Widok

Szukam pani dla mojego męża

Jak w tytule, jesteśmy w trakcie rozwodu. Mąż ma 36 lat, ma 180cm wzrostu, jest chudy,potrafi gotować ale odkurzac już nie. Nie tańczy, nie odwiedza restauracji, z pubu wymaga opieki, góra dwie pozycje okazjonalnie ( i po alkoholu w nocy przy zgaszonym świetle) ogólnie jest miły i idzie się z nim dogadać. Robi zakupy. Nie przeprasza, nie wypowiada czułych słów, nie całuje się. Jeśli któraś z pań jest zainteresowana oddam w dobre ręce
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 3

>z pubu wymaga opieki

Jak należy rozumieć te słowa? ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Tzn ze nie wruci do domu o własnych siłach.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0

> idzie się z nim dogadać

Tobie się nie udało.

> góra dwie pozycje okazjonalnie ( i po alkoholu w nocy przy zgaszonym świetle)

To też niekoniecznie źle świadczy o mężu

> {z pubu} nie wruci do domu o własnych siłach.

Zważywszy na wyżej wymienione, też by mi się nie chciało wracać ;]
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 4

Widocznie masz podobny problem do mojego męża;)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wątpię.
Nie mam żony, zatem trudno byłoby to zweryfikować. Aczkolwiek... z kobietami dogaduję się nieźle, po pubach się nie szlajam a co do seksu...
Mój kolega mawiał: nie ma mężczyzn impotentów, są tylko leniwe kobiety.
Nie wiem, czy się w ten sposób pocieszał ;] ale ma to sporo sensu.
Czasami po prostu nie iskrzy. Albo słomiany ogień się wypalił. Nie musi to być "wina", którejkolwiek ze stron. Kazda z nich, w jakiejś innej relacji, moze być demonem seksu. Ale w nie w tej. Ot... pech...

PS: jakby co, to nie jestem twoim mężem zainteresowany ;] Może tobą.. troszkę...Z racji poczucia humoru - bo założyłas ten wątek :D
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2

> Mąż ma 36 lat, ma 180cm wzrostu, jest chudy,potrafi gotować

Właściwie to by wystarczyło, abyś nie musiała się o niego martwić.
Wymienione wady świadczą głównie o tym, że go nie pociągasz - co jest całkiem naturalne na etapie rozwodu.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0

Gratuluje braku żony:) miałeś racje mówiąc ze słomiany ogień się wypalił, i współczuje koledze.....
Dzieki ze nie jesteś zainteresowany mężem, nie wiem czy bym to przeżyła XD
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

...powiedział następny nieżonaty ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Dlatego szukam kobiety która będzie go pociągać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

A jaki masz interes w tym, żeby go wyswatać po rozwodzie?
Chcesz się go pozbyć z mieszkania? ;)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

Może cesja wspólnego kredytu? ;>
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

> Dzieki ze nie jesteś zainteresowany mężem, nie wiem czy bym to przeżyła

No ej... ciut rozsądku... plijz...
Nie łatwiej ci będzie przyjąć do wiadomości, że ex był kryptopedałem niż to, że go nie pociągałaś ? :>
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

>> Mąż ma 36 lat, ma 180cm wzrostu, jest chudy,potrafi gotować

> Właściwie to by wystarczyło, abyś nie musiała się o niego martwić.

To by w zupełności wystarczyło, aby w ogóle nie zakładać wątku. O ile nie jest jakimś niemożebnym niemotą, to babę znajdzie.
Wróć... baba sama mu się znajdzie. W zasadzie wystarczy info "wolny, 36 lat".
Wróć... wystarczy info"wolny"
Wróć...wystarczy, że istnieje...i nie jest niemożebnym niemotą :D

A niemożebnym niemotą raczej nie jest, bo to by jak najgorzej świadczyło o "autorce wątku", zatem by się nim nie chwaliła :]
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

I jeszcze 180 cm;)
Kto kiedykolwiek odwiedził portal randkowy wie, że to jest hasło klucz
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

>...powiedział następny nieżonaty ;)

Tak, nieżonaty, ale i bez wymienionych wad:)))
Cóż lepiej chroni przed poczuciem uwięzienia i utratą pociągu do partnerki jeśli nie ciągła świadomość, że tylko dzisiaj jesteśmy razem, a jutro jest nieznane?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

>bo to by jak najgorzej świadczyło o "autorce wątku", zatem by się nim nie chwaliła :]

Ona ogólnie się sobą nie chwali. Przypadek?:p
Nawet nie napisała, dlaczego go nie pociąga, i dlaczego on musi się tak poświęcać, by się upić w sztok, ryzykując życiem, aby spełnić swój małżeński obowiązek!
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

> to jest hasło klucz

Nie odwiedzałem, ale ze wspomnień koleżanek słyszałem, ze nader często okazuje się, że to 180 cm to jest w sumie ;]
Choć dla części kobiet wzrost faceta jest faktycznie jakimś fetyszem.
Jedna z wysokich koleżanek kiedyś mi dosr*ła: Ty nie masz 180 (mając na myśli wyłącznie wymiar wzwyż, dla uściślenia ;])
Wkurzyłem się. Jak nie mam. Zawsze miałem...
Niedługo potem miałem okazję dostepu do takiej standardowej wagi lekarskiej, jak za króla Ćwieczka. Z szalkami i wyciąganą miarką. I rzeczywiście... 178
Kompresja kręgosłupa. Te 2 cm ubyły mi przez lata (dziesięciolecia), przez które się nie mierzyłem (bo i po co?) na dyskach międzykręgowych.
Druga koleżanka, 178, do dzisiaj mnie wspomina, jako pierwszego faceta, który nie wstydził się iść z Nią, w szpilkach. Wcześniej miała kompleksy. A raczej... jej poprzedni faceci...
Z kolei inna.. chociaż słabo się znamy, wyjaśniła mi swoje podejście do fetyszu wzrostu.
Przy wyższym, dużo wyższym, facecie, czuje się bezpieczniejsza. "Wtulona pod ramię". Przy moim wzroście, u kobiety, nie jest to łatwe.. ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

>słyszałem, ze nader często okazuje się, że to 180 cm to jest w sumie ;]

To wtedy to jest wytrych:d

>Przy wyższym, dużo wyższym, facecie, czuje się bezpieczniejsza.

Tak, wszystkie tak mówią, z pewnością brzmi to lepiej niż prawda;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

> Ona ogólnie się sobą nie chwali. Przypadek?:

Myślę, że to raczej forma odreagowania.
Rozstanie po latach nigdy nie jest proste. Pomijam już kwestie techniczne, typu wspólne dobra czy długi.
O dzieciach słowa nie ma, zatem przyjmuję, że temat nie istnieje.
Pozostaje cała otoczka. Wspólni znajomi, rodzina drugiej strony.
Jeśli ktoś się związał lata temu i praktycznie większość dorosłego życia spędził w tej otoczce, musi sobie jakoś zrekompensowac dziurę vel nocnik, w której przyjdzie mu żyć za chwilę.
Choćby nadrabiajac miną, że to "jego wina". Ja jestem ta dobra... nawet mu szukam miękkiej poduszki pod upadek..

Z drugiej strony.. może być to poczucie winy. Dałam ciała (całkiem prawdopodobnie, że dosłownie) i tej miągwie było juz za dużo. Choć mnie nie kręci, to fajny chłop z niego i niech służy jako aseksualny kucharz i dostawca komuś innemu.

Z trzeciej.. może być też czysty pragmatyzm.. czyli cesja kredytu, o której pisałem powyżej.

A najprawdopodobniej... wątek jest po prostu fejkiem, dla rozruszania Forum.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
do góry