Widok

Szukam idealisty :-)

Dosyc wysoka ( 170 cm ), szczupla blondynka o zielono niebieskich oczach z odrobina szarosci, gdy brakuje slonca na niebie, szuka faceta marzen z idealami.Wszelkie szczegolowe informacje na priv.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@μ:

Jego przypadłosć tłumaczy, czemu wstydzi się na ognisko przyjść... i generalnie: reala :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
>Przeżywałem to w liceum :D

Pytanie tylko, czy Twoje późniejsze relacje w stosunku do tamtej były głębsze, czystsze i prawdziwsze czy nie?

>Od lat... chemia albo wali po łbie od wejścia.. albo już jej nie będzie.

Chemia oszukuje, więc się właśnie zastanawiam, czy w ogóle być powinna i czy jej zaistnienie choć przyjemne, nie jest szkodliwe?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anty, jak będziesz tak wszystko w życiu analizował, to Ci ono przeleci przed nosem i ani się obejrzysz, a będziesz starym, zgorzkniałym, samotnym Antym ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> czy Twoje późniejsze relacje w stosunku do tamtej były głębsze, czystsze i prawdziwsze czy nie?

Bywały i głębsze i czystsze i prawdziwsze. Czasami nawet jedna relacja łapała się na wszystkie te trzy określenia naraz ;]

> czy w ogóle być powinna i czy jej zaistnienie choć przyjemne, nie jest szkodliwe?

Chemia pozwala rzucić wszystko w kąt i zająć się drugą stroną. Poznać, polubić.. a może raczej w odwrotnej kolejności ;)
Pozwala zbudować fundamenty pod przyjaźń, bez której nie da się budować związku, kiedy chemia zdechnie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Warto zaryzykować Anty, wiesz cierpienie uszlachetnia :p, chociaż mi się raczej tyłek twardszy zrobił ;).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> mi się raczej tyłek twardszy zrobił

Znowu zanęcasz ;>
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
>Anty, jak będziesz tak wszystko w życiu analizował, to Ci ono przeleci przed nosem i ani się obejrzysz, a będziesz starym, zgorzkniałym, samotnym Antym ;)

Nie grozi mi to, ale dziękuję za troskę:)
I lubię moje analizowanie, ono pozwala mi nie popełniać tych samych błędów ponownie lub nie popełniać ich wcale, kiedy uczę się na licznych błędach osób wokół. Uważam to za lepsze rozwiązanie niż powtarzanie ciągle tych samych schematów z nadzieją, że tym razem będzie inaczej.

>Chemia pozwala rzucić wszystko w kąt i zająć się drugą stroną.

Do tego wystarczy zwykła fascynacja;)

>Pozwala zbudować fundamenty pod przyjaźń, bez której nie da się budować związku, kiedy chemia zdechnie.

Na jakiej podstawie wysnuwasz ten wniosek?
Zwykle chemia pozwala doprowadzić dwie osoby do łóżka - taki jest cel jej istnienia. Potem istnieje szansa, że pojawi się przywiązanie. Czy zostaje tam miejsce na przyjaźń? Lub mówiąc inaczej, czy to trwały fundament dla przyjaźni?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hahaha :) schudłam, rozwód to straszne nerwy, a po rozwodzie też podobnie, jak taki delikwent się ocknie i prosi o drugą szansę :(.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Zwykle chemia pozwala doprowadzić dwie osoby do łóżka - taki jest cel jej istnienia.

Zgadza się.

> Potem istnieje szansa, że pojawi się przywiązanie.

To oksytocyna po dobrym orgazmie, ale zgadza się.

> Czy zostaje tam miejsce na przyjaźń?

Oczywiście.
Jak pisałem, powyższe redefiniuje nasze życie. Kontakt z drugą stroną jest priorytetem. Wtedy można się z nią zaprzyjaźnić. Albo nie.
Jeśli tak, to związek ma szanse trwać, jeśli nie, to lepiej szybko sobie o tym powiedzieć i się rozstać niż brnąć w coś, co przyszłości niie ma.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
@37:

W reinkarnację nie uwierzyłaś, bo by Cię tu nie było.
Też Cię lubię :D
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
>Nie grozi mi to, ale dziękuję za troskę:)

Nie ma za co, po prostu żal mi się Ciebie zrobiło ;))
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
>Jeśli tak, to związek ma szanse trwać, jeśli nie, to lepiej szybko sobie o tym powiedzieć i się rozstać niż brnąć w coś, co przyszłości niie ma.

Właściwie masz racje, problem jednak stanowi czas, bo mniej czasu zużyjesz na szukanie przyjaźni i zamienienie jej w miłość, niż szukanie chemii i zamienienie jej w przyjaźń a później w miłość. Zwłaszcza, że o chemię łatwo, a jej wypalenie zajmuje trochę czasu, i zwykle później się jeszcze trochę czeka, by się przekonać, jak to dalej będzie.
Życie zaś ma swój termin ważności.

>Nie ma za co, po prostu żal mi się Ciebie zrobiło ;))

Niepotrzebnie, jestem szczęśliwym człowiekiem i dzięki odpowiednim zabiegom myślowym moje szczęście z roku na rok jest coraz większe:)
Ale to miłe z Twojej strony, że poświęcasz swoje uczucia dla obcej osoby w necie:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Żal nie jest uczuciem, tylko stanem emocjonalnym ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
> bo mniej czasu zużyjesz na szukanie przyjaźni i zamienienie jej w miłość, niż szukanie chemii

Mam dokładnie odwrotne przekonanie, z wieloletniej autopsji ;)

Z jednym zastrzeżeniem: chemii się nie szuka, bo się jej nie da "znaleźć".
Chemia się trafia. Można tylko stworzyć podatny grunt na jej przyjęcie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
@ dzięki odpowiednim zabiegom myślowym

Opisz proszę tę twoją metodę jeśli jest to coś bardziej skomplikowanego niż powtarzanie sobie przed snem "jestem szczęśliwy, jestem szczęśliwy,jestem szczęśliwy..." ;P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"ale mentalnie jesteś jakby zrzędliwym dziadkiem"

może stąd nick -> Antyspołeczny

gdyby był otwarty na ludzi nazwałby się Prospołeczy ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Anty

Pomijasz zbyt wiele zmiennych.

Mam wrażenie, że sparzyłeś się na jakimiś związku i teraz nie dajesz sobie szansy na miłość żeby się nie sparzyć drugi raz.

Tym razem nie będzie żadnej chemii i spontaniczności tylko zaplanowana, bezpieczna przyjaźń, z której możne coś się wykluje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Anty

>>Gdy przyjaźń się pogłębia to tworzy się bliskość (intymność), a ta powoduje pociąg seksualny

EDIT: pół posta wrąbało bo oznaczyłem cytat odwróconymi podwójnymi trójkątnymi nawiasami. Już mi się nie chce pisać drugi raz o tej godzinie. (ani pomstować na jakość kodu;)

Po prostu: "Ludwiku Dorn i Sabo. Nie idźcie tą drogą"
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Nie mówię, że to niemożliwe tylko bardzo trudne. Czytajcie ze zrozumieniem :) I niech się wypowiadają osoby które to przeżyły, a nie takie co nie mają dzieci, albo np. wychowuje drugi rodzic."

Zatem mogę się wypowiedzieć ja ;-) Faktycznie jest trudne, ale czy bardzo... raczej nie. Kluczowa jest tu kwestia podejścia drugiej strony i oczywiście akceptacji dziecka.
Można wszystko pogodzić. Nie uważam, żeby zawsze ktoś był poszkodowany (partner lub dziecko). Nigdy żadna matka nie poświęca 100% uwagi i czasu swojemu dziecku. A czy poświęca go na książkę, telewizję, aerobik, czy faceta, nie ma znaczenia. Po drugie musi być facet, który w pełni akceptuje fakt, że kobieta jest matką, oraz akceptuje jej dziecko/ci, które mu nie przeszkadza. Dlatego od dawien, dawna uważam, że lepszym partnerem dla kobiety z dzieckiem, jest facet, który też dziecko lub dzieci posiada.
Niestety wygląda to często tak, że mimo deklaracji ze strony faceta, iż dziecko zupełnie mu nie przeszkadza, jest odwrotnie. Nie widzi on przyjemności w spędzaniu czasu z ukochaną i jej pociechą. Często wręcz to dziecko przeszkadza.
A przytaczane tu porównania, że dla kobiet często dziecko jest ważniejsze od partnera, jest dla mnie śmieszne. Nie da się tego porównać. I bez urazy, ale chyba może to powiedzieć tylko ktoś, kto dzieci nie ma.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
> uważam, że lepszym partnerem dla kobiety z dzieckiem, jest facet, który też dziecko lub dzieci posiada.

Z wpisów Doroty wynika, że taki związek jest techniczną niemożliwością, bo żadne nie miało będzie czasu, żeby chociażby się poznać.
Z wpisów Antego wynika, że taki związek będzie wieczną wojną o uwagę partnera ;D

Z życia wiem, że takie związki istnieją, rzadkoścą nie są i często mają się dobrze :)

A bezdzietność jednego z partnerów nie oznacza z automatu braku jego zrozumienia potrzeb i priorytetów dla drugiej połówki ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
do góry