. i wybiore z zamknietymi oczami specjaliste w wieku okolo 60 lat, niestety, wtedy chociaz cos soba reprezentowano. nie uogolniam. ale w obecnym swiecie takie osoby jak ty, robia z siebie nie wiadomo co, bo skonczyly medycyne. a do bycia lekarzem potrzeba czegos wiecej. lekarzem specjalista, trzeba duuuzo wiecej. ja mam swoje wymagania. nie chodze do byle kogo. i na palcach jednej reki moge wymienic lekarzy, ktorym bym zaufala. takie czasy. i tak, nie mam wielu przyjaciół. mam za to kilku. prawdziwych.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 7
Gwarantuje Ci dla studentow stomatologii obecnosc przy porodzie to niesamowite przezycie i noe mlaskaja ziewaja itp nawet jak musza po prostu odbebnic te zajecia gdyz interesuje to nas nie tylko jako lekarzy ale jako przyszle potencjalne matki. A na stomie jakoes 75%to panie.

tak, tak, na pewno to wspaniałe przezycie, bo potencjalne mamusie sie wzruszaja, a co to ma do teoretycznych zagadnien dotyczacych porodu i jego przebiegu, ciazy i calej reszty? niewiele. przyszle mamusie stomatolozki niech sobie fora czytaja i szkoly rodzenia wybieraja. studia to nauka, nie emocjonalne sentymenty, bo wg ciebie 75% to panie, wiec przezywaja porod. zajecia to zajecia, masz sie uczyc, nie rozczulac. skoro jestes stomatolozka i tyle sie nauczylas na studiach, to do szkoly rodzenia rozumiem nie chodzilas?
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 6
Jeśli w rzeczywistości jesteś tak paskudna jak na tym forum to może komuś się ręka omskła jak plułaś swoim jadem
W końcu to tylko jacyś rezydenci. Następnym razem bądź mądra- drzyj się od początku, że tylko prof Preis mooż Cię dotknąć!
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 6
Mnie również zszywal rezydent i zrobił to kiepsko, więc następnym razem mam zamiar zrobić dokładnie to, o czym piszesz - nie pozwolić się dotknąć nikomu, poza doświadczonym lekarzem. Łatwo Ci wyśmiewać innych, jeśli sama po porodzie nie musisz zbierać kasy na waginoplastykę.
Lekarz prowadzący uświadomił mnie potem, że rany krocza może zszywać tylko specjalista ginekolog lub specjalista chirurg, położna i rezydenci mogą to robić tylko i wyłącznie za zgodą pacjentki. Strasznie żałuję, że nie wiedziałam o tym przy porodzie, na pewno nie zgodziła bym się na rezydenta.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
" jakoś na bloku operacyjnym nie widuje się studentów? "
~:~ na bloku operacyjnym również bywają studenci kierunku lekarskiego jak i pielęgniarstwa, nawet studenci stomatologii bywają przy np. cesarskim cięciu w trakcie praktyk, poza tym też muszą być przy co najmniej 3 porodach, bo inaczej nie maja zaliczenia przedmiotu.
Dodam jeszcze,że obecność studentów warunkuje też lepszą opiekę lekarską, bo to lekarze odpowiada za studenta i uwierz bardzo się boją błędu i sprawdzają wszystko kilka razy
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mnie zszywała lekarka. Student siedział przy niej - patrzał, zadawał pytania, nic nie robił. W ten sposób nie mam podstaw żeby się czepiać. Ale gdyby jakiś student schrzanił taką sprawę to tez bym była wściekła!
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie mylcie studentów z lekarzami rezydentami czy stażystami, każdy z nich ma inne uprawnienia. Jeśli lekarz jest rezydentem to pacjent nie musi o tym wiedzieć, bo rezydent ma pełne prawo wykonywania zawodu, w związku z czym jeśli podpisałaś zgodę na badanie czy leczenie to nie muszą Cię informować jaką lekarz ma specjalizacje albo czy jest w jej trakcie, bo ma pełne prawo wykonywać swój zawód.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
lili, mi lekarz ginekolog-położnik powiedział co innego - pacjentka ma święte prawo nie zgodzić się na szycie przez rezydenta czy położną, a każdy lekarz na wniosek pacjenta ma obowiązek przedstawić się z nazwiska, stopnia naukowego i specjalizacji, więc nie ma mowy o "nie muszą Cię informować jaką lekarz ma specjalizacje". Szpital to nie południowoamerykański zakład karny, pacjentka jest klientem, a nie zakładnikiem.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Oczywiście,że masz prawo zapytać, to nie są tajne informacje mówie tylko,że nikt nie musi Cię informować,że jest rezydentem i chodzi mi o każdy oddział nie tylko położnictwo. Nie zaprzeczam tez,że możesz odmówić szycia przez rezydenta czy położna, ale z praktyki wiem, że to najczęściej lekarze rezydenci szyją i niestety nie muszą się pytać pacjentki czy wyraża zgodę, bowiem na Klinicznej uważaja,że to Twoim "obowiązkiem" jest zapytać czy to rezydent i ewentualnie odmówić :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
odnośnie rezydentów to po 2 roku specjalizacji mogą mieć samodzielne dyżury na oddziale, więc jeśli nie zgodzisz się na szycie w mniejszym szpitalu - w takim wypadku to nie będzie miał kto "cerować"
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Są jeszcze położne, niejedna ceruje lepiej niż połowa chirurgów. Poza tym nigdy nie słyszałam, żeby rezydenci mogli pełnić samodzielne dyżury - a co z cesarkami? Chyba nie ma możliwości, żeby lekarz bez specjalizacji operował bez nadzoru.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Operować samodzielnie nie, ale jak właśnie lekarz specjalista operuje to on pełni wszystkie obowiązki na oddziale i podejmuje samodzielne decyzje, bo jak wiadomo zawsze jest więcej niż 1 lekarz na dyżurze, a w nocy i weekendy prawie zawsze masz 1 specjalistę i samych rezydentów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hela, piszesz ze nie pozwolisz sie dotknal nikomu poza doswiadczonym lekarzaem, wie zapewne polozna tez cie nie urzadza.

odnosnie rezydentow to w najblizszym mi szpitalu dyzuruje dwoch, mlody zajmuje sie poloznctwem, starszy ginekologia, w tym patologią ciązy; cesarki robia razem;

a co do rezydentow -na chirurgii, ortopedii, neurologii itd.dyzurują samodzielnie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przeciez oni i tak wyjada z Polski
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Koleżanka rodziła na Klinicznej w ubiegłym tygodniu. Podczas porodu szkoliła się dziewczyna na położną - była obecna cały czas w sali porodowej (7 godzin).
Na początku młodych rodziców nieco denerwowała... ale potem okazała się bardzo przydatna! Tata mógł spokojnie wyjść do toalety, wiedząc, że w razie co ktoś zawoła lekarza, przekazywała informacje i prośby położnym w dyżurce itp.

Także są i plusy.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rodziłam 2 razy na klinicznej. Za pierwszym razem dziewczyna uczyła się na mnie wkłuwać w kręgosłup do zzo i zrobiła to idealnie(za drugim razem starszy facet anestezjolog nie potrafił mi się wkłuć, rzucał głupie pytania czy uprawiam sport wyczynowo, w końcu znieczulenia mi nie podano...) Innych studentów nie było. Za drugim razem było 3 studentów ze Skandynawii, rozmawiałam z nimi po angielsku, byli szczerze zainteresowani, grzeczni, w niczym nie przeszkadzali. Poza nimi na sali były przynajmniej 3 położne i dwie lekarki, mój mąż, generalnie taki tłum, że kolejna trójka nie zrobiła na mnie większego wrażenia.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja też tak uważam, że taki "dodatkowy" personel to nie samo zlo a może okazać się pomocny. Ale niech dopracują system, niech zapewnią możliwość, że przy rodzącej będzie jedna osoba a nie tłum. Ja naprawdę bym się zgodziła na jedną, ewentualnie dwie osoby uczące się ale większa ilość osób dla mnie byłaby czymś trudnym do zaakceptowania. Jednym tłum nie przeszkadza, innym już tak. Jak zwróciłam uwagę, że mogę się zgodzić na jedynie jedną, najwyżej dwie osoby, powiedziano mi, że zbliża się noc i na pewno nie będę musiała martwić się studentami bo ich w nocy nie ma. A już na pewno większe grupy (ok 10-osobowe) są na pewno tylko w godzinach do południa. Mojej uwagi już nie chciano umieścić w tym szpitalnym kwestionariuszu. No to nie wyraziłam zgody w ogóle. Ja po prostu chciałam mieć pewność, że grupka młodych 22-latków nagle nie wejdzie do sali bo czasu trwania porodu sn nie da się zaplanować od godziny do godziny. Niech trochę personel też zrobi się elastyczny, to będzie wszystkim lepiej. Dla personelu poród to chleb powszedni ale dla mnie nie. To ważny moment w życiu i 10 dodatkowych osób by mi najzwyczajniej przeszkadzało. Jednak kompromisu ze strony personelu nie było żadnego.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
Zawsze można się nie zgodzić, można też pozwolić na jedną czy dwie osoby... takie, które mogłyby się przydać np wodę przynieść czy cokolwiek innego :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
No właśnie mi powiedziano wyraźnie, że nie można zgodzić się na jedną osobę. Ja chciałam zrobić taki odręczny dopisek, ale nie wyrażono na to zgody. Ja chciałam mieć pewną i jasną sytuację, że nie wejdzie mi tłum młodych ludzi i że nie będę się musiała o to upominać czy wykłócać, bo zwyczajnie tego nie chciałam. Położna z uśmiecham próbowała mnie przekonać, że jak już się akcja zacznie to będzie mi wszystko jedno ile osób będzie obok mnie. Otóż nie, nie było mi wszystko jedno, zwłaszcza że nie był to mój pierwszy poród więc wiedziałam jak to z grubsza wygląda. Przy każdym porodzie był ze mną mąż i ja nie potrzebowałam nikogo z personelu, żeby mi podał wodę. Chciałam zgodzić się na obecność jednej osoby w myśl zasady, że młodzi muszą się gdzieś uczyć. Jednak, jak wcześniej napisałam, nie mogłam sobie tego zastrzec. To było już kilka lat temu więc może się coś w tej kwestii zmieniło. Tego nie wiem.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jak ja lezalam na Klinicznej na oddz. Izolacyjnym, to studenci byli na obchodach porannych, ale nie zadawali żadnych pytań. Przy podpisaniu zgody na obecność studentów zapytałam lekarki czy muszą oni być przy wszystkich badanich/ zabiegach, a ona odpowiedziała, że jak pacjentka sobie nie życzy studentów w którymś momencie, to ma powiedzieć i wyjdą, że nie będą mnie do niczego zmuszać. Ja wyraziłam zgodę na ich obecność, bo uważam, że gdzieś muszą się uczyć i jeśli ma to im pomóc to czemu nie. U mnie studenci byli jeszcze przy wywiadzie przy przyjęciu do szpitala i podczas badania lekarka poprosiła jedną studentkę do gabinetu, która badała mnie zaraz po niej. Reszta została na korytarzu i to by było na tyle styczności ze studentami podczas kilkudniowego pobytu w szpitalu.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nawet jeśli studenci wchodzą na blok, to nie sądzę by były to kilkunastoosobowe grupy, pomijam fakt, że nie wierzę, że przy neurochirurgicznych czy kardiologicznych czy innych ciezkich ciężkich zabiegach wchodzili studenciaki 2 czy 3 roku. poza tym, nie uważam nadal by miało to jakikolwiek sens, dopóki się nie robi już stażu czy specjalizacji, po cholere stomatolog ma oglądać poród? ano jak wspomniala koleżanka powyżej, bo dziewczyny stomatolożki mają fajne przeżycie. ale ja nie jestem w cyrku, żeby jakas obca baba miała przezywac i wzruszac sie na mysl o swoim kiedys porodzie, ogladajac mój. od przezywania jest matka i ojciec, partner czy osoba towarzyszaca. nie sadze by ta obecnosc miala cokolwiek wspolnego z nauka. nie rozumiem i nie widze ani jednego powodu dla ktorego student, ktory nigdy nie bedzie poloznikiem mialby byc fizycznie na porodowce. po dwa, wiele osob jest tu przeciwna odwiedzinom na polozniczym, ale studenci wam juz nie przeszkadzaja? bo tak sie sklada, ze na poloznictwo tez przychodza, cale szczescie, ze akurat lezalam na sali z osobami, ktore nie zyczyly sobie by grupa stuentwo weszla do naszej sali, bo nie wyobrazam sobie by kilkanascie obcych osob mi chuchalo na noworodka, ogladalo moje cycki i mnie po porodzie.

argumentujecie, ze musza sie na czyms uczyc. tylko, ze oni sie tam nie ucza. glownie przygladaja sie, podaja wode, jak szyje to jeden, a pozostalych 10 stoi i sie gapi, i co, po tym jednorazowym szyciu, juz bedzie nauczony? nauczy sie dopiero na stazu i specjalizacji, przeciez oni nawet teorii nie maja calkowicie opanowanej,a co dopiero praktyka.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 9
Mialam CC na Klinicznej na sali jak i potem studenci byli obecni. O ile nie czułam się najlepiej i na studentów praktycznie nie zwróciłam uwagi to studentki położnictwa okazały się istynymi aniołami. W czasie mojej niedyspozycji cudownie zajmowały się małym, nosiły, tuliły, karmiły, pomagały mi ze wszystkim wlącznie z przysłowiową wodą. Jak znikały to byłam zdana na siebie i szybko nauczyłam się doceniać ich pomoc, minęło parę lat, mam nadzieję że już pracują w zawodzie i dalej są takie ciepłe i uśmiechnięte jak wtedy :)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

szkoła rodzenia UCK (9 odpowiedzi)

Witajcie, Czy któraś z Was chodziła, bądź chodzi do szkoły rodzenia w UCK i może coś na jej...

Jedzenie u 8 miesięcznego bobasa (29 odpowiedzi)

Jestem ciekawa ile ważą i jedzą Wasze 8-miesięczne dzieciaczki. Zastanawiam się, czy nie za mało...

zamieszkanie z teściami mój największy błąd (58 odpowiedzi)

Witam wszystkie forumowiczki (forumowiczy również) otóż jak w temacie-rzece nie mam już sił,...

do góry