Widok
To wiem, że chodziło o stare przejście bezobjawowe - przynajmniej takie było podejrzenie.
I to jak wygląda wykres IgG w czasie też mniej więcej wiem.
Tylko jak widzę wynik 2,1 to wygląda to jakby coś tam było kiedyś (albo np. w toku).
Bo jeśli w teście na obecność np. maryśki w próbce wyszłoby mi 20 czegośtam, to znaczy, że jeszcze mnie trzyma. 10 - to ze 2 dni temu jarane było. 2 - to powiedzmy ze 2 tygodnie temu. I tylko wynik zero,zero oznaczałby, że od minimum pół roku niczego nie było.
Ale tutaj to rozumiem, że to 2,1 to mogą być jakieś zakłócenia czy coś błędnie interpretowanego i że pewnie nikomu nie wyszło 0,0.
I to jak wygląda wykres IgG w czasie też mniej więcej wiem.
Tylko jak widzę wynik 2,1 to wygląda to jakby coś tam było kiedyś (albo np. w toku).
Bo jeśli w teście na obecność np. maryśki w próbce wyszłoby mi 20 czegośtam, to znaczy, że jeszcze mnie trzyma. 10 - to ze 2 dni temu jarane było. 2 - to powiedzmy ze 2 tygodnie temu. I tylko wynik zero,zero oznaczałby, że od minimum pół roku niczego nie było.
Ale tutaj to rozumiem, że to 2,1 to mogą być jakieś zakłócenia czy coś błędnie interpretowanego i że pewnie nikomu nie wyszło 0,0.
Nie.
Nie wiem jaki to dokładnie był test, ale generalnie mówiąc obrazowo te "tanie" testy nie są zero/jedynkowe (tak choć cena rzędu ok. 150 zł wydaje się spora, to wciąż są to testy zaliczane do tanich testów przesiewowych). One dają pewien współczynnik, nazwijmy go w uproszczeniu, siłą reakcji. Teraz zależnie od tej wartości mówimy o pewnym prawdopodobieństwie, że masz bądź nie przeciwciała. Zwykle testy są tak wyskalowane, by liczba fałszywie ujemnych wyników była niewielka, ale dopuszcza się większą liczbę fałszywie dodatnich wyników. Dla przykładu gdybyś miała wynik 12 to wcale nie oznacza, że masz przeciwciała na koronawirusa. Oznacza to tyle, że być może masz, ale szansa jest niewielka. Czym wyższa wartość, tym większe prawdopodobieństwo. Czyli np. dla wyniku 25 w porównaniu do 12 prawdopodobieństwo znacząco rośnie, ale wciąż nie ma całkowitej pewności. Dla tych "starych" wirusów można znaleźć w necie table z informacjami, jak szacowane jest prawdopodobieństwo w zależności od siły reakcji. Dla covid-19 nie widziałem. Co gorsza twój wynik 2 wcale nie oznacza, że na pewno nie było kontaktu z koronawirusem. Oznacza tylko, że prawdopodobieństwo tego jest bardzo niewielkie.
Nie wiem jaki to dokładnie był test, ale generalnie mówiąc obrazowo te "tanie" testy nie są zero/jedynkowe (tak choć cena rzędu ok. 150 zł wydaje się spora, to wciąż są to testy zaliczane do tanich testów przesiewowych). One dają pewien współczynnik, nazwijmy go w uproszczeniu, siłą reakcji. Teraz zależnie od tej wartości mówimy o pewnym prawdopodobieństwie, że masz bądź nie przeciwciała. Zwykle testy są tak wyskalowane, by liczba fałszywie ujemnych wyników była niewielka, ale dopuszcza się większą liczbę fałszywie dodatnich wyników. Dla przykładu gdybyś miała wynik 12 to wcale nie oznacza, że masz przeciwciała na koronawirusa. Oznacza to tyle, że być może masz, ale szansa jest niewielka. Czym wyższa wartość, tym większe prawdopodobieństwo. Czyli np. dla wyniku 25 w porównaniu do 12 prawdopodobieństwo znacząco rośnie, ale wciąż nie ma całkowitej pewności. Dla tych "starych" wirusów można znaleźć w necie table z informacjami, jak szacowane jest prawdopodobieństwo w zależności od siły reakcji. Dla covid-19 nie widziałem. Co gorsza twój wynik 2 wcale nie oznacza, że na pewno nie było kontaktu z koronawirusem. Oznacza tylko, że prawdopodobieństwo tego jest bardzo niewielkie.
2020-04-21 20:51:55
O wiarygodności poczytaj w załączonym powyżej linku - to górna półka jeżeli chodzi o czasopisma naukowe. Generalnie długo się zastanawiałem jakby to opisać w prosty i przystępny sposób - szczegółowy opis zajmie kilkanaście stron wiec podaruję sobie (dla specjalistów- uproszczenia celowe).
Generalnie całą sprawę można uprościć tak:
1) Zmienność osobnicza- jeden człowiek wytworzy przeciwciała a drugi nie.
2) Nadal bardzo mało wiemy o wirusie. Poznanie wroga zajmie kilkanaście lat.
3) I tu najważniejsza sprawa - ciągła ewolucja wirusa potencjalnie utrudniająca wytworzenie leków, skutecznych przeciwciał (istnieje prawdopodobieństwo, że jedna mutacja spowoduje niewykrycie szczepu wirusa przez konkretne przeciwciała).
https://nextstrain.org/narratives/ncov/sit-rep/pl/2020-03-27
Na tym interaktywnym wykresie zamieszono (Na dzień: 2020 March 27) analizę genomiczną wirusa (upraszczając: poznane warianty wirusa) SARS-CoV-2. W ten sposób możemy niejako wyśledzić pochodzenie szczepów wirusa. Na dzień powyższej publikacji poznano ok. 1500 wariantów wirusa. W praktyce może ich być już 100x tyle. W jaki sposób przygotować szczepionkę/lek/przeciwciała do testów pod taką ilość wariantów? No nie da się - i tu jest problem.
Oczywiście nie wszystkie szczepy będą takie same- w praktyce część może dawać łagodniejsze objawy a część dużo gorsze, ale to ciężko przewidzieć.
Bardzo podobnie wygląda sytuacja z grypą. Szczepionka nie uodparnia na wszystkie szczepy tylko na te, które akurat szalały w Azji w danym sezonie (te zostały użyte do przygotowania szczepionki). Zarazić się możemy innym szczepem.
Dlatego najlepszym testem będzie zawsze RT-PCR. A najlepszy będzie zdrowy rozsądek a nie owczy spęd na jakieś testy. Teraz każdy chce napchać kabzę, nawet przez wykonywanie maseczek z agrowłókniny (80% sprzedawanych maseczek na popularnym serwisie aukcyjnym)
Żeby powstrzymać SARS powinno się zamknąć 100% populacji świata na 28 dni i zrobić w tym czasie wszystkim 3x testy- wtedy nad nim czasowo zapanujemy ale to niemożliwe. Tak jak z grypą- musimy nauczyć się żyć z tym wirusem. Przestać chodzić z "gardełkiem" do pracy, myć ręce, wtedy może w przyszłości będzie lepiej.
https://forum.trojmiasto.pl/Falszywe-testy-na-koronowirusa-prawda-o-testach-t957789,1,140.html
Mam wrażenie, że te testy bardziej powstały na zapotrzebowanie. Lud chciał robić testy, liczba klientów robiących inne badania w laboratoriach medycznych się zmniejszyła, więc nie było zmiłuj się i zadecydował aspekt ekonomiczny.
Pomijając wątpliwości co do samych testów, wcale nie wiadomo czy przechorowanie covid-19 przynosi odporność i jak długą. Były ponoć już przypadki ponownego zarażenia. Nie wiadomo, czy będące wynikiem fałszywie ujemnych testów i uznania osoby za ozdrowieńca, choć wcale tak nie było, czy będące wynikiem kolejnego zarażenia. W literaturze mówi się już o dwóch typach tego wirusa S i L i ponoć na każdy można zachorować niezależnie, przynajmniej wg niektórych źródeł. A w niektórych miejscach nawet o trzech poddtypach. Jedni mówią też, że zachorowanie da odporność na zawsze, inni że na parę tygodni, a jeszcze inni że będzie jak z grypą, gdzie co roku są nowe wersje i co roku chorujemy, bo wirus mocno się mutuje.
Zresztą, by nie szukać daleko. Słynny wirus ospy wietrznej, znany od wielu, wielu lat. Chorujemy raz zwykle, gdy jesteśmy dziećmi na ospę. Później zwykle raz na półpaśca. Ale są osoby, którym jak spadła odporność, łapały półpaśca nawet kilka razy.
Także fakt, że ktoś przechorował nawet bezobjawowo, wcale nie musi dawać gwarancji, że po raz kolejny nie złapiemy i tym razem już mocno objawowo.
Czasem zastanawiam się, czy tego wątku nie podbijają laboratoria medyczne, robiąc w ten sposób ukrytą kryptoreklamę.
Pomijając wątpliwości co do samych testów, wcale nie wiadomo czy przechorowanie covid-19 przynosi odporność i jak długą. Były ponoć już przypadki ponownego zarażenia. Nie wiadomo, czy będące wynikiem fałszywie ujemnych testów i uznania osoby za ozdrowieńca, choć wcale tak nie było, czy będące wynikiem kolejnego zarażenia. W literaturze mówi się już o dwóch typach tego wirusa S i L i ponoć na każdy można zachorować niezależnie, przynajmniej wg niektórych źródeł. A w niektórych miejscach nawet o trzech poddtypach. Jedni mówią też, że zachorowanie da odporność na zawsze, inni że na parę tygodni, a jeszcze inni że będzie jak z grypą, gdzie co roku są nowe wersje i co roku chorujemy, bo wirus mocno się mutuje.
Zresztą, by nie szukać daleko. Słynny wirus ospy wietrznej, znany od wielu, wielu lat. Chorujemy raz zwykle, gdy jesteśmy dziećmi na ospę. Później zwykle raz na półpaśca. Ale są osoby, którym jak spadła odporność, łapały półpaśca nawet kilka razy.
Także fakt, że ktoś przechorował nawet bezobjawowo, wcale nie musi dawać gwarancji, że po raz kolejny nie złapiemy i tym razem już mocno objawowo.
Czasem zastanawiam się, czy tego wątku nie podbijają laboratoria medyczne, robiąc w ten sposób ukrytą kryptoreklamę.
O wiarygodności poczytaj w załączonym powyżej linku - to górna półka jeżeli chodzi o czasopisma naukowe.
Generalnie długo się zastanawiałem jakby to opisać w prosty i przystępny sposób - szczegółowy opis zajmie kilkanaście stron wiec podaruję sobie (dla specjalistów- uproszczenia celowe).
Generalnie całą sprawę można uprościć tak:
1) Zmienność osobnicza- jeden człowiek wytworzy przeciwciała a drugi nie.
2) Nadal bardzo mało wiemy o wirusie. Poznanie wroga zajmie kilkanaście lat.
3) I tu najważniejsza sprawa - ciągła ewolucja wirusa potencjalnie utrudniająca wytworzenie leków, skutecznych przeciwciał (istnieje prawdopodobieństwo, że jedna mutacja spowoduje niewykrycie szczepu wirusa przez konkretne przeciwciała).
https://nextstrain.org/narratives/ncov/sit-rep/pl/2020-03-27
Na tym interaktywnym wykresie zamieszono (Na dzień: 2020 March 27) analizę genomiczną wirusa (upraszczając: poznane warianty wirusa) SARS-CoV-2. W ten sposób możemy niejako wyśledzić pochodzenie szczepów wirusa. Na dzień powyższej publikacji poznano ok. 1500 wariantów wirusa. W praktyce może ich być już 100x tyle. W jaki sposób przygotować szczepionkę/lek/przeciwciała do testów pod taką ilość wariantów? No nie da się - i tu jest problem.
Oczywiście nie wszystkie szczepy będą takie same- w praktyce część może dawać łagodniejsze objawy a część dużo gorsze, ale to ciężko przewidzieć.
Bardzo podobnie wygląda sytuacja z grypą. Szczepionka nie uodparnia na wszystkie szczepy tylko na te, które akurat szalały w Azji w danym sezonie (te zostały użyte do przygotowania szczepionki). Zarazić się możemy innym szczepem.
Dlatego najlepszym testem będzie zawsze RT-PCR. A najlepszy będzie zdrowy rozsądek a nie owczy spęd na jakieś testy. Teraz każdy chce napchać kabzę, nawet przez wykonywanie maseczek z agrowłókniny (80% sprzedawanych maseczek na popularnym serwisie aukcyjnym)
Żeby powstrzymać SARS powinno się zamknąć 100% populacji świata na 28 dni i zrobić w tym czasie wszystkim 3x testy- wtedy nad nim czasowo zapanujemy ale to niemożliwe. Tak jak z grypą- musimy nauczyć się żyć z tym wirusem. Przestać chodzić z "gardełkiem" do pracy, myć ręce, wtedy może w przyszłości będzie lepiej.
Generalnie długo się zastanawiałem jakby to opisać w prosty i przystępny sposób - szczegółowy opis zajmie kilkanaście stron wiec podaruję sobie (dla specjalistów- uproszczenia celowe).
Generalnie całą sprawę można uprościć tak:
1) Zmienność osobnicza- jeden człowiek wytworzy przeciwciała a drugi nie.
2) Nadal bardzo mało wiemy o wirusie. Poznanie wroga zajmie kilkanaście lat.
3) I tu najważniejsza sprawa - ciągła ewolucja wirusa potencjalnie utrudniająca wytworzenie leków, skutecznych przeciwciał (istnieje prawdopodobieństwo, że jedna mutacja spowoduje niewykrycie szczepu wirusa przez konkretne przeciwciała).
https://nextstrain.org/narratives/ncov/sit-rep/pl/2020-03-27
Na tym interaktywnym wykresie zamieszono (Na dzień: 2020 March 27) analizę genomiczną wirusa (upraszczając: poznane warianty wirusa) SARS-CoV-2. W ten sposób możemy niejako wyśledzić pochodzenie szczepów wirusa. Na dzień powyższej publikacji poznano ok. 1500 wariantów wirusa. W praktyce może ich być już 100x tyle. W jaki sposób przygotować szczepionkę/lek/przeciwciała do testów pod taką ilość wariantów? No nie da się - i tu jest problem.
Oczywiście nie wszystkie szczepy będą takie same- w praktyce część może dawać łagodniejsze objawy a część dużo gorsze, ale to ciężko przewidzieć.
Bardzo podobnie wygląda sytuacja z grypą. Szczepionka nie uodparnia na wszystkie szczepy tylko na te, które akurat szalały w Azji w danym sezonie (te zostały użyte do przygotowania szczepionki). Zarazić się możemy innym szczepem.
Dlatego najlepszym testem będzie zawsze RT-PCR. A najlepszy będzie zdrowy rozsądek a nie owczy spęd na jakieś testy. Teraz każdy chce napchać kabzę, nawet przez wykonywanie maseczek z agrowłókniny (80% sprzedawanych maseczek na popularnym serwisie aukcyjnym)
Żeby powstrzymać SARS powinno się zamknąć 100% populacji świata na 28 dni i zrobić w tym czasie wszystkim 3x testy- wtedy nad nim czasowo zapanujemy ale to niemożliwe. Tak jak z grypą- musimy nauczyć się żyć z tym wirusem. Przestać chodzić z "gardełkiem" do pracy, myć ręce, wtedy może w przyszłości będzie lepiej.