Widok
>Anty, jak będziesz tak wszystko w życiu analizował, to Ci ono przeleci przed nosem i ani się obejrzysz, a będziesz starym, zgorzkniałym, samotnym Antym ;)
Nie grozi mi to, ale dziękuję za troskę:)
I lubię moje analizowanie, ono pozwala mi nie popełniać tych samych błędów ponownie lub nie popełniać ich wcale, kiedy uczę się na licznych błędach osób wokół. Uważam to za lepsze rozwiązanie niż powtarzanie ciągle tych samych schematów z nadzieją, że tym razem będzie inaczej.
>Chemia pozwala rzucić wszystko w kąt i zająć się drugą stroną.
Do tego wystarczy zwykła fascynacja;)
>Pozwala zbudować fundamenty pod przyjaźń, bez której nie da się budować związku, kiedy chemia zdechnie.
Na jakiej podstawie wysnuwasz ten wniosek?
Zwykle chemia pozwala doprowadzić dwie osoby do łóżka - taki jest cel jej istnienia. Potem istnieje szansa, że pojawi się przywiązanie. Czy zostaje tam miejsce na przyjaźń? Lub mówiąc inaczej, czy to trwały fundament dla przyjaźni?
Nie grozi mi to, ale dziękuję za troskę:)
I lubię moje analizowanie, ono pozwala mi nie popełniać tych samych błędów ponownie lub nie popełniać ich wcale, kiedy uczę się na licznych błędach osób wokół. Uważam to za lepsze rozwiązanie niż powtarzanie ciągle tych samych schematów z nadzieją, że tym razem będzie inaczej.
>Chemia pozwala rzucić wszystko w kąt i zająć się drugą stroną.
Do tego wystarczy zwykła fascynacja;)
>Pozwala zbudować fundamenty pod przyjaźń, bez której nie da się budować związku, kiedy chemia zdechnie.
Na jakiej podstawie wysnuwasz ten wniosek?
Zwykle chemia pozwala doprowadzić dwie osoby do łóżka - taki jest cel jej istnienia. Potem istnieje szansa, że pojawi się przywiązanie. Czy zostaje tam miejsce na przyjaźń? Lub mówiąc inaczej, czy to trwały fundament dla przyjaźni?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
> czy Twoje późniejsze relacje w stosunku do tamtej były głębsze, czystsze i prawdziwsze czy nie?
Bywały i głębsze i czystsze i prawdziwsze. Czasami nawet jedna relacja łapała się na wszystkie te trzy określenia naraz ;]
> czy w ogóle być powinna i czy jej zaistnienie choć przyjemne, nie jest szkodliwe?
Chemia pozwala rzucić wszystko w kąt i zająć się drugą stroną. Poznać, polubić.. a może raczej w odwrotnej kolejności ;)
Pozwala zbudować fundamenty pod przyjaźń, bez której nie da się budować związku, kiedy chemia zdechnie.
Bywały i głębsze i czystsze i prawdziwsze. Czasami nawet jedna relacja łapała się na wszystkie te trzy określenia naraz ;]
> czy w ogóle być powinna i czy jej zaistnienie choć przyjemne, nie jest szkodliwe?
Chemia pozwala rzucić wszystko w kąt i zająć się drugą stroną. Poznać, polubić.. a może raczej w odwrotnej kolejności ;)
Pozwala zbudować fundamenty pod przyjaźń, bez której nie da się budować związku, kiedy chemia zdechnie.
>Przeżywałem to w liceum :D
Pytanie tylko, czy Twoje późniejsze relacje w stosunku do tamtej były głębsze, czystsze i prawdziwsze czy nie?
>Od lat... chemia albo wali po łbie od wejścia.. albo już jej nie będzie.
Chemia oszukuje, więc się właśnie zastanawiam, czy w ogóle być powinna i czy jej zaistnienie choć przyjemne, nie jest szkodliwe?
Pytanie tylko, czy Twoje późniejsze relacje w stosunku do tamtej były głębsze, czystsze i prawdziwsze czy nie?
>Od lat... chemia albo wali po łbie od wejścia.. albo już jej nie będzie.
Chemia oszukuje, więc się właśnie zastanawiam, czy w ogóle być powinna i czy jej zaistnienie choć przyjemne, nie jest szkodliwe?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Gdy przyjaźń się pogłębia to tworzy się bliskość (intymność), a ta powoduje pociąg seksualny, chęć bycia ze sobą więcej i częściej... bliższe to mojemu poczuciu miłości, niż pół roczna chemia, po której następuje spadek zainteresowania lub co gorzej, zwykły zakłopotanie, tym co to było i jak z tego się teraz wykręcić:d
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"