Widok
Szukam pracy na trasie Wejherowo-Gdynia
Hej dziewczyny,
szukam pracy w "normalnych godzinach", tzn żeby być ok 17 najpóźniej w domku. No i na trasie Wejherowo - Gdynia.
Jestem na ostatnim roku polonistyki i do niedawna pracowałam jako doradca klienta / handlowiec. Interesowałaby mnie też praca sekretarki, asystentki... A najbardziej byłabym zadowolona z pracy w wydawnictwie.
Jeśli któraś z Was natrafiła może gdzieś na tego typu oferty pracy, będę wdzięczna za info :)
Śledzę na bieżąco kilka portali z ogłoszeniami o pracę, ale albo nie ma nic ciekawego, albo nie odpowiadają na moje aplikacje :(
Liczę na Waszą pomoc :)
Pozdrawiam ciepło :)
szukam pracy w "normalnych godzinach", tzn żeby być ok 17 najpóźniej w domku. No i na trasie Wejherowo - Gdynia.
Jestem na ostatnim roku polonistyki i do niedawna pracowałam jako doradca klienta / handlowiec. Interesowałaby mnie też praca sekretarki, asystentki... A najbardziej byłabym zadowolona z pracy w wydawnictwie.
Jeśli któraś z Was natrafiła może gdzieś na tego typu oferty pracy, będę wdzięczna za info :)
Śledzę na bieżąco kilka portali z ogłoszeniami o pracę, ale albo nie ma nic ciekawego, albo nie odpowiadają na moje aplikacje :(
Liczę na Waszą pomoc :)
Pozdrawiam ciepło :)
wiem, widziałam to ogłoszenie, ale tam jest praca zmianowa.
Czasem kończyłabym po 20, byłabym w domu ok 21, a wtedy prawie w ogóle nie widywałabym się z moim Tomkiem. Bo on z kolei wcześnie się kładzie, bo przed 6 wstaje do pracy...
Mijalibyśmy się. Temu szukam czegoś w godzinach od rana do ok 16.
ale dzięki:)
Czasem kończyłabym po 20, byłabym w domu ok 21, a wtedy prawie w ogóle nie widywałabym się z moim Tomkiem. Bo on z kolei wcześnie się kładzie, bo przed 6 wstaje do pracy...
Mijalibyśmy się. Temu szukam czegoś w godzinach od rana do ok 16.
ale dzięki:)
Jesli zaczynasz poszukiwania od wymagan, to sie nie dziw, ze nie odpowiadaja na Twoje aplikacje...
Podstawowym atutem potencjalnego pracownika powinno byc flexibility (jakkolwiek to sie nazywa po polsku), a wiec godzenie sie na to, ze praca moze wymagac abys zostala po godzinach, wpadla w weekend, albo pracowala do pozna. Osoby zakladajace z gory ze moga byc 8-16 czesto nie sa w ogole brane pod uwage, bo to juz wrozy klopoty na przyszlosc (nawet jesli praca jest rzeczywiscie 8-16) i mowie to z punktu osoby, ktora ma w swoim doswiadczeniu przyjmowanie ludzi do pracy. Podobnie irytujace jest dla pracodawcy zachowanie w stylu wychodze punkt 16.00 nawet jesli mam jeszcze cos pilnego do zalatwienia w pracy. Chyba ze pracodawca placi stawke minimalna (powiedzmy 800 PLN) - wowczas nie ma wyrzutow sumienia zadna ze stron, ale nie oczekuj podwyzki.
I nie pisze tego jako zlosliwosc tylko jako fakt.
Podstawowym atutem potencjalnego pracownika powinno byc flexibility (jakkolwiek to sie nazywa po polsku), a wiec godzenie sie na to, ze praca moze wymagac abys zostala po godzinach, wpadla w weekend, albo pracowala do pozna. Osoby zakladajace z gory ze moga byc 8-16 czesto nie sa w ogole brane pod uwage, bo to juz wrozy klopoty na przyszlosc (nawet jesli praca jest rzeczywiscie 8-16) i mowie to z punktu osoby, ktora ma w swoim doswiadczeniu przyjmowanie ludzi do pracy. Podobnie irytujace jest dla pracodawcy zachowanie w stylu wychodze punkt 16.00 nawet jesli mam jeszcze cos pilnego do zalatwienia w pracy. Chyba ze pracodawca placi stawke minimalna (powiedzmy 800 PLN) - wowczas nie ma wyrzutow sumienia zadna ze stron, ale nie oczekuj podwyzki.
I nie pisze tego jako zlosliwosc tylko jako fakt.
Hej!
wiem, że pracownik musi być fleksyjny i każdy się z tym liczy. Ja również. Ale z miejsca też wiem, że bardziej odpowiadałaby mi praca do 16 niż do 18 i tyle. Jak trzeba czasem zostać po godzinach, to się zostaje. Jak trzeba przyjechać w weekend, to też nie ma kłopotu. Przecież takie jest życie, że czasem tak wychodzi.
Ale chyba każdy wie, czego szuka. Jednym pasuje praca codziennie do 18 czy 21, innym nie.
Temu ja szukam czegoś, co by w miarę pasowało do tego, co założyłam.
W poprzedniej pracy też czasem trzeba było zostać po godzinach i świat się nie zawalił, więc teraz też na pewno nie byłoby kłopotu.
Zreszta napisałam po to, że może jak któraś z dziewczyn o czymś wie, to może dałaby znać.
Nie spodziewałabym się tego, że zostanę teraz posądzona o nieelastyczność (tak to się po polsku nazywa), czy o zbyt wysokie wymagania.
Nie po to poszłam na studia, żeby teraz kopać rowy, czy pracować w kopalni. A wychodzi tak, że powinnam brać co dają nie patrząc na swoje zdolności czy założenia...
Ech...
wiem, że pracownik musi być fleksyjny i każdy się z tym liczy. Ja również. Ale z miejsca też wiem, że bardziej odpowiadałaby mi praca do 16 niż do 18 i tyle. Jak trzeba czasem zostać po godzinach, to się zostaje. Jak trzeba przyjechać w weekend, to też nie ma kłopotu. Przecież takie jest życie, że czasem tak wychodzi.
Ale chyba każdy wie, czego szuka. Jednym pasuje praca codziennie do 18 czy 21, innym nie.
Temu ja szukam czegoś, co by w miarę pasowało do tego, co założyłam.
W poprzedniej pracy też czasem trzeba było zostać po godzinach i świat się nie zawalił, więc teraz też na pewno nie byłoby kłopotu.
Zreszta napisałam po to, że może jak któraś z dziewczyn o czymś wie, to może dałaby znać.
Nie spodziewałabym się tego, że zostanę teraz posądzona o nieelastyczność (tak to się po polsku nazywa), czy o zbyt wysokie wymagania.
Nie po to poszłam na studia, żeby teraz kopać rowy, czy pracować w kopalni. A wychodzi tak, że powinnam brać co dają nie patrząc na swoje zdolności czy założenia...
Ech...
Nikt nie mowi, ze masz kopac rowy. Zeby dostac fajna, dobra, dobrze platna prace, najpierw trzeba zmniejszyc wymagania, popracowac chwize "za darmo", podlpac znajomosci, poznac co to jest praca. Ja zaczynalam jako telefonistka za 500 zl. miesiecznie. To bylo jakis czas temu, ale poznalam mase ludzi, zmienilam prace kilka razy. Co teraz robie? Jestem doradca w miedzynarodowym koncernie. Tez skonczylam studia. Nie jedne.
Oplacalo sie najpierw robic za marne grosze, zeby teraz byc "kims". Bo tak to juz jest, zeby brac, najpierw trzeba cos dac od siebie.
Pozdrawiam,
Aleksanadra
Oplacalo sie najpierw robic za marne grosze, zeby teraz byc "kims". Bo tak to juz jest, zeby brac, najpierw trzeba cos dac od siebie.
Pozdrawiam,
Aleksanadra